Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Turba Philosophorum, czyli Zgromadzenie Filozofów – autor anonimowy (oryginał arabski, ok. 900); przekład angielski Arthur Edward Waite

Alchemia · ok. 900 (zaginiony oryginał arabski); przekład łaciński XII–XIII w.; pierwodruk łaciński 1572; 1896 (przekład angielski Waite’a, podstawa tego wydania)

Turba Philosophorum, czyli Zgromadzenie Filozofów

Przekład z angielskiego

autor anonimowy (oryginał arabski, ok. 900); przekład angielski Arthur Edward Waite

Siedemdziesiąt dwie mowy Turba philosophorum – jednego z najstarszych tekstów alchemii łacińskiej, przełożonego z zaginionego oryginału arabskiego – w angielskim przekładzie A. E. Waite’a z 1896 roku: zgromadzenie mędrców pod przewodem Pitagorasa rozprawia o Kamieniu.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
autor anonimowy (oryginał arabski, ok. 900); przekład angielski Arthur Edward Waite
Tytuł oryginału
Turba philosophorum (ang. The Turba Philosophorum, or Assembly of the Sages, 1896)
Wydanie źródłowe
ok. 900 (zaginiony oryginał arabski); przekład łaciński XII–XIII w.; pierwodruk łaciński 1572; 1896 (przekład angielski Waite’a, podstawa tego wydania)
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Alchemia
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Skąd pochodzi Turba: zaginiony arabski oryginał i łacińska redakcja
  2. 2Kim są przedsokratycy ukryci pod zniekształconymi imionami mówców
  3. 3Jak Berthelot powiązał Turbę z alchemikami greckimi z Aleksandrii
  4. 4Główne obrazy Dzieła: woda boska, jedność rzeczy, połączenie przeciwieństw
  5. 5Dlaczego mędrcy celowo sobie przeczą i jak czytać tę mozaikę

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Zgromadzenie, które zwołał Pitagoras

Turba philosophorum, czyli „Zgromadzenie Filozofów”, ma formę protokołu z obrad. Arisleus, przedstawiający się jako uczeń uczniów Hermesa, w liście wstępnym opowiada, że jego mistrz Pitagoras zwołał mędrców, by każdy powiedział, co wie o „najcenniejszej Sztuce”, a ich słowa stały się fundamentem dla potomnych. Następuje siedemdziesiąt dwie krótkie mowy, w których zabierają głos postacie o imionach zniekształconych do granic rozpoznawalności, w większości greccy przedsokratycy i filozofowie: Iximidrus, w którym badacze rozpoznają Anaksymandra, a także Parmenides, Pandolfus, Belus i wielu innych, których tożsamość bywa tylko domysłem. Księga kończy się zakończeniem bez jasnej konkluzji.

Waite ogłosił swój angielski przekład w 1896 roku i w przedmowie nazwał Turbę najstarszym zachowanym traktatem o alchemii w języku łacińskim, zarazem zaznaczając, że pierwotnie nie powstała po łacinie. Nie wiedział jeszcze, w jakim języku; wahał się między hebrajskim a arabskim. Późniejsze badania, zapoczątkowane wydaniem Juliusa Ruski z 1931 roku, a rozwinięte przez Martina Plessnera, przyjęły, że jest to przekład zaginionego dzieła arabskiego, powstałego około 900 roku, prawdopodobnie w Egipcie. Łacińska wersja pochodzi zapewne z XII lub XIII wieku, a drukiem po raz pierwszy wyszła w bazylejskim zbiorze Artis auriferae w 1572 roku.

Most między Aleksandrią a łacińskim Zachodem

Najcenniejsza część przedmowy Waite’a dotyczy pracy Marcelina Berthelota, francuskiego chemika i historyka alchemii. Berthelot wydał i przełożył greckich alchemików bizantyjskich i wskazał uderzające analogie między nimi a Turbą. Z jego badań wynikało, że alchemia łacińska, wywodzona słusznie od Arabów, łączy się przez nich z alchemią grecką: Zosimosem z Panopolis, szkołą pseudo-Demokryta i innymi autorami zachowanymi w zbiorze bizantyjskim. Turba jest więc świadectwem przekazu, w którym idee aleksandryjskie przeszły przez świat arabski i dotarły do średniowiecznej Europy, choć drogi tego przekazu pozostają w dużej mierze nieznane.

