
Tarot · 1927
Tarot imaginatorów średniowiecza
Przekład z francuskiego
Oswald Wirth
Oswald Wirth objaśnia tarot jako księgę symboli: jego pochodzenie, związki z kabałą, astronomią i alfabetem hebrajskim, znaczenie kształtów i barw, dwadzieścia dwa Wielkie Arkana oraz zastosowanie do wróżbiarstwa.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Oswald Wirth
- Tytuł oryginału
- Le Tarot des imagiers du Moyen Âge
- Wydanie źródłowe
- 1927
- Przekład
- z języka francuskiego
- Dział
- Tarot
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jak Oswald Wirth poznał Guaitę i narysował własny tarot
- 2Jak kształty, barwy i gesty stają się nośnikami znaczenia
- 3Jak dwadzieścia dwa arkana układają się w drogę wtajemniczenia
- 4Dlaczego Wirth umieszcza Głupca na miejscu dwudziestym drugim
- 5Jak autor podchodzi do wróżbiarstwa i jego ograniczeń
- 6Co historia mówi o rzeczywistym pochodzeniu kart tarota
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Książka ucznia
Oswald Wirth, Szwajcar z urodzenia, zaczynał jako magnetyzer leczący chorych, a w latach osiemdziesiątych XIX wieku trafił do kręgu Stanislasa de Guaity, którego został sekretarzem i najbliższym współpracownikiem. To pod kierunkiem Guaity narysował w 1889 roku własną wersję dwudziestu dwóch Wielkich Arkanów, opartą na tradycyjnym tarocie marsylskim, ale poprawioną według kabalistycznych i astrologicznych przesłanek szkoły. Był też wieloletnim wolnomularzem i redaktorem pisma „Le Symbolisme”. Tarot imaginatorów średniowiecza, wydany w 1927 roku, jest owocem blisko czterdziestu lat pracy nad tymi obrazami.
Polskie wydanie otwiera wspomnienie poświęcone pamięci Guaity. Wirth opowiada w nim, jak jego jasnowidząca pacjentka zapowiedziała mu spotkanie, które zmieni jego życie, i jak doszło do znajomości z markizem. Ten osobisty wstęp ustawia całą księgę: jest to dzieło lojalnego ucznia, który chce przekazać nauczanie mistrza, ale zarazem dojrzałego autora, który ma już własne zdanie.
Trzy części wykładu
Część pierwsza rozważa tarot w całości i w jego logicznych podziałach. Wirth zaczyna od pytania o pochodzenie kart, następnie podaje wskazówki pozwalające odsłonić ich sens, omawia tarot kabalistyczny i astronomiczny, poświęca osobny rozdział pojęciom symboliki – znaczeniu kształtów, kierunków i barw – i kończy związkiem arkanów z alfabetem hebrajskim. Ta część jest szczególnie wartościowa, ponieważ uczy metody: zanim czytelnik spojrzy na pojedynczą kartę, poznaje reguły, według których kolor szaty, położenie ręki czy kierunek spojrzenia postaci stają się nośnikami znaczenia.
Część druga, najobszerniejsza, omawia kolejno dwadzieścia dwa klucze, od Kuglarza przez Papieżycę, Cesarzową, Cesarza i Papieża aż po Słońce, Sąd i Świat, a na końcu Głupca, któremu Wirth przypisuje miejsce dwudzieste drugie. Każda karta jest opisana szczegół po szczególe, a następnie interpretowana jako etap duchowej drogi. Syntetyczne podsumowanie pokazuje arkana jako jedną, spójną całość, w której poszczególne obrazy odpowiadają sobie nawzajem w parach i szeregach. Część trzecia dotyczy zastosowania tarota do wróżbiarstwa, a dodatek objaśnia symbolikę pantakli towarzyszących tekstowi.
Wartością tej części jest konsekwencja, z jaką Wirth łączy poziomy interpretacji. Przy każdym arkanum zestawia literę hebrajską, liczbę, odniesienia astrologiczne i znaczenie moralne, a przy tym pozostaje wierny temu, co rzeczywiście przedstawia obraz. Unika przypisywania kartom sensów, których nie da się wyprowadzić z ich ikonografii, i chętnie zestawia ze sobą karty, które odpowiadają sobie liczbowo, na przykład pierwszą z dwudziestą pierwszą. Dzięki temu czytelnik uczy się nie tylko znaczeń, ale też sposobu ich wyprowadzania, co pozwala mu później samodzielnie myśleć o kartach, zamiast powtarzać gotowe formuły. Ilustracje i pantakle, omówione w dodatku, są integralną częścią wykładu, a nie ozdobą.
Tarot jako droga wtajemniczenia
Najważniejszą ideą Wirtha jest przekonanie, że Wielkie Arkana tworzą księgę wtajemniczenia, a nie zbiór przepowiedni. Kolejne obrazy prowadzą od człowieka, który uczy się posługiwać swoimi zdolnościami, przez próby, ofiarę i śmierć dawnego „ja”, ku odrodzeniu i zjednoczeniu z porządkiem świata. Szczególnie przekonująco autor pisze o kartach trudnych, takich jak Wisielec, Śmierć czy Dom Boży, które w jego ujęciu są przede wszystkim obrazami przemiany wewnętrznej. Wolnomularska wrażliwość Wirtha na symbole budowy i pracy przenika cały komentarz.
Także rozdział o wróżbiarstwie jest prowadzony z umiarem. Wirth traktuje rozkład kart jako ćwiczenie wyobraźni i intuicji, a nie mechaniczne odczytywanie losu, i przestrzega przed łatwowiernością.
Co dziś wymaga dystansu
Tytuł księgi zawiera tezę, z którą historia nie może się zgodzić. Tarot nie jest wytworem średniowiecznych twórców obrazów w ścisłym sensie: najstarsze znane talie powstały we Włoszech w XV wieku jako karty do gry, a ich ezoteryczna interpretacja zaczyna się dopiero pod koniec XVIII wieku, u Antoine'a Court de Gébelina i jego następców. Wirth był bardziej krytyczny niż wielu poprzedników i odchodził od romantycznego mitu egipskiego pochodzenia kart, ale wciąż zakładał, że ich twórcy kodowali w nich świadomą wiedzę hermetyczną, czego źródła nie potwierdzają. Także przypisanie liter hebrajskich i znaków astrologicznych poszczególnym kartom jest konwencją szkoły Lévi'ego i Guaity, a nie dziedzictwem samych kart; angielska tradycja Złotego Brzasku przyjęła inne przypisania.
Czytana ze świadomością tych granic, książka pozostaje jednym z najlepszych wykładów symbolicznej lektury tarota. Jest przystępna, uporządkowana i bogata w obserwacje, które przydadzą się każdemu, kto chce patrzeć na karty uważnie. Nie wymaga wcześniejszej znajomości kabały, choć ułatwia ją; rozdziały o alfabecie hebrajskim i o astronomii można przy pierwszej lekturze przejść szybciej i wrócić do nich po poznaniu samych kart. Najlepiej czytać ją z talią pod ręką, najchętniej w wersji samego Wirtha, i porównywać jego opisy z tym, co rzeczywiście widać na obrazie.
Tolle, lege
Tarot imaginatorów średniowiecza
Oswald Wirth
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
