
Magia ceremonialna · ok. 1570
O najwyższych tajemnicach natury
Przekład z angielskiego według Roberta Turnera
Paracelsus (Theophrastus Bombast von Hohenheim)
Zbiór pism magicznych przypisywanych Paracelsusowi w angielskim przekładzie Roberta Turnera z 1656 roku: o filozofii tajemnej, zaklęciach, charakterach i duchach, o pieczęciach i lamenach leczących choroby przypisane znakom zodiaku oraz o elekcji czasu do pracy nad metalami.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Paracelsus (Theophrastus Bombast von Hohenheim)
- Tytuł oryginału
- Of the Supreme Mysteries of Nature (przekład Roberta Turnera, 1656); łac. De summis naturae mysteriis oraz Archidoxis magica
- Wydanie źródłowe
- ok. 1570
- Przekład
- z języka łacińskiego
- Dział
- Magia ceremonialna
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Dlaczego badacze uważają te pisma za pseudoparacelsjańskie, a nie autentyczne
- 2Jak prolog stawia modlitwę, wiarę i wyobraźnię ponad ceremoniami
- 3Co tekst mówi o duchach podziemnych, skarbach, opętaniu i burzach
- 4Jak sporządzano lameny i pieczęcie zodiakalne na konkretne choroby
- 5Czym była maść na broń i spór o leczenie sympatyczne
- 6Dlaczego traktat o duchach planet pominięto w tym wydaniu
Commentarius · ok. 4 min lektury
Komentarz do wydania
Paracelsus w przebraniu angielskim
Tom wydany pod tytułem O najwyższych tajemnicach natury nie jest jednym traktatem, lecz zbiorem pism magicznych krążących pod imieniem Paracelsusa, czyli Theophrastusa Bombasta von Hohenheim (1493/1494–1541), szwajcarskiego lekarza, który zerwał z medycyną Galena i Awicenny i stał się patronem całego nurtu medycyny chemicznej oraz filozofii natury. Polskie wydanie opiera się na angielskim przekładzie Roberta Turnera z 1656 roku. Turner, angielski tłumacz i wydawca dawnych tekstów okultystycznych, rok wcześniej ogłosił po angielsku przypisywaną Agryppie Czwartą księgę filozofii okultnej; jego dedykacja do doktora Trigge’a nosi datę 20 sierpnia 1655 roku. Sam przekład szedł za łacińskimi wydaniami z drugiej połowy XVI wieku, w których pisma Paracelsusa, pierwotnie w dużej mierze niemieckie, krążyły w tłumaczeniach jego uczniów i wydawców.
Najważniejsza uwaga dla czytelnika dotyczy autorstwa. Teksty zebrane w tym tomie, zwłaszcza O filozofii tajemnej i pisma o pieczęciach zodiakalnych, znane szerzej jako Archidoxis magica, badacze uważają w przeważającej mierze za pseudoparacelsjańskie, czyli powstałe w kręgu jego naśladowców po śmierci mistrza. Nie znaczy to, że są bezwartościowe: pokazują, jak druga połowa XVI wieku wyobrażała sobie Paracelsusa jako maga-lekarza. Trzeba je jednak czytać jako dokument paracelsjanizmu, a nie jako pewne słowa Hohenheima.
Co zawiera wydanie
Po dedykacji, przedmowie Turnera do czytelnika i dwóch wierszach pochwalnych przyjaciół tłumacza następuje nota redakcji: pierwszy traktat wydania Turnera, o tajemnicach alchemii odkrytych w naturze planet, pominięto, ponieważ ten sam tekst ukazał się już w serii w pierwszym tomie pism Paracelsusa w opracowaniu Waite’a jako rozdział o duchach planet. Właściwy zbiór otwiera więc O filozofii tajemnej. Jej prolog ustawia całość w znamienny sposób: fundamentem wszelkiej sztuki tajemnej mają być modlitwa, wiara i wyobraźnia, a nie ceremonie, zaklęcia i poświęcenia, które autor nazywa marnościami. Mimo to kolejne rozdziały omawiają właśnie poświęcenia, zaklęcia i charaktery, a dalej widzenia senne, istoty i duchy błąkające się pod ziemią, siłę wyobraźni, ukryte skarby, opętanie przez złe duchy i burze. Charakterystyczne jest to, że autor chętnie odcina się od Agryppy, Piotra z Abano i Trithemiusa, twierdząc, że nigdy nie zrozumieli tego, co on sam wykłada.
