Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Odpowiedź panu Fosterowi – Robert Fludd

Hermetyzm · 1631

Odpowiedź panu Fosterowi

Przekład z angielskiego

Robert Fludd

Angielska polemika Roberta Fludda z 1631 roku przeciw pastorowi Williamowi Fosterowi, który nazwał leczenie maścią na broń czarami: obrona sympatycznej medycyny jako daru Bożego, odparcie zarzutu magii i historie uzdrowień na odległość.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Robert Fludd
Tytuł oryginału
Doctor Fludds Answer unto M. Foster, or, The Squeesing of Parson Fosters Sponge, Ordained by Him for the Wiping Away of the Weapon-Salve
Wydanie źródłowe
1631
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Hermetyzm
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Czym była maść na broń i z czego ją sporządzano
  2. 2Dlaczego pastor William Foster uznał to leczenie za czary
  3. 3Jak Fludd tłumaczył uzdrawianie na odległość sympatią i krwią
  4. 4Jak spór łączył się z polemiką Fludda z Mersenne’em i Gassendim
  5. 5Jakie angielskie historie uzdrowień przytacza Fludd jako dowody
  6. 6Jak w XVII wieku odróżniano magię naturalną od diabelskiej

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Spór o maść na broń

W pierwszej połowie XVII wieku uczoną Europę zajmowała sprawa zaskakująco konkretna: czy można wyleczyć ranę, smarując specjalną maścią nie ranę, lecz broń, która ją zadała. Przepis, przypisywany tradycyjnie Paracelsusowi, zawierał składniki budzące grozę: mech wyrastający z czaszki zmarłego, mumię, tłuszcz ludzki i krew. Zwolennicy tłumaczyli działanie maści sympatią i magnetyzmem, przeciwnicy widzieli w niej przesąd albo wręcz ukryty pakt z diabłem. Spór toczył się po łacinie między lekarzami i teologami Niemiec, Niderlandów i Francji, zanim dotarł do Anglii.

W 1631 roku William Foster, proboszcz wiejskiej parafii w Buckinghamshire, wydał w Londynie broszurę Hoplocrisma-spongus, czyli „gąbkę do starcia maści na broń”. Dowodził w niej, że leczenie jest czarami, a jego obrońców nazywał magami; głównym celem był Robert Fludd, londyński lekarz, członek Kolegium Lekarzy, znany w Europie z wielkich łacińskich traktatów o makrokosmosie i mikrokosmosie. Fludd odpowiedział jeszcze w tym samym roku pismem Odpowiedź panu Fosterowi, czyli wyciśnięcie gąbki pastora Fostera. Była to jedna z jego niewielu prac po angielsku, adresowana do rodaków, a nie do uczonych kontynentu.

Trzy człony odpowiedzi

Przedmowa do czytelnika zdradza osobisty ton sporu. Fludd pisze, że nie zamierzał odpowiadać, ale Foster przybił nocą karty tytułowe swojej książki do odrzwi jego domu, a w druku przypisał mu rzeczy hańbiące. Człon pierwszy jest więc obroną dobrego imienia: Fludd dowodzi z Pisma, że duchowny nie powinien publicznie zniesławiać brata, odpiera drwiny z siebie jako „lekarza-żołnierza” i oczyszcza się z zarzutu magii, powołując się nawet na swoich zagranicznych przeciwników. Tu pojawia się wątek szerszy: Foster, jak twierdzi Fludd, powtarza zarzuty francuskiego minimity Marina Mersenne’a, z którym Fludd wiódł wcześniej łacińską polemikę, oraz jego obrońców, Pierre’a Gassendiego i Franciscusa Lanoviusa. Wzmianka o tym, że przytaczane przez Fostera Summum bonum oczyszcza z zarzutu kakomagii także „Braci Różanego Krzyża”, jest jedynym miejscem, gdzie pojawia się bractwo; nie jest ono tematem tej książki.

