# Budowniczowie. Opowieść i studium wolnomularstwa

*Przekład z angielskiego*

> Joseph Fort Newton, amerykański duchowny i wolnomularz, w trzech częściach – Proroctwo, Historia, Wykładnia – przedstawia symboliczne korzenie sztuki budowania, dzieje lóż operatywnych i spekulatywnych oraz duchowy sens wolnomularstwa.

Autor: Joseph Fort Newton
Tytuł oryginału: The Builders: A Story and Study of Masonry
Wydanie źródłowe: 1914
Przekład z języka angielskiego
Dział: Wolnomularstwo
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/newton-budowniczowie
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/newton-budowniczowie

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak Newton łączy symbolikę budowania z najstarszymi wyobrażeniami religijnymi
- Czym były rzymskie collegia i dlaczego wiązano je z masonerią
- Jak loże operatywne przechodziły w loże masonów przyjętych
- Jakie znaczenie miało powstanie Wielkiej Loży Anglii w 1717 roku
- Jak autor rozumie filozofię i ducha wolnomularstwa jako drogę moralną
- Które hipotezy o pochodzeniu Zakonu współczesna historiografia odrzuca lub zawiesza

## Książka napisana dla młodych masonów

*Budowniczowie* to dzieło Josepha Forta Newtona, amerykańskiego duchownego, kaznodziei i wolnomularza, który w chwili pisania był pastorem w Cedar Rapids w stanie Iowa. Książka ukazała się w 1914 roku nakładem Wielkiej Loży Iowa i od początku miała charakter wykładu dla braci, a nie monografii akademickiej. Świadczy o tym sama dedykacja: autor składa ją założycielowi biblioteki Wielkiej Loży, swemu współpracownikowi Louisowi Blockowi oraz „młodym masonom”, dla których, jak pisze, książka powstała. Przedsionek otwiera osobiste wspomnienie: Newton przypomina noc własnego wyniesienia i pytanie, które wówczas zadał, czy istnieje jakaś przystępna, uczciwa książka mówiąca, czym wolnomularstwo jest i skąd przychodzi. *Budowniczowie* mają być odpowiedzią na to pytanie.

Ta geneza tłumaczy ton całości. Newton pisze jako człowiek głęboko przywiązany do Zakonu, ale zarazem jako czytelnik, który zna literaturę przedmiotu swojej epoki i stara się odróżnić udokumentowane fakty od pobożnych legend. W historii masońskiego piśmiennictwa książka zajmuje miejsce pośrednie między dawnymi, fantastycznymi genealogiami a krytyczną szkołą historyczną, która w Anglii skupiała się wokół loży badawczej Quatuor Coronati.

## Proroctwo, Historia, Wykładnia

Układ książki jest przejrzysty i warto go mieć przed oczami. Część pierwsza, zatytułowana „Proroctwo”, nie opowiada jeszcze o lożach. Newton zaczyna od fundamentów w dosłownym i przenośnym sensie: od rytuałów zakładania budowli, od narzędzi pracy, które w wielu kulturach nabierały znaczenia moralnego, od „dramatu wiary”, czyli starożytnych misteriów śmierci i odrodzenia, oraz od tego, co nazywa doktryną tajemną. Rozdział zamykający tę część dotyczy rzymskich *collegia*, korporacji rzemieślniczych, w których dawni autorzy chętnie widzieli przodków wolnomularstwa. Tytuł „Proroctwo” jest tu znaczący: autor nie twierdzi, że loża istniała w Egipcie czy Rzymie, lecz że ludzkość od dawna przeczuwała to, co masoneria później ujęła w system symboli.

Część druga, „Historia”, schodzi na grunt dokumentów. Opowiada o średniowiecznych wolnych murarzach i ich organizacji, o czeladnikach i zwyczajach warsztatowych, o stopniowym przyjmowaniu do lóż ludzi spoza zawodu, czyli masonów „przyjętych”, o powstaniu Wielkiej Loży Anglii w 1717 roku i wreszcie o rozprzestrzenieniu się wolnomularstwa na świat. Część trzecia, „Wykładnia”, jest najbardziej osobista: Newton próbuje powiedzieć, czym wolnomularstwo jest, jaką ma filozofię i jaki duch powinien je ożywiać. Książkę zamyka bibliografia, z której widać, na jakich autorach opierał się pisarz.

## Między legendą a dokumentem

Największą wartością *Budowniczych* jest to, że Newton nie ukrywa swoich wątpliwości. Wiele hipotez, które w XIX wieku podawano jako pewniki, przedstawia jako możliwości, a niektóre wprost odrzuca. Czytelnik powinien jednak pamiętać, że od 1914 roku badania nad dziejami Zakonu bardzo się zmieniły. Współczesna historiografia zwraca większą uwagę na szkockie źródła z przełomu XVI i XVII wieku, takie jak statuty Williama Schawa, oraz na życie lóż szkockich, w których wcześniej niż w Anglii pojawiają się członkowie spoza rzemiosła. Ciągłość między rzymskimi *collegia*, mistrzami budowlanymi wczesnego średniowiecza a nowożytnymi lożami jest dziś uważana za nieudowodnioną, a sama data 1717 bywa poddawana krytyce, ponieważ najdawniejsza relacja o zjednoczeniu londyńskich lóż pochodzi dopiero z wydania *Konstytucji* Andersona z 1738 roku.

Podobnej ostrożności wymagają rozdziały o doktrynie tajemnej i misteriach. Newton porównuje religijną symbolikę różnych ludów w sposób typowy dla epoki, w której modne było szukanie jednej pierwotnej mądrości ukrytej pod wieloma postaciami. To ujęcie ma wartość jako świadectwo tego, jak wolnomularze początku XX wieku rozumieli własną tradycję, ale nie należy go czytać jako opisu rzeczywistych związków historycznych. Gdy autor mówi o „proroctwie”, mówi o pokrewieństwie idei, a nie o dowiedzionej sukcesji.

## Jak czytać tę księgę

*Budowniczowie* są dobrym pierwszym tomem dla kogoś, kto chce zrozumieć wolnomularstwo od środka, w jego własnym języku i z jego własnymi aspiracjami. Książka nie wymaga przygotowania specjalistycznego, a jej styl, kaznodziejski i ciepły, sprawia, że czyta się ją płynnie. Najbardziej trwałą część stanowi „Wykładnia”: Newton przedstawia wolnomularstwo jako szkołę charakteru, braterstwa i religijnej tolerancji, zakorzenioną w wierze w Boga, lecz nie związaną z żadnym wyznaniem. Ten obraz odpowiada idealizmowi amerykańskich lóż jego czasu i pozwala zrozumieć, dlaczego książka była przez dziesięciolecia wręczana nowo przyjętym braciom.

Rozdziały historyczne warto czytać z ołówkiem w ręku i, jeśli to możliwe, zestawiać z nowszymi opracowaniami. Nie dlatego, że Newton pisze nierzetelnie, lecz dlatego, że od jego czasów odnaleziono i opracowano wiele źródeł, a pytania o pochodzenie Zakonu postawiono ostrzej. Czytelnik zainteresowany symboliką skorzysta najwięcej z części pierwszej, traktując ją jako wstęp do myślenia o narzędziach, świątyni i budowie jako obrazach pracy wewnętrznej. Kto szuka przede wszystkim faktów, potraktuje część drugą jako wygodny przegląd stanu wiedzy z 1914 roku, a nie jako ostatnie słowo historyków.
