
Alchemia · pisma z lat dziewięćdziesiątych XVI w.; 1676 (pierwodruk łaciński, Hamburg); 1893 (przekład angielski Waite’a, podstawa tego wydania)
Pisma alchemiczne Edwarda Kelleya
Przekład z angielskiego
Edward Kelley (Kelly); przekład angielski i opracowanie Arthur Edward Waite
Łacińskie traktaty Edwarda Kelleya, medium Johna Dee i alchemika na dworze Rudolfa II – Kamień filozofów, fragmenty listów, Droga wilgotna i Teatr astronomii ziemskiej – w opracowaniu A. E. Waite’a z 1893 roku, z obszerną przedmową biograficzną.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- Edward Kelley (Kelly); przekład angielski i opracowanie Arthur Edward Waite
- Tytuł oryginału
- Tractatus duo egregii de lapide philosophorum, una cum Theatro astronomiae terrestri (ang. The Alchemical Writings of Edward Kelly, 1893)
- Wydanie źródłowe
- pisma z lat dziewięćdziesiątych XVI w.; 1676 (pierwodruk łaciński, Hamburg); 1893 (przekład angielski Waite’a, podstawa tego wydania)
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Alchemia
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Kim był Edward Kelley poza rolą medium Johna Dee
- 2Jak Waite oddziela legendę o Kelleyu od udokumentowanych faktów
- 3Tradycję proszku z Glastonbury i Księgi świętego Dunstana
- 4Czym jest „roślinne menstruum Saturna” z Drogi wilgotnej
- 5Jak Teatr astronomii ziemskiej łączy siedem metali z planetami
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Alchemik o złej sławie
Edward Kelley (1555–1597) przeszedł do historii przede wszystkim jako medium Johna Dee: od 1582 roku przez kilka lat patrzył w kryształ i zwierciadło podczas seansów, w których Dee notował rzekome przekazy anielskie. Razem wyjechali na kontynent, przebywali w Krakowie i w Pradze, a w końcu w Czechach, gdzie Kelley zyskał protekcję panów z Rożmberka i cesarza Rudolfa II, otrzymał tytuł szlachecki i majątki, po czym popadł w niełaskę, trafił do więzienia i zmarł w niejasnych okolicznościach. Od XVII wieku dominuje o nim opinia oszusta, który wykorzystał łatwowierność uczonego Dee.
Waite w obszernej przedmowie biograficznej nie próbuje go wybielić, ale zauważa, że słowniki biograficzne przepisywały od siebie oskarżenia, często bez żadnej podstawy. Opowieść o fałszowaniu dokumentów w Lancasterze i obciętych uszach uważa za niepewną, wskazuje, że pochodzenie Kelleya i jego studia w Oksfordzie są słabo udokumentowane, i rozdziela dwie sprawy: czy Kelley był uczciwy oraz czy jego pisma mają wartość. Na drugie pytanie odpowiada twierdząco, ale z istotnym zastrzeżeniem: wartość tych traktatów polega nie na tym, że napisał je adept, lecz na tym, że są starannym i zgodnym wyciągiem z dawnych filozofów. Przedmowa prowadzi czytelnika przez kolejne etapy życia Kelleya: przypuszczalne narodziny w Worcesterze w 1555 roku, wątpliwy pobyt w Oksfordzie i pogłoskę, że jego prawdziwe nazwisko brzmiało Talbot, praktykę prawniczą i kłopoty z prawem, spotkanie z Dee, podróż na kontynent, karierę w Czechach i dwukrotne uwięzienie. Waite nie ukrywa, gdzie źródła milkną, i często zostawia pytania otwarte.
