Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Różokrzyż

Julius Sperber i Echo Bractwa Różanego Krzyża

Echo der von Gott hocherleuchteten Fraternitet z 1615 roku, przypisywane anhalckiemu urzędnikowi Juliusowi Sperberowi, nie było zwykłym listem do nieuchwytnego Bractwa, lecz pierwszą próbą wpisania go w łańcuch tajnej mądrości od Adama, co uczyniło z nowej legendy tradycję rzekomo pradawną.

Słońce wschodzące nad miastem, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Słońce wschodzące nad miastem, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Wołanie i odpowiedź

Tytuł pisma Sperbera jest wyborem metafory, a nie tylko konwencją. Fama Fraternitatis, wydana drukiem w Kassel w 1614 roku, była w zamierzeniu wołaniem: ogłaszała istnienie bractwa i zapraszała uczonych Europy, by odpowiedzieli, drukiem lub listownie, choć bez podawania adresu. W ciągu kilku lat ukazały się dziesiątki takich odpowiedzi, od entuzjastycznych zgłoszeń po zjadliwe szyderstwa. Kto nazywał swój tekst „echem”, deklarował, że nie dodaje nowego głosu, lecz odbija ten, który już zabrzmiał; zarazem jednak echo powtarza głos z innego miejsca, a więc nieco go zmienia.

Na tle innych odpowiedzi tej fali pismo Sperbera wyróżnia się charakterem. Adam Haslmayr, tyrolski paracelsysta, odpowiedział już w 1612 roku, znając manifest jeszcze z rękopisu, i zapłacił za to zesłaniem na galery; Andreas Libavius zaatakował manifesty jako mieszaninę paracelsjańskich błędów i magii. Obu tym postaciom poświęcono w tej bibliotece osobne eseje. Echo nie jest ani prośbą o przyjęcie, ani polemiką. Jest uczonym traktatem, który usiłuje odpowiedzieć na pytanie, które sceptycy zadawali najczęściej: jak to możliwe, że bractwo tak wielkiej mądrości istniało w ukryciu przez stulecia, i dlaczego miałoby ujawnić się akurat teraz.

Urzędnik z Anhalt

O samym Sperberze wiadomo mniej, niż sugerują popularne opracowania. Żył w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku i zmarł w 1616 roku, a więc rok po ukazaniu się Echa. Był związany z księstwem Anhalt-Dessau jako urzędnik dworski, w źródłach określany jako radca lub zarządca; szczegóły jego kariery pozostają słabo udokumentowane. Większość pism przypisywanych mu jako autorowi ukazała się drukiem dopiero kilkadziesiąt lat po jego śmierci, w okresie, gdy wydawcy chętnie sięgali po teksty różokrzyżowe i kabalistyczne. Wśród nich znajdują się traktat o trzech wiekach świata, Isagoge wprowadzająca w poznanie trójjedynego Boga i natury oraz zbiór kabalistycznych modlitw. Datowanie i ewentualne ingerencje wydawców w te teksty są przedmiotem badań i nie wszystkie atrybucje są pewne.

Anhalt był w tym czasie miejscem szczególnym. Książęta z dynastii askańskiej przeprowadzili w ostatnich latach XVI wieku tak zwaną drugą reformację, wprowadzając w swoich ziemiach kalwinizm, i utrzymywali bliskie związki z kalwińskim Palatynatem. Chrystian I, książę Anhalt-Bernburg, był jednym z głównych strategów protestanckiej polityki antyhabsburskiej i patronem uczonych zainteresowanych alchemią i proroctwem. W tym środowisku oczekiwanie wielkiej reformy, łączącej odnowę Kościoła, nauki i państwa, było nie tylko marzeniem pobożnych, ale i częścią politycznego programu. Sperber nie należał do pierwszego rzędu tych ludzi, ale żył wśród nich i dzielił ich język, w którym słowa „reformacja”, „mądrość” i „ostatni czas” miały jednocześnie sens religijny i polityczny.

Starsze opracowania łączą z Anhalt także Johanna Arndta i przedstawiają księstwo jako jedno środowisko mistycznej reformy. Trzeba to uściślić: Arndt pełnił urząd duchowny w Anhalt w latach osiemdziesiątych XVI wieku i opuścił je w 1590 roku właśnie z powodu sporu o zmiany wyznaniowe, na długo przed powstaniem Echa. Związek między nim a Sperberem, jeśli istniał, był związkiem lektury i wspólnej epoki, a nie bezpośredniej współpracy.

