Francis Bacon, Nowa Atlantyda i pytanie o różokrzyżowe pokrewieństwo
Dom Salomona z wydanej w 1627 roku Nowej Atlantydy Francisa Bacona bywa uważany za ukryty portret Bractwa Różanego Krzyża, lecz zbieżności obu wizji lepiej tłumaczy wspólny klimat wczesnonowożytnej reformy wiedzy niż jakakolwiek przynależność czy bezpośrednia zależność.

Utopia wydana po śmierci autora
Nowa Atlantyda nie została opublikowana przez Bacona. Kiedy lord kanclerz zmarł w kwietniu 1626 roku, rękopis opowieści o wyspie Bensalem znalazł się w rękach jego sekretarza i kapelana Williama Rawleya, który w następnym roku wydał go jako dodatek do Sylva Sylvarum, obszernego zbioru obserwacji przyrodniczych. Tekst urywa się w pół zdania, a Rawley opatrzył go uwagą, że reszta nie została ukończona. Zaznaczył też we wstępie, że autor zamierzał przedstawić w tej bajce model kolegium poświęconego badaniu natury i wytwarzaniu wielkich dzieł dla dobra ludzi, a także dodać opis praw i najlepszego ustroju, czego jednak nie zdążył uczynić.
Fabuła jest prosta. Statek płynący z Peru ku Chinom i Japonii zostaje zepchnięty przez wiatry na nieznane wody Morza Południowego i dociera do wyspy, której mieszkańcy znają świat, choć świat o nich nie wie. Podróżni zostają przyjęci w Domu Obcych, poznają historię chrześcijańskiego nawrócenia wyspy, uczestniczą w święcie rodziny, a w końcu jeden z nich zostaje dopuszczony do rozmowy z Ojcem Domu Salomona, który wylicza zasoby i prace swego kolegium: jaskinie i wieże, sztuczne źródła, sady i ogrody doświadczalne, domy dźwięku, światła i zapachu, oraz rozbudowaną hierarchię badaczy zbierających, porządkujących i interpretujących wiedzę o naturze.
Zbieżności, które przyciągały uwagę
Czytelnik znający Famę Fraternitatis od razu dostrzega kilka motywów, które zdają się nawiązywać do manifestów. Najbardziej znany dotyczy wyglądu jednego z mieszkańców wyspy: urzędnik przybywający do podróżnych nosi biały turban z małym czerwonym krzyżem na szczycie. Dla zwolenników tezy o pokrewieństwie był to wręcz podpis – czerwony krzyż na białym tle miał odsyłać do symbolu Bractwa, a orientalny turban do wschodnich podróży Christiana Rosenkreutza.
Drugą zbieżnością jest etos bezinteresowności. W Famie bracia zobowiązują się leczyć chorych bez zapłaty, a urzędnicy Bensalemu odmawiają przyjęcia jakiegokolwiek wynagrodzenia, uznając, że wzięcie zapłaty za służbę byłoby przyjęciem jej dwukrotnie. Trzecią jest tajność połączona z rozległą wiedzą o świecie. Bractwo z manifestów działa w ukryciu, jego członkowie podróżują, nie noszą szczególnego stroju i dostosowują się do obyczajów krajów, w których przebywają. Dom Salomona co kilkanaście lat wysyła na obce lądy „kupców światła”, którzy pod przybranym wyglądem gromadzą książki, instrumenty i wiadomości o wynalazkach, nie ujawniając, skąd pochodzą.
Czwarta zbieżność dotyczy samej idei kolegium. Fama przedstawia wspólnotę mędrców, którzy posiadają wiedzę obejmującą naturę i sztuki, przechowują ją w księgach i przekazują następcom, czekając na czas jej ogłoszenia. Dom Salomona jest zakonem przyrodników, którzy decydują nawet, które z odkryć ujawnić państwu, a które zachować w tajemnicy. W obu przypadkach wiedza jest zarazem dobrem wspólnym i depozytem strzeżonym przez wybranych.