Druga, obszerniejsza część to traktat o tajemnicach znaków zodiaku, czyli o magnetycznym i sympatycznym leczeniu chorób przypisanych dwunastu znakom rządzącym częściami ciała. Prolog broni tezy, że metale, kamienie i zioła mają w sobie życie i moc daną przez Boga, a odpowiednio wybrany czas ich przygotowania tę moc wzmacnia; nie trzeba więc przypisywać działania talizmanów diabłu. Potem idą rozdziały praktyczne: lameny i pieczęcie na epilepsję, paraliż, kamień nerkowy, podagrę, przykurcze, trąd, zawroty głowy, drżenie serca i dolegliwości kobiece, a także osobliwości w rodzaju lamenów do uprzęży, by koń długo żył w zdrowiu. Pojawia się tu również maść na broń, środek leczący ranę przez smarowanie oręża, który ją zadał – w XVII wieku przedmiot głośnego sporu o sympatyczne leczenie. Traktat drugi o lekarstwach niebiańskich podaje pieczęcie dwunastu znaków z przypisanych im metali, a końcowe „pospolite tajemnice” i elekcja czasu do transmutacji metali zamykają tom wskazówkami astrologicznymi.
Magia naturalna, nie alchemia duchowa
Choć katalog umieszczał tę księgę w dziale alchemii, jej przedmiotem jest przede wszystkim magia talizmaniczna i medycyna astralna. Alchemia pojawia się tu marginalnie, głównie w końcowej elekcji czasu do pracy nad metalami, i jest to alchemia rozumiana dosłownie, jako przemiana kruszców w odpowiednich konstelacjach, a nie symboliczny język przemiany duszy. Nie warto więc doszukiwać się w tym tomie ukrytej drogi wewnętrznej; jego świat to świat sympatii i antypatii, wpływów planet, charakterów wyrytych w odpowiedniej godzinie i duchów żywiołów.
Najciekawszym wątkiem filozoficznym jest nacisk na wyobraźnię i wiarę jako siły rzeczywiście działające w naturze. To idea autentycznie paracelsjańska w duchu, nawet jeśli konkretne teksty nie wyszły spod pióra Hohenheima, i to ona łączy ten zbiór z późniejszą tradycją magii naturalnej, od Fludda po teoretyków magnetyzmu zwierzęcego. Interesujące jest także ostre oddzielanie „prawdziwej” magii, opartej na Piśmie i świetle natury, od nekromancji i ceremonii, które autor uznaje za oszustwo lub drogę ku zgubie.
Jak czytać
Tekst jest krótki, ale gęsty i nierówny. Partie teoretyczne, zwłaszcza prologi, czyta się jako zwięzłe manifesty renesansowej filozofii natury. Partie praktyczne mają charakter receptariusza i wymagają cierpliwości: ich wartość jest historyczna, nie medyczna. Żaden z opisanych środków nie ma uzasadnienia w dzisiejszej wiedzy, a teoria chorób, astrologia medyczna i fizjologia, z których wyrastają, należą do przeszłości. Szczególnie rozdziały o leczeniu poważnych chorób trzeba traktować wyłącznie jako świadectwo dawnych wyobrażeń.
Warto też pamiętać o warstwach przekładu. Między niemieckimi lub łacińskimi pierwowzorami a polskim tekstem stoi XVII-wieczny angielski Turnera, który sam przyznaje, że tłumaczył raczej słowo w słowo niż według sensu. Część niejasności wynika więc z tej drogi, a nie z zamierzonej tajemniczości. Księga najlepiej służy czytelnikowi, który zna już autentyczne pisma Paracelsusa i chce zobaczyć, jak jego legenda maga obrosła w XVI i XVII wieku praktyczną magią talizmanów, pieczęci i sympatii.
Tolle, lege
O najwyższych tajemnicach natury
Paracelsus (Theophrastus Bombast von Hohenheim)
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