Osobnym świadectwem tej samej postawy są przypisywane mu modlitwy kabalistyczne. Kabała nie jest w nich systemem spekulacji o sefirach ani techniką kombinacji liter, lecz przede wszystkim praktyką pobożności: wzywaniem Boga przez święte imiona, które w tradycji chrześcijańskiej kabały od Reuchlina łączono z imieniem Jezusa. Taki rys pasuje do obrazu luterańsko-kalwińskiego dworzanina, dla którego tajna mądrość była przede wszystkim drogą modlitwy i poznania Boga, a dopiero w drugiej kolejności wiedzą o naturze. Jeśli atrybucja jest trafna, to właśnie ta pobożna kabała stanowi tło, na którym należy czytać obronę bractwa w Echu.

Łańcuch mądrości od Adama

Najważniejszy argument Echa dotyczy historii tajnej wiedzy. Sperber przedstawia ją jako dar, który Bóg dał pierwszemu człowiekowi, a który po upadku nie zginął, lecz był przekazywany w każdym pokoleniu przez nielicznych wybranych. Do tego łańcucha należeli w jego wykładzie między innymi patriarchowie przed i po potopie, Mojżesz, wykształcony w mądrości Egipcjan, Salomon, prorocy, magowie ze Wschodu, którzy rozpoznali gwiazdę Chrystusa, i sam Chrystus z apostołami. Wiedza ta, nazywana u niego magią, kabałą i boską filozofią, nie była wymysłem ludzkim, lecz objawieniem, i dlatego nie mogła się ostatecznie zatracić.

W tej konstrukcji Bractwo Różanego Krzyża przestaje być nowością. Jest najnowszym ogniwem łańcucha, nie jego początkiem. Zarzut sceptyków, że niemożliwe jest istnienie tak wielkiej mądrości bez śladu w historii, Sperber odwraca: ślady są wszędzie, w Biblii, u ojców Kościoła i u pogańskich mędrców, tylko nie umiano ich odczytać. Ukrycie nie jest dowodem fałszu, lecz koniecznym warunkiem przetrwania wiedzy, która w niepowołanych rękach staje się niebezpieczna. Ujawnienie zaś następuje teraz, ponieważ zbliża się czas, w którym Bóg postanowił udzielić tej mądrości szerzej.

Ten argument miał swoje źródła. Renesansowa idea prisca theologia, omawiana w osobnym eseju, przygotowała przekonanie o ciągłości pradawnej mądrości, a kabała chrześcijańska od czasów Reuchlina twierdziła, że Mojżesz otrzymał na Synaju obok prawa pisanego także ustny przekaz, przechowywany przez wtajemniczonych. Sperber połączył te dwie idee i nadał im formę apologii bractwa. Jest to krok niewielki w sensie intelektualnym, ale o dalekosiężnych skutkach: po raz pierwszy różokrzyżowcy zostali przedstawieni nie jako grupa reformatorów, którzy odnaleźli wiedzę w podróży na Wschód, jak chciała Fama, lecz jako strażnicy wiedzy, którą ludzkość posiadała od początku.

Wiedza o Echu i całej pierwszej fali odpowiedzi na manifesty zawdzięcza wiele pracy bibliograficznej ostatnich dziesięcioleci. Carlos Gilly, związany z amsterdamską Bibliotheca Philosophica Hermetica, opisał w katalogu Cimelia Rhodostaurotica (1995) zachowane druki i rękopisy z lat 1610–1660, dzięki czemu można dziś śledzić, kto, kiedy i gdzie odpowiadał na wołanie Famy. Takie zestawienia pokazują, że Echo było jednym z wielu głosów, ale zarazem jednym z tych, które najwcześniej przeniosły dyskusję z pytania „czy bractwo istnieje” na pytanie „skąd pochodzi jego mądrość”. Historię tych badań, od Willa-Ericha Peuckerta po Gilly'ego, omawia osobny esej.

