# Saint-Martin, mistyk francuski

*Rajmund Lullus, Doktor Oświecony*

> Dwie monografie A. E. Waite’a z 1922 roku: o Louisie-Claudzie de Saint-Martinie i dziejach nowożytnego martynizmu oraz o Rajmundzie Lullusie jako filozofie, rzekomym alchemiku i mistyku chrześcijańskim.

Autor: Arthur Edward Waite
Tytuł oryginału: Saint-Martin, the French Mystic, and the Story of Modern Martinism; Raymund Lully, Illuminated Doctor, Alchemist and Christian Mystic
Wydanie źródłowe: 1922
Przekład z języka angielskiego
Dział: Martynizm
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/waite-saint-martin-lullus
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/waite-saint-martin-lullus

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Jak Saint-Martin przeszedł od teurgii Élus Coëns do drogi wewnętrznej
- Jaką rolę w jego myśli odegrały pisma Jakuba Böhmego
- Dlaczego Waite podważał ciągłość martynizmu Papusa z Saint-Martinem
- Czym była Ars magna Lullusa i jaki miała cel misyjny
- Dlaczego alchemiczne pisma przypisywane Lullusowi są pseudoepigrafami
- Jak Waite odróżnia mistyka od legendy okultystycznej

## Dwie książki w jednym tomie

W roku 1922 Waite ogłosił w Londynie dwa niewielkie studia biograficzne w serii poświęconej mistykom i okultystom. Polskie wydanie łączy je w jednym tomie, co ma swoją logikę: obie postacie, Louis-Claude de Saint-Martin i Rajmund Lullus, zostały przez późniejszą tradycję okultystyczną zawłaszczone, a Waite w obu przypadkach próbuje oddzielić żywą postać mistyka od legendy, którą zbudowali wokół niej następcy. Obie książki są krótkie, rozdziałowe i pisane z myślą o czytelniku niezaznajomionym z tematem.

Saint-Martin nie był dla Waite’a tematem nowym. Już w roku 1901 wydał obszerną biografię *Nieznanego Filozofa*, a mistykę francuską XVIII wieku omawiał też w innych pracach. Studium z 1922 roku jest więc skondensowanym powrotem do znanego materiału, wzbogaconym o rozdział o nowożytnym martynizmie, czyli o organizacjach, które na przełomie XIX i XX wieku powoływały się na Saint-Martina.

## Nieznany Filozof i jego następcy

Część pierwsza zaczyna się od panoramy Francji drugiej połowy XVIII wieku, w której obok Woltera, encyklopedystów i Condorceta krążyły pisma Swedenborga i Böhmego, kabalistyczna teozofia, nowe obrządki wolnomularskie oraz tacy awanturnicy jak Saint-Germain i Cagliostro. Na tym tle Waite opowiada życie Saint-Martina (1743–1803): młodość w Amboise, krótką karierę oficera, spotkanie z Martinezem de Pasqually i wejście do jego zakonu Élus Coëns, zajmującego się teurgią, a następnie stopniowe odejście od obrzędów ku drodze wewnętrznej.

Kolejne rozdziały omawiają poszukiwanie prawdy, naukę o odpowiedniościach i ideę „człowieka pragnienia”, od której wziął tytuł jeden z najważniejszych utworów Saint-Martina. Waite pokazuje, jak spotkanie z pismami Jakuba Böhmego, którego Saint-Martin tłumaczył na francuski, przesunęło jego myśl od teurgii ku mistyce serca. Ostatni rozdział, o nowożytnym martynizmie, jest najbardziej krytyczny. Waite kwestionuje twierdzenia Papusa i jego współpracowników, że Zakon Martynistów odrodzony w latach osiemdziesiątych XIX wieku przechowuje nieprzerwaną linię wtajemniczenia od Saint-Martina. Sam Saint-Martin, jak podkreśla, nie zakładał zakonu, a jego droga była właśnie porzuceniem formy zewnętrznej.

Dla czytelnika polskiego ta część ma dodatkowe znaczenie, bo pisma Saint-Martina i idea martynizmu wcześnie dotarły do kręgów wolnomularskich i mistycznych w Polsce, a jego nazwisko pojawia się w dziejach romantycznej religijności. Waite tego wątku nie rozwija, ale jego analiza pozwala zrozumieć, dlaczego autor *Człowieka pragnienia* mógł inspirować ludzi bardzo różnych przekonań: nie dawał systemu ani obrzędu, lecz język wewnętrznego odrodzenia, który każdy mógł przyjąć w obrębie własnego Kościoła. Ważny jest również rozdział o nauce o odpowiedniościach, w którym widać, jak Saint-Martin czytał przyrodę jako zapis stanu człowieka przed upadkiem i po nim.

## Doktor Oświecony i zagadka alchemika

Część druga jest poświęcona Rajmundowi Lullusowi (około 1232–1316), majorkańskiemu filozofowi, poecie i misjonarzowi. Rozdział pierwszy stawia zasadniczy problem: pod imieniem Lullusa kryją się dwie postacie. Jedna to historyczny autor *Ars magna*, kombinatorycznej sztuki poznania, która miała pozwolić rozumowo przekonać muzułmanów i żydów o prawdzie chrześcijaństwa, autor *Blanquerny* i *Księgi o przyjacielu i ukochanym*, tercjarz, który po nawróceniu poświęcił życie misji i nauce języków. Druga to Lullus alchemik, autor *Testamentu* i dziesiątków traktatów o kamieniu filozoficznym, bohater legend o transmutacji złota dla królów angielskich.

Waite prowadzi czytelnika przez życie Doktora Oświeconego, jego naukę powszechną, następnie przez obraz Doktora Hermetycznego i dochodzenie historyczne, w którym rozważa autentyczność pism alchemicznych. Współczesne badania, które poszły znacznie dalej niż w czasach Waite’a, rozstrzygnęły tę sprawę jednoznacznie: korpus alchemiczny przypisywany Lullusowi powstał po jego śmierci, w XIV i XV wieku, a historyczny Lullus odnosił się do transmutacji krytycznie. Rozdziały o nauce alchemii i o Doktorze Mistycznym pokazują, gdzie Waite widział prawdziwą wielkość Lullusa: nie w legendzie złotnika, lecz w kontemplacyjnej poezji miłości do Boga. Szczególnie *Księga o przyjacielu i ukochanym*, zbiór krótkich medytacji o miłości duszy i Boga, służy mu za dowód, że Lullus należy do historii mistyki chrześcijańskiej, a nie do historii hermetyzmu.

## Jak czytać ten tom

Obie książki są lekturą przystępną i dobrą jako pierwsze wprowadzenie, ale nie zastępują nowszej literatury. O Saint-Martinie i Élus Coëns powstało po Waicie wiele prac opartych na archiwach, które on znał tylko częściowo; o Lullusie istnieje ogromna literatura krytyczna, łącznie z wydaniami jego pism. Ton Waite’a bywa ironiczny wobec okultystów, z którymi się spierał, i warto pamiętać, że był stroną tych sporów.

Najcenniejsza jest w tym tomie postawa autora: konsekwentne odróżnianie mistyki od okultyzmu, autentycznego dzieła od pism pseudoepigraficznych, wewnętrznego doświadczenia od zewnętrznej organizacji. Czytane razem, oba studia pokazują ten sam ruch w dwóch epokach: człowieka, który wyrasta ze świata symboli, obrzędów i spekulacji, by dojść do prostoty modlitwy.
