Robert Fludd i Apologia Compendiaria w obronie Bractwa
Pierwsze publiczne wystąpienie Roberta Fludda, Apologia Compendiaria z 1616 roku, było obroną Bractwa Różanego Krzyża przed zarzutami Andreasa Libaviusa, ale zarazem programem jego własnej filozofii opartej na Piśmie, którą rozwinął rok później w obszerniejszym Tractatus Apologeticus.

Lekarz z Londynu i spór z Coburga
W 1616 roku Robert Fludd miał czterdzieści dwa lata i nie wydał jeszcze żadnej książki. Był lekarzem praktykującym w Londynie, absolwentem Oksfordu, który po latach podróży po kontynencie uzyskał doktorat medycyny i po kilku nieudanych próbach został w 1609 roku przyjęty do Kolegium Lekarzy. Trudności z przyjęciem wynikały w dużej mierze z jego otwarcie wyrażanej niechęci do Galena i sympatii dla Paracelsusa, co w środowisku londyńskich medyków uchodziło za brak powagi. Fludd zdobył jednak pozycję i klientelę, a jego zainteresowania wykraczały daleko poza medycynę.
Lata podróży miały dla jego późniejszej drogi duże znaczenie. Według jego własnych relacji spędził około sześciu lat we Francji, Hiszpanii, Włoszech i Niemczech, utrzymując się między innymi z pracy nauczyciela w rodzinach szlacheckich. Poznał wówczas środowiska uczone kontynentu, zetknął się z paracelsyzmem w jego żywej, praktycznej postaci i zgromadził lektury, które później wypełniły jego traktaty. Był więc Anglikiem o wykształceniu i horyzoncie europejskim, co ułatwiło mu wejście w debatę toczoną głównie w Rzeszy.
Manifesty różokrzyżowe musiały do niego dotrzeć wkrótce po druku, prawdopodobnie przez sieć kontaktów z księgarzami i uczonymi na kontynencie. Jeszcze ważniejsze okazały się jednak zarzuty, jakie przeciw Bractwu wysunął Andreas Libavius. Fludd przeczytał je jako atak nie tylko na anonimowych braci, ale na całą tradycję, z którą sam się utożsamiał: filozofię hermetyczną, medycynę paracelsjańską i przekonanie, że prawdziwa wiedza o naturze płynie z objawienia. Odpowiedź na Libaviusa stała się więc dla niego okazją do wyłożenia własnych przekonań, a zarazem pierwszym krokiem w karierze autora, który w następnych dwóch dekadach wyda kilkanaście obszernych dzieł.
Tytuł jak gra słów
Pełny tytuł pierwszej rozprawy brzmiał Apologia Compendiaria, Fraternitatem de Rosea Cruce suspicionis et infamiae maculis aspersam, veritatis quasi Fluctibus abluens et abstergens. W przekładzie oznacza to mniej więcej „Zwięzła obrona, obmywająca i ocierająca jakby falami prawdy Bractwo Różanego Krzyża, splamione podejrzeniem i niesławą”. Wyrażenie Fluctibus, falami, jest grą słów z łacińską formą nazwiska autora, który podpisywał się jako Robertus de Fluctibus. Fale prawdy to zarazem fale Fludda: autor obmywa Bractwo własnym imieniem.
Książka ukazała się w Lejdzie u drukarza Godefridusa Bassona, co samo w sobie jest znaczące. Angielski lekarz wybrał oficynę w Niderlandach, a nie w Londynie, gdzie tekst o tajnym zakonie mógłby przyciągnąć niepożądaną uwagę władz kościelnych i Kolegium Lekarzy. Zagraniczny druk zapewniał też dostęp do kontynentalnego rynku księgarskiego, na którym toczyła się właściwa debata o Bractwie. Fludd od początku pisał dla europejskiej publiczności uczonej, a nie dla angielskich kolegów.
Apologia Compendiaria jest tekstem krótkim, jak zapowiada tytuł, i ma charakter interwencji. Fludd odpowiada na główne zarzuty Libaviusa: że bracia są magami w złym sensie, że ich wiedza jest podejrzana, że ich reforma zagraża porządkowi. Przeciwstawia im obraz Bractwa jako wspólnoty pobożnych mędrców, którzy posiedli prawdziwą filozofię, zgodną z Pismem i z naturą. Nie twierdzi, że zna braci osobiście ani że do nich należy. Pisze jako ktoś, kto rozpoznaje w ich programie własne przekonania i pragnie się z nimi połączyć.
