Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Jasnowidzenie! – Paschal Beverly Randolph

Magia ceremonialna · 1870

Jasnowidzenie!

Zwierciadło magnetyczne – przekład z angielskiego

Paschal Beverly Randolph

Praktyczny podręcznik Paschala Beverly’ego Randolpha z 1870 roku: zmysły wewnętrzne i widzenie somnambuliczne, a potem teoria i reguły pracy ze zwierciadłem magnetycznym, oparte na XIX-wiecznej nauce o fluidzie i woli.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Paschal Beverly Randolph
Tytuł oryginału
Seership! The Magnetic Mirror
Wydanie źródłowe
1870
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Magia ceremonialna
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak Randolph odróżnia światło słoneczne od eterycznego światła magnetycznego
  2. 2Dlaczego pycha, nienawiść i żądza zaciemniają według niego wzrok duszy
  3. 3Jakie reguły podaje dla magnetyzowania i ustawiania zwierciadła
  4. 4Jakie etapy widzenia w zwierciadle opisuje autor
  5. 5Na jakiej przestarzałej teorii temperamentów opiera się jego system
  6. 6Jak ta książka wpłynęła na późniejszą praktykę scrying

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Podręcznik zamiast objawienia

Jasnowidzenie! z podtytułem Zwierciadło magnetyczne wydał Paschal Beverly Randolph w 1870 roku, w okresie, gdy z dawnego medium spirytystycznego przeobrażał się w nauczyciela tajnej wiedzy. Książka jest najbardziej praktyczną z jego prac. Autor wyjaśnia we wstępie do części drugiej, że pisał ją z trzech powodów: aby uwolnić się od lawiny listów z pytaniami o sprawy tajemne, aby odwdzięczyć się przyjacielowi, który pomógł mu w chorobie, i aby wreszcie „przewietrzyć” temat obłożony tabu. Chce przy tym odebrać jasnowidzenie szarlatanom, którzy, jak pisze, zrobili z naturalnej zdolności człowieka przedmiot oszustwa i sensacji. Książka powstała w latach, w których spirytyzm był w Ameryce zjawiskiem masowym: seanse, kręgi i zawodowe media należały do codzienności, a granica między badaniem a widowiskiem niemal nie istniała. Randolph znał ten świat od środka, bo przez lata sam występował jako medium, i stąd bierze się ostrość jego krytyki.

Randolph powołuje się na swoją przynależność do bractw pitagorejskich i różokrzyżowych oraz na nauki „ormiańskiego filozofa” Cuilny Vilmary, który miał odwiedzić Amerykę. Postaci tej nie potwierdza żadne niezależne źródło i należy ją traktować jak część autokreacji autora, podobnie jak wiele innych mistrzów, którymi XIX-wieczni okultyści uwierzytelniali swoje nauki.

Zmysły wewnętrzne

Część pierwsza, „Zmysły wewnętrzne”, nosi nagłówek o jasnowidzeniu, czyli widzeniu somnambulicznym, jego sztuce i kształceniu. Jej podstawą jest przekonanie, że jasnowidzenie jest wrodzonym prawem każdego człowieka, które przyszłe pokolenia będą miały od urodzenia, a już teraz wielu może je rozwinąć. Randolph rozróżnia dwa źródła światła: słoneczne i gwiezdne, przeznaczone dla oczu cielesnych, oraz eter, „ogromne, falujące morze światła magnetycznego”, które jest środowiskiem wzroku wewnętrznego. Jasnowidzenie sprowadza się więc do umiejętności wejścia en rapport z tym oceanem światła. Termin pochodzi z języka magnetyzmu zwierzęcego i oznacza więź sympatyczną między magnetyzerem a osobą magnetyzowaną; tłumacz objaśnia go w przypisie.

Wywód ma charakter zarazem teoretyczny i ascetyczny. Autor powtarza, że jedyną zasłoną przed światem duchowym jest ciało, a widzenie duchowe zaciemniają pycha, nienawiść i żądza. Dlatego wskazówki dotyczące czystości, opanowania i cierpliwości są tu równie ważne jak opis samego widzenia. Rozprawa o tym samym tytule zamyka także, jako część druga, Miłości i jej ukrytej historii.

Zwierciadło magnetyczne

Część druga, „Teoria i praktyka”, jest właściwym traktatem o zwierciadle. Randolph umieszcza wróżenie ze zwierciadeł, kryształów i polerowanych powierzchni w długiej tradycji, którą zna z lektur, i twierdzi, że widzenie w zwierciadle jest „faktem i nauką”. Następnie podaje szereg numerowanych reguł: zwierciadło trzeba magnetyzować ruchami prawej ręki, które dają mu siłę, a lewej, które przydają mu wrażliwości; musi być ustawione ukośnie, tyłem do światła; im dłużej się go używa, tym lepiej działa; gdy patrzy w nie kilka osób, należy je zawiesić i nie dotykać. Opisuje też pierwsze etapy widzenia: obłoki na powierzchni, potem czystą, ciemną, „wodnistą” toń, w której ukazują się obrazy. Na określenie właściwego stanu wizji używa własnego terminu trinue.

Pojawiają się tu również twierdzenia, które dziś brzmią najbardziej obco: podział ludzi na temperamenty „magnetyczne” i „elektryczne” według koloru włosów i cery, przekonanie, że kobiety rozwijają się w jasnowidzeniu łatwiej niż mężczyźni, a dziewice i dzieci przed dojrzałością widzą najszybciej. Z tej samej teorii wyrasta ważny dla autora wątek woli. Trzy jej zasady, które Randolph nazywa posizmem, volantią i decretyzmem, oznaczają kolejno przyjęcie właściwej postawy, skupienie woli i stanowcze postanowienie; jasnowidz ma więc nie tylko biernie patrzeć, lecz także świadomie kierować uwagą. Te same pojęcia wrócą w Eulis!. Twierdzenia o temperamentach i płci nie są natomiast szczegółami drugorzędnymi: pokazują, że cały system opiera się na teorii fluidu magnetycznego, którą medycyna porzuciła jeszcze w XIX wieku.

Dla kogo jest ta książka

Jasnowidzenie! to jedno z ważniejszych źródeł dla historii amerykańskiego okultyzmu i dla dziejów praktyki scrying, czyli patrzenia w zwierciadło lub kryształ. Książka miała długie życie: Randolph rozwijał jej idee w Eulis!, a jego nauki o zwierciadle i o woli podjęło Hermetyczne Bractwo Luksoru, przez które trafiły do późniejszych szkół pracy z wyobraźnią. Czytelnik zobaczy tu, jak dawna praktyka wizyjna została przełożona na język mesmeryzmu i zaopatrzona w instrukcję obsługi.

Kto zechce zastosować te wskazówki, powinien pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, fizyczna teoria, na której autor je opiera, jest przestarzała, a współczesna psychologia tłumaczy obrazy w zwierciadle przez mechanizmy percepcji i wyobraźni, nie przez eter. Po drugie, sam Randolph wiąże skuteczność widzenia z czystością i spokojem, a nie z samą techniką; długotrwałe wpatrywanie się w ciemną powierzchnię nie jest obojętne dla ludzi o chwiejnej psychice. Najlepiej czytać tę książkę jako historyczne świadectwo, w którym szczere przekonanie o duchowym wymiarze widzenia sąsiaduje z pewnością siebie XIX-wiecznego popularyzatora.

Tolle, lege

Jasnowidzenie!

Paschal Beverly Randolph

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.