# Żywoty filozofów alchemicznych

*Przekład z angielskiego*

> Opracowane przez Waite’a na podstawie anonimowej kompilacji z 1815 roku żywoty słynnych alchemików, poprzedzone esejem o „chemii duchowej” i uzupełnione obszernym alfabetycznym katalogiem dzieł o filozofii hermetycznej.

Autor: Arthur Edward Waite
Tytuł oryginału: Lives of Alchemystical Philosophers
Wydanie źródłowe: 1888
Przekład z języka angielskiego
Dział: Alchemia
Wydanie polskie: Ordo Theia Philosophia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/ksiegi/waite-zywoty-filozofow-alchemicznych
Czytnik: https://ordotheia.pl/czytaj/waite-zywoty-filozofow-alchemicznych

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron; pełna lektura wymaga subskrypcji (https://ordotheia.pl/cennik).

## Czego się dowiesz

- Skąd wzięła się anonimowa kompilacja z 1815 roku i kto ją napisał
- Jak młody Waite rozumiał „chemię duchową” i Wielkie Dzieło
- Czym jego pogląd z 1888 roku różni się od późniejszego
- Dlaczego Waite oddzielił Ireneusza Filaletesa od Thomasa Vaughana
- Jak korzystać z alfabetycznego katalogu dawnych pism hermetycznych

## Stara kompilacja w nowej szacie

*Żywoty filozofów alchemicznych* ukazały się w Londynie w roku 1888 i należą do najwcześniejszych książek Arthura Edwarda Waite’a. Autor nie ukrywa, że nie zaczynał od zera. Przedmowa wyjaśnia, że fundamentem tomu była anonimowa kompilacja wydana w Londynie w roku 1815 pod podobnym tytułem, zawierająca biografie alchemików, krytyczny katalog ksiąg z „chemii tajemnej” i wybór traktatów. Część kolekcjonerów przypisywała ją Francisowi Barrettowi, autorowi *The Magus*; Waite uważa tę atrybucję za nieprawdopodobną, bo jego zdaniem dzieło przewyższa możliwości tego „łatwowiernego amatora”. Kwestia autorstwa pozostaje zresztą otwarta do dziś.

Waite zachował fakty dawnej kompilacji, ale przepisał żywoty, usunął archaizmy i rozwlekłości, dodał nowe szczegóły i znacznie rozszerzył katalog bibliograficzny, korzystając zwłaszcza z *Histoire de la philosophie hermétique* Lengleta du Fresnoy. Dopisał też dwa własne teksty: esej wstępny o naturze Wielkiego Dzieła i krótki szkic o fizycznej teorii i praktyce *magnum opus*. W efekcie, jak sam pisze, powstała w praktyce nowa książka pod dawnym tytułem.

## Esej wstępny: młody Waite o „chemii duchowej”

Najciekawszą dla dzisiejszego czytelnika częścią jest esej wstępny o prawdziwych zasadach i naturze *magnum opus* oraz o jego stosunku do chemii duchowej. Trzydziestoletni Waite był wtedy pod silnym wpływem interpretacji, które w alchemii widziały przede wszystkim proces wewnętrzny, i przedmowa zapowiada, że esej wysuwa „nowe i doniosłe poglądy” na zagadnienie chemii psychicznej. Waite porównuje w nim stanowiska różnych szkół hermetycznej egzegezy: tych, którzy czytali alchemików dosłownie, jako poszukiwaczy złota, i tych, którzy uważali ich za mistyków posługujących się szyfrem metalurgii.

