Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Starożytny Egipt – światło świata – Gerald Massey

Religie starożytne · 1907

Starożytny Egipt – światło świata

Przekład z angielskiego według wydania z 1907 roku

Gerald Massey

Ostatnie, dwutomowe dzieło poety i egiptologa amatora Geralda Masseya z 1907 roku, wywodzące mity, Biblię i postać Jezusa z egipskiej mitologii astralnej – tezy odrzucone przez egiptologię, lecz wpływowe w późniejszej ezoteryce.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Gerald Massey
Tytuł oryginału
Ancient Egypt, the Light of the World: A Work of Reclamation and Restitution in Twelve Books
Wydanie źródłowe
1907
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Religie starożytne
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak Massey wywodził mity z języka znaków i totemizmu
  2. 2Jak odczytywał Księgę Umarłych i egipskie zaświaty Amenty
  3. 3Jak przenosił mitologię astronomiczną na Księgę Rodzaju i Wyjście
  4. 4Skąd wzięły się popularne paralele między Horusem a Jezusem
  5. 5Dlaczego egiptologia i biblistyka odrzucają jego metodę i wnioski
  6. 6Jak jego książki wpłynęły na późniejszą literaturę o „micie Jezusa”

Commentarius · ok. 4 min lektury

Komentarz do wydania

Poeta, który został egiptologiem amatorem

Gerald Massey urodził się w 1828 roku w ubogiej rodzinie w Hertfordshire i jako dziecko pracował w przędzalni. Zasłynął najpierw jako poeta związany z ruchem czartystów, potem jako wykładowca spirytualistyczny. W drugiej połowie życia poświęcił się samodzielnym studiom nad Egiptem, prowadzonym w dużej mierze w czytelni British Museum, bez wykształcenia filologicznego i bez związku z jakąkolwiek uczelnią. Owocem były trzy wielkie dzieła: A Book of the Beginnings z 1881 roku, The Natural Genesis z 1883 roku i wreszcie Ancient Egypt, the Light of the World, wydane w dwóch tomach w 1907 roku, kilka miesięcy przed jego śmiercią. W słowie wstępnym sam pisze, że pierwsza z tych książek powstała „w ciemności”, druga „o zmierzchu”, a ostatnia „w pełnym świetle dnia”, i że oddał ją do druku w swoje siedemdziesiąte dziewiąte urodziny.

Trzeba to powiedzieć od razu i bez niedomówień: główne tezy tej książki nie należą do wiedzy o starożytnym Egipcie. Massey uważał, że Egipt, a za nim pradawna Afryka, jest źródłem niemal wszystkich mitów, symboli i religii świata, że Księga Rodzaju, Wyjście, Apokalipsa i Ewangelie są przetworzeniem egipskiej mitologii astronomicznej, a postać Jezusa to mit solarny, którego wzorem był Horus. Egiptologia, religioznawstwo i biblistyka tych tez nie przyjęły, ani za jego życia, ani później. Książka jest ważna z innego powodu: jako dokument pewnego sposobu myślenia, który okazał się niezwykle trwały.

Dwanaście ksiąg jednego wywodu

Podtytuł oryginału zapowiada dzieło „odzyskania i przywrócenia” w dwunastu księgach i taki jest jego układ. Pierwsza księga dotyczy języka znaków i mitologii jako pierwotnych sposobów przedstawiania świata. Massey polemizuje w niej z poglądem, że człowiek od początku uosabiał siły natury na swój obraz, i twierdzi, że mity rodziły się z języka gestów i obrazów, a nie z personifikacji. Druga księga traktuje totemizm, tatuaż i fetyszyzm jako formy tego języka, trzecia – duchy żywiołów i duchy przodków, z których jego zdaniem wyrośli bogowie. Czwarta poświęcona jest Księdze Umarłych i misteriom Amenty, czyli egipskich zaświatów.

