# Z jaskiń i puszcz Hindustanu – rosyjska proza Bławatskiej

> Korespondencje z Indii, które Bławatska publikowała pod pseudonimem Radda-Baj w pismach Michaiła Katkowa, ukazują ją jako sprawną rosyjską pisarkę podróżniczą, swobodnie łączącą obserwację, anegdotę, etnografię i literacką fikcję w opowieść adresowaną do czytelnika żądnego egzotyki.

Dział: Teozofia i antropozofia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/z-jaskin-i-puszcz-hindustanu-rosyjska-proza-blawatskiej

## Druga twarz autorki

Czytelnik znający Bławatską z wielkich, przeładowanych przypisami tomów łatwo zapomina, że przez całe dorosłe życie była także rosyjską dziennikarką. Pisała dla gazet i miesięczników w kraju, do którego nie wróciła na stałe, często z konieczności finansowej, a jej najpopularniejszy tekst rosyjski nie był traktatem, lecz cyklem reportaży z Indii. Opowieść *Z jaskiń i puszcz Hindustanu* (*Iz pieszczer i debriej Indostana*) zaczęła ukazywać się w odcinkach w 1879 roku, wkrótce po przybyciu Bławatskiej i Olcotta do Bombaju, najpierw w „Moskowskich Wiedomostiach”, a następnie w „Russkim Wiestniku”, miesięczniku Michaiła Katkowa, gdzie kolejne części drukowano jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych.

Podpis „Radda-Baj” nie był mistyfikacją w ścisłym sensie: w środowisku literackim wiedziano, kto się pod nim kryje, a rodzina autorki chętnie to rozgłaszała. Pseudonim pełnił raczej funkcję maski literackiej. Pozwalał narratorce występować jako postać opowieści, uczestniczka wypraw, świadek zdarzeń, a zarazem trzymać dystans między dziennikarską personą a kontrowersyjną założycielką Towarzystwa Teozoficznego, o której rosyjska prasa pisała różnie.

Katkow, konserwatywny wydawca i jedna z najbardziej wpływowych postaci rosyjskiego dziennikarstwa, publikował w „Russkim Wiestniku” prozę Tołstoja, Dostojewskiego i Turgieniewa. Obecność listów z Indii w tym towarzystwie świadczy, że traktował je jako literaturę wysokiej klasy popularnej, a nie jako ciekawostkę. Cykl spotkał się z dobrym przyjęciem; czytelnicy pytali o dalsze odcinki, a redakcja zamawiała kolejne teksty.

## Dziennikarstwo z konieczności

Pisanie dla rosyjskich gazet nie zaczęło się w Indiach. Już w Nowym Jorku, w latach siedemdziesiątych, Bławatska posyłała do prasy w kraju korespondencje o amerykańskim spirytyzmie, polemiki i drobne przekłady, korzystając z tego, że temat seansów i mediów rozpalał wówczas także rosyjską opinię publiczną. Była to praca nieregularna i słabo płatna, lecz dawała jej poczucie przynależności do rodzimego życia literackiego, od którego oddzielały ją ocean i kilkanaście lat wędrówek.

Indie zmieniły skalę tej działalności. Honoraria z Moskwy stanowiły w pierwszych latach po przyjeździe do Bombaju jedno z niewielu stałych źródeł dochodu założycieli Towarzystwa, którzy utrzymywali dom, redakcję miesięcznika „The Theosophist” i liczne podróże z bardzo skromnych środków. Bławatska pisała więc dużo i szybko, często nocami, po całym dniu korespondencji teozoficznej. Ta okoliczność tłumaczy zarówno żywość jej rosyjskiej prozy, jak i jej niedbałości: powtórzenia, dygresje, pośpieszne zakończenia rozdziałów.

Istotne jest także to, że pisała po rosyjsku dla rosyjskiego czytelnika. W listach do rodziny i w uwagach o własnych tekstach daje do zrozumienia, że w ojczystym języku czuje się swobodniej niż w angielskim, którego nauczyła się wprawdzie dobrze, lecz którym posługiwała się z widocznym wysiłkiem i z pomocą redaktorów. Rosyjska proza Radda-Baj jest więc, paradoksalnie, bliższa jej naturalnemu głosowi niż wiele tekstów angielskich, z których zasłynęła. Kontakt z wydawnictwem Katkowa urwał się w praktyce wraz ze śmiercią wydawcy w 1887 roku i z pogorszeniem się zdrowia samej autorki.

