# Ewangelie i Ewangelia

*Przekład z angielskiego*

> George Robert Stow Mead przedstawia wyniki krytyki biblijnej swojej epoki – przekaz tekstu, problem synoptyczny i Janowy – po czym odróżnia historyczne ewangelie od duchowej Ewangelii żywego Chrystusa, rozumianej w świetle gnozy i mistyki.

Autor: George Robert Stow Mead
Tytuł oryginału: The Gospels and the Gospel: A Study in the Most Recent Results of the Lower and the Higher Criticism
Wydanie źródłowe: 1902
Przekład z języka angielskiego
Dział: Gnoza
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/mead-ewangelie-i-ewangelia
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/mead-ewangelie-i-ewangelia

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Czym różni się krytyka niższa od wyższej w badaniu ewangelii
- Dlaczego nie posiadamy autografów ewangelii i co z tego wynika
- Na czym polega problem synoptyczny i problem Janowy
- Jak Mead odróżnia ewangelie od Ewangelii żywego Chrystusa
- Które ustalenia książki zdezaktualizowała późniejsza biblistyka

## Teozof wobec krytyki biblijnej

*Ewangelie i Ewangelia* George’a Roberta Stowa Meada ukazały się w Londynie w roku 1902, z podtytułem zapowiadającym studium najnowszych wyników „krytyki niższej i wyższej”. Mead (1863–1933) był wówczas jednym z czołowych autorów Towarzystwa Teozoficznego, dawnym sekretarzem Heleny Bławatskiej, a przede wszystkim filologiem klasycznym, który poświęcił się przekładom tekstów gnostyckich i hermetycznych. Dwa lata wcześniej wydał *Fragmenty zapomnianej wiary*, obszerny przegląd gnozy pierwszych wieków; rok później miał ogłosić kontrowersyjną książkę o tym, czy Jezus nie żył sto lat przed Chrystusem. *Ewangelie i Ewangelia* leżą pomiędzy tymi pracami i są czymś w rodzaju metodologicznego fundamentu: zanim zapyta się o gnozę, trzeba wiedzieć, co nauka mówi o samych ewangeliach.

Mead już we wstępie zastrzega, że nie pisze jako teolog ani przyrodnik, lecz jako „życzliwy widz”, kronikarz cudzych badań, który chce przedstawić czytelnikowi niezaznajomionemu z literaturą niemiecką i angielską stan sporu. Ta deklaracja wyznacza charakter książki: większą jej część stanowi rzetelne, choć wybiórcze, streszczenie wyników ówczesnej krytyki, a dopiero ostatnie rozdziały wyrażają własną, teozoficzną propozycję autora.

## Droga przez warsztat krytyka

Układ dzieła odpowiada pracy badacza tekstu. Mead zaczyna od zarysu dziejów krytyki biblijnej, a następnie przechodzi do napięcia między pojęciem „Słowa Bożego” a tak zwaną krytyką niższą, czyli badaniem rękopisów i wariantów. Pokazuje, że nie posiadamy autografów ewangelii, lecz tylko późniejsze odpisy, i że tekst przechodził przez ręce kopistów, którzy go poprawiali. Kolejne rozdziały szukają w samych ewangeliach śladów autobiograficznych, pozwalających cokolwiek powiedzieć o ich autorach, i rozważają najwcześniejsze świadectwa zewnętrzne, czyli wzmianki u pisarzy chrześcijańskich II wieku.

Centralne miejsce zajmuje problem synoptyczny: pytanie o zależność między Ewangeliami Mateusza, Marka i Łukasza, które opowiadają tę samą historię w podobnym porządku, często tymi samymi słowami. Mead referuje hipotezy swoich czasów i rozważa wiarygodność synoptyków jako źródeł historycznych. Osobno omawia problem Janowy, czyli odrębność czwartej ewangelii, jej teologii i chronologii. Rozdział podsumowujący zbiera wnioski ze wszystkich źródeł, po czym książka zmienia ton.

## Ewangelia żywego Chrystusa

Ostatnie dwa rozdziały, o „żywej stronie chrześcijaństwa” i o „Ewangelii żywego Chrystusa”, tłumaczą tytuł. Mead odróżnia ewangelie w liczbie mnogiej, czyli dokumenty z ich historią, warstwami i sprzecznościami, od Ewangelii w liczbie pojedynczej, czyli dobrej nowiny o duchowym odrodzeniu człowieka. Krytyka może zachwiać wiarą w dosłowną historyczność każdego szczegółu, ale, jak twierdzi autor, nie dotyka tego, co w chrześcijaństwie najważniejsze. To, co najistotniejsze, nie zależy od rozstrzygnięcia sporów filologicznych, lecz od doświadczenia wewnętrznego, które Mead wiąże z tradycją gnostycką i mistyczną. Chrystus jest dla niego przede wszystkim rzeczywistością duchową, a nie tylko postacią z przeszłości.

Na tym polega oryginalność książki. Większość ówczesnych obrońców chrześcijaństwa walczyła z krytyką, a większość jej entuzjastów wyciągała z niej wnioski sceptyczne. Mead proponuje trzecią drogę: przyjąć wyniki badań bez lęku i uznać, że uwalniają one religię od ciężaru literalizmu. Już we wstępie przyrównuje pewność niektórych ustaleń krytycznych do pewności ruchu Ziemi wokół Słońca, ale zaznacza, że wnioski co do istoty religii pozostają w sferze opinii, dopóki nie ma wspólnej podstawy doświadczenia religijnego.

## Czytać dziś, ale z mapą

Warto też zauważyć, jak bardzo książka różni się tonem od dużej części ówczesnej literatury teozoficznej. Nie ma w niej odwołań do mistrzów ani do wiedzy objawionej jasnowidzeniem; argumenty są filologiczne i historyczne, a autor stara się nie przypisywać złej woli żadnej ze stron sporu, ani teologom, ani ich krytykom. Ta powściągliwość zapowiada późniejszą drogę Meada, który w 1909 roku opuścił Towarzystwo Teozoficzne i założył Quest Society, stowarzyszenie stawiające na porównawcze, rzetelne badanie religii i mistyki.

Dla czytelnika współczesnego książka ma podwójną wartość. Jest przystępnym wprowadzeniem w podstawowe pojęcia biblistyki krytycznej, które nadal obowiązują: rozróżnienie krytyki tekstu i krytyki historycznej, problem synoptyczny, odrębność Jana. Jest także dokumentem epoki, pokazującym, jak środowisko teozoficzne przyswajało naukę o Biblii i próbowało wpisać ją we własną wizję religii uniwersalnej.

Trzeba jednak pamiętać, że od 1902 roku biblistyka przeszła ogromną drogę. Hipoteza dwóch źródeł, w czasach Meada jedna z kilku propozycji, stała się na długo stanowiskiem przeważającym, choć do dziś ma krytyków. Odkrycia papirusów, a później tekstów z Nag Hammadi, zmieniły obraz zarówno najwcześniejszych rękopisów, jak i samej gnozy. Datowania, które Mead przytacza, są w wielu wypadkach nieaktualne. Jego własna konkluzja, łącząca „żywego Chrystusa” z gnozą, jest stanowiskiem religijnym, a nie wynikiem badań, i sam autor tego nie ukrywa. Najlepiej czytać tę książkę obok współczesnego wprowadzenia do Nowego Testamentu, traktując ją jako świadectwo myśli, która chciała pogodzić rzetelność filologa z wiarą mistyka.
