# Wiara i nauka irańsko-aryjska w Zend-Aweście

*Przekład z angielskiego*

> Pośmiertnie wydane studium Alberta Pike’a nad Awestą: historia jej odkrycia, spory o kolebkę zaratusztrianizmu, a następnie komentarz do Gath, Młodszej Yasny, Wendidadu, Vispered i Khorda Awesty, czytanych jako źródło dawnej mądrości irańskiej.

Autor: Albert Pike
Tytuł oryginału: Irano-Aryan Faith and Doctrine as Contained in the Zend-Avesta
Wydanie źródłowe: 1924 (wydanie pośmiertne; rękopis z lat siedemdziesiątych–osiemdziesiątych XIX wieku)
Przekład z języka angielskiego
Dział: Religie starożytne
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/pike-wiara-i-nauka-iransko-aryjska
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/pike-wiara-i-nauka-iransko-aryjska

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak Awesta przetrwała u Parsów i dotarła do Europy
- Na jakich przekładach Pike oparł swoje odczytanie Zend-Awesty
- Czym są Gathy, Wendidad, Vispered i Khorda Awesta
- Dlaczego Pike widział w Irańczykach monoteistycznych przodków Zachodu
- Jak czytać dziewiętnastowieczne słowo „aryjski” bez anachronizmu

## Rękopis wydany po trzydziestu latach

*Wiara i nauka irańsko-aryjska w Zend-Aweście* to dzieło, którego Albert Pike (1809–1891) nie zobaczył w druku. Napisał je w ostatnich dekadach życia, gdy jako zwierzchnik Rady Najwyższej Rytu Szkockiego dla Jurysdykcji Południowej Stanów Zjednoczonych coraz więcej czasu poświęcał studiom nad religiami starożytnego Wschodu. Rękopis, sporządzony drobnym, pochyłym pismem, przepisał po latach transkryptor podpisany jako M. W. Wood, a książka ukazała się nakładem Rady Najwyższej dopiero w roku 1924. Przedmowa transkryptora, otwierająca polskie wydanie, jest hołdem dla autora i zarazem cennym świadectwem: wylicza uczonych, z których prac Pike korzystał, od Anquetila-Duperrona, pierwszego europejskiego tłumacza Awesty, przez Burnoufa, Hauga, Spiegla i Westergaarda, po Maxa Müllera i Whitneya, a także wspomina pozostawione w rękopisie wielotomowe *Wykłady o Aryjczykach*.

Sam Pike we wprowadzeniu przedstawia genezę dzieła skromniej. Pierwotnie miał to być jeden rozdział większej pracy o wierze i kulcie Aryjczyków; teksty zendyckie tak go jednak zajęły, że rozrosły się w osobną księgę. Zastrzega przy tym, że nie zna krytycznie języka awestyjskiego i że opierał się głównie na angielskim przekładzie Bleecka, sporządzonym według niemieckiego przekładu Spiegla, oraz na pracach Martina Hauga. Książka ma być, jak pisze, przede wszystkim zbiorem domysłów i sugestii. To uczciwe wyznanie warto zapamiętać, bo wyznacza właściwą miarę dla wszystkiego, co następuje.

## Od historii odkrycia do modlitw codziennych

Część wstępna jest historyczna i filologiczna. Pike opowiada o zachowaniu i odkryciu Awesty, czyli o tym, jak święte księgi zaratusztrian przetrwały wśród Parsów w Indiach i w Iranie i jak w XVIII wieku dotarły do Europy. Następnie rozważa kolebkę zaratusztrianizmu, polemizuje z tak zwaną teorią ormiańską, umieszczającą kolebkę ludzkości na wyżynie u stóp Araratu, omawia poglądy doktora Donaldsona, poświęca rozdział językom aryjskim i pyta o wartość Awesty jako źródła. Od pierwszych stron przytacza też świadectwa greckie, z Herodotem na czele, który opisał Persów składających ofiary bez posągów i świątyń.

Właściwy korpus idzie za układem samej Awesty. Najwięcej miejsca zajmują *Gathy*, hymny uważane za najstarszą część zbioru i przypisywane samemu Zaratusztrze; Pike omawia je szczegółowo, porównując dostępne przekłady i proponując własne odczytania. Dalej następują Młodsza Yasna, *Wendidad*, czyli księga przepisów rytualnych i oczyszczeń, *Vispered* i wreszcie *Khorda Awesta*, „mała Awesta” modlitw i hymnów do poszczególnych bóstw, która w tej księdze rozrasta się do rozmiarów osobnego tomu. Zamyka całość dodatek. Wydanie otwiera mapa imperium perskiego i ilustracja przedstawiająca siedmiu Amesha Spenta, „Nieśmiertelnych Świętych”, emanacje lub przymioty Ahura Mazdy.

## Teza Pike’a

Pike czyta Awestę z wyraźnym założeniem, które dobrze oddaje przedmowa transkryptora: irańscy Aryjczycy mieli być monoteistami i duchowymi przodkami późniejszych religii Zachodu. Obiegowy obraz zaratusztrianizmu, znany każdemu czytelnikowi z Ormuzda i Arymana, Amszaspandów, Izedów i Ferwerów, który Pike przywołuje na początku wprowadzenia, jest dla niego tylko powierzchnią, pod którą należy szukać pierwotnej, filozoficznej nauki. W imionach bóstw i w abstrakcyjnych pojęciach *Gath* szuka idei metafizycznych: Mądrości, Słowa, prawego porządku, emanacji boskich przymiotów. Z nich, jak sądził, rozwinęły się później myśl Platona i Filona, nauka o Logosie a pośrednio także ta tradycja symboliczna, której wykład dał wcześniej w stopniach rytu szkockiego. Książka jest więc nie tylko komentarzem do Awesty, ale też fragmentem wielkiego projektu, w którym Pike usiłował zrekonstruować pierwotną religię rozumu i pokazać jej przetrwanie w tradycjach inicjacyjnych.

## Lektura z zastrzeżeniami

Dla współczesnego czytelnika jest to dzieło zarazem imponujące i przestarzałe. Imponuje rozmiarem i uporem: ponad sześćset stron gęstego komentarza, pisanego przez samouka, który w podeszłym wieku zmierzył się z jednym z najtrudniejszych korpusów religijnych świata. Przestarzałe jest jednak niemal wszystko, co dotyczy filologii. Pike pracował na przekładach, które dziś uchodzą za przestarzałe, a jego własne „domysły”, jak sam je nazwał, często nie mają podstaw w języku oryginału. Datowanie Zaratusztry i miejsce powstania *Gath* pozostają przedmiotem sporu, ale współczesne badania odrzucają wiele szczegółowych hipotez, które Pike przyjmował.

Trzeba też pamiętać o słowniku epoki. Termin „aryjski” był w XIX wieku przede wszystkim terminem językoznawczym, oznaczającym ludy mówiące językami indoirańskimi lub szerzej indoeuropejskimi, i w tym sensie używa go Pike. W XX wieku słowo zostało zawłaszczone przez ideologię rasistowską, co sprawia, że dziś badacze mówią raczej o Indoirańczykach. Czytając książkę, trzeba więc pamiętać o kontekście jej powstania, a zachwyt autora nad „rasą aryjską” traktować jako romantyczny topos jego czasów, a nie jako wiedzę.

Najwięcej z tej lektury wyniesie ten, kto zna już podstawy religii zaratusztriańskiej z nowszych opracowań i chce zobaczyć, jak jeden z najbardziej wpływowych wolnomularzy XIX wieku włączał ją w swoją wizję ciągłości starożytnej mądrości.