## Konstrukcja podróży i granice reportażu

Narracja ma kształt wędrówki grupy podróżnych przez zachodnie i środkowe Indie. Obok narratorki występuje pułkownik, w którym łatwo rozpoznać Olcotta, oraz kilku towarzyszy: Europejczycy, wykształceni Hindusi i przede wszystkim tajemniczy przewodnik, radźpucki szlachcic Gulab-Singh, którego wiedza, spokój i niezwykłe zdolności czynią go centralną postacią książki. Grupa zwiedza jaskinie Karli, świątynie skalne, opuszczone forty i miasta radźputańskie, rozmawia o historii, religii i obyczajach, spotyka fakirów, braminów i angielskich urzędników.

Siła tego pisarstwa polega na umiejętnym dawkowaniu materiału. Długie opisy architektury i krajobrazu przeplatają się z anegdotą, ironiczną obserwacją kolonialnego życia, legendą przytoczoną przez przewodnika i scenami, w których dzieje się coś niewyjaśnionego. Bławatska pisze szybko i plastycznie, ma ucho do dialogu i dobrze czuje rytm odcinka gazetowego: rozdziały często kończą się zawieszeniem akcji lub zagadką, która ma przyciągnąć czytelnika do następnego numeru.

Ważną warstwą jest polemika. Narratorka nieustannie spiera się z europejskimi stereotypami o Indiach, z protekcjonalizmem Anglików i z powierzchownością orientalistów, którzy ich zdaniem badają kraj z biblioteki, nie rozumiejąc jego żywej religijności. Indie Radda-Baj są krajem dawnej mądrości, poniżonym przez kolonializm, lecz zachowującym ukryte skarby wiedzy. Tę tezę czytelnik rosyjski przyjmował z tym większą sympatią, że wymierzona była w brytyjskiego rywala Rosji w Azji.

Najtrudniejsza dla historyka kwestia dotyczy stosunku tych tekstów do rzeczywistości. Wiele opisanych miejsc i zdarzeń da się powiązać z prawdziwymi podróżami Bławatskiej i Olcotta w latach 1879–1880, odnotowanymi w innych źródłach, zwłaszcza we wspomnieniach Olcotta. Zarazem chronologia jest przestawiona, wydarzenia z różnych wypraw zostały połączone w jedną drogę, a niektóre postacie mają wyraźnie złożony charakter. Sama autorka nie ukrywała, że układa materiał na potrzeby opowieści i że zmienia nazwiska oraz okoliczności.

Postać Gulab-Singha najlepiej pokazuje tę hybrydę. Jest on zarazem przewodnikiem po krajobrazie i literackim wcieleniem idei ukrytego mędrca. Czytelnik teozoficzny dostrzegał w nim aluzję do Mistrzów, czytelnik rosyjski widział romantycznego bohatera Wschodu. Bławatska nie rozstrzyga tej dwuznaczności, lecz ją wykorzystuje: im mniej wiadomo, kim jest przewodnik, tym silniejsze wrażenie robią jego słowa i czyny. Trudno ustalić, czy Gulab-Singh miał rzeczywisty pierwowzór, i dyskusja na ten temat pozostaje jałowa, dopóki nie uwzględni się literackiej funkcji tej postaci.

Krytycy zarzucali książce nieścisłości etnograficzne i historyczne, przesadne opisy zjawisk nadzwyczajnych oraz tendencyjność wobec Anglików. Zarzuty te nie są bezpodstawne, lecz mierzą ją miarą, której sama nie przyjmowała. *Z jaskiń i puszcz Hindustanu* należy do gatunku pośredniego, popularnego w XIX wieku, w którym reportaż podróżniczy, powieść przygodowa i esej kulturowy przenikały się bez wyraźnych granic. W tej konwencji książka jest udana; jako źródło do biografii autorki czy do realiów Indii wymaga dużej ostrożności.

## Błękitne Góry i Todowie

Osobne miejsce w rosyjskim dorobku Bławatskiej zajmuje tekst *Zagadkowe plemiona na Błękitnych Górach*, napisany po pobycie w Ootacamund w górach Nilgiri w 1883 roku i ogłoszony w „Russkim Wiestniku”. Bławatska gościła tam u generała Henry'ego Morgana i jego rodziny, długoletnich mieszkańców regionu, od których czerpała wiele informacji. Tematem są plemiona zamieszkujące płaskowyż, przede wszystkim Todowie, pasterze bawołów o odrębnej religii i obyczajach, oraz Kurumbowie, którym okoliczna ludność przypisywała czary.

