Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Pierwsza strona: Kanon – William Stirling

Kabała · 1897

Kanon

Wykład pogańskiego misterium utrwalonego w kabale jako reguły wszystkich sztuk – przekład z angielskiego

William Stirling

Kanon Williama Stirlinga z 1897 roku: spekulatywne studium świętej liczby i geometrii, które przez gematrię greckich i hebrajskich imion łączy architekturę świątyń, kosmologię, rytuał i wolnomularstwo w jedną rzekomą regułę starożytnych sztuk.

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.

Autor
William Stirling
Tytuł oryginału
The Canon: An Exposition of the Pagan Mystery Perpetuated in the Cabala as the Rule of All the Arts
Wydanie źródłowe
1897
Przekład
z języka angielskiego
Dział
Kabała
Wydanie polskie
Ordo Theia Philosophia

Quid disces

Czego się dowiesz

  1. 1Jak Stirling rozumie kanon jako tajną regułę liczb i proporcji
  2. 2Jak gematria greckich imion, np. Jezus 888, służy mu za klucz
  3. 3Jak łączy wymiary Nowego Jeruzalem z miarami astronomicznymi
  4. 4Co mówią rozdziały o świątyniach, wolnomularstwie i muzyce sfer
  5. 5Dlaczego metoda dopasowywania liczb budzi poważne zastrzeżenia
  6. 6Jak książka wpłynęła na Bligha Bonda i Johna Michella

Commentarius · ok. 3 min lektury

Komentarz do wydania

Książka o jednej regule

Kanon ukazał się w Londynie w 1897 roku, początkowo bez nazwiska autora. Napisał go William Stirling, postać słabo udokumentowana, o której wiemy niewiele poza tym, że zmarł kilka lat po wydaniu książki. Teza dzieła jest wyłożona już w tytule: istniało pogańskie misterium, kanon liczb i proporcji, który starożytni kapłani i budowniczowie zachowywali w tajemnicy, a który przetrwał w kabale i stał się regułą wszystkich sztuk, od architektury świątyń po muzykę, rytuał i retorykę. Kluczem do niego miały być wartości liczbowe świętych imion.

Motto z Hipolita, cytujące potępienie Kolarbazosa za tłumaczenie religii przez miary i liczby, ustawia ton z autoironią: Stirling wie, że jego metoda ma długi rodowód i równie długą historię zarzutów. Przedmowa „do symbolistów” rozpoczyna się z kolei polemiką z wiarą w postęp, która mierzy mądrość liczbą kolei i parowców, zapominając, że abstrakcyjne władze umysłu nie muszą rosnąć wraz z techniką.

Gematria jako metoda

Rdzeniem książki jest gematria, przede wszystkim grecka. Stirling podaje tablice wartości liczbowych liter greckich i hebrajskich, a następnie oblicza sumy imion: Jezus w zapisie greckim daje 888, Chrystus 1480, Logos 373, Abraksas i Mitra liczby odpowiadające dniom roku. Ze zbieżności tych liczb z wymiarami astronomicznymi, długościami obwodów i średnic, a także z miarami Nowego Jeruzalem z Apokalipsy wyprowadza wniosek, że imiona były komponowane celowo, jako zapis kosmicznej geometrii. Ten sam klucz stosuje do imion planet w platońskiej Epinomis.

Kolejne rozdziały rozciągają metodę na coraz szersze pola: ofiarę, kabałę, arkę Noego, imiona bogów, krzyż, wieżę Babel, świątynie, wolnomularstwo, muzykę sfer, rytuał, geografię świętych miejsc i wreszcie retorykę. Rozdział o świątyniach, najdłuższy w książce, szuka w ich planach i wymiarach tych samych liczb, które pojawiają się w imionach; rozdział o wolnomularstwie traktuje tradycję budowniczych jako dziedziczkę kanonu.

Rozdziały o muzyce sfer i o rytuale przenoszą tę samą logikę na dźwięk i obrzęd. Stirling nawiązuje do pitagorejskiej idei, że odległości planet odpowiadają interwałom muzycznym, i szuka w rytuałach starożytnych misteriów oraz liturgii chrześcijańskiej śladów tych samych proporcji. Rozdział o geografii stosuje kanon do świętych miejsc i ich położenia, a końcowy rozdział o retoryce twierdzi, że nawet sztuka wymowy i budowa tekstów świętych podlegały tej samej regule liczb. Wywód jest więc kumulatywny: każdy rozdział ma potwierdzać poprzednie, a zbieżności z różnych dziedzin składają się na wrażenie jednej, wszechogarniającej wiedzy. Autor często cytuje źródła antyczne i patrystyczne, ale przytacza je wybiórczo, wybierając fragmenty sprzyjające tezie. Książka operuje licznymi tablicami i obliczeniami, a ich lektura wymaga od czytelnika co najmniej podstawowej sprawności rachunkowej i nieco cierpliwości.

Wpływ i problemy

Kanon nie wywarł wielkiego wrażenia na współczesnych, ale w XX wieku zyskał czytelników wśród badaczy świętej geometrii. Inspirował Fredericka Bligha Bonda w jego spekulacjach o Glastonbury, a w latach siedemdziesiątych został przypomniany przez Johna Michella, który uczynił gematrię i „kanoniczne liczby” podstawą własnych prac. Dla dzisiejszego ruchu świętej geometrii Stirling jest jednym z ojców założycieli, choć mało kto zna jego nazwisko.

Krytyczny czytelnik musi jednak widzieć słabości metody. Gematria grecka była w starożytności rzeczywistą praktyką, znaną zarówno gnostykom, jak i Ojcom Kościoła, ale z tego nie wynika, że imiona bogów były ułożone jako kod geometryczny. Przy dowolności w wyborze form zapisu, jednostek miar i przybliżeń liczby można dopasować do bardzo wielu wielkości, a Stirling rzadko pyta, ile zbieżności jest przypadkowych. Sam zaczyna jeden z wywodów od zastrzeżenia, że nikt dziś nie przypisuje liczbie imienia Chrystusa szczególnego znaczenia, po czym buduje na takich liczbach dalsze wnioski. Wiele jego danych historycznych i etymologicznych jest przestarzałych albo wątpliwych, a obraz starożytności opiera się na dziewiętnastowiecznych teoriach o wspólnym źródle wszystkich religii.

Jak czytać Kanon

Książka nie jest trudna językowo, ale wymaga cierpliwości do liczb i tablic. Najlepiej czytać ją jako dokument fin de siècle’u, z jego fascynacją symbolizmem, kabałą i ideą prisca theologia, a zarazem jako źródło idei, które później, uproszczone, krążyły w literaturze ezoterycznej. Warto zestawiać jej obliczenia z tekstami, na które się powołuje, zwłaszcza Apokalipsą i Platonem, by zobaczyć, gdzie kończy się źródło, a zaczyna konstrukcja autora.

Kto szuka w niej wiedzy o historycznej kabale żydowskiej, powinien pamiętać, że Stirling rozumie przez kabałę coś znacznie szerszego: uniwersalną naukę liczb, wspólną poganom, żydom i chrześcijanom. To jego własna synteza, interesująca jako myśl, ale nie jako opis tradycji, od której pożycza nazwę. Podobnie z wolnomularstwem: rozdział o nim mówi więcej o dziewiętnastowiecznych wyobrażeniach o starożytnym pochodzeniu lóż niż o rzeczywistej historii ruchu, który w znanej nam postaci powstał w Wielkiej Brytanii na początku XVIII wieku.

Tolle, lege

Kanon

William Stirling

Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.