# Księga Dawnego i Uznanego Rytu Szkockiego

*Przekład z angielskiego*

> Monitor Rytu Szkockiego Charlesa T. McClenachana z 1867 roku: podział i historia Rytu, przebieg przyjęć, stroje, modlitwy i wykłady stopni od czwartego do trzydziestego trzeciego, a także ceremoniały instalacji, chrztu, uczt i loży żałobnej.

Autor: Charles T. McClenachan
Tytuł oryginału: The Book of the Ancient and Accepted Scottish Rite of Freemasonry
Wydanie źródłowe: 1867
Przekład z języka angielskiego
Dział: Wolnomularstwo
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/mcclenachan-ksiega-rytu-szkockiego
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/mcclenachan-ksiega-rytu-szkockiego

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak Ryt Szkocki dzieli stopnie od czwartego do trzydziestego trzeciego
- Jak przebiegało przyjęcie, strój i wykład w każdym stopniu
- Które legendy o początkach Rytu są legendami, a które faktami
- Jak wyglądały masońskie ceremonie chrztu, uczty i loży żałobnej
- Czym monitor Północnej Jurysdykcji różni się od rytuałów Pike’a

## Monitor, nie monografia

Charles Thompson McClenachan (1829–1896) był nowojorskim prawnikiem i wolnomularzem, aktywnym w Radzie Najwyższej Północnej Jurysdykcji Stanów Zjednoczonych, a później także historykiem nowojorskiego wolnomularstwa. Jego *Księga Dawnego i Uznanego Rytu Szkockiego* ukazała się po raz pierwszy w Nowym Jorku w 1867 roku i była potem wielokrotnie wznawiana; polski przekład oparto na wydaniu poprawionym i rozszerzonym, datowanym na rok 1885.

Sam autor w proemium określa swoje dzieło skromnie: nie rości sobie pretensji do oryginalności, chce dać braciom wstępującym na wyższe stopnie pełny „monitor”, czyli podręcznik prowadzący przez pracę rytualną. To słowo jest kluczem do lektury. Amerykańskie monitory podawały tę część rytuału, którą wolno było drukować – opis lóż, strojów, przemowy, modlitwy, ody i pouczenia moralne – pomijając znaki, słowa i hasła, przekazywane wyłącznie ustnie. Czytelnik nie dostaje więc pełnego rytuału, lecz jego jawny szkielet, wystarczający, by zrozumieć dramaturgię i naukę każdego stopnia. McClenachan przyznaje też otwarcie, czym się posiłkował: pismami dawnych wielkich komandorów Północnej Jurysdykcji, rytuałami obu Rad Najwyższych, a także pracami Alberta Pike’a, przy czym ten ostatni układał rytuały dla Jurysdykcji Południowej.

## Od Mistrza Tajnego do 33 stopnia

Po proemium następuje podział Rytu na sześć serii. Trzy pierwsze stopnie należą do loży symbolicznej i nie są tu omawiane; książka zaczyna się od Loży Doskonałości ze stopniami od czwartego, Mistrza Tajnego, do czternastego, Wielkiego, Wybranego, Doskonałego i Wzniosłego Masona. Dalej idą Rada Książąt Jerozolimy ze stopniami piętnastym i szesnastym, Kapituła Różanego Krzyża ze stopniami siedemnastym i osiemnastym, seria stopni od dziewiętnastego do dwudziestego dziewiątego – od Wielkiego Pontyfika przez Rycerza Miedzianego Węża po Rycerza Słońca i Rycerza Świętego Andrzeja – oraz Konsystorz ze stopniami rycerskimi, z Rycerzem Kadoszem na czele. Wieńczy całość stopień trzydziesty trzeci, Suwerenny Wielki Inspektor Generalny, mający charakter urzędowy i administracyjny.

