# Zarys wiedzy tajemnej i kosmiczne wcielenia Ziemi

> Die Geheimwissenschaft im Umriss, opublikowany z datą 1910, zastępuje teozoficzną naukę o łańcuchach planetarnych własną kosmologią Steinera, w której Dawny Saturn, Słońce, Księżyc, Ziemia oraz przyszłe Jowisz, Wenus i Wulkan są kolejnymi stanami świadomości, przez które przechodzi człowiek wraz z hierarchiami duchowymi.

Dział: Teozofia i antropozofia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/zarys-wiedzy-tajemnej-i-kosmiczne-wcielenia-ziemi

## Książka napisana w miejsce obiecanego tomu

W przedmowie do *Theosophie* Steiner zapowiedział dalszy ciąg, który miał opisać rozwój świata i człowieka w czasie. Pisał nad nim kilka lat, a wynik okazał się dziełem tak obszernym, że zamiast drugiej części powstała samodzielna książka. Ukazała się na przełomie 1909 i 1910 roku i od razu stała się dla rodzącego się ruchu antropozoficznego tym, czym *Doktryna tajemna* była dla teozofów pokolenia Bławatskiej: główną, systematyczną kosmogonią, do której odwoływano się w wykładach i komentarzach przez całe dziesięciolecia.

Budowa dzieła jest przemyślana. Rozdział wstępny broni samego pojęcia „wiedzy tajemnej”, argumentując, że chodzi o wiedzę ukrytą nie dlatego, że ktoś ją przed kimś skrywa, lecz dlatego, że jej przedmiot nie jest dostępny zmysłom. Następują rozdziały o istocie człowieka, o śnie i śmierci, potem najobszerniejsza część o rozwoju świata, dalej opis drogi poznania i na końcu szkic przyszłości. Kosmologia stanowi więc środek książki, ale jest obramowana pytaniem o to, jak w ogóle można coś takiego wiedzieć, i wskazaniem drogi, którą podobno wiedzę tę zdobyto. Ta rama odróżnia *Zarys* od wielu kosmogonii ezoterycznych, które przedstawiały swoje twierdzenia jako przekaz nadprzyrodzonego autorytetu.

## Cztery dawne stany i narodziny człowieka

Rdzeniem dzieła jest opowieść o czterech wielkich stanach, w których kształtował się człowiek. Dawny Saturn nie jest planetą widoczną na niebie, lecz najwcześniejszym stanem kosmosu, w którym nie istniało jeszcze nic poza ciepłem. Według Steinera duchowe istoty zwane Duchami Woli, odpowiadające Tronom z tradycji chrześcijańskiej, ofiarowały wówczas własną substancję, z której powstał pierwszy zalążek ludzkiego ciała fizycznego. Na Dawnym Słońcu do ciepła dołączył stan gazowy i świetlny, a człowiek otrzymał ciało życia. Na Dawnym Księżycu pojawił się żywioł wodny i ciało astralne, a wraz z nim zdolność odczuwania. Ziemia jest czwartym stanem, w którym do trzech wcześniejszych członów dołącza „ja”.

Każdy nowy stan zaczyna się od powtórzenia poprzednich na wyższym poziomie i kończy się okresem odpoczynku, który Steiner określa sanskryckim terminem *pralaja*. Rytm ten ma przypominać rytm snu i czuwania, życia i śmierci, przeniesiony na skalę kosmiczną. Opisy poszczególnych etapów są obrazowe i często trudne do śledzenia: mówią o rozdzieleniu Słońca i Księżyca, o przesunięciach istot, które nie nadążyły za rozwojem, o tym, jak dawny Księżyc wydzielił z siebie formy niższe, które później stały się królestwami przyrody. Mimo tej obrazowości autor nalega, że czytelnik nie powinien wyobrażać sobie tych stanów jako ciał materialnych krążących w przestrzeni, lecz jako stopnie świadomości i życia.

Ta kosmologia jest w istocie antropologią rozpisaną w czasie. Człony, które *Theosophie* opisywała statycznie, zyskują tu historię: ciało fizyczne jest najstarsze i dlatego, według Steinera, najdoskonalsze w swojej budowie, „ja” jest najmłodsze i najmniej dojrzałe. Taki układ odwraca potoczne przekonanie, że duch jest wyższy, bo bliższy boskości; w perspektywie *Zarysu* jest on raczej nowicjuszem, który dopiero musi przemienić starsze osłony.

