Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Kult diabła we Francji – Arthur Edward Waite

Czarostwo i demonologia · 1896

Kult diabła we Francji

Przekład z angielskiego

Arthur Edward Waite

Waite poddaje krytyce źródeł francuskie doniesienia o lucyferycznym kulcie w wolnomularstwie – Bataille’a, Margiottę, Dianę Vaughan – i jeszcze przed przyznaniem się Léo Taxila w 1897 roku wykazuje ich nieprawdopodobieństwo.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Arthur Edward Waite
Tytuł oryginału
Devil-Worship in France; or, The Question of Lucifer
Wydanie źródłowe
1896
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Czarostwo i demonologia
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak powstała mistyfikacja Taxila o palladyzmie i Dianie Vaughan
  2. 2Jakie trzy rodzaje świadectw o satanizmie Waite wyróżnia i ocenia
  3. 3Jak krytyka źródeł obnażyła fałsz przed wyznaniem Taxila w 1897
  4. 4Skąd biorą się fałszywe „lucyferyczne” cytaty przypisywane Albertowi Pike’owi
  5. 5Gdzie Waite szuka rzeczywistych korzeni współczesnego diabolizmu

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Śledztwo w sprawie Lucyfera

Kult diabła we Francji, czyli kwestia Lucyfera ukazał się w Londynie w roku 1896. Arthur Edward Waite zajął się w nim jedną z najgłośniejszych afer religijno-prasowych końca XIX wieku: falą francuskich publikacji, które twierdziły, że w łonie wolnomularstwa istnieje tajny kult Lucyfera, z własnymi rytuałami, kapłankami i cudami. Głównym źródłem tych rewelacji był krąg autorów skupionych wokół Léo Taxila – byłego antyklerykała, który ogłosił swoje nawrócenie na katolicyzm i zaczął „demaskować” masonerię – oraz wielotomowe dzieło Le Diable au XIXe siècle, podpisane pseudonimem doktor Bataille. Centralną postacią tej opowieści była Diana Vaughan, rzekoma arcykapłanka „palladyzmu”, która miała się nawrócić i spisać swoje wspomnienia.

Przedmowa wykłada zamiar autora z charakterystyczną dla niego precyzją. Waite rozróżnia dwie możliwe postacie religii ciemności: świadomą cześć zasady zła jako takiej oraz cześć potęgi, którą inne religie uważają za złą, choć jej wyznawcy tego poglądu nie podzielają. Wyróżnia też trzy rodzaje świadectw: niezależnych literatów, rzekomych byłych wtajemniczonych i katolickich publicystów powołujących się na szczególne źródła. Chce oddzielić w nich prawdę od fałszu, między innymi dlatego, że oskarżenia uderzały en masse w ówczesnych mistyków i okultystów – a więc także w środowisko, do którego sam należał.

Przebieg wywodu

Pierwsze rozdziały ustalają tło: czym jest satanizm w XIX stuleciu, jak tematy diaboliczne pojawiały się w literaturze i prasie, i dlaczego oskarżenie padło właśnie na masonerię. Waite omawia klimat stworzony przez katolicką polemikę antymasońską, którą w latach osiemdziesiątych wzmocniła encyklika Leona XIII Humanum genus; to tło jest konieczne, by zrozumieć, dlaczego rewelacje o lucyferycznych lożach znalazły tak gorliwych odbiorców. Następnie przechodzi do kolejnych autorów i ich „odkryć”, od wcześniejszych publicystów po dzieło doktora Bataille’a, któremu poświęca najobszerniejszy rozdział.

Dalsza część to szczegółowa analiza wątku Diany Vaughan, rewelacji włoskiego eks-masona Domenica Margiotty, rzekomego wolnomularstwa żeńskiego i rytów palladyjskich. Waite sprawdza wewnętrzną spójność relacji, porównuje daty i nazwiska z tym, co wiadomo o rzeczywistych lożach, pokazuje rażące niezgodności z historią rytów masońskich i z elementarną wiedzą o okultyzmie, którą rzekomi wtajemniczeni powinni byli posiadać. Rozdziały o „zejściu ze sceny” doktora Bataille’a i o „Dianie odsłoniętej” prowadzą do wniosku, że cała konstrukcja nie wytrzymuje krytyki, a samo istnienie Diany Vaughan jest wysoce wątpliwe. Przedostatni rozdział szuka korzenia współczesnego diabolizmu w rzeczywistych zjawiskach – literackiej modzie, okultystycznych ekscentrykach i resztkach dawnej czarnej magii – oddzielając je od fikcji.

Książka, którą historia potwierdziła

Wartość tej książki widać najlepiej z perspektywy tego, co nastąpiło później. W kwietniu 1897 roku, kilka miesięcy po jej wydaniu, Léo Taxil publicznie przyznał w Paryżu, że całą historię palladyzmu i Diany Vaughan zmyślił, aby ośmieszyć Kościół i jego antymasońskich publicystów. Waite nie znał tego wyznania, gdy pisał, i dlatego jego wywód jest tak pouczający: doszedł do zasadniczo słusznych wniosków metodą krytyki źródeł, a nie dzięki przeciekowi. Współcześni katoliccy publicyści, którzy przez lata brali tę mistyfikację za dobrą monetę, nie mogą się pochwalić tym samym.

Warto też pamiętać, że jedną z ofiar fałszerstwa był Albert Pike, przedstawiany przez Taxila jako „suwerenny pontyfik” lucyferycznej masonerii. Wiele fałszywych cytatów przypisywanych mu do dziś pochodzi właśnie z tego kręgu publikacji. Książka Waite’a jest więc nie tylko historyczną ciekawostką, lecz także narzędziem do rozpoznawania źródeł mitów, które wciąż krążą w literaturze spiskowej.

Jak czytać i na co uważać

Lektura wymaga cierpliwości. Waite drobiazgowo streszcza publikacje, które dziś mało kto pamięta, i polemizuje z autorami, których nazwiska nic czytelnikowi nie mówią. Styl jest ironiczny, gęsty, momentami przekorny. Pomocne jest wcześniejsze zapoznanie się choćby z ogólnym przebiegiem afery Taxila, wtedy liczne szczegóły układają się w czytelną całość.

Trzeba też widzieć ograniczenia autora. Waite nie jest neutralnym obserwatorem: broni okultystów i mistyków przed oskarżeniem o satanizm, a jednocześnie ma własne, niekiedy cierpkie opinie o francuskich okultystach i o Éliphasie Lévim. Jego ocena tego, ile rzeczywistego satanizmu kryło się za literacką modą epoki, której symbolem stała się powieść Huysmansa Là-bas, jest ostrożna, ale opiera się na ograniczonych źródłach. Część szczegółów o historii masonerii wymaga dziś korekty w świetle późniejszych badań. Mimo to jest to jedna z najlepszych książek, jakie Waite napisał: rzeczowa, krytyczna i zaskakująco aktualna jako studium tego, jak powstaje i rozprzestrzenia się zmyślenie o tajnym kulcie.

Dla polskiego czytelnika książka ma jeszcze jeden walor: pozwala zrozumieć, skąd w rodzimej publicystyce antymasońskiej pierwszej połowy XX wieku brały się opowieści o lucyferycznych obrzędach w lożach. Część z nich czerpała, bezpośrednio lub pośrednio, z francuskich publikacji, które Waite rozbiera w tym tomie, a ich źródło – mistyfikacja przyznana przez samego autora – rzadko bywało przy tym wspominane.

Tolle, lege

Kult diabła we Francji

Arthur Edward Waite

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.