
Literatura · 1871
Rasa przyszłości
Przekład z angielskiego
Edward Bulwer-Lytton
Powieść Edwarda Bulwera-Lyttona z 1871 roku: Amerykanin trafia do podziemnej cywilizacji Vril-ya, władającej wszechmocną siłą vril. Utopia i satyra na demokrację, darwinizm i ideał postępu, z której teozofowie przejęli pojęcie vril, a XX wiek dopisał legendy.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Edward Bulwer-Lytton
- Tytuł oryginału
- The Coming Race
- Wydanie źródłowe
- 1871
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Literatura
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Czym była siła vril i jak zmieniła społeczeństwo Vril-ya
- 2Jak Bulwer-Lytton wyśmiewał demokrację i spory o darwinizm
- 3Dlaczego utopia podziemnej rasy kończy się ostrzeżeniem dla ludzkości
- 4Jak teozofowie odczytywali vril jako siłę znaną dawnym adeptom
- 5Skąd wzięły się powojenne legendy o Towarzystwie Vril
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Ostatnia powieść autora Zanoniego
Edward Bulwer-Lytton, od 1866 roku baron Lytton, był w połowie XIX wieku jednym z najpoczytniejszych pisarzy angielskich i zarazem politykiem, przez pewien czas ministrem kolonii. Od młodości interesował się wiedzą tajemną, czego śladem są Zanoni i Dziwna historia. Rasa przyszłości ukazała się w 1871 roku anonimowo, na dwa lata przed śmiercią autora. Była to jedna z jego ostatnich książek i, obok Ostatnich dni Pompejów, ta, której dalsze losy okazały się najbardziej zaskakujące.
Rama fabularna jest prosta. Narrator, zamożny Amerykanin, który po śmierci ojca zostaje wędrowcem, schodzi z zaprzyjaźnionym inżynierem w głąb kopalni. W nowym szybie otwiera się rozpadlina; narrator opuszcza się w nią i trafia do rozległego świata pod powierzchnią ziemi, oświetlonego sztucznym światłem, z miastami, ogrodami i ludem, który nazywa siebie Vril-ya. Autor starannie zaciera wszelkie wskazówki, gdzie leży wejście, co od pierwszej strony nadaje opowieści ton relacji z prawdziwej podróży. Przybysz zostaje przyjęty w domu najwyższego urzędnika plemienia, a języka uczy się w osobliwym półśnie, w który wprowadzają go gospodarze: vril działa bowiem także na umysł. Ten szczegół jest znamienny, bo pokazuje, że cała przewaga Vril-ya polega na władzy nad siłą, którą zwykła ludzkość zna tylko ze zjawisk mesmerycznych.
Vril i społeczeństwo bez namiętności
Vril to siła, która zastępuje Vril-ya całą technikę i politykę. Służy do leczenia i niszczenia, poruszania maszyn, oświetlania miast i lotu na mechanicznych skrzydłach, a jego nośnikiem jest niepozorna laska. Ponieważ każdy, nawet dziecko, może nim unicestwić miasto, wojna i przemoc między równymi stały się niemożliwe. Z tej równowagi grozy wyrasta społeczeństwo spokojne, zamożne i niemal pozbawione namiętności: bez przestępstw, bez ambicji, bez wielkiej sztuki i bez tego, co narrator nazywa życiem publicznym.
Najwięcej uroku mają rozdziały obyczajowe. Kobiety, Gy-ei, są wyższe i silniejsze od mężczyzn i to one zabiegają o względy wybranka. Zee, uczona córka gospodarza Aph-Lina, członkini Kolegium Mędrców, zakochuje się w przybyszu, co stawia go w śmiertelnym niebezpieczeństwie, bo związek z przedstawicielem niższej rasy jest wykluczony. Bulwer-Lytton dodaje do tego cały wymyślony język, z etymologiami i gramatyką, oraz historię Vril-ya, przodków ocalałych z dawnego potopu. Satyra jest wszechobecna: demokracja narratora nazywa się w ich mowie Koom-Posh, czyli rządami najbardziej nieuków, a stan powszechnej walki i rozkładu – Glek-Nas. Osobny rozdział parodiuje spory o pochodzenie człowieka: uczeni Vril-ya dowodzili niegdyś, że ich rasa pochodzi od żaby, a inna szkoła odpowiadała, że to żaba jest doskonalszym rozwinięciem człowieka.
Zakończenie odwraca utopię. Zee pomaga narratorowi uciec na powierzchnię, a on, już w swoim świecie, ostrzega, że rasa ta kiedyś wyjdzie na światło dzienne i zastąpi ludzkość, której nie będzie potrzebować. Tytułowa „rasa przyszłości” jest więc zarazem ideałem i groźbą.
Od powieści do mitu
Rasa przyszłości była czytana przede wszystkim jako fantastyka i utopia, w jednym szeregu z późniejszymi powieściami o lepszych lub straszniejszych społeczeństwach. Słowo „vril” weszło do potocznej angielszczyzny jako określenie życiodajnej energii; najtrwalszym śladem jest nazwa ekstraktu wołowego Bovril z lat osiemdziesiątych XIX wieku.
W kręgach okultystycznych recepcja była poważniejsza. Bławatska powoływała się na vril jako na literackie przybliżenie siły, którą znali dawni adepci, i łączyła go z ówczesnymi doniesieniami o tajemniczych energiach. Dla części czytelników teozoficznych powieść stała się zawoalowanym przekazem wiedzy, choć sam autor niczego takiego nie twierdził. W XX wieku dopisano do niej warstwę zupełnie nową: powojenni publicyści opowiadali o rzekomym niemieckim „Towarzystwie Vril”, które miało czerpać z Bulwera-Lyttona i wpływać na ideologię nazistowską. Historycy nie znaleźli dla tych opowieści przekonujących podstaw źródłowych; należą one do historii współczesnych legend, nie do historii samej powieści.
Jak czytać tę książkę
Najlepiej czytać ją tak, jak została napisana: jako powieść idei, w której przygoda jest pretekstem do rozważań o równości, postępie, roli kobiet i cenie, jaką płaci się za doskonały porządek. Bulwer-Lytton był konserwatystą sceptycznym wobec demokracji i wobec optymizmu wiktoriańskiej nauki, a Vril-ya są zarazem jego marzeniem i karykaturą tego marzenia. Narrator podziwia ich spokój, ale dusi się w świecie, w którym nic nie jest stawką. Warto zauważyć, że Vril-ya nie mają ani wielkiej poezji, ani wielkiej polityki, bo nie mają już konfliktów, z których te się rodzą; Bulwer-Lytton, sam poeta i polityk, wyraźnie nie umiał uznać takiego szczęścia za pełne.
Kto szuka w książce ezoteryki, znajdzie ją raczej w motywach niż w doktrynie: w idei jednej siły przenikającej przyrodę, którą można opanować wolą, w obrazie ukrytej, starszej ludzkości i w podziemnym świecie jako miejscu wtajemniczenia. Warto przy tym pamiętać, że język „ras” i „wyższości” jest u Bulwera-Lyttona typowy dla jego epoki i że właśnie on ułatwił później niebezpieczne odczytania. Na tle Zanoniego jest to książka lżejsza, ironiczna i krótsza; dla historii wyobraźni okultystycznej pozostaje jednak równie ważna.
Tolle, lege
Rasa przyszłości
Edward Bulwer-Lytton
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
