
Teozofia · 1612
Aurora
czyli Jutrzenka
Jakub Böhme
Pierwsze, nieukończone dzieło Jakuba Böhmego, spisane w Görlitz w 1612 roku: o jakościach Bożych, siedmiu duchach źródłowych, aniołach, upadku Lucyfera i stworzeniu świata, w przekładzie według angielskiego wydania z 1656 roku.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Jakub Böhme
- Tytuł oryginału
- Morgenröte im Aufgang (Aurora)
- Wydanie źródłowe
- 1612 (rękopis; druk pośmiertny)
- Przekład
- z języka niemieckiego
- Dział
- Teozofia
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Böhme wyprowadza dobro i zło z napięcia boskich jakości
- 2Czym jest siedem duchów źródłowych w jego teozofii
- 3Jak upadek Lucyfera zmienił naturę i zrodził cztery żywioły
- 4Dlaczego pastor Richter wymógł na Böhmem lata milczenia
- 5Jak czytać jego pojęcia Salitter i Mercurius „magicznie”, nie chemicznie
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Pierwsza księga szewca z Görlitz
Aurora, czyli Jutrzenka o wschodzie, jest pierwszym dziełem Jakuba Böhmego (1575–1624), szewca z Görlitz na Łużycach, który bez akademickiego wykształcenia stał się jednym z najważniejszych mistyków i teozofów chrześcijańskiej Europy. Böhme spisał ją w 1612 roku, jak sam wyjaśnia, po latach wewnętrznych zmagań i po doświadczeniu nagłego wglądu, w którym świat ukazał mu swoje boskie podstawy. Rękopis nie był przeznaczony do druku. Kopia trafiła jednak do rąk miejscowego pastora prymariusza Gregora Richtera, który zaatakował autora z ambony; rada miejska nakazała Böhmemu milczenie, a on dotrzymał zakazu przez kilka lat. Dzieło pozostało nieukończone i krążyło w odpisach, drukiem ukazało się dopiero po śmierci autora.
Polskie wydanie przełożono z angielskiego przekładu z 1656 roku, należącego do londyńskiej serii pism Böhmego, która ukształtowała jego recepcję w Anglii. Zachowano frontyspis tej edycji z wizją tronu z Apokalipsy, przedmowę do czytelnika i przedmowę samego autora, a także krótki rozdział zatytułowany jako treść księgi „na sposób wstępu”. Tekst ma dwadzieścia sześć rozdziałów i urywa się na początku dwudziestego siódmego.
Od jakości Bożych do upadku Lucyfera
Böhme zaczyna od pytania, jak w naturze można poznać istotę Boga i dlaczego w tym samym świecie są dobro i zło. Wprowadza pojęcie „jakości”, które w jego języku łączy w sobie źródło, siłę i ruch, i pokazuje, że każda rzecz zawiera w sobie napięcie przeciwnych mocy. Od tego punktu prowadzi czytelnika przez naukę o Trójcy, a następnie przez obszerną angelologię: stworzenie aniołów, ich cielesną substancję, podobieństwo anioła i człowieka do Boga, porządek i rząd królestwa anielskiego. W rozdziałach o miłości Bożej i o szóstym i siódmym duchu źródłowym wykłada naukę o siedmiu duchach, przez które boska moc się wyraża; to jeden z najbardziej charakterystycznych motywów całej jego twórczości.
Środek księgi zajmuje dramat Lucyfera. Böhme opisuje go nie jako jednorazowe przestępstwo, lecz jako proces, w którym najpiękniejszy anioł rozpala w sobie ogień własnej woli i odrywa się od harmonii źródłowych duchów. Kilka rozdziałów omawia kolejne „gatunki” początku grzechu w Lucyferze, a następnie zepsucie natury i narodziny czterech żywiołów jako skutek tego upadku. Na tym tle rozpoczyna się opis stworzenia nieba i ziemi według kolejnych dni Księgi Rodzaju, z rozdziałami o świetle i ciemności, o głębi nad ziemią, o narodzinach gwiazd i o „całym ciele gwiazd”, które autor nazywa całą astrologią. Ostatni pełny rozdział poświęca Saturnowi.
Język, który trzeba poznać
Największą trudnością Aurory jest język. Böhme pisze jak człowiek, który widzi więcej, niż potrafi wypowiedzieć, i tworzy własne pojęcia z materiału, jaki miał pod ręką: z Biblii, z pism paracelsjańskich, z alchemii, z mowy potocznej. Terminy takie jak Salitter czy Mercurius, które czytelnik spotka w rozdziałach o stworzeniu, nie oznaczają tu substancji chemicznych, lecz moce działające w ciele świata, zmącone wskutek upadku Lucyfera. Böhme przyznaje też otwarcie, że rozumie swoje słowa „magicznie”, czyli jako obrazy rzeczywistości duchowej. Czytanie go dosłownie albo jako systematycznego teologa prowadzi do nieporozumień.
Trzeba też pamiętać, że Aurora jest dziełem początkującym. Wiele jej myśli Böhme rozwinął i uporządkował w późniejszych pismach, przede wszystkim w Trzech zasadach istoty Bożej, w Mysterium magnum i w traktatach o sygnaturze rzeczy. Wykład kosmologiczny jest w Aurorze splątany, autor często się powtarza, przerywa wywód, by zwrócić się do czytelnika lub do swoich przeciwników, i obiecuje rozwinięcia, których ostatecznie nie napisał. Astronomia i fizyka tej księgi są oczywiście przednowoczesne i nie należy traktować ich jako wiedzy o świecie przyrody.
Wydanie zachowuje numerację ustępów w obrębie rozdziałów, znaną z dawnych edycji, co ułatwia powroty do konkretnych miejsc i porównywanie z innymi przekładami. Warto z niej korzystać, bo Böhme często odsyła do wcześniejszych wywodów i zapowiada, że jakiś temat rozwinie dalej. Przy pierwszej lekturze nie trzeba też zatrzymywać się na każdym niezrozumiałym słowie: wiele pojęć wyjaśnia się dopiero w kolejnych rozdziałach, gdy autor wraca do nich z innej strony.
Dla kogo jest ta księga
Aurora jest lekturą dla kogoś, kto chce zobaczyć teozofię Böhmego w chwili narodzin, z całą jej surowością i siłą. Kto szuka pierwszego wprowadzenia do jego myśli, może zacząć od krótszych późniejszych pism, ale tylko tutaj widać, jak z pytania o pochodzenie zła wyrasta cały system obejmujący Boga, aniołów, przyrodę i człowieka. Dzieło jest ważne także historycznie: to od niego zaczęła się droga, która wiodła przez Gichtela, Williama Lawa, angielskich filadelfijczyków i niemiecki idealizm aż po myśl Saint-Martina i Schellinga.
Czytać ją najlepiej powoli, rozdziałami, z gotowością na niejasności. Warto zwracać uwagę na miejsca, w których Böhme wyjaśnia swoją metodę i ostrzega przed czytaniem „według litery”. Wtedy Aurora przestaje być zbiorem dziwacznych twierdzeń o aniołach i gwiazdach, a zaczyna być próbą opisania świata jako miejsca, w którym boska miłość i gniewny ogień wciąż się ścierają.
Tolle, lege
Aurora
Jakub Böhme
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