Traktat obronny i jego zakres
W 1617 roku, również w Lejdzie i u tego samego drukarza, ukazała się znacznie obszerniejsza rozprawa Tractatus Apologeticus Integritatem Societatis de Rosea Cruce defendens, „Traktat obronny broniący nieskazitelności Stowarzyszenia Różanego Krzyża”. Fludd rozwija w nim argumenty z Apologii, ale przede wszystkim przedstawia systematyczny obraz wiedzy, którą jego zdaniem posiadają bracia, i dziedzin, które wymagają reformy.
Pierwsza część traktatu dotyczy magii. Fludd przeprowadza rozróżnienie, które było w tradycji renesansowej dobrze znane, ale u niego zyskuje szczególną ostrość. Istnieje magia zła, demoniczna, oparta na przymierzu z duchami nieczystymi i zakazana przez Pismo. Istnieje też magia dobra, naturalna i boska, która jest po prostu najwyższą postacią mądrości – znajomością ukrytych sił stworzenia i ich zależności od Boga. W tym sensie magami byli Mojżesz, wykształcony we wszelkiej mądrości Egipcjan, Salomon, który znał naturę roślin i zwierząt, oraz trzej mędrcy ze Wschodu, którzy przyszli do Betlejem za gwiazdą. Zarzut magii, kierowany przez Libaviusa przeciw braciom, Fludd uznaje za pomylenie tych dwóch porządków.
Dalsze partie traktatu przechodzą przez kolejne dziedziny wiedzy: medycynę, filozofię natury, matematykę, muzykę, astronomię i sztuki dywinacyjne, wskazując, w czym każda z nich jest w obecnym stanie zepsuta i jak mogłaby zostać odnowiona. Fludd zarysowuje w ten sposób program encyklopedyczny, który w następnych latach zrealizuje w wielotomowym dziele drukowanym w Oppenheim. Ten późniejszy projekt ma własną kosmologię i własną problematykę, którą trzeba omawiać osobno; tutaj ważne jest, że jego zalążek pojawia się już w obronie Bractwa.
Traktat kończy się wezwaniem skierowanym do braci, by przyjęli autora do swego grona albo dali mu znak. Fludd nie otrzymał odpowiedzi, podobnie jak wszyscy inni piszący do Bractwa. W późniejszych pismach podkreślał, że nie jest członkiem stowarzyszenia, choć nie przestał go bronić i uważać za wspólnotę prawdziwych filozofów.
Sam Libavius nie zdążył odpowiedzieć na tę obronę, ponieważ zmarł w 1616 roku. Polemika, którą Fludd rozpoczął, nie wygasła jednak wraz z jego przeciwnikiem. W kolejnych latach angielski lekarz miał zmierzyć się z krytykami znacznie bardziej wpływowymi, a jego pierwsze rozprawy stały się punktem odniesienia dla każdego, kto chciał zrozumieć, czego właściwie broni.
Filozofia Mojżesza
Najważniejsza teza, którą Fludd wnosi do debaty różokrzyżowej, dotyczy źródła prawdziwej wiedzy. Według niego filozofia, która może zreformować naukę, nie pochodzi od Arystotelesa ani od pogańskich Greków, lecz od Mojżesza. Księga Rodzaju, z opowieścią o stworzeniu świata ze światła i ciemności, o Duchu unoszącym się nad wodami i o Słowie stwarzającym, zawiera według Fludda wszystkie zasady filozofii przyrody. Grecy, w tym Arystoteles, przejęli z tej mądrości tylko fragmenty, zniekształcając je i zastępując rozumowaniem oderwanym od objawienia.