Imiona mówców potwierdzają tę genealogię. Obrady greckich filozofów przyrody o pierwszej zasadzie i żywiołach zostały tu przemienione w dysputę o Kamieniu. Arabski autor korzystał przy tym zapewne z doksograficznych zestawień poglądów filozofów, jakie krążyły w jego środowisku, i nadał im nową treść.

O czym rozprawiają mędrcy

Pierwsze mowy dotyczą kosmologii: czterech żywiołów, ich porządku i wzajemnego przechodzenia. Potem tematem staje się samo Dzieło, a mówcy krążą wokół kilku motywów, powtarzanych z różnymi wariantami. Jest wśród nich „woda wieczna” albo „woda boska”, jedyna rzecz, z której wszystko powstaje; jest zasada jedności, którą później alchemicy streszczali w formule „jedna jest rzecz”; jest małżeństwo pierwiastka męskiego i żeńskiego, przedstawione przy pomocy obrazów połączenia i śmierci; jest wreszcie rozkład i czernienie, poprzedzające wybielenie i zaczerwienienie. Kilka mów opisuje sam przebieg w formie zagadek o miedzi, ołowiu i „gumie filozofów”, a przypisy Waite’a pokazują, jak te same terminy pojawiały się już u alchemików greckich.

Właściwością Turby jest celowa niespójność. Mędrcy poprawiają się nawzajem, a samo zgromadzenie, „Turba”, wtrąca się pytaniami i domaga wyjaśnień, gdy mowa staje się zbyt ciemna. Jednocześnie mówcy przyznają otwarcie, że filozofowie nie wyłożyli w księgach jawnego układu Dzieła, aby nie poznali go głupcy. Te same rzeczy otrzymują więc wiele imion: miedź, guma, woda, siarka, król i jego żona, których trzeba „czcić” i nie spalić zbyt silnym ogniem. Późniejsi autorzy uczynili z tego zasadę lektury: prawda Sztuki ma się ukazywać dopiero w zestawieniu wielu wypowiedzi, nigdy w jednej.

Wpływ i sposób czytania

Trudno przecenić znaczenie tej księgi dla późniejszej alchemii łacińskiej. Cytowali ją niemal wszyscy, a na jej podstawie powstały komentarze, kolokwia i „zagadki” zamieszczane w wielkich zbiorach, takich jak Theatrum chemicum czy zbiór Mangeta. Motyw zgromadzenia filozofów, ich „wizji” i wspólnej rady powraca także w tekstach o wyraźnie duchowym i obrazowym charakterze, na przykład w Visio Arislei, krótkim tekście związanym z tą samą tradycją, a w XX wieku zajmującym ważne miejsce w psychologicznych odczytaniach alchemii u Carla Gustava Junga.

Polskie wydanie zachowuje list Arisleusa, wszystkie mowy i obfite przypisy Waite’a, w których objaśnia on terminy i podaje warianty drugiej redakcji. Czytając Turbę, warto pamiętać o trzech sprawach. Po pierwsze, Waite przekładał z dłuższej z dwóch łacińskich redakcji, zepsutej i miejscami nieczytelnej, a warianty krótszej podawał w przypisach; tekst bywa więc niejasny z powodów filologicznych, nie tylko mistycznych. Po drugie, sama księga mówi językiem pracy nad substancjami: o miedzi, ołowiu, solach i wodach. Czy kryje się za tym także przemiana wewnętrzna, jest kwestią interpretacji, nie oczywistości; ten tekst nie rozstrzyga sporu o duchową i laboratoryjną naturę alchemii, lecz pokazuje, jak oba języki splatały się od początku. Trzeba też pamiętać, że przekład Waite’a powstał przed krytycznym wydaniem Ruski, a więc przed ustaleniem arabskiego rodowodu tekstu; jego przypisy, cenne przez odwołania do Berthelota, nie znają późniejszych odkryć. Po trzecie, nie należy szukać tu systemu. Turba to mozaika, którą najlepiej czytać powoli, kilka mów naraz, notując powracające obrazy i zestawiając je ze sobą, tak jak radzili dawni czytelnicy.

Tolle, lege

Turba Philosophorum, czyli Zgromadzenie Filozofów

autor anonimowy (oryginał arabski, ok. 900); przekład angielski Arthur Edward Waite

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.