Człon drugi, najdłuższy, przechodzi do sedna. Fludd stawia pytanie tak jak Foster – czy leczenie maścią na broń jest czarami i czy wolno go używać – i odpowiada przecząco najpierw teologicznie, potem filozoficznie. Dowodzi, że moc uzdrawiania jest darem Bożym, a diabeł z natury jest siłą przeciwną leczeniu, więc nie może być jego sprawcą. Następnie, przez „głębokie dochodzenie w tajemnicę świętej filozofii”, wykłada swoją teorię: czynnik leczący zawarty jest we krwi, która zachowuje łączność z ciałem, a uzdrowienie dokonuje się przez sympatię, podobnie jak magnes przyciąga żelazo. Ostatnie rozdziały tego członu przynoszą angielskie historie uleczeń, opowiadane przez szwagra autora, sir Nicholasa Gilbourne’a, i innych świadków, oraz przykłady „magnetycznych” skutków jeszcze dziwniejszych, w tym opowieść lady Ralegh o zatamowaniu krwi na odległość przez sir Waltera Ralegha. Fludd sięga też do praktyk ludowych, takich jak znikanie brodawek natartych kawałkiem wołowiny zakopanej potem w ziemi, i do opowieści o szlachciance spod Londynu, która z tego, czy roślina zwana różą słońca, włożona do wody, zamyka się czy otwiera, miała przepowiadać przebieg porodu. Pyta retorycznie, czy i to Foster uzna za dzieło diabła, i w ten sposób przenosi ciężar dowodu na przeciwnika: skoro tyle ukrytych zjawisk natury uchodzi za niewinne, dlaczego właśnie maść na broń miałaby wymagać pomocy demonów.

Człon trzeci odpowiada punkt po punkcie na zarzuty wobec rozdziału, który Fludd wcześniej poświęcił maści w swojej „mistycznej anatomii”. Autor przytacza własny tekst, zestawia go z przeróbką Fostera i wykazuje, że przeciwnik przekręcił jego słowa. Dowodzi, że kości, tłuszcz, mięso i krew zmarłego zachowują udział w naturze balsamicznej, w humidum radicale żywego człowieka, i że balsam konia sympatyzuje z balsamem ludzkim. Epilog, gorzki i ironiczny, zapowiada, że na dalsze ataki Fludd odpowie już tylko milczeniem.

Miejsce w dziele Fludda

Odpowiedź jest najkrótszą i najbardziej przystępną drogą do jego filozofii przyrody. Nie ma tu rozbudowanej kosmologii, ale są wszystkie jej elementy w zastosowaniu praktycznym: Bóg działający w świecie przez ducha świetlistego, sympatia i antypatia jako prawa natury, przekonanie, że mądrość Pisma i filozofia hermetyczna mówią to samo. Ten sam temat Fludd podjął obszerniej w Filozofii mojżeszowej, wydanej po jego śmierci, a echa sporu z Mersenne’em łączą tę broszurę z łacińskim Zmaganiem mądrości z głupotą.

Jak czytać

Dziś nikt nie broni maści na broń jako leku, a historycy medycyny zwracają uwagę, że jej pozorna skuteczność mogła wynikać z tego, iż ranę zostawiano w spokoju, przemywając ją tylko i bandażując, zamiast kłaść na nią szkodliwe ówczesne opatrunki. Wartość książki jest więc historyczna. Pokazuje, jak w latach trzydziestych XVII wieku przebiegała granica między „magią naturalną” a podejrzeniem o czary, jak argumentowano z Pisma i z doświadczenia, i jak osobiste urazy mieszały się z poważnym sporem filozoficznym. Język jest barokowy, pełen kalamburów na „gąbkę” i „ocet”; przypisy autora odsyłają do stron broszury Fostera, a dialogowy układ zarzutów i odpowiedzi ułatwia śledzenie wywodu.

Tolle, lege

Odpowiedź panu Fosterowi

Robert Fludd

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.