Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Czym jest różokrzyżowość

Różokrzyżowość to nurt zrodzony z trzech manifestów wydanych w latach 1614–1616, które ogłosiły istnienie tajnego bractwa Christiana Rosenkreutza; samo bractwo najpewniej nie istniało, lecz jego legenda zrodziła od XVIII wieku liczne, wzajemnie niezależne wspólnoty i doktryny.

Krótka definicja

Różokrzyżowość to nurt duchowy, literacki i organizacyjny, który wywodzi się z trzech anonimowych manifestów opublikowanych w Niemczech w latach 1614–1616 i ogłaszających istnienie tajnego Bractwa Różanego Krzyża, założonego rzekomo przez Christiana Rosenkreutza. Łączy chrześcijańską pobożność z hermetyzmem, alchemią, kabałą i programem odnowy wiedzy, a jej symbolem jest róża rozkwitająca na krzyżu. Słowem tym określa się zarówno ideał ukrytego bractwa mędrców, jak i wszystkie późniejsze stowarzyszenia, które się na tę legendę powołują.

Warto od początku oddzielić pojęcie od instytucji. Różokrzyżowość nie jest historią jednej organizacji, która przetrwała czterysta lat. Jest raczej wzorem, do którego w różnych epokach nawiązywali ludzie o bardzo różnych przekonaniach: luterańscy reformatorzy, niemieccy wolnomularze, angielscy okultyści, amerykańscy twórcy szkół korespondencyjnych. Wspólna jest im legenda, nie rodowód.

Trzy manifesty

Pierwszym tekstem była Fama Fraternitatis, wydana drukiem w Kassel w 1614 roku, choć w odpisach krążyła już kilka lat wcześniej. Tyrolczyk Adam Haslmayr, który odpowiedział na nią entuzjastycznie, za swoje sympatie został skazany na galery, co dobrze pokazuje, że nie było to niewinne ćwiczenie literackie. Fama opowiada o niemieckim szlachcicu imieniem C.R., który w młodości wędrował na Wschód, w Damaszku, Damkarze i Fezie poznał mądrość arabskich uczonych, a po powrocie zgromadził kilku towarzyszy i założył bractwo. Bracia mieli leczyć bezinteresownie, nie nosić wyróżniających strojów, spotykać się raz w roku i ukrywać swoje istnienie przez sto lat.

Kulminacją opowieści jest odkrycie grobowca założyciela. Bracia natrafiają na ukryte drzwi z napisem Post CXX annos patebo, „po stu dwudziestu latach się otworzę”, a za nimi na siedmioboczną kryptę oświetloną sztucznym słońcem, w której spoczywa nienaruszone ciało C.R. Odkrycie staje się znakiem, że nadszedł czas, by bractwo wyszło z ukrycia i wezwało uczonych Europy do udziału w powszechnej reformie.

Program bractwa nie był tajemną doktryną, lecz zestawem postulatów zrozumiałych dla wykształconego czytelnika epoki. Manifesty krytykują jałowość uniwersyteckiej scholastyki i chwalą Paracelsusa, choć zarzucają mu brak pokory. Mówią o „księdze natury”, którą trzeba czytać obok Biblii, o harmonii wiedzy przyrodniczej z pobożnością i o tajemniczej księdze M, zawierającej mądrość założyciela. Wszystko to osadzone jest w luterańskim oczekiwaniu na rychły koniec czasów i na ostatnie, pełne objawienie prawdy przed sądem. Dlatego wielu badaczy widzi w manifestach przede wszystkim dokument religijnego i intelektualnego niepokoju Rzeszy przed wojną trzydziestoletnią, a dopiero w drugiej kolejności dzieło ezoteryczne.

W 1615 roku, również w Kassel, ukazała się po łacinie Confessio Fraternitatis. Podaje ona rok urodzenia założyciela, 1378, i długość jego życia, sto sześć lat, a zarazem zaostrza ton: zapowiada rychły koniec epoki, potępia papiestwo i wzywa do odrzucenia fałszywych alchemików, którzy szukają tylko złota. Trzecim tekstem jest wydane w 1616 roku w Strasburgu Chymische Hochzeit Christiani Rosencreutz anno 1459, czyli Gody chemiczne. To już nie manifest, lecz alegoryczna powieść: stary Christian, zaproszony na królewskie wesele, przez siedem dni przechodzi próby, uczestniczy w śmierci i wskrzeszeniu pary królewskiej i zostaje pasowany na rycerza Złotego Kamienia.

