
Okultyzm · 1876
Kraina duchów
Przekład z angielskiego
Emma Hardinge Britten (wyd.)
*Kraina duchów* wydana w 1876 roku przez Emmę Hardinge Britten jako autobiografia anonimowego Kawalera de B…: magnetyzm i podróże poza ciałem, tajne bractwa w Niemczech, Anglii i Indiach, opętania, duchy żywiołów i spór okultyzmu ze spirytualizmem.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Emma Hardinge Britten (wyd.)
- Tytuł oryginału
- Ghost Land; or, Researches into the Mysteries of Occultism. Illustrated in a Series of Autobiographical Sketches
- Wydanie źródłowe
- 1876
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Okultyzm
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Kim miał być Kawaler de B… i dlaczego autorstwo pozostaje sporne
- 2Jak bractwo profesora von Marxa łączyło magnetyzm z podróżami poza ciałem
- 3Czym według książki różni się adept od biernego medium
- 4Jak autor tłumaczy opętanie i działanie duchów żywiołów
- 5Dlaczego książka polemizuje z ówczesnym ruchem spirytualistycznym
- 6Jak Kraina duchów łączy się tematycznie ze Sztuką magii
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Autobiografia z zasłoniętą twarzą
Kraina duchów ukazała się w Bostonie w 1876 roku, nakładem Emmy Hardinge Britten, jako dzieło „autora Sztuki magii”. Britten przedstawiła się jako wydawczyni i redaktorka: tekst miał pochodzić od jej przyjaciela, określanego jako Kawaler Louis de B…, który spisał swoje wspomnienia po niemiecku, a ona nadała im angielską formę i uzupełniła je fragmentami dziennika innego przyjaciela, angielskiego arystokraty ukrytego pod nazwiskiem John Cavendish Dudley. Pierwsze odcinki drukowała wcześniej w swoim piśmie „The Western Star”, założonym w 1872 roku.
Kim był Kawaler i czy istniał, pozostaje sporne, podobnie jak w wypadku Sztuki magii. Część badaczy uważa go za postać literacką Britten, inni dopuszczają, że za nim kryje się rzeczywista osoba z jej otoczenia. Polskie wydanie, zgodnie z oryginałem, podpisuje Britten jako wydawczynię. Sam autor w przedmowie protestuje przeciw traktowaniu książki jak powieści i zapewnia o prawdziwości wszystkich zdarzeń – co jest elementem konwencji, ale także sygnałem, jak chciał być czytany.
Przebieg opowieści
Część pierwsza prowadzi bohatera od dzieciństwa. Syn węgierskiego szlachcica i Włoszki, urodzony w Indiach, zostaje wysłany do Europy na studia. W niemieckim mieście uniwersyteckim poznaje profesora von Marxa, który wprowadza go w stowarzyszenie praktykujące magnetyzm zwierzęcy. Jako chłopiec-medium Louis w stanie magnetycznego snu opuszcza ciało i odbywa duchowe wędrówki, a zarazem poznaje naukę stowarzyszenia, które dalej nazywa Bractwem Berlińskim, o duchach żywiołów, istotach elementarnych i stopniach bytu. Kolejne rozdziały opisują dramat młodej „sensytywki” Constance, zagrożonej przez wrogiego magnetyzera, „przeniesienie życia” z jednej osoby na drugą, praktyki magiczne w Anglii, w których pojawiają się zwierciadła i kryształy oraz scenę opętania w górach Szkocji, po której autor dodaje rozdział o filozofii opętania. Ostatnie rozdziały tej części to wyjątki z dziennika Dudleya, który obserwuje Kawalera z zewnątrz.