W tym tekście najwyraźniej widać ambicję Bławatskiej, by wejść w dialog z ówczesną etnografią. Todowie byli w drugiej połowie XIX wieku przedmiotem intensywnego zainteresowania badaczy brytyjskich; wspomina ona prace takich autorów jak William Marshall, którego *A Phrenologist amongst the Todas* (1873) był wówczas głośny. Polemizuje z nimi, zarzucając im niezrozumienie duchowego wymiaru życia plemienia. Jej Todowie są ludem tajemniczym, spokojnym i obdarzonym niezwykłą mocą, którego pochodzenie i wierzenia wymykają się kategoriom europejskich uczonych, a Kurumbowie stanowią ich mroczne przeciwieństwo, uosobienie magii szkodliwej.

Współczesny czytelnik dostrzeże w tym obrazie romantyczną idealizację i niechęć do wniosków antropologii, a także elementy, które dziś nazwalibyśmy egzotyzacją. Zarazem tekst zachowuje wartość jako świadectwo tego, jak lokalni Europejczycy i ich goście opowiadali o mieszkańcach Nilgiri w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W 1930 roku ukazało się angielskie wydanie zatytułowane *The People of the Blue Mountains*, które udostępniło go czytelnikom spoza Rosji.

## Siostra jako pośredniczka

Rosyjska kariera literacka Bławatskiej nie byłaby możliwa bez jej siostry, Wiery Żelichowskiej, cenionej autorki prozy dla dzieci i młodzieży. Wiera działała jako pośredniczka w kontaktach z redakcjami, broniła reputacji siostry w prasie i sama pisała o niej teksty biograficzne, w których przedstawiała Helenę z rodzinnej perspektywy, ciepło i z wyrozumiałością. Wspólne korzenie literackie obu sióstr sięgały matki, Heleny Hahn, pisarki znanej pod pseudonimem Zeneida R-wa, przedwcześnie zmarłej autorki powieści o losie kobiet.

Po śmierci Bławatskiej w 1891 roku rodzina zadbała o przekazanie jej rosyjskich tekstów dalszym czytelnikom. W 1892 roku w Londynie ukazało się angielskie wydanie książkowe *From the Caves and Jungles of Hindostan* w przekładzie Wiery Johnston, córki Żelichowskiej i siostrzenicy autorki. Przekład ten ustalił obraz książki w świecie anglojęzycznym na długie dziesięciolecia; dla wielu teozofów był to jedyny kontakt z Bławatską jako pisarką rosyjską, a nie autorką traktatów.

## Talent, którego nie doceniono

Przez długi czas rosyjskie pisarstwo Bławatskiej pozostawało w cieniu jej teozoficznej roli. Zwolennicy czytali je jako uzupełnienie nauki, przeciwnicy jako kolejny dowód skłonności do fantazjowania. Rzadko pytano, jaki jest jego poziom literacki i jakie miejsce zajmuje w dziejach rosyjskiego reportażu o Azji. Tymczasem odpowiedź na te pytania wypada dla autorki korzystnie: listy Radda-Baj są żywe, inteligentne, pełne humoru i obserwacji, a ich połączenie faktu i fikcji jest zabiegiem świadomym, nie zaś nieudolnym.

Ta perspektywa pozwala też inaczej spojrzeć na całą jej działalność. Bławatska była przede wszystkim opowiadaczką – kimś, kto umie z różnorodnego materiału stworzyć fascynującą narrację, nadać jej dramatyzm i zawiesić sąd czytelnika między wiarą a niedowierzaniem. W korespondencjach z Indii talent ten działa w czystej postaci, bez ciężaru doktryny. Czytane dziś, pokazują, jak bardzo jej sukces zależał od zdolności literackich, a nie tylko od rewelacji, które przypisywała ukrytym nauczycielom.

Osobną kwestią jest recepcja w samej Rosji. Dla części czytelników „Russkiego Wiestnika” listy Radda-Baj były pierwszym barwnym obrazem Indii, nieskażonym brytyjskim punktem widzenia, i w tym sensie współtworzyły rosyjską wyobraźnię o Wschodzie obok relacji podróżników i malarstwa Wasilija Wierieszczagina, który odwiedzał Indie w tych samych latach. Ich dalsze życie w przekładach sprawiło, że dziś bywają czytane głównie przez teozofów, co zawęża ich odbiór. Zasługują na czytelnika szerszego: historyka literatury podróżniczej, badacza rosyjskiego orientalizmu, każdego, kogo interesuje, jak XIX-wieczna Europa opowiadała sobie o Azji.
