# Słownik teozoficzny

*Przekład z angielskiego*

> Pośmiertnie wydany słownik H. P. Blavatsky, objaśniający terminy sanskryckie, tybetańskie, hebrajskie, greckie, kabalistyczne, gnostyckie i okultystyczne z literatury teozoficznej, z hasłami kabalistycznymi W. W. Westcotta.

Autor: Helena Petrovna Blavatsky
Tytuł oryginału: The Theosophical Glossary
Wydanie źródłowe: 1892
Przekład z języka angielskiego
Dział: Teozofia
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/blavatsky-slownik-teozoficzny
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/blavatsky-slownik-teozoficzny

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak czytać terminy sanskryckie z „Izydy” i „Doktryny tajemnej”
- Które hasła kabalistyczne i różokrzyżowe napisał W. W. Westcott
- Jak teozofia łączyła słownictwo Wschodu, gnozy i hermetyzmu
- Dlaczego etymologie słownika wymagają ostrożności i weryfikacji
- Jak korzystać ze słownika podczas lektury innych pism teozoficznych

## Słownik dokończony bez autorki

*Słownik teozoficzny* ukazał się w Londynie w roku 1892, rok po śmierci Heleny Petrovny Blavatsky. Przedmowa wydawcy, zachowana w tej edycji, mówi wprost o jego głównej słabości: jest to dzieło niemal w całości pośmiertne, z którego autorka zdołała zobaczyć w korekcie jedynie pierwsze trzydzieści dwie strony. Wydawca dodaje, że Blavatsky miała zwyczaj znacznie rozszerzać rękopis podczas korekty, więc gdyby żyła, tom byłby obszerniejszy i objaśniłby wiele terminów, których w nim brak. Przygotowanie do druku przypadło jej współpracownikom, przede wszystkim George’owi Robertowi Stow Meadowi, który był wówczas jej sekretarzem.

Od pierwszego wydania dzieło bywało przedrukowywane, a w różnych środowiskach teozoficznych uchodziło za podstawową pomoc do studiów. Słownik nie jest jednak zbiorem ostatecznych definicji, lecz niedokończonym narzędziem, pomyślanym jako towarzysz lektury. Przedmowa wymienia, do czego ma służyć: do objaśniania głównych słów sanskryckich, pahlawi, tybetańskich, palijskich, chaldejskich, perskich, skandynawskich, hebrajskich, greckich, łacińskich, kabalistycznych i gnostyckich oraz terminów okultystycznych używanych w *Izydzie odsłoniętej*, *Doktrynie tajemnej*, *Kluczu do teozofii* i w czasopismach Towarzystwa.

## Wiele rąk, jeden horyzont

Szczególną cechą słownika są hasła oznaczone inicjałami [w.w.w.]. Napisał je, na prośbę samej Blavatsky, William Wynn Westcott, londyński lekarz i jeden z założycieli Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku. Jego hasła objaśniają terminy kabalistyczne i przybliżają doktryny różokrzyżowe i hermetyczne. Obecność Westcotta pokazuje, jak blisko w Londynie końca lat osiemdziesiątych stykały się środowiska teozoficzne i hermetyczne; słownik jest w tym sensie dokumentem wspólnego pola, na którym obie tradycje dzieliły pojęcia, choć różnie je rozumiały.

Reszta haseł wychodzi spod ręki Blavatsky albo opiera się na ówczesnych leksykonach, encyklopediach mitologicznych i pracach orientalistów, z których autorka korzystała. Daje to dzieło niejednorodne: obok rozbudowanych artykułów o pojęciach kluczowych dla teozofii, jak karma, manas, akasza czy Fohat, stoją krótkie notki o bóstwach, miejscach i postaciach historycznych, a niektóre hasła są niewiele więcej niż odsyłaczem.

Przy czytaniu warto zwracać uwagę na głos haseł. Część z nich ma charakter neutralnie informacyjny i podaje, kim był dany bóg, filozof czy kraina w ujęciu ówczesnej nauki. Inne są wyraźnie doktrynalne: zaczynają od znaczenia potocznego, a następnie dodają, co dany termin oznacza „w okultyzmie” lub „w filozofii ezoterycznej”, często z odesłaniem do *Doktryny tajemnej*. Są wreszcie hasła polemiczne, w których autorka spiera się z orientalistami, teologami lub spirytystami. Rozpoznanie tych trzech rejestrów pozwala odróżnić to, co słownik przejmuje z ówczesnych źródeł, od tego, co jest właściwym wykładem teozofii. Hasła dotyczące postaci zachodniej tradycji ezoterycznej, takich jak alchemicy, różokrzyżowcy czy magowie renesansu, są tu zazwyczaj krótkie i warto je traktować jako punkt wyjścia, nie jako biografie.

## Czego tu szukać

Wartość słownika jest przede wszystkim praktyczna. Czytelnik *Doktryny tajemnej* co kilka stron natrafia na słowo sanskryckie, imię bóstwa czy termin kabalistyczny, którego znaczenie w teozofii nie pokrywa się z potocznym ani nawet ze ściśle filologicznym. Słownik pokazuje, jak dany termin rozumiano w obrębie systemu teozoficznego, i to jest jego właściwa funkcja: nie objaśnia, co słowo znaczyło w Upaniszadach czy w Zoharze, lecz co znaczyło dla Blavatsky i jej uczniów.

Równie ciekawy jest słownik jako całość. Przeglądając hasła, widać, jak szeroko zakreślony był horyzont teozofii: obok terminów buddyjskich i bramińskich znajdują się pojęcia gnostyckie, egipskie, nordyckie, alchemiczne i masońskie. Polskie wydanie zachowuje układ alfabetyczny dostosowany do polszczyzny, z osobnymi działami dla liter właściwych językowi polskiemu, co ułatwia wyszukiwanie haseł w przekładzie, ale oznacza też, że kolejność nie zawsze odpowiada oryginałowi angielskiemu.

## Ostrożność wobec etymologii

Korzystając ze słownika, trzeba pamiętać, że nie jest on źródłem wiedzy filologicznej. Transkrypcje słów sanskryckich i tybetańskich są niekonsekwentne, a etymologie często dowolne, zbudowane według XIX-wiecznej zasady szukania wspólnego rdzenia w słowach różnych języków. Niektóre hasła historyczne powtarzają informacje, które już wtedy były wątpliwe, a dziś są po prostu nieaktualne. Także hasła Westcotta oddają kabałę w wersji okultystycznej, przefiltrowanej przez tradycję chrześcijańską i hermetyczną, a nie kabałę żydowską w jej własnym rozumieniu.

Najlepiej zatem traktować *Słownik teozoficzny* jako klucz do języka samej teozofii, nie jako encyklopedię religii świata. W tej roli jest niezastąpiony: pozwala czytać pozostałe dzieła Blavatsky bez ciągłego zgadywania, co autorka ma na myśli, i pokazuje, jak z rozproszonych terminów wielu tradycji powstał jeden, rozpoznawalny słownik ezoteryki nowoczesnej. Nie czyta się go od deski do deski; sięga się po niego wtedy, gdy inny tekst stawia pytanie. Dobrym ćwiczeniem jest porównanie hasła ze słowniczkiem dołączonym do *Klucza do teozofii*: różnice w ujęciu tego samego terminu pokazują, jak słownictwo ruchu wciąż się kształtowało w ostatnich latach życia autorki.
