Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Różokrzyż

Franz Hartmann i powieść With the Adepts

W powieści With the Adepts z 1910 roku, rozwijającej jego wcześniejszą opowieść o przygodzie wśród różokrzyżowców, Franz Hartmann umieścił ukryty klasztor adeptów w Alpach i uczynił z niego zachodnią scenę teozoficznej nauki o mistrzach, w której Bractwo staje się stanem duchowej dojrzałości, a nie organizacją.

Portretowa fotografia Franza Hartmanna, autora „With the Adepts”, wykonana przed 1912 rokiem – domena publiczna
Portretowa fotografia Franza Hartmanna, autora „With the Adepts”, wykonana przed 1912 rokiem – domena publiczna · Wikimedia Commons

Przygoda, która stała się powieścią

Franz Hartmann, niemiecki lekarz związany przez wiele lat z Towarzystwem Teozoficznym, opublikował w 1887 roku w Bostonie anonimowo, jako „student okultyzmu”, niewielką książkę An Adventure among the Rosicrucians. Opowieść o podróżniku, który trafia do ukrytej siedziby różokrzyżowych mistrzów, cieszyła się powodzeniem w kręgach teozoficznych i była później wznawiana. W 1910 roku londyński wydawca William Rider wydał jej poszerzoną wersję pod tytułem With the Adepts: An Adventure among the Rosicrucians, już z nazwiskiem autora. Ta późniejsza edycja jest dziś najbardziej znaną postacią utworu.

Powieść nie ma ambicji literackich w ścisłym sensie. Akcja jest prosta, postacie schematyczne, a większość tekstu wypełniają rozmowy, w których narrator słucha nauk adeptów i zadaje pytania. Hartmann wybrał formę fikcji, aby przekazać treści, które w formie traktatu brzmiałyby jak sucha doktryna, a w formie opowieści stają się doświadczeniem. Czytelnik nie otrzymuje wykładu o mistrzach, lecz razem z narratorem wchodzi do miejsca, w którym mistrzowie żyją, i ogląda ich codzienność. To właśnie ten zabieg, nadanie abstrakcyjnej nauce kształtu konkretnego krajobrazu i wspólnoty, decyduje o znaczeniu książki w dziejach nowoczesnego wyobrażenia o różokrzyżowcach.

Klasztor w górach

Narrator, samotnie wędrujący po alpejskich górach, spotyka tajemniczego nieznajomego, który okazuje się członkiem Bractwa. Przewodnik prowadzi go ukrytą drogą do miejsca niedostępnego dla zwykłych podróżnych: do siedziby adeptów, przypominającej klasztor wpisany w górski masyw. W środku narrator odkrywa wspólnotę ludzi, którzy przekroczyli zwykłe ograniczenia życia, władają siłami natury i posiadają wiedzę o człowieku i kosmosie niedostępną dla nauki uniwersyteckiej. Pobyt kończy się powrotem do zwykłego świata, ale narrator wraca odmieniony, niosąc w sobie ziarno nauki, którą otrzymał.

Wybór Alp jako sceny jest znaczący. W teozofii Heleny Bławatskiej mistrzowie, którzy mieli kierować duchowym rozwojem ludzkości, przebywali przede wszystkim w Tybecie i w Himalajach. Listy Mahatmów, opisy ich siedzib i opowieści o podróżach do nich budowały obraz Wschodu jako ojczyzny ukrytej mądrości. Hartmann, który w połowie lat 80. sam przebywał w Indiach, w siedzibie Towarzystwa w Adyarze, nie odrzuca tej geografii, lecz ją rozszerza. Jego Alpy są europejskim odpowiednikiem Himalajów: miejscem wysokim, odosobnionym, czystym, w którym zachodnia tradycja hermetyczna przechowała tę samą wiedzę, którą teozofia przypisywała mistrzom Wschodu.

Klasztor nie jest przy tym budowlą kościelną. Nie ma w nim kultu w zwykłym sensie, nie ma hierarchii duchownej, nie ma dogmatów. Jest wspólnotą ludzi, którzy żyją w harmonii z prawami natury i ducha, poświęcając się kontemplacji, badaniu i służbie. Hartmann przedstawia ich laboratorium, bibliotekę i pomieszczenia, w których medytują, ale podkreśla, że prawdziwe dzieło dokonuje się w nich samych. Alchemiczne naczynia i księgi są tylko zewnętrznym znakiem przemiany, która jest istotą ich życia.