Proszek z Glastonbury i legenda o Księdze świętego Dunstana
Główny wątek przedmowy dotyczy tego, co Waite uważa za jedyny naprawdę ważny fakt z życia Kelleya: posiadania dwóch tynktur, czerwonej i białej, które według tradycji znalazł wraz z rękopisem, tak zwaną Księgą świętego Dunstana, w okolicach opactwa Glastonbury. Na nich miały opierać się przemiany metali, o których opowiadano w Czechach i które przyniosły mu cesarską łaskę. Waite referuje te relacje, w tym świadectwa z otoczenia Dee, ale nie ma sposobu, by je sprawdzić, i warto czytać je jako dzieje legendy, a nie jako dowód. Sam Waite zresztą wyraźnie oddziela posiadanie tynktury od umiejętności jej sporządzenia: Kelley miał, według tej tradycji, cudzy proszek, a nie własną Sztukę.
Trzy traktaty i ich materiał
Część tekstowa jest krótka. Pierwszy traktat, Kamień filozofów (De lapide philosophorum), dedykowany cesarzowi, Kelley pisał podobno w czeskim uwięzieniu jako dowód swej wiedzy. Jest to w dużej mierze zbiór i uporządkowanie autorytetów: Hermesa, Gebera, Arnolda z Villanovy, Lullusa, Rosarium i innych, ułożonych tak, by przeprowadzić czytelnika od materii Kamienia przez jego przygotowanie do pomnożenia. Następują fragmenty listów, w których pobrzmiewa osobisty ton więźnia, a potem Droga wilgotna, rozprawa o „roślinnym menstruum Saturna”, czyli o rozpuszczalniku wydobywanym z ołowiu, który w języku alchemii pełni rolę klucza do rozwiązania metali.
Ostatni tekst, Teatr astronomii ziemskiej, przenosi astronomię na ziemię: siedem metali odpowiada tu siedmiu planetom, a ich ruch i przemiany w naczyniu mają odpowiadać porządkowi nieba. Jest to piękny przykład starego hermetycznego przekonania, że dzieło alchemika jest „astronomią niższą”, i jedno z miejsc, w których język tych traktatów najbardziej zbliża się do kosmologii. Wszystkie trzy pisma po raz pierwszy wydrukowano po łacinie w Hamburgu w 1676 roku, prawie osiemdziesiąt lat po śmierci autora, a Waite dał ich pierwszy przekład angielski w 1893 roku.
Jak to czytać
Kto sięga po tę książkę z nadzieją na wgląd w enochiańskie seanse Dee i Kelleya, nie znajdzie go: o kontaktach anielskich mówi tylko przedmowa, a i tam w porządku biograficznym. Jest to tom alchemiczny w ścisłym sensie, mówiący o metalach, rozpuszczalnikach i tynkturach, utkany z cytatów, które dla czytelnika obeznanego z literaturą tematu będą znajome. Jego wartość jest dwojaka. Jako źródło pokazuje, jak w końcu XVI wieku wyglądał kanon autorytetów, który praktyk uważał za konieczny. Jako dokument biograficzny pozwala przyjrzeć się postaci, która do dziś dzieli badaczy: między szarlatanem, wizjonerem a człowiekiem, który pośredniczył w jednej z najdziwniejszych przygód intelektualnych renesansu.
Warto też zwrócić uwagę na ton samych traktatów. Kamień filozofów otwiera dedykacja dla Rudolfa II, w której autor wspomina, że dwukrotnie cierpiał w Czechach kajdany i więzienie, a mimo to nie przestał zgłębiać filozofii, którą „gardzą jedynie niegodziwcy i głupcy”. Ten gorzki, apologetyczny głos łatwo przeoczyć wśród cytatów, a jest najlepszym świadectwem, jak Kelley chciał być widziany.
Przedmowę Waite’a warto czytać ze świadomością, że od 1893 roku wiedza o Dee i Kelleyu bardzo się rozrosła, zwłaszcza dzięki badaniom nad dworem Rudolfa II i nad czeskimi archiwami. Część szczegółów biograficznych jest więc przestarzała, ale ogólna ostrożność Waite’a wobec plotki dobrze się zestarzała.
Tolle, lege
Pisma alchemiczne Edwarda Kelleya
Edward Kelley (Kelly); przekład angielski i opracowanie Arthur Edward Waite
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
