Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Azot filozofów – Bazyli Walenty (atrybucja tradycyjna)

Alchemia · 1613

Azot filozofów

Przekład z łaciny

Bazyli Walenty (atrybucja tradycyjna)

Azot filozofów przypisywany Bazylemu Walentemu, z Rozmową Ducha Merkuriusza z bratem Albertem i poematem Clovisa Hesteau de Nuysement, według paryskiej edycji z połowy XVII wieku; atrybucja pozostaje legendarna.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Bazyli Walenty (atrybucja tradycyjna)
Tytuł oryginału
Azoth, sive Aureliae occultae philosophorum
Wydanie źródłowe
1613
Przekład
z języka łacińskiego
Dział
Alchemia
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Dlaczego istnienie Bazylego Walentego i autorstwo korpusu są wątpliwe
  2. 2O czym rozmawiają Duch Merkuriusza i brat Albert
  3. 3Jak dialog Adolfa ze starcem prowadzi do księgi natury
  4. 4Co oznacza azoth i akronim VITRIOL w tradycji hermetycznej
  5. 5Jak odróżniać język figur od praktyki laboratoryjnej korpusu
  6. 6Czym jest poemat Nuysementa zamykający tom

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Autor, którego być może nie było

Bazyli Walenty jest jedną z najbardziej wpływowych i zarazem najbardziej zagadkowych postaci alchemii. Tradycja przedstawia go jako benedyktyna z Erfurtu, żyjącego w XV wieku, lecz żadne dokumenty klasztorne ani źródła z tamtej epoki nie potwierdzają jego istnienia. Pisma noszące jego imię wychodzą na światło dzienne dopiero około roku 1600, głównie za sprawą Johanna Thöldego z Frankenhausen, wydawcy i praktyka salinarnego, którego wielu historyków uważa za autora lub redaktora przynajmniej części korpusu. Imię „Basilius Valentinus” – „królewski” i „mocny” – może być pseudonimem symbolicznym. Czytelnik powinien więc traktować atrybucję jako element legendy tekstu, a nie fakt biograficzny.

Azot filozofów należy do późniejszej warstwy tego korpusu. Łacińskie wydanie Azoth sive Aureliae occultae philosophorum ukazało się we Frankfurcie w roku 1613. Polski przekład opiera się na wydaniu francuskim: dedykacja paryskiego księgarza Pierre’a Moëta dla Kenelma Digby’ego, kanclerza królowej Henrietty Marii, oraz nota redakcyjna wskazują na paryską edycję dzieł Bazylego z lat 1659–1660. Ponieważ Praktyka z Dwunastoma kluczami znajduje się w polskim przekładzie Muzeum hermetycznego, ten tom ją pomija i zaczyna od tekstów, których tam nie ma.

Zawartość tomu

Po liście dedykacyjnym, przedmowie Moëta – w której przytoczone są włoskie wiersze Isabelli Cortese o mocy soli – i wierszach na figurę Feniksa następuje Rozmowa Ducha Merkuriusza z bratem Albertem. Jest to krótki dialog, w którym mnich przywołuje zaklęciami ducha, a ten przedstawia się jako „Duch Planet”, ani dobry, ani zły, rządzący naturą pośrednią. Rozmowa dotyczy materii pierwszej i jej przymiotów, a jej ton – zarazem nauczycielski i niepokojący – dobrze oddaje dwuznaczność, z jaką alchemia wczesnonowożytna łączyła wiedzę o przyrodzie z ryzykiem obcowania z mocami, których nie można kontrolować.

Centralną część stanowi Azot, czyli sposób sporządzania ukrytego złota filozofów, przejrzany i rozszerzony przez lekarza nazwiskiem Laigneau. Pierwsza część ma formę dialogu młodego Adolfa z Hesji i starca siedzącego pod drzewem, na którym widać gwiazdy ze znakami planet. Młodzieniec, który porzucił studia dla kupiectwa i chce zobaczyć Rzym, zostaje skierowany ku innej podróży: ku badaniu „wielkiej księgi natury”. Starzec, który w młodości sądził, że wie wszystko, dopiero u schyłku życia odkrywa trud i przyjemność tego badania – i ta zmiana perspektywy jest właściwym tematem rozmowy, zanim jeszcze padnie słowo o materii. Druga część, O duchu ukrytym, tajemnicy złota filozofów, ma zawierać ogólną praktykę Dzieła i otwiera ją postać Atlasa dźwigającego sferę niebieską, u którego stóp stoją Roztropność i Prostota. Tom zamyka Poemat filozoficzny o Azocie filozofów Clovisa Hesteau de Nuysement, francuskiego poety-alchemika, autora traktatów o soli.

Język figur i ryciny

Słowo azoth oznacza w alchemii uniwersalne rozpuszczalne medium, często utożsamiane z merkuriuszem filozofów; jego budowa – od pierwszej litery alfabetu łacińskiego, greckiego i hebrajskiego do ostatniej – sugeruje początek i koniec wszystkiego. Tekst krąży wokół tej idei: ukryte złoto nie jest metalem leżącym na wierzchu, lecz duchem zamkniętym w materii, który trzeba wydobyć przez rozkład i odnowienie. Ryciny towarzyszące wydaniom Azotu, w tym słynny emblemat z akronimem VITRIOL („Nawiedź wnętrze ziemi, a oczyszczając, znajdziesz ukryty kamień”), stały się później jednymi z najczęściej reprodukowanych obrazów całej tradycji hermetycznej.

Właśnie w tym miejscu trzeba zachować rozróżnienie, którego wymaga uczciwa lektura. Korpus Bazylego jest głęboko zakorzeniony w praktyce: w pracy z antymonem, solami, kwasami i metalami, w wiedzy górniczej i aptekarskiej. Język figur – starzec, Atlas, Feniks, duch planet – nie jest jednak zwykłym szyfrem receptur. Łączy obserwację przyrody z teologią stworzenia i przekonaniem, że sztuka może tylko dopełniać to, co natura już zaczęła, co bardzo wyraźnie mówi poemat Nuysementa. Interpretacja wyłącznie duchowa, jakby autor nigdy nie stał przy piecu, jest równie jednostronna jak czytanie każdego obrazu jako instrukcji laboratoryjnej.

Jak czytać Azot

To lektura dla czytelnika, który zna już podstawowe pojęcia alchemii: merkuriusz, siarkę i sól, materię pierwszą, kamień. Bez tej wiedzy dialogi wydadzą się mgliste, a poemat – ozdobny. Warto zacząć od Rozmowy z bratem Albertem, bo w skrócie zawiera ona temat całego tomu, potem przeczytać dialog Adolfa ze starcem jako opowieść o nawróceniu z podróży zewnętrznej na wewnętrzną, a dopiero na końcu przejść do części drugiej i poematu.

Należy też pamiętać, że tom jest kompilacją pism z różnych warstw tradycji, połączonych przez wydawców XVII wieku pod jednym nazwiskiem. Zapewnienia, że sztukę „można poznać w mniej niż dwanaście godzin”, są elementem retoryki gatunku, a nie obietnicą. Wartość Azotu leży gdzie indziej: w obrazach i dialogach, które przez stulecia kształtowały wyobraźnię alchemiczną Europy, oraz w świadectwie, jak żywa była ta tradycja jeszcze w Paryżu połowy XVII wieku, w kręgu ludzi takich jak Digby.

Tolle, lege

Azot filozofów

Bazyli Walenty (atrybucja tradycyjna)

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.