Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Młot na czarownice – Heinrich Kramer (Institoris) i Jacob Sprenger

Czarostwo i demonologia · 1486

Młot na czarownice

Malleus Maleficarum

Heinrich Kramer (Institoris) i Jacob Sprenger

Traktat inkwizytorski z lat 1486–1487 o istnieniu czarów, działaniu czarownic i procedurze sądowej, w przekładzie według angielskiej wersji Montague’a Summersa z 1928 roku, z jego wstępem, bullą Innocentego VIII i aprobacją kolońską.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Heinrich Kramer (Institoris) i Jacob Sprenger
Tytuł oryginału
Malleus maleficarum
Wydanie źródłowe
1486/1487 (Spira)
Przekład
z języka łacińskiego
Dział
Czarostwo i demonologia
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Kto naprawdę napisał Młot i dlaczego udział Sprengera jest sporny
  2. 2Jak porażka Kramera w Innsbrucku wpłynęła na powstanie traktatu
  3. 3Czym była bulla Summis desiderantes affectibus i czego nie zatwierdzała
  4. 4Jak zbudowane są trzy części: teoria, praktyki czarownic, procedura
  5. 5Dlaczego wstęp Montague’a Summersa trzeba czytać z dystansem
  6. 6Jak naprawdę wyglądała recepcja Młota w Europie i w Polsce

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Podręcznik inkwizytora

Młot na czarownice jest łacińskim traktatem demonologicznym i prawniczym, wydanym po raz pierwszy w Spirze na przełomie lat 1486 i 1487. Na kartach tytułowych występują dwaj dominikanie: Heinrich Kramer, znany też pod zlatynizowanym nazwiskiem Institoris, inkwizytor w Górnych Niemczech, oraz Jacob Sprenger, teolog i profesor uniwersytetu w Kolonii. Badacze od dawna uważają Kramera za głównego, a może jedynego autora; udział Sprengera jest sporny, a niektórzy historycy sądzą, że jego nazwisko dodano dla przydania dziełu powagi. Podobne wątpliwości budzi dołączona do traktatu aprobata wydziału teologicznego w Kolonii, której część podpisów i okoliczności uzyskania kwestionowano.

Bezpośrednim tłem powstania księgi była porażka Kramera w Innsbrucku w roku 1485, gdzie biskup Brixen przerwał prowadzony przez niego proces czarownic i zmusił inkwizytora do wyjazdu. Traktat jest więc także odpowiedzią na opór, jaki Kramer spotkał wśród duchownych i świeckich, którzy wątpili w realność czarów albo w zasadność jego metod. Na czele dzieła umieszczono bullę Summis desiderantes affectibus papieża Innocentego VIII z grudnia 1484 roku, która potwierdzała pełnomocnictwa obu inkwizytorów. Bulla nie zatwierdzała samego traktatu, ale jej obecność długo sprawiała wrażenie, że Kościół przyjął Młot jako oficjalną wykładnię.

Trzy części traktatu

Dzieło ma budowę scholastyczną: pytania, argumenty przeciwne, rozstrzygnięcia. Część pierwsza dowodzi, że czary istnieją i że do ich zaistnienia potrzebne są trzy czynniki – diabeł, czarownica i dopuszczenie Boże. Tu znajdują się najbardziej znane i najbardziej niesławne fragmenty, w których autor tłumaczy, dlaczego czarami parają się przede wszystkim kobiety, i buduje ten wywód z cytatów biblijnych, klasycznych i kaznodziejskich. Część druga opisuje, jak czarownice zawierają przymierze z diabłem, jak przenoszą się z miejsca na miejsce, jak szkodzą ludziom, zwierzętom i plonom, a także jakie środki zaradcze – sakramentalia, egzorcyzmy, modlitwy – pozostają w dyspozycji Kościoła. Część trzecia jest podręcznikiem procedury: wszczęcia sprawy, przesłuchiwania świadków, stosowania tortur, wydawania wyroków i przekazywania skazanych władzy świeckiej.

Ta ostatnia część miała największe znaczenie praktyczne. Kramer chciał, by sprawy czarów rozpatrywały także sądy świeckie, i podsuwał im gotowe schematy postępowania, w tym sposoby wymuszania przyznania się do winy. Znajdują się tu rady, jak postępować z oskarżonymi, którzy milczą, jak oceniać wiarygodność świadków, nawet tych o złej sławie, i jak formułować pytania, by uzyskać zeznania. Czytane dziś, te rozdziały pokazują przede wszystkim, jak procedura mogła z góry przesądzać o winie, i dlatego właśnie są dla historyka najcenniejsze.

Recepcja i wydanie Summersa

Młot na czarownice doczekał się kilkudziesięciu wydań do drugiej połowy XVII wieku, a w 1614 roku ukazał się polski przekład Stanisława Ząbkowica. Nie był jednak jedynym ani zawsze najważniejszym podręcznikiem demonologicznym; wiele trybunałów, w tym hiszpańska Inkwizycja, traktowało go z rezerwą, a liczni autorzy spierali się z jego tezami. Jego sława jako księgi, która „wywołała” polowania na czarownice, jest uproszczeniem: prześladowania miały wiele przyczyn, a ich szczyt przypadł na okres o sto lat późniejszy.

Polskie wydanie Zakonu jest przekładem angielskiej wersji Montague’a Summersa z 1928 roku i zachowuje jej aparat: obszerny wstęp tłumacza, notę bibliograficzną, bullę Innocentego VIII oraz aprobatę kolońską. Trzeba o tym pamiętać od pierwszej strony. Summers, ksiądz o nieuregulowanym statusie i zarazem płodny autor książek o czarach, wierzył w rzeczywistość opisanego zła i bronił inkwizytorów. Jego wstęp czyta się jak manifest: czary utożsamia z buntem przeciw ładowi religijnemu i społecznemu, a nawet z rewolucją. Jest to stanowisko jednego erudyty z międzywojnia, nie zaś stan badań. Również sam przekład Summersa bywał krytykowany za archaizację i swobodę wobec łaciny.

Jak czytać to dzieło dzisiaj

Ta księga wymaga czytania krytycznego, bo jej treść miała realne ofiary. Warto czytać ją z historią w ręku: znać spór o autorstwo, wiedzieć, że bulla nie była zatwierdzeniem traktatu, rozumieć, że teza o szczególnej skłonności kobiet do czarów była wyborem autora, a nie przyjętym powszechnie dogmatem. Lektura pozwala zobaczyć, jak scholastyczna metoda, w zamierzeniu służąca odróżnianiu prawdy od fałszu, może zostać użyta do uzasadnienia przemocy, i jak kultura uczona przetwarzała ludowe lęki w kategorie prawne.

Dla czytelnika zainteresowanego ezoteryką Młot jest lekturą z drugiej strony: nie opisuje praktyk magicznych od wewnątrz, lecz pokazuje, jak widzieli je ich prześladowcy. Wiele wyobrażeń o pakcie, sabatach i szkodliwych czarach, które później przeniknęły do literatury i samych grymuarów, ma tu swoje uczone sformułowanie. Tekst jest obszerny i powtarzalny, a długie wywody teologiczne mogą nużyć; dobrze jest najpierw przeczytać bullę i początek części trzeciej, by zrozumieć cel całości, a dopiero potem wrócić do argumentacji części pierwszej.

Tolle, lege

Młot na czarownice

Heinrich Kramer (Institoris) i Jacob Sprenger

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.