
Neoplatonizm · 1896
Orfeusz
Przekład z angielskiego
George Robert Stow Mead
Studium Meada o orfizmie: początki i pisma orfickie, teogonia i kosmogonia, panteon, misteria i symbolika, dyscyplina życia oraz nauka o ponownych narodzinach, czytane w świetle Proklosa i neoplatoników.
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
- Autor
- George Robert Stow Mead
- Tytuł oryginału
- Orpheus
- Wydanie źródłowe
- 1896
- Przekład
- z języka angielskiego
- Dział
- Neoplatonizm
- Wydanie polskie
- Ordo Theia Philosophia
Quid disces
Czego się dowiesz
- 1Jakie pisma starożytni przypisywali Orfeuszowi i jak je przekazano
- 2Jak przebiega orficka teogonia od Chronosa i Fanesa do Dionizosa
- 3Dlaczego neoplatonicy uznawali Orfeusza za ojca greckiej teologii
- 4Jak orficy rozumieli oczyszczenie, ascezę i sposób życia
- 5Czego uczyli o ponownych narodzinach i kole wcieleń
- 6Jakie odkrycia po 1896 roku zmieniły wiedzę o orfizmie
Commentarius · ok. 3 min lektury
Komentarz do wydania
Orfeusz jako teolog
Większość czytelników zna Orfeusza z opowieści o Eurydyce, i właśnie od niej, od wiersza Wergiliusza w czwartej księdze Georgik, George Robert Stow Mead zaczyna swoje studium. Zaraz jednak przesuwa uwagę gdzie indziej: dla Greków, jak pisze, Orfeusz był przede wszystkim teologiem, twórcą świętych obrzędów i nauczycielem misteriów natury i boga. Za motto całego przedsięwzięcia mogłoby posłużyć zdanie Proklosa, które Mead przytacza we wstępie, w przekładzie Thomasa Taylora: że teologię Greków najpierw ogłosił mistycznie i symbolicznie Orfeusz, potem Pitagoras przekazał ją w obrazach, a wreszcie Platon i jego uczniowie wyłożyli ją naukowo.
Orfeusz ukazał się w Londynie w 1896 roku, w okresie, gdy Mead był jednym z czołowych pisarzy Towarzystwa Teozoficznego. Jest to książka niewielka w porównaniu z Okruchami zapomnianej wiary, ale ambitna: próbuje przedstawić orfizm jako spójny system teologiczny, którego dalszym ciągiem miałyby być pitagoreizm i neoplatonizm. Właśnie dlatego tom znalazł się w katalogu w dziale neoplatońskim, a nie wśród studiów nad religią grecką w ogóle.
Od początków do ponownych narodzin
Rozdziały układają się w logiczny ciąg. Po wstępie Mead omawia początki orfickie, czyli to, co starożytni mówili o samym Orfeuszu i o rodowodzie jego kultu, a następnie dzieła orfickie: hymny, teogonie, poematy, które przypisywano mistycznemu śpiewakowi, oraz sposób, w jaki przechowano je głównie w cytatach późnych autorów. Kolejny rozdział zawiera ogólne uwagi o teologii orfickiej, a dwa następne prowadzą przez teogonię i kosmogonię. Czytelnik pozna tu postaci, które w tradycji neoplatońskiej tworzyły szkielet orfickiej opowieści o początku: Chronosa, kosmiczne jajo, Fanesa, Nocy, Zeusa połykającego świat i rodzącego go na nowo, wreszcie Dionizosa rozszarpanego przez Tytanów.
Najdłuższy rozdział opisuje panteon orficki, interpretowany w duchu Proklosa jako hierarchia boskich mocy. Następnie Mead przechodzi do misteriów i symboliki, czyli do tego, jak obrzędy i mity miały wyrażać prawdy o duszy. Rozdział o dyscyplinie i psychologii dotyczy orfickiego sposobu życia: oczyszczeń, wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, nauki o duszy uwięzionej w ciele. Książkę zamyka rozdział o ponownych narodzinach, w którym autor łączy orficką ideę koła narodzin z teozoficzną nauką o reinkarnacji, oraz bibliografia.
Co w tej książce się zestarzało
Orfeusz należy do epoki, w której badacz orfizmu miał do dyspozycji przede wszystkim fragmenty zebrane przez filologów, z wielkim dziełem Christiana Augusta Lobecka Aglaophamus na czele, oraz przekłady i komentarze Thomasa Taylora. Mead opiera się w dużej mierze na późnych autorach neoplatońskich, zwłaszcza na Proklosie i Damaskiosie, i ich systematyzację rzutuje wstecz na archaiczny orfizm. To podstawowe ograniczenie książki: obraz jednej, uporządkowanej orfickiej teologii jest w znacznej mierze konstrukcją późnoantyczną.
Od 1896 roku wiedza o orfizmie znacznie się zmieniła. Szczególne znaczenie miało odnalezienie w 1962 roku papirusu z Derveni, zawierającego komentarz do orfickiej teogonii z IV wieku przed Chrystusem, a także publikacja kolejnych złotych tabliczek grobowych z instrukcjami dla duszy zmarłego. Jednocześnie w XX wieku pojawił się silny nurt sceptyczny, który zakwestionował samo istnienie zorganizowanego ruchu orfickiego, wskazując, że pod imieniem Orfeusza krążyły bardzo różne teksty i praktyki. Debata ta trwa, a jej obie strony są daleko od obrazu, jaki kreśli Mead. Nowsze wydania fragmentów orfickich porządkują też materiał inaczej, odróżniając wczesne teogonie od późnych Rapsodii, z których korzystali neoplatonicy, i od zbioru Hymnów orfickich, datowanego zwykle na okres cesarstwa. Także utożsamienie orfickiego koła narodzin z teozoficzną reinkarnacją jest interpretacją autora, nie wnioskiem ze źródeł.
Dla kogo jest ta księga
Mimo tych zastrzeżeń Orfeusz ma swoją wartość. Jest przystępnym, uporządkowanym wprowadzeniem do tego, jak orfizm rozumieli neoplatonicy, a więc do tradycji, która przez Proklosa, renesansowych platoników i Thomasa Taylora wywarła ogromny wpływ na zachodnią myśl ezoteryczną. Kto chce zrozumieć, dlaczego Marsilio Ficino śpiewał hymny orfickie, a romantycy i teozofowie widzieli w Orfeuszu pierwszego wtajemniczonego, znajdzie tu dobry klucz.
Najlepiej czytać tę książkę jako świadectwo recepcji, a nie jako rekonstrukcję religii archaicznej Grecji. Rozdziały o teogonii wymagają skupienia, ponieważ imiona bóstw i ich wzajemne relacje mnożą się szybko. Rozdział o dyscyplinie i rozdział końcowy są bardziej przystępne i pokazują, co Mead uważał za żywe dziedzictwo orfizmu: przekonanie, że dusza ma boskie pochodzenie i może przez oczyszczenie powrócić do swojego źródła. Warto połączyć lekturę z nowszymi przekładami fragmentów orfickich oraz z opracowaniami papirusu z Derveni, by zobaczyć, jak bardzo zmienił się obraz od czasów, gdy pisał Mead. Taka konfrontacja nie odbiera tej książce uroku, a pozwala docenić, jak wiele z niej mówi o samym neoplatonizmie.
Tolle, lege
Orfeusz
George Robert Stow Mead
Bez subskrypcji czytnik pokazuje pierwsze 6% stron. Całość przeczytasz w subskrypcji.
