
Magia ceremonialna · pocz. XVIII w. (francuska kompilacja; przekład według wydania z 1770; łacińskie pierwowzory z XIII–XV w.)
Wielki Albert
Podziwu godne sekrety
Anonim
Francuska kompilacja ludowa z łacińskich pism przypisywanych Albertowi Wielkiemu: traktat o poczęciu i „sekretach kobiet”, moce ziół, kamieni i zwierząt oraz setki przepisów przyrodzonych, w przekładzie według wydania z 1770 roku.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Anonim
- Tytuł oryginału
- Les Admirables Secrets d’Albert le Grand
- Wydanie źródłowe
- pocz. XVIII w. (francuska kompilacja; przekład według wydania z 1770; łacińskie pierwowzory z XIII–XV w.)
- Przekład
- z języka francuskiego
- Dział
- Magia ceremonialna
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Skąd pochodzą pseudoalbertyńskie traktaty, na których oparto tę kompilację
- 2Jak średniowieczna fizjologia opisywała poczęcie, ciążę i wpływ planet na płód
- 3Jakie moce przypisywano wybranym ziołom, kamieniom szlachetnym i zwierzętom
- 4Czym „sekrety przyrodzone” różnią się od rytuałów zawartych w grymuarach
- 5Czym Wielki Albert różni się od osobnego zbioru zwanego Małym Albertem
Commentarius · ok. 4 min lektury
Komentarz do wydania
Uczony dominikanin w druku jarmarcznym
Wielki Albert, we francuskim oryginale Les Admirables Secrets d’Albert le Grand, nie jest dziełem Alberta Wielkiego, choć z jego imienia czerpie całą swoją siłę. Święty Albert, dominikanin z XIII wieku, nauczyciel Tomasza z Akwinu i jeden z najbardziej wszechstronnych przyrodników średniowiecza, pisał rozległe komentarze do Arystotelesa, traktaty o zwierzętach, roślinach i minerałach. Już w późnym średniowieczu jego sława przyciągnęła jednak teksty, których nie napisał. Najważniejsze z nich to De secretis mulierum, łaciński traktat o poczęciu, ciąży i naturze kobiecego ciała, oraz zbiór znany jako Liber aggregationis, czyli „księga sekretów” o mocach ziół, kamieni i zwierząt, często drukowany razem z traktatem De mirabilibus mundi. Badacze uważają oba za utwory pseudoalbertyńskie, powstałe w kręgu jego uczniów lub naśladowców.
Francuska kompilacja, którą otrzymuje czytelnik, zestawia te łacińskie materiały w jedną książkę dla szerokiej publiczności. Francuska wersja krążyła w druku co najmniej od początku XVIII wieku i zrobiła długą karierę we francuskiej literaturze straganowej, sprzedawanej przez wędrownych kolporterów obok almanachów i żywotów świętych. Przekład oparto na wydaniu z 1770 roku. Sama „Przestroga do czytelnika” odróżnia tę księgę od „innej, która ukazała się pod tym samym imieniem” – czyli od Małego Alberta, osobnego i znacznie bardziej magicznego zbioru, z którym Wielki Albert bywa często mylony.
Cztery księgi i ich porządek
Tom otwiera list dedykacyjny, w którym rzekomy autor tłumaczy, że pisze na prośbę kapłana pragnącego znać „sekrety kobiet”, aby lepiej leczyć i spowiadać. Po modlitwie i „Myśli Księcia Filozofów”, krótkim wykładzie o człowieku jako najdoskonalszym stworzeniu, związanym z dwunastoma znakami nieba, następuje księga pierwsza. Jest to właściwie przeróbka De secretis mulierum: trzynaście rozdziałów o tworzeniu się płodu, wpływie planet na kolejne miesiące ciąży, porodzie, „potworach natury”, znakach poczęcia i dziewictwa, chorobach macicy i przeszkodach w zapłodnieniu. Ton jest scholastyczny – autor przytacza Arystotelesa, Awerroesa i Galena, zestawia zdania „Filozofów” i „Lekarzy” – ale treść pozostaje zlepkiem średniowiecznej fizjologii i ludowych przekonań, w tym wiary w truciznę spojrzenia starych kobiet.
