
Martynizm · ok. 1771–1772 (rękopis); pierwsze wydanie drukiem 1899
Traktat o reintegracji istot
Przekład z francuskiego
Martinès de Pasqually
Niedokończony traktat Martinèsa de Pasqually, założyciela Élus Coëns, o emanacji duchów, ich upadku, upadku Adama i reintegracji, wyłożony jako tajemny komentarz do Księgi Rodzaju i dziejów patriarchów.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Martinès de Pasqually
- Tytuł oryginału
- Traité de la réintégration des êtres dans leurs premières propriétés, vertus et puissances spirituelles et divines
- Wydanie źródłowe
- ok. 1771–1772 (rękopis); pierwsze wydanie drukiem 1899
- Przekład
- z języka francuskiego
- Dział
- Martynizm
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Pasqually opisuje emanację duchów i ich pierwotny bunt
- 2Dlaczego świat materialny jest w tej nauce ograniczeniem i naprawą
- 3Jaką rolę pośrednika i kapłana przypisuje Adamowi i człowiekowi
- 4Jak Księga Rodzaju staje się dramatem upadku i reintegracji
- 5Czym była teurgia Élus Coëns i czego traktat o niej nie mówi
- 6Skąd biorą się trudności lektury i spory o źródła nauki
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Rękopis kapłanów wybranych
Traktat o reintegracji istot jest jedynym obszernym tekstem doktrynalnym, jaki zostawił Martinès de Pasqually, założyciel Zakonu Rycerzy Masonów Kapłanów Wybranych Wszechświata, krótko zwanego Élus Coëns. O samym autorze wiadomo zaskakująco mało. Data i miejsce jego urodzenia, pochodzenie rodziny i źródło jego nauki pozostają przedmiotem sporów; pewne jest, że w latach sześćdziesiątych XVIII wieku działał w lożach francuskich, zwłaszcza w Bordeaux, że w 1772 roku wyjechał na Santo Domingo i że zmarł tam w 1774 roku. Traktat pisał w ostatnich latach pobytu we Francji, na użytek najwyżej wtajemniczonych uczniów, i nigdy go nie ukończył.
Tekst krążył w odpisach, do których dostęp mieli nieliczni, i to z tych odpisów korzystali Jean-Baptiste Willermoz i Louis-Claude de Saint-Martin. Drukiem ukazał się dopiero w 1899 roku w Paryżu, w środowisku martynistów Papusa, które widziało w Pasquallym pierwszego ze swoich mistrzów. Polskie wydanie poprzedza nota historyczna o martynezyzmie i martynizmie, opisująca działalność Pasqually'ego od 1760 do 1772 roku, rozłam po jego wyjeździe i odejście Saint-Martina od praktyki obrzędowej. Ta nota sama jest tekstem stronniczym i należy ją czytać jako wprowadzenie z perspektywy martynizmu końca XIX wieku.
Kosmologia upadku i powrotu
Treść traktatu zapowiada już jego pełny tytuł: chodzi o przywrócenie istot do ich pierwotnych właściwości, cnót i mocy duchowych i boskich. Na początku są duchy emanowane przez Boga jako wolne istoty. Część z nich, chcąc działać jak Stwórca na własny rachunek, sprzeniewierza się swemu przeznaczeniu. Odpowiedzią na ten bunt jest stworzenie świata materialnego, który w tej nauce ma charakter ograniczenia i miejsca kary, zarazem jednak narzędzia naprawy. W ten świat Bóg emanuje człowieka, Adama, który ma panować nad zbuntowanymi duchami i doprowadzić je do pojednania. Adam jednak sam upada, ulegając pokusie działania własną wolą, i zostaje zamknięty w ciele materialnym.
Reszta dzieła, najdłuższa, jest tajemnym komentarzem do Pięcioksięgu. Pasqually przechodzi przez historię Kaina, Abla i Seta, Noego, Abrahama, Mojżesza i innych postaci, odczytując każdy epizod jako etap dramatu reintegracji. Równolegle rozwija symbolikę liczb, którym przypisuje znaczenie istot i mocy; liczby od jedności do dziesiątki są w jego wykładzie czymś więcej niż alegorią. Człowiek, „mniejszy” duch, ma do odegrania rolę pośrednika i kapłana, a jego właściwym zadaniem jest współpraca z Naprawicielem w przywracaniu ładu stworzenia.
Teurgia i trudność tekstu
Traktat jest teoretyczną podstawą teurgii Élus Coëns, czyli obrzędów, w których członkowie zakonu, w określonych porach roku, wzywali duchy pośredniczące i oczekiwali znaków ich obecności, nazywanych „przejściami”. Sam tekst nie jest jednak rytuałem i nie podaje przepisów; mówi, dlaczego taki kult w ogóle ma sens. Kto chce poznać praktykę zakonu, musi sięgnąć do zachowanych instrukcji i korespondencji, które opublikowano w XX wieku.
Warto też wiedzieć, co stało się z nauką traktatu po śmierci autora. Zakon Élus Coëns rozpadł się w ciągu kilkunastu lat, ale doktryna przetrwała dzięki Willermozowi, który wprowadził ją do najwyższych, tajnych klas swojego systemu, zwanych profesami i wielkimi profesami. Tam właśnie, a nie w obrzędach, przechowywano kosmologię upadku i reintegracji, przekazywaną w formie pouczeń. Saint-Martin przejął z kolei słownictwo traktatu – mniejszy duch, Naprawiciel, reintegracja – i przetworzył je w filozofię wewnętrznego odrodzenia.
Lektura jest trudna i warto to powiedzieć wprost. Pasqually pisał niezręczną, nierówną francuszczyzną, powtarza się, zmienia wątki, wprowadza pojęcia bez definicji, a koniec jest urwany. Wielu jego uczniów przyznawało, że bez ustnego objaśnienia tekst pozostaje zagadkowy. Do tego dochodzi kwestia źródeł: badacze dostrzegają podobieństwa do kabały, do gnozy i do pewnych nurtów chrześcijańskiej teozofii, ale żadne z tych pokrewieństw nie zostało jednoznacznie wykazane, a teza o tajnym przekazie z Hiszpanii lub z Orientu pozostaje legendą. Umieszczenie książki w dziale gnozy ma sens o tyle, o ile oznacza strukturę myśli – upadek duchowy przed stworzeniem materii i zbawienie przez wiedzę oraz rytuał – a nie historyczną ciągłość z gnostykami starożytnymi.
Dla kogo
Traktat jest lekturą dla czytelnika, który chce dotrzeć do źródła całego nurtu martynistycznego i rozumie, że czyta tekst założycielski, a nie wykład. Bez niego nie sposób pojąć ani Rektyfikowanego Rytu Szkockiego Willermoza, ani wczesnych pism Saint-Martina, które w wielu miejscach są jego filozoficznym przepracowaniem. Najlepiej czytać go powoli, kawałkami, z notatkami o kolejnych etapach dramatu upadku i reintegracji, i nie oczekiwać spójności, której autor nie zdążył mu nadać. Warto też pamiętać o przestrogach samej tradycji: Saint-Martin, choć wychował się na tej nauce, uznał w końcu, że droga zewnętrznych operacji jest dla niego niebezpieczna i niepotrzebna, i szukał tego samego celu w modlitwie wewnętrznej.
Tolle, lege
Traktat o reintegracji istot
Martinès de Pasqually
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