Piąta i szósta księga rozwijają mitologię astronomiczną: precesję, bieguny, gwiazdozbiory i cykle czasu, w których Massey widzi szkielet wszystkich późniejszych mitów. Siódma i ósma szukają egipskiej mądrości w Księdze Rodzaju i w innych pismach żydowskich. Drugi tom otwiera księga o arce, potopie i wielkim roku świata, po niej następuje Wyjście z Egiptu odczytane jako wędrówka przez pustynię Amenty i egipska mądrość w Objawieniu Jana. Ostatnia, najobszerniejsza księga nosi tytuł Legenda o Jezusie wytropiona w Egipcie na przestrzeni dziesięciu tysięcy lat i zajmuje mniej więcej jedną piątą całości. Dzieło zamyka dodatek.

Dlaczego nauka tych tez nie przyjęła

Metoda Masseya polega na zestawianiu podobieństw: imion, motywów, liczb i obrazów, często z kultur odległych od siebie o tysiące lat i kilometrów. Etymologie buduje z luźnych zbieżności brzmieniowych między egipskim, hebrajskim, greckim i językami afrykańskimi. Takie zestawienia, na przykład łączenie imienia Jezusa z egipskimi imionami o podobnym brzmieniu, nie wytrzymują krytyki filologicznej. Często też to, co przedstawia jako egipskie „pierwowzory” motywów ewangelicznych, nie występuje w źródłach egipskich w opisanej przez niego postaci, lecz jest jego własną kompozycją z rozproszonych elementów. Opierał się na przekładach i słownikach dostępnych w jego czasach, które sama egiptologia wkrótce poprawiła.

Równie przestarzała jest antropologia, na której opiera się pierwsza połowa dzieła: przekonanie, że ludzkość przechodziła przez jednakowe stadia od totemizmu do religii, i że współczesne ludy plemienne pozwalają zobaczyć te stadia na własne oczy. Do tego dochodzi język ras, zgodny z epoką, ale dziś nie do przyjęcia. Paradoksalnie właśnie u Masseya pojawia się teza, sprzeczna z wiktoriańskim rasizmem, że cywilizacja wyszła z Afryki, a Egipt był jej dziedzicem. To jeden z powodów, dla których jego książki czytano później także w środowiskach afrocentrycznych.

Wpływ tego dzieła trudno przecenić. Za jego pośrednictwem do obiegu weszły rzekome paralele między Horusem a Jezusem, które przejęli Alvin Boyd Kuhn, Tom Harpur, a potem internetowe filmy i broszury o „micie Jezusa”. Kto spotkał się z twierdzeniem, że Horus miał dwunastu uczniów albo urodził się z dziewicy dwudziestego piątego grudnia, ten zetknął się, zwykle nie wiedząc o tym, z uproszczonym echem Masseya.

Jak czytać tę książkę

Najlepiej czytać ją jako dzieło myśliciela, a nie jako podręcznik. Massey był człowiekiem o wielkiej pracowitości, prawdziwej pasji i szczerym przekonaniu, że przywraca Egiptowi należne mu miejsce, i w wielu miejscach pisze z poetycką siłą. Jego intuicja, że religie dziedziczą obrazy i motywy po starszych kulturach, nie jest sama w sobie błędna. Błędne jest uczynienie z Egiptu jedynego źródła wszystkiego i przekonanie, że podobieństwo dowodzi pochodzenia.

Czytelnikowi zainteresowanemu ezoteryką książka pokazuje, skąd wzięła się część popularnych przekonań o „egipskich misteriach” i astralnym sensie Biblii, i pozwala zobaczyć je u źródła, w pełnym, rozbudowanym wywodzie. Warto czytać ją obok rzetelnych opracowań religii egipskiej, na przykład prac Budge’a dostępnych w tej bibliotece, i sprawdzać każde „egipskie” twierdzenie Masseya w źródłach. Najmniej ryzykowne są partie o języku symboli i o Księdze Umarłych, najwięcej krytycznej uwagi wymagają księgi biblijne i ostatnia księga o Jezusie.

Tolle, lege

Starożytny Egipt – światło świata

Gerald Massey

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.