
Okultyzm · 1670
Hrabia de Gabalis
Przekład z francuskiego
Nicolas-Pierre-Henri de Montfaucon de Villars
Pięć ironicznych rozmów opata de Villars z 1670 roku, w których tajemniczy kabalista objaśnia naukę o sylfach, gnomach, nimfach i salamandrach, pragnących nieśmiertelności przez związek z człowiekiem; satyra, którą późniejsi okultyści czytali jak wykład wtajemniczenia.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Nicolas-Pierre-Henri de Montfaucon de Villars
- Tytuł oryginału
- Le Comte de Gabalis, ou Entretiens sur les sciences secrètes
- Wydanie źródłowe
- 1670
- Przekład
- z języka francuskiego
- Dział
- Okultyzm
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Villars przedstawia sylfy, gnomy, nimfy i salamandry
- 2Dlaczego istoty żywiołów szukają nieśmiertelności przez związek z człowiekiem
- 3Jak hrabia tłumaczy wyrocznie starożytności i grzech Adama
- 4Skąd wzięła się legenda o powietrznych okrętach za Karola Wielkiego
- 5Jak satyra z 1670 roku stała się tekstem czytanym przez okultystów
- 6Czym kabała hrabiego różni się od kabały żydowskiej
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Książka, która śmieje się z wtajemniczenia
Hrabia de Gabalis, czyli rozmowy o naukach tajemnych ukazał się anonimowo w Paryżu w 1670 roku, nakładem Claude’a Barbina, wydawcy salonowej literatury epoki. Jego autor, Nicolas-Pierre-Henri de Montfaucon, opat de Villars, był młodym duchownym z Langwedocji, kaznodzieją i literatem, który trzy lata później zginął zamordowany w podróży, w okolicznościach do dziś niewyjaśnionych. Książka przyniosła mu rozgłos i, według dawnych relacji, także kłopoty z władzami kościelnymi, a część czytelników uznała, że pod pozorem drwiny podaje do wiadomości publicznej prawdziwe sekrety.
Ta dwuznaczność jest kluczem do lektury. Narrator, ciekawski młody człowiek, otrzymuje wiadomość o śmierci hrabiego de Gabalis „na apopleksję” i od razu wyśmiewa plotki, że to kara za zdradzanie sekretów Mędrców. Potem opowiada, jak paryscy „Synowie Filozofów” oczekiwali przyjazdu niemieckiego wielkiego pana i kabalisty, którego dobra leżały ku granicom Polski, jak narrator posłał mu swój horoskop i jak przybysz, uznawszy go za godnego, zaczął go wtajemniczać. Rozmowy toczą się w Paryżu i w ogrodach w Rueil, z labiryntem i posągami kupionymi przez kardynała w przekonaniu, że kiedyś wygłaszały wyrocznie. Narrator słucha z udawaną pokorą, zadaje naiwne pytania i co chwila daje czytelnikowi do zrozumienia, że jego mistrz jest szalony. Hrabia przywołuje przy tym długą listę autorytetów, od Platona, Pitagorasa, Psellosa i Proklosa po Dorna, Fludda i „boskiego” Paracelsusa, a jego wywody o poście Mędrców czy o kwintesencji słonecznej brzmią jak parodia ówczesnej literatury hermetycznej.
Ludy żywiołów
Rdzeniem doktryny jest nauka zaczerpnięta z Paracelsusa i jego następców: cztery żywioły zamieszkują istoty zbudowane z subtelniejszej materii. Powietrze należy do sylfów i sylfid, woda do nimf, zwanych też ondynami, ziemia do gnomów i gnomid, ogień do salamander. Żyją długo, są piękne i mądre, ale nie mają nieśmiertelnej duszy; mogą ją zyskać jedynie przez związek z człowiekiem. Stąd wymóg, który hrabia stawia uczniowi na początku: wyrzec się kobiet, aby móc poślubić sylfidę i podarować jej nieśmiertelność.
Kolejne rozmowy rozwijają tę ideę w coraz śmielszych kierunkach. W trzeciej hrabia dowodzi, że wyrocznie starożytności nie były dziełem diabłów, jak uczyli teologowie, lecz mieszkańców żywiołów, i przywołuje na dowód Plutarcha, Porfiriusza i dzieje Sybilli delfickiej. W czwartej odczytuje grzech Adama jako cielesny związek z Ewą wbrew zamysłowi Boga, który chciał zaludnić świat przez małżeństwa ludzi z istotami żywiołów, a Zoroastra przedstawia jako syna salamandra Oromazysa i Westy, żony Noego. Piąta przynosi historię z czasów Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego o ludziach porywanych przez sylfów na powietrzne okręty i zabijanych potem jako czarownicy, zakończoną wzmianką o mowie do gnomów, której narrator rzekomo nie ośmiela się ogłosić.
Satyra i jej dalsze życie
Całość zamyka List do Jaśnie Wielmożnego Pana, w którym autor relacjonuje spór z przyjacielem: tamten uważa, że z kabały, nauki poważnej i niebezpiecznej, nie wolno żartować, bo żart może przekonać umysły słabe zamiast je ośmieszyć. Ten epilog pokazuje, że Villars był świadomy ryzyka. Rzeczywiście, książka stała się źródłem dla obu stron. Libertyni czytali ją jako drwinę z mistyki i z teologii demonów; Alexander Pope wziął z niej sylfy do Porwanego pukla, wprost powołując się na hrabiego de Gabalis; a od XVIII wieku aż po wydania różokrzyżowe i okultystyczne XX wieku ukazywały się wersje z komentarzami, które traktowały dialogi jako zawoalowaną naukę ezoteryczną.
Dla historii ezoteryki Hrabia de Gabalis jest ważny jako pośrednik. To z niego wielu czytelników poznało paracelsjańską teorię istot elementarnych w zgrabnej, francuskiej formie, a nazwy sylfów, gnomów, ondyn i salamander przeszły przez niego do literatury, opery i późniejszych podręczników magii. Ślady tego słownictwa można znaleźć nawet w XVIII-wiecznych grymuarach, które mówią o „gnomach, sylfach, salamandrach i nimfach” jako o duchach posłusznych magowi.
Jak czytać ten tekst
Najważniejsze jest, by nie czytać go jak traktatu. Ironia działa na kilku poziomach naraz: hrabia mówi z powagą proroka, narrator przytakuje z kpiną, a autor drwi zarówno z kabalistów, jak i z ich przeciwników, nie zawsze wyraźnie wskazując, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Przekład zachowuje salonowy ton i długie okresy oryginału, oddaje tekst pierwodruku z 1670 roku, a nieliczne ubytki skanu uzupełnia według wydania londyńskiego z 1742 roku, z zaznaczeniem w przypisach.
Książka jest krótka i stosunkowo łatwa, ale wymaga znajomości kontekstu: sporu o istnienie demonów, mody na Paracelsusa i różokrzyżowców, francuskiej teologii XVII wieku. Pomaga też pamiętać, że to, co hrabia nazywa kabałą, nie ma wiele wspólnego z kabałą żydowską; jest to raczej mieszanka hermetyzmu, astrologii i paracelsjańskiej filozofii natury. Czytelnik zainteresowany późniejszym okultyzmem znajdzie tu źródło wielu wyobrażeń o duchach żywiołów, a miłośnik literatury – jeden z najzabawniejszych tekstów francuskiego klasycyzmu o wiedzy tajemnej.
Tolle, lege
Hrabia de Gabalis
Nicolas-Pierre-Henri de Montfaucon de Villars
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
