Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Księga duchów – Anonim

Magia ceremonialna · XV w.

Księga duchów

Le Livre des Esperitz – przekład z francuskiego

Anonim

Le Livre des Esperitz, piętnastowieczny francuski katalog duchów z rękopisu Trinity College O.8.29: Lucyfer, Bezlebuth i Satan, czterej królowie stron świata i kilkadziesiąt duchów z urzędami i legionami, poprzednik Pseudomonarchia daemonum i Goecji.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Anonim
Tytuł oryginału
Le Livre des Esperitz
Wydanie źródłowe
XV w.
Przekład
z języka francuskiego
Dział
Magia ceremonialna
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak prolog wywodzi wiedzę o przymuszaniu duchów z objawienia danego Salomonowi
  2. 2Jaką rolę księga przypisuje Lucyferowi, Bezlebuthowi i Satanowi
  3. 3Którzy czterej królowie rządzą stronami świata i czym się zajmują
  4. 4Jaka stała formuła opisuje wygląd, urząd i legiony każdego ducha
  5. 5Które imiona przeszły później do Goecji i listy Weyera
  6. 6Gdzie lekcja rękopisu jest niepewna i jak zaznacza to przekład

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Najstarszy znany przodek Goecji

Le Livre des Esperitz, Księga duchów, jest krótkim anonimowym tekstem francuskim, zachowanym w jedynym znanym rękopisie z XV wieku w zbiorach Trinity College w Cambridge. Zajmuje zaledwie kilka kart w większym kodeksie magicznym, a mimo to należy do najważniejszych źródeł dla historii europejskiej demonologii. Jest to bowiem najstarszy znany przykład katalogu duchów w tej postaci, którą później spopularyzowały Pseudomonarchia daemonum Johanna Weyera z 1577 roku i angielska Goecja: lista imion z tytułami feudalnymi, opisem wyglądu, zakresem władzy i liczbą podległych legionów.

Tekst nie ma autora ani daty. Jego prolog wpisuje go w legendę salomonową: Bóg z miłosierdzia objawił Salomonowi wiedzę o przymuszaniu duchów, ponieważ wcześniej czyniły one na ziemi wiele zła, a teraz ich złość nie ma już panować na „ziemi chrześcijańskiej”. To jedno zdanie dobrze oddaje mentalność późnośredniowiecznej nigromancji, która uważała się za chrześcijańską sztukę panowania nad złymi duchami, a nie za kult demonów.

Porządek księgi

Po prologu następuje spis imion, a potem właściwy wykład. Najpierw trzej najwyżsi: Lucyfer, który zgrzeszył pychą, kontemplując własne piękno, i został strącony wraz ze zwolennikami; Bezlebuth, największy po nim, władający wschodem i uczący wszelkich nauk; oraz Satan, przebywający w powietrzu blisko ludzi, w stronie północy. Dalej czterej królowie stron świata, opisani pod łacińskimi rubrykami rękopisu: Orient na wschodzie, Poymon na zachodzie, Amoymon na południu i czwarty na północy, którego imię odczytano jako Equi, z zaznaczeniem niepewnej lekcji.

Potem następują kolejne artykuły o duchach w randze królów, książąt, diuków, margrabiów i hrabiów. Każdy opis jest zwięzły i zbudowany według tej samej formuły: postać, w jakiej duch się ukazuje, jego urząd, czyli to, co potrafi dać lub uczynić, oraz liczba legionów. Duchy uczą nauk i języków, odpowiadają prawdziwie na pytania o przeszłość i przyszłość, wskazują ukryte skarby, dają łaskę możnych i miłość kobiet, czynią niewidzialnym, przenoszą z miejsca na miejsce, wznoszą lub burzą zamki, a niektóre przemieniają metale albo sprowadzają choroby i szaleństwo. Tekst kończy się formułą Finis laudat opus.

Co z tego wynika dla historii demonologii

Wielu czytelników rozpozna tu imiona znane z Goecji, choć w innej pisowni i niekiedy w innej randze: Beal, Agarat, Barbas, Amon, Asmoday, Bune, Furfur, Forcas, Stolas pod postacią Distolas. Porównanie jest najciekawszą stroną lektury. Pokazuje, że katalog siedemdziesięciu dwóch duchów nie był jednorazowym objawieniem, lecz wynikiem stopniowego narastania, przepisywania i przekształcania list, w których imiona przechodziły z rękopisu do rękopisu, zmieniały tytuły, liczby legionów i atrybuty. Tutaj brakuje jeszcze pieczęci i rozbudowanych zaklęć, które w Goecji staną się istotą sprawy.

Uderza też przyziemność obietnic. Ten katalog jest przede wszystkim spisem usług: wiedza, pieniądze, wpływy, miłość, zemsta. Mówi wiele o tym, czego oczekiwali od magii jej późnośredniowieczni czytelnicy, zwykle duchowni lub ludzie wykształceni, którzy mieli dostęp do ksiąg i znali łacinę, ale pisali i czytali także w językach narodowych.

Ciekawe jest również to, czego w księdze nie ma. Brakuje w niej zaklęć, kręgów i opisu rytuału; nie dowiemy się z niej, jak wzywać poszczególne duchy, poza kilkoma wskazówkami o kierunku, ku któremu należy się zwrócić, i o pogodzie sprzyjającej wezwaniu. Tekst zakłada najwyraźniej, że czytelnik zna technikę z innych ksiąg, a potrzebuje jedynie spisu: kogo przywołać do jakiego celu. Taki podział pracy między katalogiem a podręcznikiem rytuału jest charakterystyczny dla rękopisów magicznych, w których różne utwory współistnieją w jednym kodeksie i nawzajem się uzupełniają. Również w Cambridge Księga duchów sąsiaduje z innymi tekstami, a tłumacz odnotowuje, że bezpośrednio po niej zaczyna się odrębna księga zaklęć. Czytelnik powinien więc pamiętać, że ma przed sobą fragment większej całości, a nie samodzielny podręcznik, i że jego znaczenie najlepiej widać na tle całego kodeksu.

Wydanie i sposób lektury

Polski przekład powstał bezpośrednio z cyfrowych skanów rękopisu, bez pośrednictwa nowożytnych edycji, i przekłada cały utwór, z pominięciem tylko dopisku otwierającego następny tekst kodeksu. Tłumacz zachował pisownię imion wraz z ich oboczności, takimi jak Amoymon i Aymoymon czy Satan i Sathan, oraz różnice między wstępnym spisem a artykułami. Przypisy uczciwie wskazują miejsca, w których kursywa rękopisu pozwala tylko na odczyt niepewny: kilka liczebników, imię czwartego króla, kilka zwrotów, a także uwagę kopisty o przestawieniu dwóch artykułów. Rękopis nie zawiera rycin ani pieczęci, więc wydanie ich nie ma.

Księga jest bardzo krótka i można ją przeczytać za jednym posiedzeniem, ale najwięcej daje czytana razem z Goecją i listą Weyera, z tabelą imion pod ręką. Nie należy szukać w niej spójnej teologii ani systemu: jest to roboczy spis, a jego niekonsekwencje są cechą przekazu, nie zaszyfrowaną wiedzą. Jako źródło historyczne ma jednak wartość wyjątkową, bo pozwala zobaczyć jeden z najwcześniejszych etapów tradycji, która do dziś kształtuje wyobrażenia o hierarchii piekielnej.

Tolle, lege

Księga duchów

Anonim

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.