Trzy wieki i ostatni czas

Oczekiwanie bliskiej przemiany świata nadaje Echu ton proroczy. Sperber myślał o historii w kategoriach trzech wieków – tak przynajmniej wynika z przypisywanego mu traktatu, wydanego długo po jego śmierci – co zbliża go do tradycji sięgającej Joachima z Fiore, choć w wersji przefiltrowanej przez protestancką apokaliptykę. Pierwszy wiek należał do Ojca i prawa, drugi do Syna i ewangelii, trzeci miał być wiekiem Ducha, w którym prawda, dotąd ukryta, stanie się jawna dla wszystkich, którzy są do niej przygotowani. Ujawnienie bractwa było w tej perspektywie znakiem, że trzeci wiek właśnie się zaczyna.

Takie oczekiwania nie były wówczas marginesem. Nowe gwiazdy z lat 1572 i 1604, którym poświęcono w tej bibliotece osobny esej, interpretowano jako znaki wielkiej zmiany; proroctwo o powrocie Eliasza Artysty, wywodzone z pism Paracelsusa, zapowiadało przyjście odnowiciela wiedzy; luterańscy i kalwińscy kaznodzieje liczyli lata do końca świata. Sperber wpisuje bractwo w tę atmosferę, ale nadaje jej szczególny kierunek: ostatni czas nie jest u niego przede wszystkim czasem sądu, lecz czasem jawności, kiedy ukryta wiedza wychodzi na światło.

Dla ortodoksji luterańskiej i kalwińskiej była to propozycja niepokojąca. Twierdzenie, że obok Pisma istnieje przekaz tajnej mądrości, przekazywany przez wybranych od Adama, podważało zasadę sola scriptura i zbliżało się do tego, co teologowie nazywali entuzjazmem. Nic dziwnego, że w polemikach przeciw różokrzyżowcom zarzut nowego gnostycyzmu i schwärmerstwa powracał regularnie. Echo dostarczało przeciwnikom argumentów równie skutecznie jak zwolennikom, bo im starszy rodowód przypisywano bractwu, tym łatwiej było je oskarżyć o herezję.

Dziedzictwo argumentu o starożytności

Największe znaczenie Sperbera polega na tym, co jego argument uczynił możliwym w następnych stuleciach. Manifesty mówiły o bractwie założonym w XV wieku przez jednego człowieka, Christiana Rosenkreutza, którego grób odnaleziono po stu dwudziestu latach. Była to historia zamknięta w czasie, z wyraźnym początkiem. Sperber otworzył ją w przeszłość: skoro bractwo jest tylko ostatnią formą odwiecznej mądrości, to jego dzieje sięgają Mojżesza, Egiptu i raju.

Ten ruch powtarzali niemal wszyscy, którzy później zakładali zakony różokrzyżowe. Złoci Różokrzyżowcy XVIII wieku wywodzili swoją wiedzę od pradawnych mędrców, dziewiętnastowieczni okultyści łączyli różokrzyżowców z egipskimi misteriami, a w XX wieku amerykański zakon AMORC przedstawiał swoje początki w Egipcie faraona Echnatona. Nie znaczy to, że wszyscy czytali Echo. Znaczy, że Sperber jako jeden z pierwszych sformułował logikę, której potrzebowała każda organizacja chcąca uchodzić za starszą od swojej dokumentowanej historii. W tym sensie jego krótkie pismo z 1615 roku jest jednym z kamieni węgielnych różokrzyżowej mitologii.

Istnieje przy tym ironia, której Sperber nie mógł przewidzieć. Johann Valentin Andreae, którego krąg najpewniej stworzył legendę, w późniejszych latach nazywał ją igraszką, ludibrium, i dystansował się od tłumu entuzjastów szukających bractwa. Odpowiedzi takie jak Echo należały do zjawiska, które autorów manifestów raczej przeraziło, niż ucieszyło: zamiast pobudzić reformę, zrodziły poszukiwanie tajnego zakonu i jego rodowodu.

Historyk powinien jednak oddzielić dwie rzeczy, które w Echu są ze sobą spojone. Pierwsza to świadectwo epoki: tekst pokazuje, jak w protestanckich Niemczech, w kręgu dworów zainteresowanych reformą i proroctwem, odbierano manifesty i jakich odpowiedzi szukano w ich obietnicach. Druga to twierdzenie historyczne, że istniał nieprzerwany łańcuch tajnej mądrości od Adama do braci różokrzyżowych, które jest konstrukcją teologiczną bez oparcia w źródłach. Pierwsza zasługuje na uważną lekturę jako dokument mentalności. Druga zasługuje na to, by ją rozpoznać jako narodziny mitu, który miał trwać dłużej niż samo bractwo, którego nikt nigdy nie odnalazł.