Adept jako człowiek przemieniony

Centralną postacią powieści jest adept, a jej najważniejszą treścią nauka o tym, kim on jest. Dla Hartmanna adept nie jest czarodziejem ani posiadaczem tajnych formuł. Jest człowiekiem, który w pełni urzeczywistnił swoją duchową naturę, przezwyciężył dominację niższych pragnień i osiągnął świadome zjednoczenie z boskim źródłem. Jego moce, o których mówi powieść, takie jak panowanie nad siłami natury, zdolność działania na odległość, przedłużone życie, są skutkiem tej przemiany, a nie jej celem.

Ta koncepcja jest w gruncie rzeczy teozoficzną interpretacją alchemii duchowej. Wielkie Dzieło, którego symbolem był kamień filozoficzny, oznacza w ustach adeptów Hartmanna przemianę człowieka śmiertelnego w nieśmiertelnego, przemianę świadomości, która przestaje utożsamiać się z ciałem i osobowością. Narrator pyta wielokrotnie o złoto, eliksir i transmutację, a odpowiedzi przesuwają uwagę z laboratorium na duszę. Hartmann nie neguje możliwości przemian fizycznych, ale traktuje je jako drugorzędne wobec przemiany wewnętrznej, która jest jedyną drogą do prawdziwego adeptostwa.

Rozmowy z adeptami obejmują szeroki zakres tematów obecnych w literaturze teozoficznej przełomu wieków: naturę ciała astralnego, prawo karmy, reinkarnację, istoty żywiołów, siłę woli i wyobraźni, a także różnicę między magią białą i czarną. Hartmann wkłada te nauki w usta różokrzyżowców, co oznacza, że w jego ujęciu zachodnie Bractwo i wschodni mistrzowie głoszą jedną naukę. To utożsamienie było istotą jego projektu: pokazać, że teozofia nie jest importem egzotycznej doktryny, lecz odsłonięciem prawdy, którą Zachód zawsze posiadał w swojej tradycji ezoterycznej.

Echa dawnej legendy

Choć powieść mówi językiem teozofii, jej materiał symboliczny pochodzi w dużej mierze z wczesnej legendy różokrzyżowej. Już Fama Fraternitatis opowiadała o założycielu, który zdobył mądrość w podróżach na Wschód, powrócił do Niemiec, zgromadził wokół siebie niewielką wspólnotę i przekazał jej wiedzę w ukrytym domu zwanym Sancti Spiritus. Ta sama Fama opisywała grobowiec założyciela, odnaleziony po latach w nienaruszonym stanie, oświetlony wewnętrznym światłem i pełen ksiąg. Motywy ukrytej siedziby, długowieczności mistrza i wiedzy przechowywanej z dala od świata, aż nadejdzie właściwy czas, należały więc do różokrzyżowego mitu od samego początku.

Hartmann przejmuje te motywy, ale nadaje im nowe znaczenie. W manifestach ukryty dom był miejscem, z którego miała wyjść powszechna reforma wiedzy i religii, a tajemnica Bractwa była czasowa: zapowiadano, że nadejdzie chwila jego odsłonięcia. W powieści ukrycie jest trwałe i konieczne, bo wynika z różnicy poziomów świadomości, a nie z okoliczności historycznych. Klasztor w górach nie czeka na moment, w którym otworzy się dla wszystkich; otwiera się dla każdego, kto dojrzeje, i pozostaje zamknięty dla tych, którzy szukają go z ciekawości lub dla korzyści.

Ta zmiana dobrze oddaje różnicę między dwiema epokami. Wiek XVII czekał na odnowę zbiorową, zapowiadaną przez proroctwa i manifesty. Przełom XIX i XX wieku, przynajmniej w kręgach teozoficznych, przeniósł nadzieję na indywidualną drogę rozwoju duchowego, w której każdy człowiek może stopniowo zbliżać się do stanu adepta. Hartmann pisze dla czytelnika, który ma traktować opowieść o podróży w góry jako opis własnej pracy wewnętrznej. Szukanie klasztoru na mapie byłoby w tej perspektywie nieporozumieniem tego samego rodzaju, co szukanie Bractwa w spisach członków lóż.

