Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Ars Notoria – Pseudo-Salomon

Magia ceremonialna · XII–XIII w. (łacińska *Ars notoria*; przekład angielski Roberta Turnera 1657)

Ars Notoria

Sztuka notorycjańska Salomona – przekład z angielskiego

Pseudo-Salomon

Średniowieczna Ars notoria przypisywana Salomonowi i Apolloniuszowi: modlitwy, imiona i noty mające wlewać w umysł pamięć, wymowę i wiedzę wszystkich nauk, w przekładzie według angielskiej wersji Roberta Turnera z 1657 roku.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
Pseudo-Salomon
Tytuł oryginału
Ars notoria (wersja angielska: Ars Notoria: The Notory Art of Solomon, 1657)
Wydanie źródłowe
XII–XIII w. (łacińska *Ars notoria*; przekład angielski Roberta Turnera 1657)
Przekład
z języka łacińskiego
Dział
Magia ceremonialna
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak sztuka notorycjańska obiecywała pamięć, wymowę i wiedzę wszystkich nauk
  2. 2Dlaczego tradycja przypisywała ją Salomonowi i mistrzowi Apolloniuszowi
  3. 3Jak modlitwy przypisano kolejnym sztukom wyzwolonym, filozofii i teologii
  4. 4Czym różni się wersja Turnera z 1657 roku od rękopisów z notami
  5. 5Jakie warunki postu, czystości i faz Księżyca stawia sztuka operatorowi
  6. 6Dlaczego teologowie, w tym Tomasz z Akwinu, uznawali ją za zakazaną

Commentarius · ok. 4 min lektury

Komentarz do wydania

Sztuka, która obiecywała wiedzę bez nauki

Ars notoria, „sztuka notorycjańska”, należy do najdziwniejszych i zarazem najbardziej wpływowych tekstów średniowiecznej magii rytualnej. Nie służy przywoływaniu duchów po skarby ani zemście na wrogach. Jej cel jest intelektualny: przez modlitwy, wypowiadanie niezrozumiałych imion i kontemplację rysowanych figur, zwanych notami, adept miał w krótkim czasie zyskać pamięć, wymowę, rozumienie i biegłość w sztukach wyzwolonych, a nawet w filozofii i teologii. Wiedza miała przyjść jako dar łaski, przez pośrednictwo aniołów, a nie przez lata pracy nad księgami.

Tekst przypisywano Salomonowi, który według Pierwszej Księgi Królewskiej otrzymał od Boga mądrość w odpowiedzi na modlitwę, oraz mistrzowi Apolloniuszowi, w którym średniowiecze widziało postać na pograniczu filozofa i maga. Obie atrybucje są legendarne. Najstarsze łacińskie rękopisy pochodzą z przełomu XII i XIII wieku, a tekst żył potem w wielu redakcjach, rozrastając się o glosy i nowe modlitwy. W XIV wieku z tej tradycji wyrosła między innymi Liber visionum Jana z Morigny, co pokazuje, że sztukę traktowano jako żywą praktykę pobożności, choć Kościół, z Tomaszem z Akwinu na czele, uważał ją za zakazaną formę dywinacji.

Wydanie Roberta Turnera

Polski przekład opiera się na angielskiej wersji ogłoszonej w Londynie w 1657 roku przez Roberta Turnera, tłumacza, który w tych samych latach wydał także angielski przekład tak zwanej Czwartej księgi przypisywanej Agryppie i Heptameronu. Turner tłumaczył z łacińskiego tekstu, który krążył drukiem w zbiorach dzieł Agryppy, i był to przekaz już dość późny i okrojony w porównaniu z bogatymi rękopisami średniowiecznymi. Brakuje w nim przede wszystkim samych not, czyli figur, które w rękopisach są istotą sztuki: Turner podaje modlitwy i wskazówki, lecz nie obrazy, przy których miały być odmawiane.

