Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: W przedsionku świątyni mądrości – Franz Hartmann

Różokrzyż · 1890

W przedsionku świątyni mądrości

Przekład z angielskiego

Franz Hartmann

Książka Franza Hartmanna z 1890 roku o filozofii hermetycznej, adeptach, manifestach różokrzyżowych i pseudoróżokrzyżowcach, zakończona pouczeniami dla aspiranta prawdziwego Różanego Krzyża i rozdziałem o alchemii.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Franz Hartmann
Tytuł oryginału
In the Pronaos of the Temple of Wisdom
Wydanie źródłowe
1890
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Różokrzyż
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak teozofia końca XIX wieku rozumiała prawdziwe bractwo różokrzyżowe
  2. 2Co Hartmann pisze o Famie, Godach chemicznych i Andreaem
  3. 3Jak pseudoróżokrzyżowcy w rodzaju Schrepfera i Cagliostra zwodzili książąt
  4. 4Jakie reguły życia wewnętrznego stawia aspirantowi rozdział siódmy
  5. 5Czym teza teozoficzna różni się tu od historii ruchu

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Teozof o różokrzyżowcach

W przedsionku świątyni mądrości to książka Franza Hartmanna (1838–1912), bawarskiego lekarza, który po latach praktyki w Stanach Zjednoczonych związał się z Towarzystwem Teozoficznym, spędził pewien czas w Adyarze przy Helenie Bławatskiej i Henrym Olcotcie, a następnie stał się jednym z głównych popularyzatorów teozofii w krajach niemieckojęzycznych. Pisał po niemiecku i po angielsku; tę książkę wydał po angielsku w Londynie w 1890 roku jako In the Pronaos of the Temple of Wisdom. Tytuł jest zapowiedzią: autor nie twierdzi, że wprowadzi czytelnika do sanktuarium, lecz że zaprowadzi go do przedsionka, z którego można dostrzec, czym jest prawdziwe wtajemniczenie.

Książkę zadedykowano Marii, hrabinie Caithness, księżnej de Pomar, znanej postaci paryskiego spirytyzmu i teozofii, oraz wszystkim, „którzy odnaleźli prawdziwy Krzyż”. Już przedmowa ustawia ton: książki o okultyzmie są według Hartmanna w gruncie rzeczy bezużyteczne, bo wiedzy duchowej nie da się wyczytać, a jedyne, co książka może zrobić, to pomóc czytelnikowi otworzyć własne oczy. Dlatego obok fragmentów dawnych filozofów hermetycznych zebrał także, jak sam pisze, „kilka faktów ze skarbca ludzkich szaleństw”.

Od filozofii hermetycznej do pseudoróżokrzyżowców

Kompozycja jest częściowo historyczna, częściowo pouczająca. Po wstępie, w którym autor polemizuje z poglądem, że religia narodziła się ze strachu, rozdział o filozofii hermetycznej wykłada tezę o jednej, wiecznej mądrości, która przybiera rozmaite formy zależnie od pojemności umysłów. Rozdział o filozofach średniowiecznych przedstawia tę mądrość w pismach Korneliusza Agryppy, Bazylego Walentyna, Roberta Fludda i innych, ze szczególnym naciskiem na naukę o duszy świata i o duchu astralnym jako pośredniku między Bogiem a materią.

Rozdział „Wśród adeptów” zbiera opowieści o ludziach obdarzonych nadzwyczajnymi mocami: o niewidzialności, opuszczaniu ciała, przedłużaniu życia i przemianie metali. Hartmann przytacza tu między innymi dawne relacje podróżników o spotkaniach z tajemniczymi mędrcami, którzy rozmawiali o Kamieniu i o długowieczności adeptów. Rozdział o „zakonach” różokrzyżowych omawia manifesty z początku XVII wieku, Famę, satyryczną Powszechną reformację, Gody chemiczne, legendę Christiana Rosenkreutza i rolę Johanna Valentina Andreae, a dalej osiemnastowieczne stowarzyszenia Złotego i Różanego Krzyża. Rozdział szósty, z wymownym podtytułem „oszuści i głupcy”, przedstawia awanturników, którzy pod szyldem różokrzyżowców i wolnomularstwa wyłudzali zaufanie książąt; najdłuższy jest opis seansu przywoływania zmarłych urządzonego przez Johanna Georga Schrepfera, obok niego pojawia się Cagliostro.