Część druga, zatytułowana „Adept”, przenosi akcję do Indii, gdzie bohater służy jako oficer. Dawny „marzycielski somnambulik Bractwa Berlińskiego” jest teraz żołnierzem i człowiekiem czynu, lecz wraca do studiów tajemnych i zbliża się do bractwa nauczającego dyscypliny wyższej niż magnetyczne doświadczenia młodości; rozdziały „Anioł Północnej Godziny” i „Anioł Poranka” opisują przełomowe przeżycia duchowe tego okresu. Rozdział o użytku i nadużyciach okultyzmu jest najbardziej programowym wykładem całej książki. Dalej następują wątki osobiste i mroczne: czarodziejka, rozdział o czarnej magii nazwanej tu wudu, rozważania o „psychologii”, czyli oddziaływaniu umysłu na umysł, dziennik Blanche, córki Dudleya, i powrót do Europy, po którym narrator wyrzeka się dalszych poszukiwań okultystycznych. Notę końcową dopisuje Britten, zapowiadając dalsze tomy, które nigdy się nie ukazały.
Okultyzm przeciw seansom
Choć książkę często zalicza się do literatury spirytualistycznej, jej wymowa jest raczej polemiczna wobec ruchu, z którego wyrosła. Przedmowa szydzi z mediów „stukających stolikami” i ich duchów z siódmej sfery, a cała opowieść ma pokazać, że zjawiska seansowe są tylko wąskim wycinkiem rzeczywistości znanej dawnym bractwom: obok dusz zmarłych istnieją żywiołaki, istoty niższe od człowieka, a wyćwiczona wola może świadomie robić to, czego medium doświadcza biernie. W tym sensie Kraina duchów należy do tej samej chwili co Sztuka magii i założenie Towarzystwa Teozoficznego w Nowym Jorku w 1875 roku, kiedy część amerykańskich spirytualistów zaczęła mówić językiem okultyzmu.
Wstęp wydawczyni dodaje do tego warstwę redakcyjną, którą warto mieć na uwadze. Britten opisuje, jak otrzymała od Kawalera dosłowny przekład jego niemieckich zapisków, jak porządkowała urywki pisane po francusku lub niewprawną angielszczyzną i jak wybierała z dziennika Dudleya fragmenty wypełniające luki. Czytelnik ma więc przed sobą tekst kilkakrotnie przetworzony, w którym głos narratora i głos redaktorki trudno rozdzielić. Polskie wydanie konsekwentnie odróżnia „spirytyzm” od „spirytualizmu” i uzgadnia słownictwo ze Sztuką magii, co ułatwia śledzenie wspólnych pojęć obu książek.
Postać tajnego niemieckiego stowarzyszenia magnetyzerów, bractw działających w Indiach i adepta, który przechodzi od bierności medium do świadomej władzy, wpłynęła na wyobraźnię późniejszych kręgów okultystycznych. Czytelnik znający Zanoniego Bulwera-Lyttona rozpozna tu także znany romantyczny wzorzec wtajemniczonego, który płaci za wiedzę osobistym nieszczęściem.
Jak to czytać
Najuczciwiej czytać tę książkę jako opowieść inicjacyjną w formie autobiografii, nie jako relację faktograficzną. Nie ma zewnętrznych dowodów na istnienie opisanych stowarzyszeń ani na przebieg zdarzeń, a liczne niekonsekwencje imion i dat, które zachowano w przekładzie, przypominają o charakterze tekstu złożonego z odcinków i notatek. Przedstawienie Indii, ich religii i ludzi jest typowe dla wiktoriańskiej perspektywy kolonialnej, a rozdział o wudu powiela ówczesne wyobrażenia o „czarnej magii” innych kultur.
Wartość książki leży gdzie indziej: pokazuje, jak w latach siedemdziesiątych XIX wieku wyobrażano sobie adeptat, związek magnetyzmu z magią i granicę między mediumizmem a wtajemniczeniem. Warto czytać ją razem ze Sztuką magii, z którą dzieli słownictwo i tezy, zwłaszcza rozdziały „Tajne stowarzyszenia”, „Filozofia opętania” i „O okultyzmie: jego użytek i nadużycia”.
Tolle, lege
Kraina duchów
Emma Hardinge Britten (wyd.)
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