Dochodzi do tego motyw izolacji. Według opowieści Bensalem odgrodził się od świata z woli dawnego króla Solamony, którego prawa ograniczyły przyjmowanie cudzoziemców i wyjazdy mieszkańców, tak aby wyspa mogła korzystać z cudzej wiedzy, nie narażając się na cudze zepsucie. Bractwo z manifestów również zapowiadało, że przez długi czas pozostanie ukryte, a jego istnienie ujawni się dopiero w wyznaczonej chwili. Dla czytelnika szukającego ukrytych powiązań oba schematy – wyspa niewidoczna dla map i wspólnota niewidoczna dla władz – składały się w jedną figurę niewidzialnej mądrości czuwającej nad światem.
Wspólne powietrze epoki
Te podobieństwa są realne, ale wymagają właściwego miejsca w historii. Bacon formułował swój program reformy wiedzy na długo przed ukazaniem się manifestów. The Advancement of Learning wyszło w 1605 roku, a zatem prawie dziesięć lat przed Famą, i zawierało już zasadnicze idee: krytykę jałowej erudycji, wezwanie do systematycznego zbierania faktów, przekonanie, że wiedza powinna służyć poprawie losu ludzkiego, oraz projekt instytucji, które by ją wspierały. Nowa Atlantyda jest literackim obrazem tego programu, a nie nagłą inspiracją z zewnątrz.
Także manifesty miały swoje źródła niezależne od Anglii. Krąg tybiński, z którego się wywodziły, czerpał z niemieckiego paracelsjanizmu, z protestanckiego chiliazmu, z humanistycznej krytyki uniwersytetów, z tradycji encyklopedycznej i z nadziei na odnowę Kościoła. Oba nurty sięgały do wspólnego zasobu wyobrażeń, które w pierwszych dekadach XVII wieku krążyły po całej uczonej Europie: utopii jako formy myślenia o reformie, kolegium jako modelu współpracy uczonych, podróży jako drogi poznania, tajemnicy jako warunku ochrony wiedzy przed nadużyciem.
Wystarczy przypomnieć, że w tych samych latach powstawały inne utopie oparte na podobnym schemacie. Miasto Słońca Tommasa Campanelli, napisane na początku stulecia i wydane drukiem w 1623 roku, przedstawiało społeczność rządzoną przez kapłanów-filozofów, a Christianopolis samego Andreaego z 1619 roku opisywała wyspiarską republikę chrześcijańską z laboratoriami, bibliotekami i szkołami. Gdyby szukać pokrewieństwa Nowej Atlantydy z dziełem tybińskim, właściwym punktem porównania byłaby raczej ta utopia niż manifesty. Ale i tu nie ma dowodu, by Bacon ją znał. Zbieżności wynikają z tego, że autorzy odpowiadali na te same pytania tym samym językiem, a nie z tego, że jeden czytał drugiego. W dwudziestym wieku Frances Yates poświęciła Nowej Atlantydzie osobne rozważania w swojej książce o różokrzyżowym oświeceniu i uznała zbieżności za znaczące; nawet ona jednak nie twierdziła, że Bacon należał do jakiejkolwiek organizacji, lecz że uczestniczył w szerszym ruchu idei. Późniejsza krytyka jej modelu tym bardziej skłania do oddzielania wspólnego klimatu od wspólnoty instytucjonalnej.
Symbol krzyża i chrześcijańska wyspa
Także motyw turbanu z czerwonym krzyżem można czytać bez odwołania do Bractwa. Bensalem jest wyspą chrześcijańską; opowieść o jej nawróceniu, związanym z cudownym słupem światła i arką zawierającą księgi Pisma, zajmuje w tekście ważne miejsce. Krzyż w stroju urzędnika jest zatem przede wszystkim znakiem wyznania mieszkańców, przypominającym podróżnym, że dotarli do ludu, który przyjął Ewangelię. Czerwony krzyż na białym tle był ponadto dobrze znanym symbolem świętego Jerzego, patrona Anglii, i dla angielskiego czytelnika mógł mieć skojarzenia bliższe niż niemiecka legenda. Turban zaś należy do egzotycznej scenerii opowieści, w której wyspiarze łączą cechy Wschodu i Zachodu.
