# Enchiridion papieża Leona

*Przekład z francuskiego*

> Francuski modlitewnik magiczny przypisywany papieżowi Leonowi III i rzekomo posłany Karolowi Wielkiemu: modlitwy ochronne na dni tygodnia, pantakle, siedem plansz oraz „sekrety mistyczne” i ludowe zamawiania, według druku lilskiego z ok. 1819 roku.

Autor: Anonim
Tytuł oryginału: Enchiridion Leonis Papae serenissimo imperatori Carolo Magno
Wydanie źródłowe: ok. 1819 (druk lilski z fikcyjnym adresem „A Rome 1740”; wcześniejsze wydania z XVII–XVIII w.)
Przekład z języka francuskiego
Dział: Magia ceremonialna
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/enchiridion-papieza-leona
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/enchiridion-papieza-leona

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak powstała legenda o modlitwie Leona III dla Karola Wielkiego
- Dlaczego druki grymuarów nosiły fikcyjne daty i rzymskie adresy
- Jakie modlitwy ochronne przypisano poszczególnym dniom tygodnia
- Do czego służyły pantakle i znaki „inteligencji” psalmów z plansz
- Jak wyglądały ludowe zamawiania chorób, złodziei, burz i wilków
- Gdzie przebiegała granica między pobożnością ludową a magią

## Modlitewnik pod fałszywym adresem

*Enchiridion papieża Leona* należy do najbardziej znanych francuskich grymuarów ludowych, choć sam siebie przedstawia jako zbiór pobożnych modlitw. Greckie słowo *enchiridion* oznacza podręcznik, rzecz, którą trzyma się w ręku, a tytuł łaciński mówi, że papież Leon posłał tę książeczkę „najjaśniejszemu cesarzowi Karolowi Wielkiemu”. Chodzi o Leona III, który w 800 roku koronował Karola na cesarza. Legenda głosi, że Karol nosił przy sobie modlitwę spisaną złotymi literami i dzięki niej był niezwyciężony. Nie ma żadnych dowodów, by tekst pochodził z czasów karolińskich; jest to wytwór nowożytny, a przypisanie go papieżowi miało nadać magicznym formułom autorytet Kościoła.

Przekład oparto na egzemplarzu z fikcyjnym adresem „A Rome, 1740”, w rzeczywistości wytłoczonym w Lille w pierwszej połowie XIX wieku przez oficynę Blocquela, jedną z wielu prowincjonalnych drukarni zaopatrujących rynek w tanie książeczki popularne. Takie fałszywe daty i miejsca druku są typowe dla całego gatunku: wydawcy chronili się przed cenzurą, a zarazem sugerowali starożytność i rzymskie pochodzenie towaru. Przedmowa „Do mądrych kabalistów” sama przyznaje, że wydania z Parmy, Lyonu, Moguncji czy Frankfurtu różnią się między sobą, i zapowiada, że w miejsce siedmiu psalmów podaje ich „cnoty” wraz ze znakami duchów zaczerpniętymi z kabały.

## Od Ewangelii Jana do zamawiania wilków

Książka otwiera się siedmioma planszami z pantaklami, znakami „inteligencji” przypisanych psalmom, figurą miary rany Chrystusa i innymi talizmanami, do których tekst odsyła w kolejnych rozdziałach. Następuje początek Ewangelii według świętego Jana, od średniowiecza używany jako formuła ochronna i egzorcyzmująca, a potem właściwy *Enchiridion*: główna modlitwa leonińska z obietnicą ochrony przed żelazem, wodą, ogniem i nagłą śmiercią, cykl modlitw na każdy dzień tygodnia, prośby do Dziewicy, modlitwy przeciw nieprzyjaciołom, dla podróżujących, „aby uczynić kobietę wierną”, a także modlitwy przypisywane świętemu Cyprianowi, imiona Jezusa i Maryi, błogosławieństwo ognia i wonności.

Ostatnia część, „Sekrety mistyczne”, przechodzi w czystą magię ludową: wróżenie za pomocą sita, wykrywanie złodzieja, zatrzymanie pożaru, ochrona przed bronią palną, sposoby na wygraną w grze, na miłość, na zatrzymanie wozu, na grad wywołany urokami, a także zamawiania chorób ludzi i zwierząt, od bólu zębów po kamicę owiec i obronę przed wilkami. Całość zamyka „Ważna przestroga”, w której wydawca poucza, że sekrety nie zadziałają bez stanu czystości religijnej, i reklamuje inne tytuły z tej samej półki: grymuar papieża Honoriusza, *Klawikuły Salomona*, *Czerwonego Smoka*, *Czarną magię* czy *Wielkiego* i *Małego Alberta*.

Dobór tekstów nie jest przypadkowy. Prolog Ewangelii Jana od wieków odczytywano nad chorymi i noszono jako amulet, a modlitwy przypisywane świętemu Cyprianowi – w legendzie nawróconemu magowi z Antiochii – należały do ulubionych formuł przeciw urokom w całej katolickiej Europie. Wydawca ułożył więc zbiór z materiału, który jego czytelnicy znali już z praktyki, i opatrzył go autorytetem papieża i cesarza. Dzięki temu książeczka mogła uchodzić za coś pośredniego między modlitewnikiem a skarbczykiem tajemnej wiedzy, co zapewne tłumaczy jej długą popularność.

## Religia ludowa na granicy magii

Najciekawsze w *Enchiridionie* jest to, jak bardzo jest katolicki. Nie ma tu wywoływania demonów ani paktów; są psalmy, znaki krzyża, imiona Boże, święci i relikwiarzowe miary, z których wielu dzisiejszy czytelnik nie odróżni od nabożeństw spotykanych w dawnych książeczkach parafialnych. Różnica polega na sposobie użycia. Modlitwa staje się formułą, która działa sama, jeśli jest odmówiona i noszona przy sobie, a obietnice skuteczności są konkretne i doczesne. Historycy kultury traktują takie teksty jako świadectwo religijności ludowej, w której granica między sakramentalium a amuletem była płynna, a duchowni od wieków próbowali ją wyznaczać i egzekwować.

Pantakle i ciągi imion boskich zdradzają z kolei kontakt z uczoną tradycją magiczną. Przedmowa odsyła do Agryppy, a wiele zniekształconych formuł pseudołacińskich i hebrajskich to dalekie echo kabały praktycznej, przetworzonej przez kolejnych kopistów i drukarzy aż do utraty sensu. Polskie wydanie przepisuje je bez poprawiania, co pozwala zobaczyć, jak wyglądał rzeczywisty tekst w rękach czytelników.

## Jak korzystać z tego wydania

Książka jest krótka i łatwa w lekturze, ale wymaga krytycznego dystansu. Jej obietnice nie mają podstaw, a przepisy lecznicze z końcowej części zostały podane wyłącznie jako dokument historyczny; nie wolno traktować ich jako porady medycznej. Warto czytać z planszami pod ręką, bo odsyłacze w tekście zachowują paginację oryginału i dopiero razem z rycinami tworzą całość.

Najwięcej skorzysta czytelnik zainteresowany historią grymuarów i ludowej pobożności Francji przełomu XVIII i XIX wieku, a także ten, kto chce zobaczyć, jak wątki obecne w uczonej magii renesansu, w kulcie świętych i w lokalnych zamawianiach zlały się w jeden tani druk, kupowany na jarmarkach i noszony przy sobie jak talizman. Porównanie z *Wielkim Albertem*, wymienionym zresztą w zamykającym spisie, dobrze pokazuje dwa odrębne nurty tej literatury: magię przyrodzonych mocy rzeczy i magię świętego słowa.
