
Mistyka · 1915
Droga boskiego zjednoczenia
Przekład z angielskiego
Arthur Edward Waite
Rozprawa Arthura Edwarda Waite’a o zjednoczeniu duszy z Bogiem jako celu drogi mistycznej: od doświadczenia niewysłowionego i świadectw mistyków łacińskich, poreformacyjnych i wschodnich po symbolikę mistycznych zaślubin, sakramentalizm i łaskę.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Arthur Edward Waite
- Tytuł oryginału
- The Way of Divine Union
- Wydanie źródłowe
- 1915
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Mistyka
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Dlaczego Waite oddziela zjednoczenie z Bogiem od wizji i mocy
- 2Jak ocenia granice mistyki łacińskiej i szkół poreformacyjnych
- 3Czym różni się zjednoczenie od utożsamienia duszy z Bogiem
- 4Jak rozumieć życie Chrystusa w duszy i mistyczne zaślubiny
- 5Dlaczego autor polemizuje z łatwą duchowością i ruchem New Thought
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Księga o celu, nie o technice
Droga boskiego zjednoczenia ukazała się w Londynie w roku 1915 i należy do najbardziej osobistych prac Arthura Edwarda Waite’a (1857–1942). Autor, znany szerzej jako historyk różokrzyżowców, alchemii i Tarota, a także jako twórca talii rysowanej przez Pamelę Colman Smith, przez całe życie powtarzał, że wszystkie te dziedziny interesują go tylko o tyle, o ile prowadzą ku jednemu: ku świadomemu zjednoczeniu duszy z Bogiem. Ta książka mówi o tym celu wprost, bez zasłony symboli tajnych stowarzyszeń. Nie jest podręcznikiem ćwiczeń ani antologią, lecz rozprawą o tym, czym jest doświadczenie mistyczne, jak opisywali je świadkowie chrześcijańscy i co z ich świadectwa wynika dla człowieka nowoczesnego.
Rok wydania nie jest bez znaczenia. Waite przez ponad dekadę kierował własną gałęzią rozbitego Zakonu Złotego Brzasku, z której usunął niemal całą praktykę magiczną, a właśnie w roku 1915 powołał nowe, ściśle mistyczne bractwo różokrzyżowe. Droga boskiego zjednoczenia jest teoretycznym zapleczem tego zwrotu: wykładem przekonania, że jedynym godnym celem drogi wewnętrznej nie są moce, wizje ani wiedza tajemna, lecz świętość. Przedmowa od razu ustawia też przeciwnika. Waite polemizuje z modą na łatwą duchowość, z popularnymi poradnikami i z ruchem New Thought, któremu przyznaje dobre intencje, ale odmawia powagi. Jego zdaniem mistyka jest najtrudniejszym przedsięwzięciem, jakiego może się podjąć ludzki umysł, a kto obiecuje do niej skrót, zwodzi przede wszystkim samego siebie.
Porządek wykładu
Szesnaście rozdziałów układa się w łuk, który warto mieć przed oczami przed lekturą. Najpierw Waite określa przedmiot poszukiwania i mówi o doświadczeniu, które z natury wymyka się słowom. Następnie przechodzi do historii: osobno omawia zasięg i granice tego, co osiągnęli mistycy łacińscy w obrębie Kościoła rzymskiego, osobno to, co z ich dziedzictwa przetrwało w szkołach poreformacyjnych. Rozdział o zjednoczeniu i tożsamości stawia pytanie najdelikatniejsze teologicznie: czy kres drogi jest złączeniem dwóch, które pozostają dwoma, czy utożsamieniem, w którym znika różnica między duszą a Bogiem. Dopiero potem pojawia się porównanie z mistyką Wschodu, pomyślane jako próba wskazania zarówno analogii, jak i różnic.
Druga połowa książki zmienia rejestr z historycznego na symboliczny i antropologiczny. Waite opisuje samą ścieżkę w mistyce chrześcijańskiej, następnie dwa wielkie obrazy, w których tradycja wyrażała przemianę wewnętrzną: życie Chrystusa powtarzające się w duszy oraz mistyczne zaślubiny. Kolejne rozdziały rozróżniają duszę i ducha w człowieku, rozważają „eksperyment mistyczny” w świetle tego, co sam nazywa świadomością, i pytają, jak wygląda życie i umysł uporządkowane na nowo przez to doświadczenie. Zamykają całość rozważania o stanie mistycznym przeżywanym w świecie, o sakramentalnym charakterze natury wewnętrznej, o łasce w Kościołach i wreszcie o samej drodze osiągnięcia.
Myśl przewodnia i jej napięcia
Najważniejsza idea książki jest prosta do wypowiedzenia i trudna do przyjęcia: zjednoczenie z Bogiem nie jest stanem nadzwyczajnym, zarezerwowanym dla kilku świętych z kalendarza, lecz właściwym przeznaczeniem duszy, do którego prowadzi długie, wymagające oczyszczenie woli i uwagi. Waite odróżnia przy tym rzeczy, które popularna literatura okultystyczna często myliła: doznania psychiczne, wizje, ekstazy i zjawiska od samego zjednoczenia, które opisuje jako przemianę świadomości, a nie jako widowisko. Stąd jego nieufność wobec wszystkiego, co w ezoteryce służy zdobywaniu mocy.
Ciekawe jest jego stanowisko wobec instytucji. Waite uważa Kościół rzymski za główny rezerwuar wiedzy mistycznej Zachodu, ale nie zamyka się w nim: zarzuca łacińskiej tradycji przywiązanie do odziedziczonych metod, uznawanych za jedyną drogę, i szuka tego samego doświadczenia także po drugiej stronie rozłamu reformacyjnego. Rozdziały o sakramentalizmie i o łasce w Kościołach próbują pogodzić przekonanie, że obrzęd ma realną moc, z myślą, że to, co obrzęd oznacza, musi się ostatecznie dokonać wewnątrz człowieka. Tu leży też główne napięcie książki: autor chce być wierny ortodoksyjnym świadkom, a jednocześnie pisze z pozycji niezależnego mistyka, który nie podlega żadnej władzy kościelnej.
Jak czytać
To lektura trudna, ale nie z powodu erudycji, której jest tu mniej niż w historycznych pracach Waite’a. Trudność leży w stylu. Autor pisze zdaniami długimi, pełnymi zastrzeżeń i wtrąceń, często krąży wokół jednej myśli, zanim ją wypowie, a ulubione słowa – „kres”, „osiągnięcie”, „świadomość w Bogu” – nabierają znaczenia dopiero w miarę lektury. Warto czytać powoli, po rozdziale, i wracać do przedmowy, która mówi wprost, przed czym książka chce przestrzec.
Czytelnik powinien też pamiętać o granicach dzieła. Porównania z mistyką Wschodu opierają się na przekładach i opracowaniach dostępnych na początku XX wieku i dziś wydają się ogólnikowe. Waite częściej ocenia i klasyfikuje mistyków, niż daje im mówić własnym głosem, a jego oceny bywają surowe i subiektywne. Najwięcej skorzysta ten, kto zna choćby w zarysie klasyków mistyki chrześcijańskiej i chce zobaczyć, jak jeden z najważniejszych pisarzy ezoterycznych swojej epoki próbował oddzielić w nich rzecz istotną od przypadkowej. Dla kogoś, kto szuka w ezoteryce przede wszystkim praktyki rytualnej, książka będzie wyzwaniem, bo konsekwentnie stawia pytanie o sens każdej praktyki.
Tolle, lege
Droga boskiego zjednoczenia
Arthur Edward Waite
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