Księga druga, oparta na Liber aggregationis, wylicza moce kilkunastu ziół, kamieni szlachetnych i zwierząt, dołącza tablicę panowania planet nad godzinami dnia i nocy oraz wątki z „cudów świata”. Księga trzecia gromadzi „sekrety cudowne i przyrodzone”: setki krótkich przepisów, od sztuczek towarzyskich i wróżb o przebiegu choroby po rady rzemieślnicze, na przykład o hartowaniu stali i zmiękczaniu żelaza. Przedmowa zapowiada ponadto traktat o leczniczym użyciu odchodów, skrót fizjonomiki i traktat o gorączkach złośliwych, a krótka księga czwarta dopełnia zbiór dalszymi sekretami.
Magia naturalna, nie grymuar
Mimo że Wielki Albert stał się jednym z symboli ludowej literatury magicznej i trafiał do tych samych spisów co grymuary, nie zawiera rytuałów przywoływania duchów. Jego podstawą jest średniowieczna idea mocy ukrytych w rzeczach przyrodzonych: roślina, kamień czy część zwierzęcia działa dlatego, że przypadło mu takie a nie inne usposobienie, pod wpływem nieba i według łańcucha sympatii i antypatii. Kompilator wprost broni magii jako wiedzy samej w sobie dobrej, choć „bardzo niebezpiecznej”, i odróżnia ją od czarnoksięstwa. To typowe stanowisko magia naturalis, które w wersji uczonej rozwijali humaniści od Ficina po Della Portę, a tu występuje w postaci uproszczonej, bez filozoficznego zaplecza.
Wartość księgi leży więc w tym, co pokazuje o długim życiu wiedzy średniowiecznej. Treści, które w XIII wieku krążyły w łacińskich rękopisach uniwersyteckich i klasztornych, w XVIII wieku trafiły w przekładzie do wiejskiej chaty, gdzie czytano je jako praktyczny poradnik na choroby, kłopoty małżeńskie i codzienne trudności. Historycy medycyny traktują De secretis mulierum jako ważne źródło do dziejów wyobrażeń o kobiecym ciele, często wrogich i pełnych lęku; czytelnik spotka je tu w nieocenzurowanej postaci.
Warto przy tym pamiętać o kontraście z prawdziwym Albertem. Autentyczne traktaty De mineralibus czy De vegetabilibus są dziełami uczonego, który porównywał zdania autorytetów z własną obserwacją i niekiedy wprost odrzucał bajki o cudownych mocach rzeczy. Kompilacja zachowuje jego imię, ale nie jego krytycyzm: w miejsce dyskusji pojawia się lista przepisów z zapewnieniem, że „zostało to doświadczone”. Ten proces, w którym nazwisko wielkiego uczonego staje się marką handlową, jest jednym z najciekawszych zjawisk w dziejach literatury magicznej.
Jak czytać tę księgę
Wielki Albert jest dokumentem historycznym, nie podręcznikiem. Przepisy medyczne i „sekrety” są w świetle dzisiejszej wiedzy bezwartościowe, a niektóre wprost szkodliwe; żadnego z nich nie należy stosować. Na szczególną ostrożność zasługuje księga pierwsza, której wypowiedzi o miesiączce, płodności i naturze kobiet wyrażają przesądy swojej epoki. Kto zna łacińskie pierwowzory albo autentyczne pisma Alberta, zobaczy też, jak daleko kompilacja odeszła od ich języka i metody.
Lektura jest łatwa, bo tekst składa się z krótkich, niezależnych ustępów, i najlepiej czytać go wybiórczo, z pytaniem o pochodzenie poszczególnych motywów: co pochodzi od Arystotelesa i średniowiecznych lekarzy, co z lapidariów i zielników, a co z folkloru. W bibliotece ezoterycznej księga ta pełni rolę ogniwa między uczonym przyrodoznawstwem średniowiecza a ludowymi grymuarami nowożytnej Francji, takimi jak Mały Albert czy Enchiridion papieża Leona, i bez niej trudno zrozumieć, jak wyglądała magia codzienności w społeczeństwie, które dopiero uczyło się czytać.
Tolle, lege
Wielki Albert
Anonim
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
