Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Emma Hardinge Britten i pamięć amerykańskiego spirytyzmu

Emma Hardinge Britten, mówczyni transowa, wydawczyni i autorka Modern American Spiritualism z 1870 roku, nadała rozproszonemu ruchowi spirytystycznemu opowieść o początkach w Hydesville oraz Siedem Zasad, pisząc jego pamięć zbiorową jako uczestniczka i apologetka zarazem.

Emma Hardinge Britten, portret z jej książki „Nineteenth Century Miracles”, 1884 – domena publiczna
Emma Hardinge Britten, portret z jej książki „Nineteenth Century Miracles”, 1884 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Z londyńskiej sceny na amerykańską mównicę

Emma Hardinge Britten urodziła się w Londynie w 1823 roku jako Emma Floyd; nazwiska Hardinge zaczęła używać w młodości, a Britten dodała po ślubie z Williamem Brittenem w 1870 roku. Jako dziecko występowała na scenie jako śpiewaczka i aktorka, co dało jej umiejętności, które później okazały się bezcenne: panowanie nad głosem, pamięć długich tekstów i swobodę wobec dużej publiczności. W 1855 roku wyjechała z teatralną trupą do Nowego Jorku. Tam, według jej własnej relacji, zetknęła się ze spirytyzmem i odkryła w sobie zdolności medialne, a wkrótce stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych mówczyń transowych w kraju.

Mówczyni transowa przemawiała w stanie, w którym rzekomo słowa pochodziły od duchów, a nie od niej samej. Ta forma religijnej wypowiedzi dawała kobietom w połowie XIX wieku dostęp do mównicy, z której zwykle wykluczały je Kościoły i uniwersytety. Hardinge przemawiała w salach koncertowych, na zgromadzeniach i obozach spirytystycznych, podejmując tematy od natury duszy po reformę społeczną. Najdonioślejsza okazała się jednak inna jej rola. Britten była nie tylko medium i kaznodziejką, lecz przede wszystkim pierwszą wielką historyczką ruchu, która nadała rozproszonemu zjawisku jednolitą opowieść o początkach i misji. Jej książki stały się na dziesięciolecia podstawą pamięci zbiorowej spirytystów, a zarazem źródłem wielu uproszczeń, z którymi historycy mierzą się do dziś.

Mówczyni w czasie wojny i reformy

Lata sześćdziesiąte były dla Hardinge okresem wielkiej aktywności publicznej. Podróżowała po Stanach Zjednoczonych, przemawiając w miastach Wschodniego Wybrzeża i na Zachodzie, a w 1864 roku prowadziła kampanię na rzecz reelekcji Abrahama Lincolna. Spirytyzm był wówczas w Ameryce związany z ruchami reformatorskimi: abolicjonizmem, walką o prawa kobiet, krytyką kary śmierci i reformą wychowania. Wiele mediów i mówców transowych łączyło przesłanie o komunikacji ze zmarłymi z wizją społeczeństwa bardziej sprawiedliwego. Hardinge wpisywała się w tę tradycję, lecz z czasem zaczęła kłaść nacisk na potrzebę organizacji i doktrynalnej jasności, której ruchowi brakowało.

Jej wystąpienia w tym okresie pokazują, że rola mówczyni transowej nie była bierna. Choć formalnie przemawiała „pod wpływem” duchów, w rzeczywistości rozwijała spójny program religijny i społeczny, dostosowując tematy do publiczności i wydarzeń bieżących. Właśnie to połączenie charyzmatu z umiejętnościami organizacyjnymi i literackimi sprawiło, że mogła podjąć się zadania, którego nie podjął nikt inny: napisania historii ruchu, który sam siebie uważał za objawienie, a nie za instytucję.

Historyczka religii Ann Braude w książce Radical Spirits z 1989 roku pokazała, że spirytyzm był w XIX-wiecznej Ameryce jednym z niewielu ruchów religijnych, w których kobiety mogły regularnie przemawiać publicznie. Mediumizm transowy dawał im formułę bezpieczną: to nie one mówiły, lecz duchy przez nie. Zarazem ta formuła pozwalała wyrażać poglądy radykalne, od krytyki małżeństwa po sprzeciw wobec niewolnictwa. Hardinge była jednym z najbardziej znanych przykładów tej strategii, choć z czasem coraz częściej występowała także we własnym imieniu jako wykładowczyni i autorka.

