
Alchemia · 1633
Klucz filozofii i alchemii Fluddowskiej
Przekład z łaciny
Robert Fludd
Clavis philosophiae et alchymiae Fluddanae (Frankfurt 1633), ostatnia odpowiedź Roberta Fludda Mersenne’owi, Gassendiemu i Lanoviusowi, zakończona wykładem boskiej i mistycznej alchemii jako działania Słowa w świecie.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Robert Fludd
- Tytuł oryginału
- Clavis philosophiae et alchymiae Fluddanae
- Wydanie źródłowe
- 1633
- Przekład
- z języka łacińskiego
- Dział
- Alchemia
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak przebiegał spór Fludda z Mersenne’em, Gassendim i Lanoviusem
- 2Dlaczego maść na broń stała się sprawą teologiczną
- 3Co łączyło obronę Fludda z potępionym Heinrichem Khunrathem
- 4Jak Fludd odpierał sześć zarzutów bezbożności
- 5Czym jest „boska i mistyczna alchemia” w jego ujęciu
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Ostatnia odpowiedź na wielką polemikę
Klucz filozofii i alchemii Fluddowskiej – Clavis philosophiae et alchymiae Fluddanae – ukazał się we Frankfurcie w roku 1633, cztery lata przed śmiercią autora. Jest ostatnim ogniwem sporu, który zaczął się dziesięć lat wcześniej od ataku Marina Mersenne’a w Quaestiones celeberrimae in Genesim, a po Zmaganiu Mądrości z Głupotą objął kolejnych krytyków. Mersenne przesłał pisma Fludda do oceny Pierre’owi Gassendiemu, który w roku 1630 ogłosił Epistolica exercitatio, wykład i krytykę zasad filozofii Fludda; głos zabrał też uczony podpisujący się jako Franciscus Lanovius. Na wszystkich tych przeciwników Fludd odpowiada w jednym tomie.
Przedmowa drukarza dodaje do historii tła dwa wątki. Książka miała ukazać się wcześniej, ale autorowi przeszkodził nowy przeciwnik w Anglii, który w języku ojczystym oskarżył go o kakomagię za obronę naturalnej mocy słynnej maści na broń – sporu, który Fludd stoczył osobno, w broszurach angielskich. Maść na broń, leczącą ranę przez smarowanie ostrza, które ją zadało, uważano za modelowy przykład działania sympatii na odległość; dla krytyków była dowodem przesądu albo układu z demonem, dla Fludda – świadectwem jedności ducha przenikającego świat. Wcześniejsze egzemplarze, drukowane w Heidelbergu, miały zostać rozgrabione przez żołnierzy – przypomnienie, że cała ta debata toczyła się w latach wojny trzydziestoletniej.
Cztery człony traktatu
Fludd sam podaje plan dzieła, a polskie wydanie go zachowuje. Człon pierwszy dotyczy Mersenne’a: wykazuje jego „małoduszność” w odpowiedzi na Zmaganie, obnaża stronnicze sądy przeciwników i odpowiada na drobniejsze zarzuty z listu minimity. Człon drugi poświęcony jest Lanoviusowi; Fludd przytacza jego list fragment po fragmencie – zarzut, że przekręca Pismo dla poparcia własnych dogmatów, że przenosi powagę rzeczy boskich na tajemnice chemii, że zasługuje na podobne potępienie jak Heinrich Khunrath, którego dzieło cenzurowała Sorbona – i odpowiada na każdy z osobna, często krótko i zgryźliwie. Przywołanie Khunratha jest znaczące: łączy Fludda z linią teozoficznej alchemii, którą katolickie autorytety uznawały za mieszanie rzeczy świętych z laboratoryjnymi.
Człon trzeci, jeden z najobszerniejszych, zmaga się z Gassendim. Fludd wydaje najpierw sąd o jego osobie i sporze, a potem poprawia jego „odsłonięcie” zasad filozofii Fludda. To konfrontacja ważniejsza, niż wskazywałby ton: Gassendi, przyszły odnowiciel atomizmu epikurejskiego, reprezentował filozofię przyrody, która właśnie wypierała hermetyczną wizję świata ożywionego przez boskie światło i ducha. Człon czwarty ma dwa odcinki. Pierwszy rozprawia się z sześcioma zarzutami bezbożności, wykazując, że nie są sprawiedliwe, lecz same są „machiną bezbożności”. Drugi wykłada „boską i mistyczną alchemię”, jak ją rozumie autor: działanie, którym Bóg przez swoje Słowo kształtuje i odnawia makrokosmos i mikrokosmos.
Alchemia według Fludda
Ta ostatnia część uzasadnia tytuł i jest najbardziej wartościowa dla czytelnika szukającego duchowego sensu tradycji. Fludd nie podaje tu receptur. Alchemia jest dla niego przede wszystkim nazwą dla sposobu, w jaki Bóg działa w stworzeniu: rozkłada, oczyszcza, łączy i ożywia przez światło i ducha, które w różnym stopniu przenikają każdy poziom bytu. Pracownia alchemika ma sens o tyle, o ile naśladuje ten porządek; jej najwyższym przedmiotem jest odrodzenie człowieka, a nie zysk ze złota. Jest to jedno z najwyraźniejszych w XVII wieku sformułowań alchemii jako teologii natury.
Trzeba przy tym uważać, by nie uogólniać tego stanowiska na całą tradycję. Fludd był lekarzem, znał praktykę chemiczną i destylację, ale jego „alchemia mistyczna” jest teorią teozoficzną, którą należy odróżniać od pracy przy piecu, choć on sam widział między nimi ciągłość, a nie przepaść. Przeciwnicy – Mersenne i Gassendi – nie atakowali przede wszystkim alchemii jako takiej; zarzucali mu, że wiedzę o przyrodzie wywodzi z kabały i Pisma, a doświadczenie zastępuje alegorią.
Komu i jak polecać
Jest to książka dla czytelnika, który zna już główne tezy Fludda – przynajmniej z Historii makrokosmosu i Zmagania – i chce zobaczyć je w ogniu krytyki. Pierwsze trzy człony mają formę polemiczną: cytat przeciwnika, odpowiedź, kolejny cytat. Taka lektura bywa nużąca, ale pozwala usłyszeć argumenty obu stron, co rzadkie w literaturze hermetycznej, zwykle mówiącej jednym głosem. Fludd cytuje wybiórczo i chętnie zastępuje argument drwiną, więc czytelnik powinien pamiętać, że głos przeciwników dociera tu w jego wyborze.
Najlepiej zacząć od rozkładu traktatu, potem przeczytać część o alchemii mistycznej, a dopiero później wrócić do polemik z Lanoviusem i Gassendim. Wtedy jasne staje się, czego Fludd naprawdę broni: nie poszczególnych twierdzeń, lecz przekonania, że poznanie natury i poznanie Boga to jedna droga. Klucz pokazuje też, jak ta droga przegrywała w oczach epoki – nie dlatego, że zabrakło jej argumentów, ale dlatego, że zmieniły się kryteria tego, co uznaje się za argument.
Tolle, lege
Klucz filozofii i alchemii Fluddowskiej
Robert Fludd
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