Czy bractwo istniało

Autorem Godów chemicznych był Johann Valentin Andreae, luterański teolog związany z kręgiem przyjaciół w Tybindze, do którego należeli między innymi Tobias Hess i Christoph Besold. Andreae przyznał się do napisania tej powieści w młodości, a samo bractwo w późniejszych pismach nazywał ludibrium, czyli igraszką, żartem. Czy był również głównym autorem Famy i Confessio, nie wiadomo na pewno; większość badaczy łączy je z całym tybińskim kręgiem, a nie z jednym autorem. Godło rodowe Andreaego, krzyż świętego Andrzeja z czterema różami, oraz pieczęć Lutra z różą i krzyżem bywają podawane jako możliwe źródła symbolu, lecz to hipotezy, nie ustalenia.

Najprostsza odpowiedź na pytanie o istnienie bractwa brzmi więc: brak jakichkolwiek dowodów, by za manifestami stała zorganizowana wspólnota. Setki osób publikowały otwarte listy do braci, prosząc o przyjęcie, i żadna nie otrzymała odpowiedzi. Michael Maier i Robert Fludd bronili bractwa w druku, a Kartezjusz w młodości bezskutecznie szukał jego członków. Jednocześnie legenda okazała się niezwykle płodna: skoro bractwa nie było, trzeba je było wymyślić na nowo – i właśnie to zaczęło się dziać w następnym stuleciu.

Rodowód nurtów różokrzyżowych: u góry manifesty z lat 1614–1616, poniżej trzy kolumny – linia stopni od Złotego Różokrzyża XVIII wieku przez Societas Rosicruciana in Anglia do Złotego Brzasku z 1888 roku, wolnomularski stopień Rose-Croix oraz osobne gałęzie XX wieku: Rosicrucian Fellowship, AMORC i Lectorium Rosicrucianum; linia ciągła oznacza udokumentowany związek, przerywana – inspirację
Nurty różokrzyżowe łączy legenda manifestów, a tylko nieliczne z nich łączy udokumentowana ciągłość. · dotknij, aby powiększyć

Złoty Różokrzyż i masoneria

W 1710 roku ukazała się książka Sincerusa Renatusa, czyli śląskiego pastora Samuela Richtera, zawierająca reguły bractwa „Złotego i Różanego Krzyża”. W drugiej połowie XVIII wieku w krajach niemieckich i w Austrii działał już rzeczywisty zakon, Orden des Gold- und Rosenkreuzes, ściśle związany z wolnomularstwem i przyjmujący wyłącznie masonów. Miał dziewięć stopni, od zelatora po maga, a jego członkowie studiowali alchemię, teozofię i chrześcijańską mistykę. Do zakonu należeli wpływowi politycy, w tym Johann Christoph Wöllner, doradca króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II.

Równolegle we Francji powstał wolnomularski stopień Rose-Croix, nadawany w systemach wysokich stopni i później włączony jako osiemnasty stopień do Dawnego i Uznanego Rytu Szkockiego. Jego symbolika jest chrześcijańska – krzyż, róża, pelikan karmiący pisklęta – lecz nie zawiera alchemicznego programu manifestów. To ważne rozróżnienie: „różokrzyżowiec” w loży nie musiał mieć nic wspólnego z hermetyzmem.

W XIX wieku nurt ożył w Anglii. W latach 1865–1866 Robert Wentworth Little założył Societas Rosicruciana in Anglia, stowarzyszenie dla chrześcijańskich mistrzów masońskich, które przejęło dziewięciostopniowy układ Złotego Różokrzyża. Trzej jego członkowie – William Wynn Westcott, Samuel Liddell MacGregor Mathers i William Robert Woodman – założyli w 1888 roku Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku. Jego Zakon Wewnętrzny, Rosae Rubeae et Aureae Crucis, uczynił legendę Rosenkreutza osią wtajemniczenia: w rytuale stopnia Adeptus Minor, opublikowanym później przez Israela Regardiego, kandydat wchodzi do odtworzonej siedmiobocznej krypty. W tym samym roku we Francji Stanislas de Guaita założył Kabalistyczny Zakon Róży i Krzyża, a Joséphin Péladan wkrótce poszedł własną, katolicką i artystyczną drogą.