Dwadzieścia lat spirytyzmu

W 1870 roku ukazała się książka Modern American Spiritualism: A Twenty Years’ Record of the Communion between Earth and the World of Spirits. Był to obszerny tom, wydany własnym nakładem autorki, który przedstawiał dzieje ruchu od stukań w Hydesville w 1848 roku po czasy współczesne. Hardinge zgromadziła w nim relacje, wycinki prasowe, listy i świadectwa uczestników, układając je w opowieść o nowym objawieniu, które w ciągu dwóch dekad ogarnęło Amerykę. Pisała z perspektywy uczestniczki, a nie zdystansowanej obserwatorki, i nie kryła, że celem książki jest obrona ruchu przed oszczercami.

Wartość źródłowa Modern American Spiritualism jest dziś przedmiotem ostrożnej oceny. Z jednej strony książka zachowała dokumenty i relacje, które w przeciwnym razie mogłyby zaginąć, oraz pokazuje sieć mediów, mówców i czasopism tworzących ruch. Z drugiej strony narzuciła wydarzeniom kształt opowieści o początku: siostry Fox z Hydesville stały się w niej założycielkami nowej ery, a różnorodne lokalne praktyki zostały podporządkowane jednemu wątkowi. Historycy zwracają uwagę, że wcześniejsze tradycje, takie jak mesmeryzm, swedenborgianizm czy wizje Andrew Jacksona Davisa, zostały w tej narracji zepchnięte na margines lub przedstawione jako przygotowanie. Opowieść Hardinge była więc nie tylko kroniką, lecz aktem konstruowania tożsamości.

Krucha była również sama opowieść o założycielskim zdarzeniu. W 1888 roku Margaret Fox publicznie wyznała, że stukania z Hydesville były wytwarzane przez strzelanie stawami, a rok później odwołała to wyznanie. Spór o ten epizod pokazuje, jak bardzo tożsamość ruchu zależała od jednego mitu początku, który Hardinge pomogła ugruntować. Dla historyka sprawa jest pouczająca nie dlatego, że rozstrzyga o autentyczności zjawisk, lecz dlatego, że ujawnia, jak narracja o początkach staje się przedmiotem walki o legitymizację całej wspólnoty.

Sztuka magiczna i towarzystwo teozoficzne

W 1875 roku Hardinge Britten należała do grona osób obecnych w Nowym Jorku przy powstaniu Towarzystwa Teozoficznego, założonego przez Helenę Bławatską, Henry’ego Steela Olcotta i Williama Quana Judge’a. Jej obecność świadczy o tym, że granice między spirytyzmem a nowymi ruchami okultystycznymi były wówczas płynne. W 1876 roku wydała dwie książki przypisywane anonimowemu autorowi występującemu jako „Louis”: Art Magic oraz Ghost Land. Pierwsza była traktatem o magii, kosmologii i duchach elementarnych, druga autobiograficzną opowieścią o adepcie tajnych bractw okultystycznych.

Sprawa autorstwa tych książek pozostaje nierozstrzygnięta. Britten twierdziła, że jedynie je zredagowała i wydała, a prawdziwym autorem był tajemniczy wtajemniczony, którego tożsamości nie mogła ujawnić. Część badaczy przypuszcza, że była ich autorką lub współautorką, inni dopuszczają udział innych osób. Niezależnie od tego Art Magic i Ghost Land świadczą o tym, że Britten interesowała się nie tylko komunikacją ze zmarłymi, lecz także szerszą wizją okultyzmu, obejmującą istoty niebędące duszami ludzi, magię praktyczną i tradycję ezoteryczną. Ta ewolucja pokazuje, że w drugiej połowie lat siedemdziesiątych spirytyzm i okultyzm zaczynały się rozchodzić, a Britten próbowała utrzymać łączność między nimi.

Szczególnie ważny był motyw duchów elementarnych, istot związanych z żywiołami, które w tradycji paracelsjańskiej i w okultyzmie XIX wieku zajmowały miejsce pomiędzy człowiekiem a światem niewidzialnym. W perspektywie Art Magic część zjawisk seansowych mogła pochodzić nie od zmarłych, lecz od takich istot, co podważało prostą tezę spirytystów, że każda wiadomość jest głosem ludzkiej duszy. To samo przekonanie wkrótce wyraziła Bławatska w Isis Unveiled z 1877 roku. W tym sensie Britten stała na granicy dwóch światopoglądów i jej późniejsze prace oscylują między nimi.