Każdy stopień omówiony jest według stałego schematu: urzędnicy i ich role w odgrywanej scenie, wystrój sali, strój, klejnot i fartuch, „bateria”, czyli rytm uderzeń, przebieg przyjęcia z modlitwami i odami, wreszcie wykład objaśniający sens legendy i nauki moralnej. Stopnie dawnej Loży Doskonałości rozwijają legendę świątyni Salomona i śmierci Hirama, stopnie historyczne przenoszą akcję do odbudowy świątyni po niewoli babilońskiej, filozoficzne i rycerskie sięgają po symbolikę różokrzyżową, templariuszy i krucjat. Przyjęcie do stopnia czwartego zaczyna się na przykład od żałoby po zmarłym mistrzu, z trumną, odą i modlitwą o dobrą śmierć, a nauka moralna wyrasta z tej sceny: szacunek dla pamięci brata i świadomość kruchości życia. W ten sposób monitor pokazuje to, co w Rycie najważniejsze – że każdy stopień jest krótkim dramatem, w którym kandydat odgrywa rolę, a sens wynika z przeżycia sceny, nie z suchego wykładu. Druga część tomu zawiera ceremoniały instalacji ciał Rytu, ceremonię chrztu, przepisy o wizytacjach i ucztach, wyciągi z konstytucji, ceremoniał loży żałobnej, formularze podań, listę przydomków dla Rycerzy Różanego Krzyża, wykaz członków Rady Najwyższej i kalendarz hebrajski.

## Historia i legenda

Szczególnej uwagi wymaga rozdział historyczny. McClenachan przytacza obok siebie relacje bardzo różnej wartości: legendę o królu Robercie Bruce, który po bitwie pod Bannockburn miał założyć zakon Heredom w Kilwinning, opinię, że wyższe stopnie nauczano już w czasach wypraw krzyżowych, spory o rolę kawalera Ramsaya, a dalej fakty lepiej udokumentowane: paryski Ryt Doskonałości o dwudziestu pięciu stopniach z połowy XVIII wieku i patent Stephena Morina z 1761 roku, który przeniósł te stopnie do Nowego Świata. Sam autor zachowuje pewien dystans, przyznając, że Ryt jako całość nie jest starożytny.

Współczesna historiografia wolnomularska jest jednak bardziej stanowcza. Rodowód szkocki i średniowieczny uważa się za legendę, a Ryt w kształcie trzydziestu trzech stopni ukształtował się dopiero wraz z Radą Najwyższą w Charleston w 1801 roku; przypisywane Fryderykowi Wielkiemu Wielkie Konstytucje z 1786 roku powszechnie uznaje się za apokryf. Rozdział ten warto więc czytać jako świadectwo tego, jak dziewiętnastowieczni wolnomularze rozumieli własne dzieje, a nie jako rzetelny wykład historii.

## Dla kogo i jak czytać

Książka służy dziś przede wszystkim jako źródło do historii amerykańskiego wolnomularstwa wysokich stopni i jego obrzędowości. Pokazuje, jak w drugiej połowie XIX wieku łączono w jeden system legendę biblijną, rycerski etos i ogólnochrześcijańską, a zarazem tolerancyjną religijność, której wyrazem są modlitwy i dedykacja tomu „miłości Boga” i „miłości bliźniego”. Pozwala też porównać tradycję Północnej Jurysdykcji z wersją Pike’a, znaną polskiemu czytelnikowi z *Moralności i dogmatu*: Pike rozbudowuje filozoficzny komentarz, McClenachan trzyma się praktyki rytualnej.

Lektura ciągła bywa żmudna, bo schemat stopni się powtarza. Lepiej czytać wybrane stopnie, na przykład czternasty, osiemnasty i trzydziesty, śledząc, jak zmienia się w nich symbolika. Trzeba też pamiętać, że rytuały różnią się między jurysdykcjami i od czasów autora były wielokrotnie zmieniane, więc opisany tu kształt Rytu jest stanem historycznym, nie obecną praktyką żadnego konkretnego ciała.