Gałęzie XX wieku

Wiek XX przyniósł organizacje, które nie wywodziły się z żadnej z tych linii, lecz z osobnych inicjatyw. Max Heindel, który słuchał wykładów Rudolfa Steinera, założył w 1909 roku w Stanach Zjednoczonych Rosicrucian Fellowship i wyłożył jej naukę w The Rosicrucian Cosmo-Conception; wspólnota ma siedzibę na Mount Ecclesia w Oceanside w Kalifornii. Harvey Spencer Lewis założył w 1915 roku w Nowym Jorku AMORC, Antiquus Mysticus Ordo Rosae Crucis, który stał się jedną z największych organizacji ezoterycznych świata, prowadzącą naukę głównie korespondencyjnie. W Holandii Jan van Rijckenborgh i Catharose de Petri rozwinęli Lectorium Rosicrucianum, wspólnotę o wyraźnie gnostyckim charakterze.

Każda z tych organizacji przedstawia własną historię i własne roszczenia do starożytności, czasem sięgające Egiptu faraonów. Historyk może je opisać jako elementy tożsamości wspólnoty, ale nie jako fakty potwierdzone źródłami. Żadna z nich nie ma udokumentowanego związku z tybińskim kręgiem ani z hipotetycznym bractwem manifestów.

Osobne miejsce zajmuje Rudolf Steiner, który w wielu wykładach mówił o Christianie Rosenkreutzu jako o wielkim nauczycielu duchowym, działającym przez kolejne wcielenia. Steiner nie założył zakonu różokrzyżowego, lecz uczynił różokrzyżowość jednym ze źródeł antropozofii, a medytacja nad różą na czarnym krzyżu, opisana w jego książce o wiedzy tajemnej, stała się jednym z najbardziej znanych ćwiczeń tego nurtu. To kolejny przykład, jak legenda manifestów żyła poza strukturami organizacyjnymi.

Czym różokrzyżowość nie jest i jak ją czytać

Najczęstsza pomyłka to przekonanie o nieprzerwanym łańcuchu wtajemniczonych od Christiana Rosenkreutza do dzisiejszych zakonów. Druga to utożsamianie różokrzyżowości z wolnomularstwem: nurty te przenikały się w XVIII i XIX wieku, lecz mają odrębne początki i odmienne cele. Trzecia to traktowanie Christiana Rosenkreutza jako postaci historycznej; jest on bohaterem literackim, którego sens leży w opowieści, a nie w biografii.

Czwarta pomyłka dotyczy samego symbolu. Róża na krzyżu nie ma jednego, ustalonego znaczenia: bywa czytana jako Chrystus i Jego męka, jako dusza rozkwitająca na krzyżu ciała, jako zjednoczenie przeciwieństw albo jako pieczęć milczenia. Każda wspólnota nadawała jej własny sens, i to także jest częścią historii różokrzyżowości.

Najlepiej zacząć od samych manifestów i Godów chemicznych, dostępnych w wielu przekładach. Klasyczną, choć w części przestarzałą książką jest The Rosicrucian Enlightenment Frances Yates z 1972 roku, która osadziła manifesty w polityce palatynatu reńskiego. Rzetelny przegląd całych dziejów daje Christopher McIntosh w The Rosicrucians, a jego The Rose Cross and the Age of Reason opisuje Złoty Różokrzyż XVIII wieku. Zwięzłe wprowadzenie francuskie napisał Roland Edighoffer w Les Rose-Croix, a Susanna Åkerman w Rose Cross over the Baltic pokazała, jak legenda rozprzestrzeniała się na północy Europy.

Czytając te książki, warto mieć w pamięci prostą myśl: siła różokrzyżowości nie polegała na tym, że bractwo istniało, lecz na tym, że wielu ludzi chciało, by istniało. Manifesty opisały ideał – wiedzę służącą uzdrawianiu, pobożność bez fanatyzmu, mędrców działających w ukryciu dla dobra świata – i ten ideał okazał się trwalszy niż jakakolwiek instytucja.