Siedem zasad i angielskie zakończenie

Po powrocie do Anglii i podróżach do Australii i Nowej Zelandii pod koniec lat siedemdziesiątych Britten osiadła w Manchesterze. W 1884 roku wydała Nineteenth Century Miracles, kontynuację swojej historiografii, która obejmowała tym razem rozwój spirytyzmu na całym świecie. W 1887 roku założyła tygodnik „The Two Worlds”, który stał się jednym z najważniejszych pism ruchu w Wielkiej Brytanii i przetrwał długo po jej śmierci. Była także zaangażowana w tworzenie struktur organizacyjnych brytyjskich spirytystów, które doprowadziły na początku XX wieku do powstania Spiritualists’ National Union.

Jej najtrwalszym wkładem okazały się jednak tak zwane Siedem Zasad, które według jej relacji zostały przekazane przez ducha Roberta Owena, walijskiego reformatora społecznego, zmarłego w 1858 roku. Zasady głosiły ojcostwo Boga, braterstwo ludzi, wspólnotę duchów i posługę aniołów, ciągłe istnienie duszy ludzkiej, osobistą odpowiedzialność, nagrodę i karę po śmierci za dobre i złe czyny oraz wieczny postęp otwarty dla każdej duszy. Spiritualists’ National Union przyjęła je jako podstawę swojego wyznania, a w zmodyfikowanej formie obowiązują one do dziś. Był to wyraz programu, który Britten realizowała od lat: przekształcenia luźnego ruchu w religię z własnymi zasadami, instytucjami i pamięcią.

Podróż na antypody nie była jedynie tournée. W Australii Britten wygłaszała serie wykładów, z których część wydała w tomie Faiths, Facts, and Frauds of Religious History z 1879 roku, poświęconym krytyce historycznych podstaw Kościołów i porównaniu religii świata. Ta praca ukazuje inną stronę jej autorytetu: obok mediumicznego natchnienia rozwijała także ambicje uczonej amatorki, wierzącej, że porównawcza historia religii potwierdzi uniwersalność objawienia duchowego. W ostatnich latach wydawała też miesięcznik „The Unseen Universe”, krótkotrwały, lecz znamienny dla jej ambicji łączenia spirytyzmu z szerszą refleksją religijną.

Historyczka własnej wiary

Emma Hardinge Britten zmarła w Manchesterze w 1899 roku. Jej autobiografia, opracowana przez siostrę Margaret Wilkinson, ukazała się w 1900 roku, utrwalając obraz kobiety, która przez całe życie służyła sprawie duchów. Historycy, w tym autorzy nowszych badań nad kobietami w spirytyzmie, widzą w niej postać kluczową dla zrozumienia tego, jak ruch religijny bez kapłanów i dogmatów wytworzył własną tradycję. Britten zrobiła dla spirytyzmu to, co dla wielu wspólnot robią założyciele i pierwsi kronikarze: nadała mu początek, bohaterów i sens dziejów.

Ten dorobek wymaga krytycznej lektury. Jej książki są źródłem nieocenionym, lecz także stronniczym, a granica między świadectwem a apologią bywa w nich trudna do wytyczenia. Britten pisała jako uczestniczka, która wierzyła, że duchy kierują historią, i to przekonanie kształtowało jej wybór faktów. Nie umniejsza to jej znaczenia. Przeciwnie, pozwala zobaczyć, że pamięć amerykańskiego spirytyzmu nie powstała samoistnie z wydarzeń w Hydesville, lecz została napisana przez konkretną kobietę, dysponującą talentem sceny, piórem historyczki i przekonaniem misjonarki.

Jej przypadek przypomina też o materialnym wymiarze pamięci religijnej. Hardinge Britten nie tylko pisała, lecz także wydawała, sprzedawała i rozprowadzała swoje książki, zbierała prenumeraty i organizowała wykłady, z których żyła. Historia ruchu powstawała więc w obiegu, w którym autorka była jednocześnie przedsiębiorczynią i propagandystką. Ta okoliczność nie podważa jej szczerości, ale pomaga zrozumieć, dlaczego wybierała narrację wyrazistą, zdolną przyciągnąć czytelników i nadać sens działaniu wielu rozproszonych wspólnot.