Prawdziwi i fałszywi różokrzyżowcy

Aby zrozumieć tę powieść, trzeba sięgnąć do wcześniejszej książki Hartmanna, In the Pronaos of the Temple of Wisdom, wydanej w 1890 roku z podtytułem zapowiadającym historię prawdziwych i fałszywych różokrzyżowców oraz wprowadzenie w tajemnice filozofii hermetycznej. Ten traktat dostarcza teoretycznej podstawy, którą fikcja z With the Adepts przekłada na obrazy. Kluczowe w nim jest rozróżnienie, które Hartmann przeprowadza z całą stanowczością: istnieją różokrzyżowcy fałszywi, czyli ludzie noszący to miano, należący do stowarzyszeń, odprawiający rytuały i chełpiący się stopniami, oraz różokrzyżowcy prawdziwi, którzy nie muszą należeć do żadnej organizacji, bo ich przynależność polega na wewnętrznym urzeczywistnieniu.

Prawdziwy różokrzyżowiec jest dla Hartmanna tym, w kim róża rozkwitła na krzyżu, czyli w kim boska miłość i mądrość zakwitły w ciele i w życiu doczesnym. Taka definicja czyni Bractwo niewidzialnym w sensie dosłownym: nie można go znaleźć, wstępując do loży, ani rozpoznać po zewnętrznych znakach. Można do niego należeć tylko przez stanie się kimś, kim są jego członkowie. In the Pronaos stosuje tę zasadę do historii, przeglądając postacie i stowarzyszenia, które nosiły różokrzyżowe imię, i oceniając je według tego, czy ich członkowie osiągnęli duchową przemianę, czy jedynie przybrali zewnętrzną formę.

Powieść czyni z tego rozróżnienia fabułę. Klasztor w Alpach jest siedzibą prawdziwych różokrzyżowców, a jego ukrycie nie wynika jedynie z ostrożności, lecz z natury rzeczy: tylko ten, kto jest gotowy, może do niego dotrzeć. Przewodnik, który prowadzi narratora, nie wybiera go przypadkiem, lecz rozpoznaje w nim zdolność przyjęcia nauki. Topografia ukrytej drogi i niedostępnych gór jest więc alegorią stanu duszy, w którym otwiera się dostęp do mądrości.

Miejsce powieści w dziejach wyobrażeń

Hartmann nie był pierwszym, który uczynił z różokrzyżowców bohaterów fikcji. Zanoni Edwarda Bulwera-Lyttona z 1842 roku przedstawiał nieśmiertelnych mędrców związanych z tradycją różokrzyżową i wywarł ogromny wpływ na wyobraźnię okultystów XIX wieku. Hartmann jednak zmienia akcenty. U Bulwera-Lyttona adepci są postaciami tragicznymi i romantycznymi, a fabuła opowiada o miłości i ofierze. U Hartmanna dramaturgia jest szczątkowa, a powieść staje się przede wszystkim narzędziem nauczania, w którym fikcja służy przybliżeniu doktryny.

Historyk idei może dostrzec w With the Adepts świadectwo procesu, który zachodził w zachodnim okultyzmie na przełomie XIX i XX wieku: przeniesienia teozoficznego wyobrażenia o mistrzach na grunt zachodniej tradycji. Wielu późniejszych autorów i organizacji różokrzyżowych XX wieku przedstawiało Bractwo jako część szerszej, ukrytej hierarchii duchowej obejmującej wszystkie tradycje świata. Hartmann nie był jedynym źródłem tego przekonania, ale jego powieść należy do najwcześniejszych i najbardziej czytelnych jego wyrazów. Jej siła polegała na tym, że ideę wyłożoną w traktatach zamieniała w obraz łatwy do zapamiętania: drogę przez góry, bramę otwierającą się przed przygotowanym wędrowcem i spokojną wspólnotę mędrców, którzy od stuleci czekają na tych, którzy zdołają ich odnaleźć.

Jednocześnie książka ma wymiar, który wykracza poza historię idei. Jej teza, że prawdziwe Bractwo jest stanem duchowym, a nie organizacją, stanowi rodzaj krytyki wobec ruchów, które w tym samym czasie mnożyły się w Europie i Ameryce, obiecując członkom stopnie i wtajemniczenia. Hartmann, który sam znał od środka spory i rozłamy w ruchu teozoficznym, pisał z dystansem wobec instytucji. Jego alpejski klasztor jest obrazem tego, czego nie można kupić ani uzyskać przez członkostwo: przemiany, która musi dokonać się w człowieku, zanim znajdzie on drogę do ukrytej siedziby mistrzów.