## Hierarchie duchowe jako aktorzy kosmosu

Kosmologia Steinera nie jest mechaniczna. Każdy etap wymaga działania istot duchowych, które autor porządkuje według dziewięciu chórów anielskich z tradycji Pseudo-Dionizego Areopagity. Najwyższe, Serafini, Cherubini i Trony, nazywa Duchami Miłości, Duchami Harmonii i Duchami Woli. Druga triada, Kyriotetes, Dynameis i Exusiai, staje się u niego Duchami Mądrości, Duchami Ruchu i Duchami Formy. Trzecia, Archai, Archaniołowie i Aniołowie, to Duchy Osobowości, Duchy Ognia i Synowie Życia. Zestawienie greckich i chrześcijańskich imion z nowymi, opisowymi nazwami jest typowe dla całego stylu książki: dawna nauka zostaje przetłumaczona na język, który ma mówić o funkcji, a nie tylko o randze.

Najoryginalniejsza jest myśl, że hierarchie również się rozwijają. Archai osiągnęły ludzki stopień świadomości na Dawnym Saturnie, Archaniołowie na Dawnym Słońcu, Aniołowie na Dawnym Księżycu, a człowiek przechodzi ten stopień teraz, na Ziemi. Każda istota duchowa była kiedyś na etapie, który dziś przeżywa człowiek, i każda pomaga tym, które idą za nią. Kosmos staje się w ten sposób wspólnotą istot na różnych stopniach rozwoju, a nie hierarchią bytów wiecznie przypisanych do swoich miejsc. Duchy Formy, utożsamiane przez Steinera z biblijnymi Elohim, mają szczególne znaczenie dla Ziemi, ponieważ od nich człowiek otrzymuje zalążek „ja”.

## Lucyfer i dar wolności

W epoce lemuryjskiej, czyli w jednym z najwcześniejszych okresów dziejów Ziemi, do rozwoju człowieka włączyły się według *Zarysu* istoty lucyferyczne. Były to duchy, które na Dawnym Księżycu nie dopełniły swojej ewolucji i zostały w tyle. Wnikając w ciało astralne człowieka, dały mu możliwość samodzielnych pożądań, entuzjazmu i wolności, ale zarazem zdolność do zła, błędu i egoizmu. Konsekwencją tego wtargnięcia były, w ujęciu Steinera, choroba i śmierć jako formy, przez które Duchy wyższe ograniczyły szkody. Biblijny upadek pierwszych ludzi okazuje się w tej lekturze obrazem kosmicznego zdarzenia, o głęboko dwuznacznym charakterze.

Lucyfer nie jest więc u Steinera po prostu złym duchem, ale siłą, bez której ludzka wolność nie mogłaby powstać, a która zarazem zagraża równowadze człowieka, odrywając go od ziemi. W dalszych dziejach do istot lucyferycznych dołącza według Steinera druga siła, ahrymaniczna, która wiąże człowieka z materią i iluzją. Książka sygnalizuje też, że punktem zwrotnym w zmaganiu z obiema siłami było wydarzenie Golgoty, ale szczegółowa chrystologia rozwinięta zostanie dopiero w późniejszych cyklach wykładów.

Po tych wczesnych epokach Steiner opisuje okres postatlantycki, dzielony na siedem kultur: praindyjską, praperską, egipsko-chaldejską, grecko-rzymską, obecną, której początek Steiner w innych miejscach datuje na pierwsze dziesięciolecia XV wieku, oraz dwie przyszłe. Każda z nich ma rozwijać inny człon duszy, a obecna, według Steinera, odpowiada rozwojowi duszy świadomej. Schemat ten pozwala autorowi czytać historię kultury jako dalszy ciąg kosmicznej ewolucji, co wywołało zarówno entuzjazm, jak i zarzuty, że nadaje on rzeczywistej historii sens z góry narzucony.