Tom otwiera list dedykacyjny do Williama Ryvesa, lekarza i astrologa, oraz przedmowa do czytelników, w której Turner przedstawia sztukę jako szlachetne dziedzictwo, a nie czarnoksięstwo. Właściwy tekst zaczyna się od traktatu nazwanego przez Apolloniusza Złotymi Kwiatami, przechodzi do wykładu o tym, jak każda sztuka ma swoją własną notę, a kończy częścią, którą Salomon miał nazywać Ars nova, czyli nową sztuką, z oracjami, które dopełniają wcześniejsze dzieło. Przypisy tłumacza objaśniają realia londyńskiego wydania, w tym astrologiczną datację listu.

Co znajdzie czytelnik

Dominującą formą jest modlitwa. Część oracji jest zrozumiała, utrzymana w tonie łacińskiej liturgii: prośby o oświecenie umysłu, o pamięć i o dar języków, wezwania do Trójcy i aniołów. Inne składają się z ciągów słów rzekomo hebrajskich, greckich i chaldejskich, które w rzeczywistości nie dają się przetłumaczyć; tekst sam ostrzega, że nie wolno ich wykładać, bo ich moc tkwi w brzmieniu, a nie w treści. Ta mieszanina zrozumiałego i niezrozumiałego jest najbardziej charakterystyczną cechą księgi.

Drugą warstwą są przepisy: kiedy odmawiać modlitwy, w jakich fazach Księżyca, z jakim postem i czystością, w jakiej kolejności. Sztuka jest podzielona według dyscyplin średniowiecznego programu nauczania, od gramatyki, logiki i retoryki po arytmetykę, muzykę, geometrię i astronomię, a ponad nimi filozofię i teologię. Czytelnik zobaczy więc, jak średniowieczny intelektualista wyobrażał sobie hierarchię wiedzy i jak chciał przeskoczyć jej mozolne stopnie. Dla historyka ważne jest też to, czego w księdze brak: nie ma tu kręgów, mieczy ani zaklinania demonów, które znamy z Klucza Salomona czy Goecji.

Osobną uwagę warto zwrócić na sposób, w jaki tekst mówi o sobie. Ars notoria przedstawia się jako sztuka święta, przekazana przez anioła Salomonowi podczas modlitwy, i stale podkreśla, że jej moc pochodzi od Boga, a nie od operatora. Zarazem obwarowuje się tajemnicą: niektórych oracji nie wolno wymawiać przy świadkach, innych nie wolno przekładać, a całość ma być strzeżona przed niegodnymi. Te dwa motywy, pobożność i sekret, stale się splatają i tłumaczą, dlaczego średniowieczni autorzy tak trudno rozstrzygali, czy mają do czynienia z modlitwą, czy z magią. Dla współczesnego czytelnika jest to także przypomnienie, że granica między religią a magią w średniowieczu nie przebiegała tam, gdzie wyznaczyła ją później nowożytna nauka. Przekład Turnera zachowuje ten dwuznaczny charakter, choć jego zwarty, siedemnastowieczny angielski miejscami wygładza niejasności, które w łacinie są znacznie bardziej widoczne, i nadaje tekstowi pozór większej spójności, niż miał.

Jak dziś czytać tę księgę

Najlepiej czytać ją jako dokument pobożności i ambicji intelektualnej, a nie jako podręcznik do wypróbowania. Nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że modlitwy dają obiecaną wiedzę, i sam tekst przyznaje, że skutek zależy od czystości i wiary operatora, co z góry tłumaczy każde niepowodzenie. Ciekawsze jest pytanie, dlaczego sztuka tak długo przyciągała mnichów i studentów: odpowiada na lęk przed ogromem wiedzy i na nadzieję, że Bóg może ją dać bezpośrednio, tak jak dał ją Salomonowi.

Lektura bywa nużąca, bo modlitwy się powtarzają, a wersja Turnera jest zwarta i miejscami niejasna. Warto czytać ją z pamięcią o tym, że oryginalne rękopisy były bogato ilustrowane, a ich forma znacząco się różniła; współczesne badania, prowadzone między innymi przez Julien Véronèse, pokazały, jak wiele redakcji krążyło w średniowieczu. Ta księga jest jednym z jej późnych, wydrukowanych odbić. W bibliotece Zakonu dobrze zestawić ją z Lemegetonem, którego część piąta, Ars nova, w części rękopisów przybiera właśnie postać Ars notoria.

Tolle, lege

Ars Notoria

Pseudo-Salomon

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.