# Studium makrokosmosu

*Przekład z francuskiego według P. Piobba*

> Traktat astrologiczny Roberta Fludda z De naturae simia (1618), drugiej części Utriusque cosmi historia, w przekładzie opartym na francuskim wydaniu Pierre’a Piobba z 1907 roku, wraz z jego przedmową.

Autor: Robert Fludd
Tytuł oryginału: Utriusque cosmi historia, t. I, traktat II (De naturae simia), część o astrologii; wyd. franc. Étude du macrocosme (1907)
Wydanie źródłowe: 1618
Przekład z języka łacińskiego
Dział: Hermetyzm
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/fludd-studium-makrokosmosu
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/fludd-studium-makrokosmosu

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak astrologia mieści się wśród „małpich” sztuk naśladujących naturę
- Naturę znaków zodiaku i planet w ujęciu wczesnonowożytnego lekarza
- Jak Fludd uczył stawiać temat niebieski z podziałem na domy
- Na czym polegały astrologia pogodowa, horarna i elekcyjna
- Jak Pierre Piobb przekształcił Fludda w duchu okultyzmu 1907 roku

## Astrologia Fludda w przekładzie z drugiej ręki

*Studium makrokosmosu* to traktat o astrologii, wyjęty z wielkiej encyklopedii Roberta Fludda *Utriusque cosmi historia* – „Historii obu kosmosów”, wydawanej w Oppenheim od roku 1617. Fludd (1574–1637), lekarz z Kentu, absolwent Oksfordu i członek londyńskiego Kolegium Lekarzy, opisał w niej najpierw wielki świat, a potem człowieka jako jego odbicie. Część poświęconą astrologii umieścił w drugim traktacie pierwszego tomu, ogłoszonym w roku 1618 jako *De naturae simia* – „O małpie natury”, czyli o sztukach, którymi człowiek naśladuje działanie przyrody. Astrologia sąsiaduje tam z arytmetyką, muzyką, geometrią, perspektywą, malarstwem, sztuką wojenną, nauką o czasie, kosmografią i geomancją.

Polskie wydanie nie powstało jednak bezpośrednio z łaciny. Podstawą jest francuski przekład Pierre’a Piobba (właśc. Pierre’a Vincenti), wydany w Paryżu w roku 1907 jako *Étude du macrocosme*, z podtytułem traktatu astrologii ogólnej. Piobb pomyślał go jako pierwszy krok w planie przyswojenia Francji całego Fludda we fragmentach: zamiast zaczynać od dedukcyjnego wykładu zasad, chciał podać czytelnikowi coś praktycznego i dopiero potem prowadzić go „w sfery wyższe”. To ważne dla odbioru: księga, którą trzymamy, jest Fluddem w ujęciu francuskiego okultysty z początku XX wieku.

## Przedmowa Piobba i jej epoka

Długa przedmowa tłumacza i jego wstęp do studium astrologii zajmują sporą część tomu i zasługują na lekturę krytyczną. Piobb przedstawia Fludda jako umysł „chłodny i rzeczowy”, metafizyka „bez marzycielstwa” i zarazem jako myśliciela w najwyższym stopniu materialistycznego i panteistycznego, wykluczającego wolicjonalną interwencję Boga. Powołuje się na odkrycie promieniotwórczości, na Herschela i na hylozoizm, a astrologię nazywa filozofią natury „bardzo naukową i pozytywną”. Wspomina też, że paryskie Towarzystwo Astrologiczne przyjęło jego podział nauki o gwiazdach za plan swoich prac.

Ten obraz mówi więcej o roku 1907 niż o roku 1618. Fludd był myślicielem głęboko teistycznym: jego kosmos wyłania się z boskiego światła i ciemności, a cała jego późniejsza *Filozofia mojżeszowa* wyprowadza przyrodę z Pisma. Panteizm i materializm, które Piobb mu przypisuje, są interpretacją w duchu ówczesnego okultyzmu, próbującego pogodzić tradycję hermetyczną z pozytywizmem i nowymi odkryciami fizyki. Warto czytać przedmowę jako dokument historii recepcji, a nie jako wiarygodny opis myśli autora. Piobb uprzedza też, że sposób stawiania tematu urodzeniowego uznał za przestarzały i „odmłodził” go we własnym wstępie – to kolejny powód, by odróżniać warstwę tłumacza od tekstu Fludda.

## Siedem ksiąg o gwiazdach

Sam traktat jest zwięzły i podręcznikowy, pisany, jak przyznaje tłumacz, prostą, nieco suchą i niewyszukaną łaciną. Księga pierwsza podaje wiadomości ogólne: czym jest astrologia, jak działają gwiazdy jako pośrednicy między wyższym światem a żywiołami. Księga druga, jedna z najdłuższych, omawia dwanaście znaków zodiaku, ich naturę, podziały i przypisania. Księga trzecia, najobszerniejsza, przedstawia usposobienia i naturę planet – ich jakości, dobroczynność lub szkodliwość, związki z częściami ciała, temperamentami i sprawami ludzkimi. Księga czwarta uczy stawiania tematu niebieskiego, czyli konstruowania figury nieba z podziałem na domy.

Trzy ostatnie księgi przechodzą do zastosowań. Piąta dotyczy przepowiadania pogody z układów planet, szósta – astrologii horarnej w jej najbardziej znanej odmianie: szukania złodzieja i rzeczy skradzionej, siódma wreszcie omawia temat elekcyjny, czyli wybór pomyślnej chwili do przedsięwzięcia. Ten porządek, od zasad przez znaki i planety do techniki i praktyki, jest typowy dla podręczników astrologii wczesnonowożytnej i pokazuje, że Fludd nie wymyślał tu nowej doktryny, lecz porządkował tradycję, wpisując ją w swój obraz świata jako hierarchii promieniowania i odbić. Umieszczenie astrologii wśród „małpich” sztuk ma zresztą znaczenie filozoficzne: człowiek nie tworzy tu nowych mocy, lecz odczytuje i naśladuje te, które Bóg już wpisał w porządek nieba, podobnie jak malarz naśladuje widzialne kształty, a muzyk – harmonię sfer.

## Dla kogo i z jaką ostrożnością

Kto zna Fludda z wielkich miedziorytów i wizji kosmicznego monochordu, może być zaskoczony praktycznym, niemal rzemieślniczym charakterem tego tekstu. Właśnie to stanowi o jego wartości: pokazuje, jak w jednym umyśle współistniały spekulatywna kosmologia i codzienna praktyka astrologiczna lekarza, który traktował niebo jako część natury dostępną badaniu. Dla historyka idei jest to cenny przykład astrologii jako „sztuki” w obrębie encyklopedii wiedzy, a nie odrębnej wiary. Dobrze jest czytać go razem z *Historią makrokosmosu*, bo dopiero tam widać, z jakiej kosmologii wyrastają opisane tu wpływy planet.

Czytelnik powinien jednak pamiętać o trzech sprawach. Po pierwsze, jest to przekład przekładu, więc terminologia może odbiegać od łacińskiej. Po drugie, przedmowa Piobba wnosi własną, sporną interpretację całego systemu. Po trzecie, opisywane metody – od przepowiadania pogody po szukanie złodzieja – należą do historii astrologii i należy je czytać jako świadectwo dawnego myślenia o związkach nieba z ziemią, a nie jako narzędzie, którego skuteczność tekst miałby potwierdzać.
