# Sygnatura wszech rzeczy

*Przekład z angielskiego według Johna Ellistone’a*

> Traktat Jakoba Böhmego z roku 1622 o sygnaturach, przez które wewnętrzna natura rzeczy znaczy ich postać zewnętrzną; alchemiczne słownictwo Sulphuru, Mercuriusa i Soli służy w nim opisowi odrodzenia człowieka w Chrystusie.

Autor: Jakob Böhme
Tytuł oryginału: De signatura rerum, oder Von der Geburt und Bezeichnung aller Wesen
Wydanie źródłowe: 1622 (napisane; wydane drukiem pośmiertnie)
Przekład z języka niemieckiego
Dział: Alchemia
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/bohme-sygnatura-wszech-rzeczy
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/bohme-sygnatura-wszech-rzeczy

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Czym jest sygnatura i jak wnętrze rzeczy znaczy ich postać
- Jak z walki przeciwieństw w Esencji rodzi się światło
- Jak Böhme tłumaczy upadek Adama i Lucyfera przez imaginację
- Dlaczego męka Chrystusa odpowiada w traktacie dziełu filozoficznemu
- Czym różni się alchemia Böhmego od pracy laboratoryjnej
- Dlaczego to wydanie jest przekładem z angielskiej wersji Ellistone’a

## Szewc z Görlitz i jego późny traktat

Jakob Böhme, szewc z łużyckiego Görlitz, zaczął pisać po doświadczeniu iluminacji, które opisywał jako nagłe wejrzenie w głąb wszystkich rzeczy. Jego pierwsza księga, *Aurora*, krążyła w odpisach od roku 1612 i ściągnęła na niego gniew miejscowego pastora Gregora Richtera oraz zakaz dalszego pisania. Böhme milczał kilka lat, a potem, w ostatnich latach życia, napisał większość swoich dzieł. *De signatura rerum* powstało w roku 1622, na dwa lata przed jego śmiercią, i należy do pism dojrzałych: język jest tu nadal trudny, ale myśl uporządkowana wokół jednego pytania – jak to, co ukryte, objawia się w tym, co widzialne.

Polskie wydanie ma ważną cechę, o której czytelnik powinien wiedzieć: jest przekładem z angielskiej wersji Johna Ellistone’a z roku 1651, a nie bezpośrednio z niemieckiego oryginału. Ellistone należał do grona angielskich tłumaczy, dzięki którym Böhme stał się w XVII wieku jednym z najczęściej czytanych mistyków w Anglii. Zachowana jest jego przedmowa do czytelnika i dopisek tłumacza. Podwójne pośrednictwo sprawia, że niektóre terminy, jak „Esencja wszystkich esencji” czy „kuracja”, brzmią inaczej niż w niemieckim, ale układ i sens rozdziałów pozostają wierne.

## Czym jest sygnatura

Punktem wyjścia jest twierdzenie z pierwszego rozdziału: wszystko, co mówi się o Bogu bez znajomości sygnatury, jest nieme i pozbawione zrozumienia. Każda rzecz nosi w swej postaci, barwie, zapachu i dźwięku znak sił, które ją ukształtowały, a człowiek, jako mikrokosmos, nosi w umyśle tę samą strukturę, dzięki czemu może te znaki odczytać. Idea sygnatur była obecna u Paracelsusa i w ówczesnej medycynie, gdzie kształt rośliny wskazywał na jej działanie; Böhme podejmuje ją, ale przenosi z zielnika na teren teologii i antropologii.

Kolejne rozdziały rozwijają kosmologię, która stoi za sygnaturą. W Esencji wszystkich esencji działa przeciwieństwo i walka: cierpkość, gorycz i lęk, z których przez błysk ognia rodzi się światło i miłość. Z tego napięcia Böhme wyprowadza sympatię i antypatię w naturze, zepsucie i uleczenie, narodziny gwiazd i żywiołów, wody i oleju, wzrost roślin i to, co nazywa ognistym wrzeniem ziemi. Rozdział o Adamie i Lucyferze tłumaczy upadek jako skutek imaginacji i pychy, która zwróciła wolę ku sobie. Środkowe rozdziały mówią o tym, jak wewnętrzne naznacza zewnętrzne, oraz o wewnętrznej i zewnętrznej kuracji człowieka. Ostatnie trzy rozdziały wracają do wymiaru moralnego: do wrogości ducha i ciała, do pytania, skąd bierze się dobra i zła wola, i do wiecznej sygnatury, w której dobro i zło zostają ostatecznie rozróżnione ku chwale Boga.

## Alchemia jako język odrodzenia

Najbardziej charakterystyczne dla tego traktatu jest użycie słownictwa alchemicznego. Böhme mówi o Sulphurze, Mercuriusie i Soli, o śmierci siarczanej i ożywieniu martwego ciała, o siedmiu formach i królestwie słońca, o kole, w którym dobro i zło przechodzą jedno w drugie. Rozdział jedenasty otwarcie zestawia mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa z „dziełem filozoficznym”: to, co dokonało się w Chrystusie, dokonuje się symbolicznie w procesie przemiany materii i, przede wszystkim, w człowieku, który ma się odrodzić.

Trzeba to czytać z rozwagą. Böhme nie był praktykiem laboratoryjnym i nic nie wskazuje, by pracował przy piecu; terminologię przejął z kręgu paracelsjańskiego, wśród którego miał przyjaciół i czytelników. W jego ujęciu alchemia jest przede wszystkim językiem, którym można opisać narodziny Boga w duszy, a kamień filozoficzny jest obrazem Chrystusa w człowieku. Zarazem Böhme mówi o metalach i lekach tak, jakby proces w naturze i proces w duszy były tym samym procesem na różnych poziomach. Uwagi o kuracji i lekarstwach nie są zatem receptami, a rozdziałów o metalach nie należy traktować jako instrukcji; czyta się je jako teozoficzną interpretację natury, nie jako chemię.

## Trudność i sposoby lektury

*Sygnatura wszech rzeczy* jest książką wymagającą. Böhme pisał bez wykształcenia uniwersyteckiego, tworząc własny słownik, w którym słowa potoczne, łacińskie wtręty i terminy paracelsjańskie zmieniają znaczenie w zależności od kontekstu. Rozdziały są długie, pełne powtórzeń i nagłych przejść od kosmologii do modlitwy. Pomaga czytanie ich powoli, z notatkami o tym, co autor rozumie przez wolę, imaginację, ogień i światło, oraz powracanie do pierwszych rozdziałów, które ustalają zasady całości.

Dla czytelnika zainteresowanego mistyką chrześcijańską traktat jest kluczem do późnego Böhmego i do tradycji, którą zapoczątkował: od Johanna Georga Gichtla, przez Williama Lawa i Louisa-Claude’a de Saint-Martina, po filozofów niemieckiego idealizmu, którzy widzieli w nim myśliciela dialektyki. Dla kogoś, kto szuka alchemii duchowej, jest to jedno z najczystszych świadectw, jak język laboratorium stał się językiem przemiany duszy. Nie jest to lektura dla tych, którzy oczekują systematycznego wykładu; jest dla tych, którzy gotowi są wejść w obrazowe, nieraz ciemne myślenie, w którym natura jest księgą, a człowiek jej czytelnikiem.
