
Kabała · 1925
Kabalizm
Przekład z angielskiego
Henry B. Pullen Burry
Wykład Henry’ego B. Pullena Burry’ego z 1925 roku, który odrzuca kabałę rabiniczną jako przestarzałą i przedstawia własną, teozoficzną „wiedzę przyjętą”: Elohim, dziesięć sefirot, cztery światy, Adama Kadmona, wyższą jaźń, Filona i Absolut.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Henry B. Pullen Burry
- Tytuł oryginału
- Qabalism
- Wydanie źródłowe
- 1925
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Kabała
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Dlaczego autor odrzuca Zohar, Sefer Jecira i gematrię jako przestarzałe
- 2Jak Pullen Burry rozumie kabałę jako tajną „wiedzę przyjętą” wtajemniczonych
- 3Jak opisuje dziesięć sefirot jako abstrakcyjne relacje stosowane do wszystkiego
- 4Jak cztery światy Asija, Jecira, Beria i Acilut łączy z teozofią
- 5Co mówi o świadomości snu, karmie, wyobraźni i większej jaźni
- 6Które twierdzenia filologiczne i historyczne księgi są dziś nie do utrzymania
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Kabała bez ksiąg kabalistów
Kabalizm Henry’ego B. Pullena Burry’ego ukazał się w 1925 roku i należy do tej części międzywojennej literatury ezoterycznej, która używała słownika kabały, by wyłożyć własny system. O samym autorze wiadomo niewiele poza tym, co mówi książka: pisał jako „filozof hermetyczny”, przekonany, że prawdziwa kabała to pierwotna tajna mądrość ludzkości, a nie żydowska tradycja mistyczna. Przedmowę podpisuje jako H. B. Pullen-Burry i zapowiada w niej osobną, prawie ukończoną pracę, w której „prawdziwe klucze” miały zostać zastosowane do biblijnej opowieści o stworzeniu.
Punkt wyjścia jest zaskakujący i trzeba go znać przed lekturą. Autor wyprowadza słowo „kabała” od znaczenia „przyjęcie” i twierdzi, że kabałą we właściwym sensie jest wiedza „przyjęta” przez wtajemniczonych – przekazywana w lożach, a w jego czasach odsłaniana szerzej. To, co uczeni nazywają kabałą, czyli Sefer Jecira, Zohar i literatura komentatorska, uznaje za zbiór pism przeważnie bezwartościowych, które można odłożyć na bok jako przestarzałe. Gematrię, notarikon i temurę nazywa wprost literackimi niedorzecznościami. Czytelnik, który oczekuje wprowadzenia do Zoharu albo do szkoły Lurii, nie znajdzie go tutaj.
Od Elohim do Absolutu
Po długiej przedmowie, wykładającej mit o „Zrodzonych z Nieba”, którzy w dawnej krainie zwanej Ibez dobrowolnie zapieczętowali swoją wiedzę przed zstąpieniem w materię, następuje dziewięć rozdziałów. Pierwszy omawia etymologię słowa, kabałę literacką, upadek i tajną historię w przeciwieństwie do historii „fikcyjnej”; autor uważa postaci od Adama do Salomona za alegoryczne i zbudowane w Babilonie. Drugi poświęcony jest imieniu Elohim, czytanemu jako liczba mnoga obejmująca boskie pary męskie i żeńskie, oraz różnicy między Synami Bogów a rzędem aniołów.
Rozdział trzeci wprowadza Drzewo Życia, dziesięć sefirot i cztery światy – Asija, Jecira, Beria i Acilut. Sefiry są tu abstrakcyjnymi nazwami relacji, które można zastosować do wszystkiego: można mówić o Keter boga, człowieka, kryształu czy galaktyki. Najdłuższy rozdział, o Adamie Kadmonie i świecie Acilut, przypisuje kolejnym sefirom boskie imiona i łączy akt stworzenia z polaryzacją, grawitacją i magnetyzmem, mieszając dawną terminologię z fizyką popularną. Rozdział o świecie Beria mówi o pierwotnej materii i sile, o świetle, cieple promienistym i wirach, a nawet o skandynawskim Yggdrasilu. Rozdział o Jecirze przechodzi do psychologii: świadomości snu, pamięci, wyobraźni, karmy, jasnowidzenia i „większej jaźni”. Mit z przedmowy wraca tu w tle: skoro mądrość została zapieczętowana przez samych jej strażników, to jej odsłanianie jest dla autora znakiem duchowego przebudzenia, a nie wynikiem pracy filologów. Ostatnie rozdziały dotyczą jaźni jecyratycznej, Filona Aleksandryjskiego jako świadka tradycji i Absolutu.
Teozofia w szatach kabały
Najważniejsza rzecz, jaką trzeba wiedzieć o tej książce, to fakt, że jej rzeczywistym zapleczem jest teozofia i okultyzm przełomu XIX i XX wieku, a nie judaizm. Pojęcia inwolucji i ewolucji, karmy, reinkarnacji, planów astralnego i mentalnego, aury mentalnej czy duszy zwierzęcej i roślinnej pochodzą z tej właśnie literatury. Kabalistyczne nazwy pełnią w niej rolę ram, w które autor wpisuje kosmologię bliską Bławatskiej i jej następcom. Taki zabieg ma długą historię – od Lévi’ego przez Złoty Brzask – ale u Pullena Burry’ego posunięty jest wyjątkowo daleko, bo autor otwarcie zrywa z tekstami, z których te nazwy pochodzą.
Wiele twierdzeń historycznych i filologicznych jest dziś nie do utrzymania. Słowo kabbala jest hebrajskie, utworzone od rdzenia oznaczającego „przyjmować”, i od dawna funkcjonuje w hebrajszczyźnie rabinicznej; uznawanie go za wyłącznie „chaldejskie” i wywodzenie z niego wniosków o pozażydowskim pochodzeniu tradycji to spekulacja. Rekonstrukcje dziejów Hebrajczyków, Hyksosów i alfabetu oparte są na wiedzy niepewnej już w jego czasach, a przekonanie, że cała religia egzoteryczna to zasłona nad jedną tajną nauką, jest założeniem, nie wynikiem badań. Autor przedstawia też swoją wiedzę jako weryfikowalną wyłącznie przez samego adepta, co z definicji wyłącza ją spod sprawdzenia.
Dla kogo
Kabalizm jest książką dla czytelnika, który zna już podstawy kabały z prac historycznych i chce zobaczyć, jak jej język był przetwarzany w kręgach okultystycznych XX wieku. Jako wprowadzenie do kabały może wprowadzić w błąd. Jako dokument pewnego typu myślenia – synkretycznego, przekonanego o jedności wszystkich mądrości i swobodnego wobec źródeł – jest pouczający, zwłaszcza w rozdziałach o czterech światach i o świadomości snu, gdzie autor jest najbardziej konsekwentny.
Lektura nie jest łatwa. Wywód bywa rozwlekły, terminy hebrajskie podawane są w uproszczonej transliteracji spółgłoskowej (ALHIM, QBLH, SPhRVTh), a granice między tym, co autor zaczerpnął z tradycji, a tym, co sam dopowiedział, rzadko są zaznaczone. Warto czytać z ołówkiem i oddzielać trzy warstwy: rzeczywiste pojęcia kabalistyczne, teozoficzną kosmologię oraz własne hipotezy autora o historii i fizyce. Dopiero takie rozwarstwienie pozwala docenić, co w tej książce jest próbą myślenia, a co tylko śmiałym twierdzeniem.
Tolle, lege
Kabalizm
Henry B. Pullen Burry
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