Po dodatku o zasadach „filozofii jogi” różokrzyżowców i alchemików, w którym Hartmann broni znaczenia ciała i materii dla zmartwychwstania ducha, następują dwa rozdziały, dla których książka powstała. „W przedsionku świątyni prawdziwego Różanego Krzyża” zbiera reguły i pouczenia dla aspiranta: miłość, bezinteresowność, wstrzemięźliwość, cierpliwość, przestrogi przed szarlatanami, dawne obowiązki braci z Famy i opis znamion prawdziwego różokrzyżowca. Rozdział o alchemii kończy całość wykładem tej sztuki jako przemiany zachodzącej w samym człowieku.

Co jest historią, a co przekonaniem autora

Książka łączy dwa porządki i czytelnik powinien je rozróżniać. Kiedy Hartmann streszcza manifesty różokrzyżowe, satyrę na reformatorów świata albo dzieje osiemnastowiecznych lóż, porusza się po faktach dość dobrze znanych już w jego czasach, choć bez aparatu krytycznego i z wyraźnymi sympatiami. Kiedy natomiast mówi o prawdziwych różokrzyżowcach jako o istotach, które osiągnęły stan uprawniający do nirwany, a z miłości do ludzkości zamieszkują płaszczyznę astralną, wykłada pogląd teozoficzny, oparty na pismach Bławatskiej. Nie jest to teza historyczna i nie ma na nią źródeł poza samą doktryną.

Podobnie z alchemią. Hartmann, jak wielu teozofów, czyta Wielkie Dzieło przede wszystkim jako przemianę duchową i przytacza dawnych autorów na poparcie tej lektury. To stanowisko ma długą tradycję, ale nie jest jedynym możliwym, a twierdzenie, że alchemia zawsze była wyłącznie duchowa, należy do dziewiętnastowiecznych przekonań, nie do ustaleń historii. Opowieści o adeptach i długowiecznych mędrcach autor podaje z mieszaniną wiary i ironii; dziś trzeba je traktować jako legendy krążące w literaturze okultystycznej. Trzeba też uważać na odwołania do jogi i nirwany, które są charakterystyczną dla teozofii syntezą Wschodu i Zachodu, a nie elementem dawnej tradycji różokrzyżowej.

Warto też zauważyć, jak Hartmann posługuje się cytatem. Często przytacza obszerne ustępy dawnych autorów bez dokładnego wskazania wydania, a granica między przekładem, streszczeniem i własnym komentarzem bywa płynna. Dla czytelnika, który chce sięgnąć do źródeł, oznacza to konieczność sprawdzania przytoczeń w samych tekstach Agryppy, Fludda czy manifestów różokrzyżowych.

Dla kogo

Książka jest przystępna i dobrze napisana, a jej satyryczne rozdziały czyta się z przyjemnością. Najwięcej da czytelnikowi, który chce zobaczyć, jak w kręgu teozoficznym końca XIX wieku rozumiano różokrzyżowców i jak budowano obraz duchowego bractwa wolnego od zewnętrznych organizacji. Dla kogoś, kto szuka historii ruchu różokrzyżowego, będzie raczej źródłem do dziejów jego recepcji niż do samych dziejów. Najcenniejsza pozostaje część pouczająca: rozdział siódmy można czytać jako zbiór reguł życia wewnętrznego, w którym nacisk na pokorę, miłosierdzie i nieufność wobec samozwańczych mistrzów nie stracił aktualności.

Tolle, lege

W przedsionku świątyni mądrości

Franz Hartmann

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.