
Literatura · 1861
Czarownik z Meudon
Przekład z francuskiego
Éliphas Lévi
Powieść Éliphasa Léviego z 1861 roku o François Rabelais’m, proboszczu z Meudon, ukazanym jako mędrzec i wtajemniczony, którego śmiech kryje filozofię; trzy części osadzone w La Basmette, La Devinière i Meudon, z dedykacją dla Eweliny Hańskiej.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Éliphas Lévi
- Tytuł oryginału
- Le Sorcier de Meudon
- Wydanie źródłowe
- 1861
- Przekład
- z języka francuskiego
- Dział
- Literatura
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Lévi przerobił legendę o Rabelais’m w opowieść o wtajemniczonym
- 2Skąd pochodzą Alcofribas, brat Jan i Boska Butelka z rozdziałów
- 3Dlaczego dedykował książkę Ewelinie Hańskiej, wdowie po Balzaku
- 4Jak odróżnić okultystyczny klucz lektury od faktów biograficznych
- 5Co ta powieść mówi o samym Lévim i jego stosunku do Kościoła
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Powieść maga o Rabelais’m
Czarownik z Meudon ukazał się w Paryżu w roku 1861, w tym samym roku co Klucz wielkich misteriów, i jest w dorobku Éliphasa Léviego utworem osobnym: nie traktatem, lecz opowieścią. Bohaterem jest François Rabelais, autor Gargantui i Pantagruela, który pod koniec życia otrzymał probostwo w Meudon pod Paryżem. Tradycja ludowa i anegdociarska zrobiła z niego postać na poły legendarną – opoja, kpiarza, a niekiedy czarownika. Lévi bierze tę legendę i odwraca ją: wesoły proboszcz staje się u niego mędrcem, którego śmiech jest zasłoną dla wiedzy tajemnej, a satyra – sposobem mówienia prawdy w czasach wojen religijnych i stosów.
Dedykacja dla pani de Balzac, z domu Eweliny Rzewuskiej, wdowy po Honoriuszu Balzaku, ma dla polskiego czytelnika osobny smak. Lévi utrzymywał z nią kontakty i przypisuje jej zachętę do napisania książki. Motto z Bérangera o czarowniku, który „każe wilkom w tany iść”, ustawia ton: to będzie rzecz o niezrozumianym człowieku, którego świętoszki oczerniają z czystej złości.
Trzy części, trzy odsłony
Przedmowa jest manifestem interpretacyjnym. Lévi zwraca się z ironią do „idiotów najprzesławniejszych” i do obracaczy stolików, czyli do miłośników spirytyzmu, i twierdzi, że nikt nie przeczytał należycie pantagruelicznych prognostykacji ani zagadki w formie proroctwa z Gargantui. Rabelais ma być protestantem zdrowego rozsądku w stuleciu fanatyzmu, a zarazem prawowiernym proboszczem; mnichem, lekarzem ciała i duszy, gawędziarzem i głębokim myślicielem. Jego głupota jest pozorna – to Apollo w skórze Marsjasza.
Część pierwsza, „Zaczarowani z La Basmette”, osadza akcję w klasztorze franciszkańskim pod Angers, z którym tradycja wiąże młodość Rabelais’go. Pojawiają się postaci wymyślone przez Léviego – Marjolaine, brat Lubin – oraz motyw ślubu, sądu i nocy weselnej, które układają się w opowieść o naiwności, zazdrości i ludzkiej głupocie przeciwstawionej mądrości mistrza Franciszka. Część druga, „Diabły z La Devinière”, przenosi się do rodzinnego majątku pisarza w okolicy Chinon. Tytuły rozdziałów – gospoda, pacierze brata Jana, recepta Alcofribasa, sentencje Hypothadée, posag Boskiej Butelki – pochodzą wprost ze świata Gargantui i Pantagruela: Alcofribas Nasier to anagramowy pseudonim samego Rabelais’go, brat Jan i Hypothadée są postaciami z jego powieści, a wyrocznia Boskiej Butelki zamyka cykl pantagruelicznych podróży. Część trzecia, „Grajek z Meudon”, opowiada o proboszczu w jego parafii, o kazaniu, dworze i losach młodego Guilaina, a kończy się rozdziałem o „wielkim być może” – aluzji do słów, które legenda wkłada Rabelais’mu w usta na łożu śmierci.
Co w tym jest z ezoteryki
Nie należy spodziewać się tu wykładu doktryny. Książka jest beletrystyką, i to pisaną z wyraźną przyjemnością pastiszu: Lévi naśladuje rubaszność i erudycję renesansową, mnoży łacińskie wtręty, anegdoty i parodie scholastyki. Ezoteryczny jest przede wszystkim klucz lektury. Lévi stosuje do Rabelais’go tę samą zasadę, którą stosował do Biblii, tarota i mitów: tekst ma zewnętrzną powłokę dla prostaczków i wewnętrzny sens dla tych, którzy umieją czytać. Rabelais staje się w tej optyce wtajemniczonym, który ukrył w groteskowym eposie filozofię wolności, radości i boskiej natury, a Boska Butelka z jej wyrocznią „Trinch” – symbolem prawdy, którą znajduje tylko ten, kto pije, lecz się nie upija.
Trzeba to jasno oddzielić od wiedzy historycznej. Nie ma źródeł, które czyniłyby Rabelais’go członkiem jakiegokolwiek bractwa tajemnego czy praktykiem magii; był humanistą, lekarzem i pisarzem, żywo zainteresowanym ezoterycznymi modami swojej epoki, ale też z nich kpiącym. Wizerunek maga-proboszcza jest konstrukcją Léviego, podobną do tych, jakie romantyzm i okultyzm XIX wieku tworzyły dla wielu postaci dawnej kultury. Wartość książki leży w tym, że pokazuje sposób myślenia jej autora: jego przekonanie, że wesołość jest formą wiedzy, a ironia – ochroną prawdy przed fanatykami.
Dla kogo i jak czytać
To lektura dla tych, którzy znają już Léviego jako teoretyka i chcą zobaczyć go w innym rejestrze, albo dla miłośników Rabelais’go ciekawych, jak czytał go XIX-wieczny okultysta. Bez znajomości Gargantui i Pantagruela wiele aluzji umknie, dlatego dobrze jest mieć pod ręką choćby ogólne streszczenie pięciu ksiąg. Styl jest celowo archaizujący i żartobliwy, z licznymi grami słów, których przekład z konieczności oddaje tylko część.
Niektóre elementy zestarzały się wyraźnie: obyczajowy humor, sposób przedstawiania kobiet i duchownych, pewna łatwość, z jaką autor rozdaje etykiety głupców i mędrców. Warto czytać tę opowieść raczej jako przypowieść niż biografię i nie traktować jej anegdot jako faktów z życia Rabelais’go. Wtedy Czarownik z Meudon okazuje się jednym z najbardziej osobistych tekstów Léviego: obrazem mędrca, który przetrwał w nieprzyjaznym świecie dzięki śmiechowi, i zarazem autoportretem człowieka, który sam wystąpił z seminarium, długo był podejrzewany przez Kościół i do końca chciał uchodzić za jego wiernego syna.
Tolle, lege
Czarownik z Meudon
Éliphas Lévi
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
