# Odkrycie czarostwa

*Przekład z angielskiego*

> Traktat Reginalda Scota z 1584 roku przeciw wierze w czary i procesom czarownic: szesnaście ksiąg o oszustwach, złudzeniach i sztuczkach, z „Rozprawą o diabłach i duchach” oraz aparatem dziewiętnastowiecznego wydania krytycznego.

Autor: Reginald Scot
Tytuł oryginału: The Discoverie of Witchcraft
Wydanie źródłowe: 1584
Przekład z języka angielskiego
Dział: Czarostwo i demonologia
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/scot-odkrycie-czarostwa
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/scot-odkrycie-czarostwa

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Dlaczego Reginald Scot uznał oskarżenia o czary za złudzenie i okrucieństwo
- Jak polemizował z Młotem na czarownice i Demonomanią Bodina
- Jak w księdze trzynastej objaśnia sztuczki kuglarskie i magię naturalną
- Po co przytoczył zaklęcia i przywołania duchów w księdze piętnastej
- Jak z Odkrycia czerpali Szekspir, Middleton i późniejsi magowie

## Sceptyk z Kentu

Reginald Scot nie był ani teologiem, ani prawnikiem z zawodu. Był ziemianinem z hrabstwa Kent, autorem cenionego poradnika o uprawie chmielu, sędzią pokoju i przez pewien czas posłem do parlamentu. Z bliska oglądał jednak procesy o czary w swoim hrabstwie i zrozumiał, jak łatwo biedne, stare i osamotnione kobiety stają się ofiarami sąsiedzkich podejrzeń, a potem wymuszonych zeznań. *Odkrycie czarostwa*, wydane w Londynie w 1584 roku, jest jego odpowiedzią: pierwszym obszernym angielskim traktatem, który podważył samą podstawę ścigania czarownic.

Scot pisał przeciw dwóm głównym autorytetom demonologii swego czasu: *Młotowi na czarownice* i *Demonomanii* Jeana Bodina z 1580 roku. Jego najważniejszym sojusznikiem był lekarz Johann Weyer, autor *De praestigiis daemonum*, od którego przejął wiele argumentów i przykładów. Polskie wydanie oparto na dziewiętnastowiecznym przedruku Brinsleya Nicholsona, zachowującym tekst z 1584 roku i uzupełnionym obszernym wstępem biograficznym, uwagami, wyciągami z Weyera, notami o długach Szekspira i Middletona wobec Scota oraz tekstem *Czarownicy* Middletona.

## Szesnaście ksiąg demaskowania

Dzieło jest długie i zbudowane jak proces dowodowy. Pierwsze księgi przedstawiają oskarżone: kim są, jak powstaje opinia czarownicy i jak tortura oraz obietnice prowadzą do przyznania się do rzeczy niemożliwych. Scot drwi z opowieści o lotach na sabaty, paktach z diabłem, przemianach w zwierzęta i obcowaniu z inkubami, wykazując ich sprzeczności i fizyczną niemożliwość. Rozbiera też biblijne podstawy prześladowań, przekonując, że hebrajskie i greckie terminy tłumaczone jako „czarownica” oznaczały truciciela, wróżbitę albo oszusta, a nie kogoś obdarzonego władzą nad naturą przez pakt z diabłem.

Następne księgi omawiają wróżbiarstwo, astrologię sądową, wyrocznie, alchemię oszustów i naturalne przyczyny zjawisk uznawanych za cudowne. Szczególną sławę zdobyła księga trzynasta, w której Scot objaśnia magię naturalną i sztuczki kuglarskie, krok po kroku pokazując, jak wykonuje się triki z monetami, kartami czy „ścięciem głowy”; historycy iluzjonistyki uznają ją za jeden z pierwszych drukowanych podręczników tej sztuki. Księga piętnasta przytacza zaklęcia i opisy przywołań duchów, zaczerpnięte z krążących rękopisów magicznych, aby wykazać ich próżność. Całość wieńczy *Rozprawa o diabłach i duchach*, w której Scot wyjaśnia, że biblijne opisy duchów należy rozumieć w dużej mierze duchowo, a nie cieleśnie.

Argumentacja Scota opiera się na kilku prostych założeniach. Bóg nie przekazuje swojej mocy nad naturą starym kobietom, a diabeł jest duchem, który nie może zawierać cielesnych umów ani przenosić ludzi w powietrzu. To, co oskarżeni i świadkowie biorą za czary, ma więc przyczyny naturalne: chorobę, melancholię, złudzenie zmysłów, oszustwo albo zwykłą złośliwość sąsiadów. Za takim ujęciem stoi zarówno medycyna humoralna, przejęta od Weyera, jak i protestancka teologia opatrzności. Scot wyraźnie oddziela przy tym oszustwo, które chce ukarać, od niewinnej nędzy, której chce bronić, i ta właśnie troska o ofiary nadaje jego książce ciepło rzadkie w literaturze demonologicznej.

## Książka, która przerosła zamiar autora

Losy dzieła są pełne ironii. Scot chciał ośmieszyć magię ceremonialną, a jego księga piętnasta stała się dla późniejszych czytelników jednym z najdostępniejszych zbiorów angielskich zaklęć; wydania z XVII wieku dodały do niej nawet nowe materiały magiczne, których autor nie napisał. Król Szkocji Jakub VI w *Daemonologie* z 1597 roku zaatakował Scota z nazwiska. Często powtarzana opowieść, że po wstąpieniu na tron angielski kazał palić egzemplarze *Odkrycia*, nie ma potwierdzenia w źródłach z epoki.

Wpływ Scota na literaturę był tymczasem ogromny. Z jego opisów ludowych wierzeń czerpał Szekspir, a Thomas Middleton przejął do *Czarownicy* całe formuły i imiona, co dokumentują dodatki tego wydania. Sceptycyzm Scota nie był jednak sceptycyzmem nowoczesnego racjonalisty. Pisał jako żarliwy protestant, który bronił wszechmocy Boga przed przypisywaniem cudów ludziom i diabłu, a jego szyderstwo z „papistowskich” egzorcyzmów i relikwii jest częścią tego samego programu.

## Jak dziś czytać Scota

Lektura wymaga cierpliwości: proza elżbietańska jest rozwlekła, pełna łacińskich cytatów, powtórzeń i polemicznych dygresji, a wiele ustępów odnosi się do autorów i procesów dziś zapomnianych. Najlepiej czytać kolejne księgi jako osobne rozprawy, a aparat wydawcy traktować jako przewodnik po źródłach. Wstęp biograficzny i uwagi końcowe objaśniają wiele aluzji, które bez nich pozostałyby niezrozumiałe, i warto do nich zaglądać na bieżąco. Czytelnik zainteresowany historią magii znajdzie w księgach trzynastej i piętnastej cenny materiał, ale powinien pamiętać, że zostały one zestawione jako materiał dowodowy przeciw magii, nie jako jej wykład.

*Odkrycie czarostwa* jest dziś klasycznym źródłem dla historyków polowań na czarownice, religii i literatury elżbietańskiej. Pokazuje, że krytyka procesów o czary istniała w samym środku epoki ich największego nasilenia i że prowadzili ją ludzie głęboko wierzący, przekonani, że okrucieństwo wobec bezbronnych kobiet jest gorszym grzechem niż niedowiarstwo wobec czarów.