## Przyszłe Jowisz, Wenus i Wulkan

Po Ziemi nastąpią według *Zarysu* trzy dalsze stany: Jowisz, Wenus i Wulkan. Ich nazwy, jak w przypadku stanów dawnych, nie odnoszą się do planet astronomicznych, lecz do kolejnych etapów, w których człowiek ma przemienić swoje osłony w wyższe człony: na Jowiszu rozwinąć jaźń duchową, na Wenus ducha życia, na Wulkanie człowieka ducha. Siedem stanów tworzy w ten sposób pełny cykl, w którym trzy pierwsze przygotowują człowieka, czwarty daje mu „ja”, a trzy ostatnie prowadzą do jego duchowego dojrzewania. Przyszłość opisana jest skromniej niż przeszłość, co Steiner tłumaczy tym, że badanie duchowe odczytuje głównie to, co już się dokonało, a o tym, co nadejdzie, mówić może tylko w zarysie.

Ta skromność nie oznacza jednak, że przyszłość jest obojętna dla teraźniejszości. W ostatnim rozdziale książki Steiner twierdzi, że stan Jowisza nie jest zdeterminowany, lecz przygotowywany przez to, co ludzie myślą, czują i czynią teraz. Tak jak cechy Ziemi wyrosły z wydarzeń Dawnego Księżyca, tak cechy przyszłego stanu wyrosną z obecnych czynów; poznanie, które człowiek zdobywa, i czyny, które z niego wynikają, są zarodkami przyszłego kosmosu. W tym punkcie kosmologia zamienia się w etykę. Opowieść o niewyobrażalnie długich okresach, które mogłyby budzić poczucie bezsilności wobec ogromu czasu, kończy się stwierdzeniem odpowiedzialności: od jakości ludzkiej świadomości zależy, w jakiej postaci przetrwa to, co zostało osiągnięte. Czytelnik, który podejrzewa w tej konstrukcji przede wszystkim spekulację, może przynajmniej docenić jej wewnętrzną logikę, bo stworzenie świata i praca nad sobą są w niej jednym i tym samym procesem, oglądanym w różnych skalach.

## Różnice wobec Doktryny tajemnej

Na tle *Doktryny tajemnej* z 1888 roku kosmologia Steinera jest zarazem pokrewna i odrębna. Bławatska opisywała ewolucję jako ruch przez siedem łańcuchów planetarnych, z których każdy składa się z siedmiu globów, a monady obiegają je w kolejnych rundach. Łańcuch księżycowy poprzedzał w jej systemie ziemski, a każdy glob miał określony stopień materialności. Steiner w swoich wczesnych wykładach posługiwał się podobną terminologią rund i globów, ale w *Zarysie* w dużej mierze z niej rezygnuje. Zamiast przestrzennego modelu planet i globów proponuje model czasowy i świadomościowy, w którym każdy stan jest przede wszystkim stopniem przeżywania.

Drugą różnicą jest rola chrześcijaństwa. U Bławatskiej kosmogonia opiera się na stanzach rzekomej *Księgi Dzyan* i na symbolice indyjskiej i tybetańskiej, a postać Chrystusa nie odgrywa w niej szczególnej roli. U Steinera hierarchie noszą imiona z tradycji chrześcijańskiej, Lucyfer staje się postacią dwuznaczną, a Ziemia jest miejscem wydarzenia, które ma nadać sens całej ewolucji. Trzecia różnica dotyczy autorytetu. Bławatska przedstawiała swoje dzieło jako wykład starożytnej wiedzy przekazanej przez mistrzów; Steiner, choć nie kwestionuje istnienia tradycji ezoterycznej, prezentuje swoje opisy jako wynik własnego badania duchowego, które czytelnik może, przynajmniej zasadniczo, powtórzyć na sobie.

Te różnice tłumaczą, dlaczego *Zarys* odegrał zasadniczą rolę w zerwaniu Steinera z Towarzystwem Teozoficznym. Książka powstała jeszcze w czasach, gdy był on sekretarzem generalnym sekcji niemieckiej, ale jej treść pokazywała już wyraźnie, że ma on własny system, z własną metodą i własnym środkiem ciężkości. Z punktu widzenia historii idei pozostaje świadectwem charakterystycznej dla przełomu XIX i XX wieku próby połączenia trzech nurtów: wschodniej kosmologii przekazanej przez teozofię, chrześcijańskiej angelologii i niemieckiej myśli o rozwoju jako istocie rzeczywistości. Czy taka synteza jest możliwa bez arbitralności, to pytanie, na które czytelnicy *Zarysu* od ponad stu lat odpowiadają bardzo różnie.