Ten esej warto czytać razem z *Tajemną tradycją w alchemii* z roku 1926. Po blisko czterdziestu latach Waite doszedł do wniosków znacznie ostrożniejszych i uznał, że większość literatury alchemicznej dotyczy przemiany fizycznej. Zestawienie obu tekstów pokazuje, jak zmieniało się jego myślenie i jak mocno teza o wyłącznie duchowej alchemii była związana z wiktoriańską atmosferą lat osiemdziesiątych XIX wieku, w której rodziły się Towarzystwo Teozoficzne i Zakon Złotego Brzasku. Dla czytelnika działu poświęconego alchemii duchowej to cenna lekcja: można tu zobaczyć z bliska, jak powstaje interpretacja, i jak jej autor później ją rewiduje.

## Galeria adeptów i katalog ksiąg

Zasadniczą część tomu tworzą żywoty alchemików ułożone mniej więcej chronologicznie, od legendarnych i wczesnych autorytetów tradycji przez mistrzów średniowiecza po adeptów XVII wieku. Czytelnik spotka tu postaci znane z historii myśli, takie jak Albert Wielki, Roger Bacon, Arnold z Villanovy czy Rajmund Lull, którego alchemiczne pisma są w rzeczywistości późniejszymi pseudoepigrafami, oraz bohaterów opowieści alchemicznych: Mikołaja Flamela, Bazylego Walentyna, Kosmopolitę, Filaletesa i innych. Żywoty mają charakter zróżnicowany. Niektóre są rzeczowymi szkicami, inne powtarzają anegdoty o transmutacjach dokonanych przed świadkami, o adeptach wędrujących po dworach i o tajemniczych przybyszach rozdających proszek projekcji.

W przedmowie znajduje się ciekawy przykład warsztatu Waite’a. Dodaje on sprostowanie dotyczące daty urodzin Ireneusza Filaletesa: obejrzał pierwsze wydanie *Introitus apertus* z Amsterdamu z roku 1667 i na jego podstawie uznał, że autor urodził się około 1623 roku, a więc nie mógł być tożsamy z Thomasem Vaughanem, z którym go długo utożsamiano. Dziś badacze identyfikują Filaletesa z amerykańskim alchemikiem George’em Starkeyem, czego Waite nie mógł wiedzieć, ale jego intuicja o odrębności od Vaughana okazała się trafna.

Zamyka całość alfabetyczny katalog dzieł o filozofii hermetycznej i alchemii, który dla bibliofila jest być może najtrwalszą częścią książki: mapą piśmiennictwa, jaką dysponował badacz końca XIX wieku. Wiele pozycji z tego katalogu znane jest dziś lepiej pod innymi tytułami lub z innymi atrybucjami, ale jako przegląd tego, co krążyło w obiegu antykwarycznym i bibliotecznym w czasach Waite’a, pozostaje on użytecznym narzędziem dla każdego, kto śledzi dzieje hermetycznych druków.

## Jak korzystać z tej książki

*Żywoty* nie są historią alchemii w nowoczesnym sensie. Opierają się na tradycji anegdotycznej, często bezkrytycznie przyjmowanej przez XVIII-wieczne kompilacje, i powtarzają legendy, których dzisiejsi historycy nie uznają za fakty. Wiele datowań i atrybucji jest przestarzałych. Czytelnik powinien traktować poszczególne żywoty jako świadectwo tego, jak tradycja alchemiczna widziała samą siebie i swoich bohaterów, a nie jako biografie w ścisłym znaczeniu.

Trzeba też pamiętać o rozróżnieniu, które Waite w roku 1888 jeszcze zacierał: między alchemikiem laboratoryjnym, który rzeczywiście pracował przy piecu, a alchemią jako językiem duchowej przemiany. Wiele postaci z tego tomu było praktykami, lekarzami, metalurgami albo oszustami; ich duchowy wymiar, jeśli istnieje, trzeba wykazać na podstawie ich własnych pism, a nie przypisywać im z góry. Czytana w tym świetle książka jest wartościowym wprowadzeniem do panteonu postaci, o których mowa w dziesiątkach innych dzieł ezoterycznych, i dokumentem początków drogi badacza, który później stał się jednym z najbardziej krytycznych znawców tej tradycji.