Nie można wykluczyć, że Bacon słyszał o manifestach, które w drugiej dekadzie XVII wieku budziły zainteresowanie także w Anglii, zwłaszcza dzięki pismom Roberta Fludda. Ale brak jakiegokolwiek świadectwa, by się nimi zajmował, by je cytował lub by korespondował z ludźmi uważającymi się za członków Bractwa. Sam Bacon odnosił się zresztą z wyraźną niechęcią do paracelsjanizmu i do autorów, którzy obiecywali uniwersalne lekarstwa i tajne klucze do natury, a więc do środowiska, w którym manifesty znalazły najgorętszych zwolenników. Gdyby był różokrzyżowcem w jakimkolwiek sensie, trudno byłoby wytłumaczyć tę niechęć.
Od Heydona do teorii baconowskich
Związek między Nową Atlantydą a Bractwem zaczęto przedstawiać jako fakt już w XVII wieku. Angielski kompilator John Heydon w latach sześćdziesiątych przerobił opowieść Bacona, zastępując Dom Salomona świątynią różokrzyżowców i podając ją jako relację z podróży do kraju braci. Ten zabieg, będący po prostu zapożyczeniem cudzego tekstu, przyczynił się do utrwalenia przekonania, że Bacon pisał o Bractwie, nawet jeśli nie użył jego imienia.
Prawdziwy rozkwit tej idei przypadł jednak na koniec XIX i początek XX wieku, w związku z tak zwaną teorią baconowską, według której Bacon był autorem dzieł przypisywanych Szekspirowi. Od połowy XIX wieku, po publikacjach Delii Bacon, a następnie w kręgu powołanego w 1886 roku Francis Bacon Society, część entuzjastów zaczęła widzieć w lordzie kanclerzu ukrytego mistrza epoki – twórcę Bractwa Różanego Krzyża, założyciela wolnomularstwa, autora zaszyfrowanych przesłań rozsianych w drukach elżbietańskich i jakubowych. Szukano kryptogramów w paginacji, ornamentach drukarskich i układzie liter, przypisując Baconowi kierowanie tajnym stowarzyszeniem, które przygotowywało nowy świat.
W literaturze teozoficznej poszło się jeszcze dalej: w pismach z kręgu Towarzystwa Teozoficznego, między innymi u Charlesa W. Leadbeatera, Bacon pojawia się jako jedno z wcieleń mistrza, utożsamianego także z hrabią de Saint-Germain. Manly P. Hall w swoich popularnych kompendiach z lat dwudziestych XX wieku łączył te wątki w jedną opowieść o Baconie jako duchowym przywódcy Bractwa. Konstrukcje te mówią więcej o potrzebach ich twórców niż o XVII-wiecznej Anglii: o pragnieniu, by wielkie przemiany kultury miały jednego ukrytego autora i jedną tajną instytucję.
Pokrewieństwo bez przynależności
Czy zatem mówienie o różokrzyżowym pokrewieństwie Nowej Atlantydy jest pozbawione sensu? Nie, pod warunkiem że rozumie się je ostrożnie. Dom Salomona i Bractwo z manifestów należą do jednej rodziny wyobrażeń: oba przedstawiają wspólnotę ludzi poświęconych badaniu dzieł Bożych w naturze, łączących pobożność z wiedzą, działających dla dobra ludzkości i strzegących swojej wiedzy przed niegodnymi. Oba są wyrazem tej samej epoki, która marzyła o odnowie nauk i nie odróżniała jeszcze ostro reformy religijnej od reformy wiedzy.
Różnice są jednak równie istotne. Bractwo z manifestów opiera się na legendzie założyciela, na objawieniu ukrytej mądrości i na zapowiedzi eschatologicznego przełomu. Dom Salomona opiera się na metodzie: na zbieraniu obserwacji, przeprowadzaniu doświadczeń i stopniowym dochodzeniu do praw natury przez pracę zespołową. Pierwsze odwołuje się do przeszłości, w której mądrość została już raz zdobyta i teraz ma być ogłoszona; drugie – do przyszłości, w której wiedzę dopiero trzeba wytworzyć. To rozróżnienie pozwala zrozumieć, dlaczego późniejsza nauka mogła się powoływać na Bacona, a nie na Famę, i dlaczego mimo zewnętrznych podobieństw wyspa Bensalem nie jest ukrytą siedzibą braci Różanego Krzyża.