To przekonanie, nazywane mozaizmem albo filozofią mojżeszową, nie było wynalazkiem Fludda. Wątki takie występowały w renesansowej koncepcji prisca theologia, czyli dawnej teologii, u autorów, którzy w Hermesie Trismegistosie, Zaratustrze i Platonie widzieli spadkobierców pierwotnego objawienia. Fludd nadaje im jednak charakter wyraźnie biblijny i protestancki: źródłem wiedzy nie jest odkryta na nowo mądrość pogańska, lecz Pismo czytane w świetle Ducha. W ostatnich latach życia rozwinął tę koncepcję w dziele Philosophia Moysaica (1638), wydanym pośmiertnie, a potem przetłumaczonym na angielski jako Mosaicall Philosophy (1659).
W tym świetle obrona Bractwa była dla Fludda obroną filozofii mojżeszowej. Bracia, tak jak ich przedstawiały manifesty, posiedli wiedzę zgodną z Pismem i z naturą, a ich reforma miała przywrócić tę pierwotną mądrość. Libavius, broniąc Arystotelesa i Galena, bronił według Fludda tradycji, która była wtórna i zniekształcona. Spór o Bractwo stał się w ten sposób sporem o źródło prawdy: rozum kształcony przez filozofów greckich czy objawienie przekazane Mojżeszowi.
Mozaizm Fludda miał też wymiar medyczny, który łatwo przeoczyć. Skoro wszystko w stworzeniu jest ożywiane przez Ducha Bożego, to zdrowie i choroba są w ostatecznym rozrachunku sprawą stosunku między ciałem a tym boskim tchnieniem. Lekarz, który zna tylko humory Galena, widzi jedynie skutki, a nie przyczyny. Taka perspektywa uzasadniała w oczach Fludda zarówno jego sympatię dla paracelsjańskiej terapii, jak i przekonanie, że prawdziwy lekarz musi być zarazem teologiem i filozofem.
Ryzyko obrońcy
Wystąpienie w obronie anonimowego bractwa nie było dla Fludda pozbawione ryzyka. W Anglii Jakuba I zainteresowanie magią i tajnymi stowarzyszeniami mogło budzić podejrzenia, zwłaszcza że sam król był autorem traktatu o demonologii. Zachowany rękopis zwany Declaratio brevis, skierowany do króla, świadczy, że Fludd uznał za konieczne wytłumaczyć się ze swoich poglądów i zapewnić o ich prawowierności. Badacze uważają, że udało mu się przekonać monarchę, a w każdym razie uniknąć poważniejszych konsekwencji; Fludd zachował pozycję w Kolegium Lekarzy i kontynuował działalność wydawniczą.
Jego obrona Bractwa wpłynęła także na sposób, w jaki postrzegano go później. Dla przeciwników stał się symbolem różokrzyżowego entuzjazmu, a jego nazwisko pojawiało się w polemikach jako synonim magii i mistycyzmu. Dla zwolenników był najwybitniejszym filozofem związanym z ruchem, którego dzieło dawało Bractwu intelektualną treść, jakiej brakowało samym manifestom. Ta podwójna reputacja towarzyszyła mu do końca życia i w znacznej mierze ukształtowała jego miejsce w historii idei.
Początek drogi
Apologia Compendiaria i Tractatus Apologeticus należą do najwcześniejszych i najmniej znanych dzieł Fludda, przyćmionych przez późniejsze, bogato ilustrowane tomy. Pozostają jednak kluczowe dla zrozumienia jego myśli, ponieważ pokazują, jak powstała. Fludd nie zaczął od budowania systemu, lecz od obrony – od odpowiedzi na atak skierowany przeciw ludziom, których nie znał, ale z którymi się utożsamiał. Jego filozofia narodziła się w sporze i nosi ślady tego pochodzenia: jest polemiczna, apologetyczna, nastawiona na odparcie zarzutów i ukazanie przeciwnika jako niezdolnego do zrozumienia prawdy.
Można powiedzieć, że Bractwo Różanego Krzyża, niezależnie od tego, czy istniało, dało Fluddowi to, czego potrzebował: sprawę, której mógł bronić, i publiczność, do której mógł mówić. W zamian Fludd dał Bractwu coś, czego nie miało: rozbudowaną filozofię, opartą na Piśmie, łączącą medycynę, magię, kabałę i teologię w jedną wizję. Obrona przerodziła się w program, a program w dzieło życia, które do dziś pozostaje jednym z najważniejszych świadectw ezoterycznej myśli wczesnego XVII wieku.
