
Teozofia · 1895
Kartki ze starego dziennika
Przekład z angielskiego
Henry Steel Olcott
Pierwsza seria wspomnień Henry'ego Steela Olcotta (1895): spotkanie z Heleną Bławatską w Chittenden, zjawiska filadelfijskie, spór o spirytyzm i założenie Towarzystwa Teozoficznego w Nowym Jorku, aż do wyjazdu założycieli do Indii.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Henry Steel Olcott
- Tytuł oryginału
- Old Diary Leaves: The True Story of the Theosophical Society (First Series)
- Wydanie źródłowe
- 1895
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Teozofia
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Olcott poznał Helenę Bławatską w domu Eddych w Chittenden w 1874 roku
- 2Jak opisuje Mistrzów, Johna Kinga i swoje przejście z sekcji afrykańskiej do indyjskiej
- 3Na czym polegały zjawiska filadelfijskie i precypitacja pisma
- 4Jak spór o spirytyzm doprowadził do założenia Towarzystwa Teozoficznego w 1875 roku
- 5Skąd wzięła się nazwa „teozofia” i dlaczego Olcott odrzuca legendę o tajemniczym Hindusie
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Pierwsza seria wspomnień
Kartki ze starego dziennika to pierwsza seria Old Diary Leaves Henry'ego Steela Olcotta, wydana jako książka w 1895 roku; polski przekład idzie za tym wydaniem. Przedmowa, podpisana „Gulistan”, Ootacamund, 1895, wyjaśnia, że rozdziały ukazywały się najpierw przez blisko trzy lata w miesięczniku „Theosophist”, a druga seria, poświęcona dziejom Towarzystwa po przeniesieniu go do Indii, „jest obecnie w toku”. Ten tom obejmuje więc wyłącznie okres amerykański: od pierwszego spotkania z Heleną Bławatską w 1874 roku do ostatnich dni w Nowym Jorku. Mottem jest wers Byrona: „To dziwne – lecz prawdziwe; prawda bowiem zawsze jest dziwna, dziwniejsza niż zmyślenie”.
Olcott podaje dwa powody pisania. Chce, by „ten, który pozostał przy życiu”, spisał dla przyszłego historyka zgodnie z prawdą i zwięźle niezbędne fakty, i chce przeciwstawić się rosnącej w Towarzystwie „skłonności do ubóstwiania Madame Bławatskiej”. Stąd jej portret w przedmowie: autor nie pamięta osoby, która byłaby „większym zlepkiem dobra i zła, światła i cienia, mądrości i niedyskrecji”, a zarazem pisze: „Znać ją – to było wszechstronne wykształcenie”. Na otwarcie przytacza też liczbę: do końca 1894 roku wydano patenty dla 394 oddziałów Towarzystwa.
Od Chittenden do Filadelfii
Rozdział pierwszy opowiada, jak Olcott, nowojorski adwokat, w lipcu 1874 roku przeczytał w „Banner of Light” o materializacjach w farmerskim domu Eddych w Chittenden w Vermoncie, pojechał tam, a potem wrócił na zlecenie „Daily Graphic” na mniej więcej dwanaście tygodni. Tam przy obiedzie zobaczył po raz pierwszy H. P. B.: jego wzrok przyciągnęła „szkarłatna koszula garibaldyjska” i „masywna twarz kałmucka”. Znajomość zaczęła się od podania ognia do papierosa – „nasza znajomość zaczęła się od dymu, ale rozniecił on wielki i trwały pożar”. W tym samym rozdziale Olcott opisuje, jak H. P. B. wprowadziła go do Mistrzów za pośrednictwem rzekomego „ducha” Johna Kinga, który wskazał mu czterech: Kopta, przedstawiciela neoplatońskiej szkoły aleksandryjskiej, Wenecjanina i angielskiego filozofa, „który zniknął ludziom z oczu, a jednak nie umarł”. Autor był uczniem afrykańskiej sekcji Bractwa, a później przeniesiono go do sekcji indyjskiej, bo istnieje „tylko jeden altruistyczny związek”, podzielony na sekcje według potrzeb ludzkości.
Rozdział drugi przytacza świadectwa o paryskim życiu H. P. B. i o jej wyjeździe do Nowego Jorku „z rozkazu Mistrzów”. Trzeci opisuje zjawiska filadelfijskie: stuki, poruszanie stołów i precypitację pisma oraz rysunku w notesie, który Olcott trzymał za pazuchą – z klejnotem różokrzyżowym i słowami Ways of Providence. Czwarty, zatytułowany od drugiego małżeństwa H. P. B., zaczyna się od kopii liściku precypitowanej na wyklejce słownika; Olcottowi wyjaśniono, że cząstki metalu ze scyzoryka posłużyły do strącenia czarnego pisma „ze stanu metalicznej pary”.
Spirytyzm i narodziny Towarzystwa
Rozdziały V–VII pokazują, jak z polemik o spirytyzmie wyłoniło się, słowami autora, „narzucenie uwadze Zachodu wschodnich idei okultystycznych i narodziny Towarzystwa Teozoficznego”. Olcott relacjonuje spór H. P. B. z doktorem Beardem, los zawodowych mediów, których udziałem jest „prostytucja psychiczna”, wybór doktora Slade'a do próby petersburskiej opłaconej przez Aksakowa oraz pierwsze użycie terminu „duchy elementarne” w liście do „Spiritual Scientist” z 3 czerwca 1875 roku. Rozdziały VIII i IX odtwarzają założenie Towarzystwa: odczyt pana Felta w mieszkaniu H. P. B. przy Irving Place 46, 7 września 1875 roku, protokoły zebrań i wybór nazwy. Proponowano „Egiptologiczne, Hermetyczne, Różokrzyżowe”, aż ktoś, przewracając kartki słownika, trafił na słowo „teozofia”, które wyrażało zarazem ezoteryczną prawdę i metody badań Felta. Legendę o Hindusie, który miał rzucić na stół gotowy projekt konstytucji, Olcott zbywa krótko: „To czysty nonsens; nic takiego się nie wydarzyło”.
Dalsze rozdziały opisujemy tu ze spisu treści: baron de Palm i pierwsza kremacja w Ameryce, rzekomy autor „Art Magic”, powstanie „Izydy odsłoniętej”, różne hipotezy o naturze H. P. B. i „pozorne opętanie przez obce istoty”, określenie pojęć i reinkarnacja, kwatera główna w Nowym Jorku, precypitacja obrazów, wysyłanie sobowtóra, Swami Dayanand, Bławatska w domu, złudzenia, szkic jej charakteru, a na końcu jej obywatelstwo amerykańskie, powstanie Brytyjskiego Towarzystwa Teozoficznego i ostatnie dni w Nowym Jorku.
Miejsce w tradycji
Kartki ze starego dziennika są głównym źródłem do dziejów Towarzystwa Teozoficznego pisanym przez jednego z dwojga założycieli i jego wieloletniego prezesa. Ich wartość polega na bliskości: Olcott cytuje listy, wycinki z prasy i księgę protokołów, opisuje zjawiska, przy których był, i mówi wprost, gdzie Bławatskiej wierzy, a gdzie się z nią nie zgadza. Kto czyta Izydę odsłoniętą, znajdzie tu opis warunków, w jakich ją pisano, a kto zna późniejszą teozofię adyarską – jej amerykański, spirytystyczny początek, od którego zaczęło się przenoszenie idei Wschodu na Zachód.
Tolle, lege
Kartki ze starego dziennika
Henry Steel Olcott
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
