Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Różokrzyż

Powszechna reformacja świata – Boccalini w jednym tomie z Famą

Pierwsze wydanie Famy Fraternitatis z 1614 roku otwierał niemiecki przekład satyry Traiana Boccaliniego o nieudanej reformie świata, co nadaje manifestowi ironiczną ramę: obietnica powszechnej odnowy pojawia się w towarzystwie opowieści o mędrcach, którzy chcieli naprawić wszystko, a skończyli na cenach kapusty.

Strona tytułowa drugiej części „Avisos del Parnaso” Traiana Boccaliniego w przekładzie hiszpańskim, rytował Martin Droeshout, 1635–1640 – domena publiczna
Strona tytułowa drugiej części „Avisos del Parnaso” Traiana Boccaliniego w przekładzie hiszpańskim, rytował Martin Droeshout, 1635–1640 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Tom, który zaczyna się od cudzej satyry

Czytelnik, który w 1614 roku wziął do ręki druk wydany w Kassel przez Wilhelma Wessela, nie zaczynał lektury od opowieści o bracie C.R.C. i jego grobowcu. Tytuł tomu brzmiał Allgemeine und General Reformation der gantzen weiten Welt, a dopiero dalsze jego człony zapowiadały „wraz z” Famą Fraternitatis Chwalebnego Zakonu Różanego Krzyża oraz krótką odpowiedzią pana Haslmayra. Pierwsze strony zajmował więc tekst zupełnie innego pochodzenia: przekład jednego z rozdziałów włoskiego dzieła satyrycznego, które dopiero co zdobyło w Europie ogromną popularność.

Ten fakt bibliograficzny przez długi czas traktowano jak ciekawostkę. Późniejsze przedruki często pomijały satyrę, a wiele XIX- i XX-wiecznych przekładów Famy w ogóle o niej nie wspominało, przez co manifest zaczął funkcjonować jako tekst samodzielny. Tymczasem zestawienie, jakiego dokonał pierwszy wydawca, jest jedną z najważniejszych wskazówek, jak czytać cały zbiór. Pokazuje bowiem, że Fama weszła do obiegu drukowanego w towarzystwie utworu, który wyśmiewał samą ideę powszechnej reformy przeprowadzonej przez grono uczonych mędrców.

Warto zauważyć, że tom ma budowę trójdzielną. Najpierw satyra o reformie, która się nie powiodła, potem manifest zapowiadający reformę prawdziwą, wreszcie głos czytelnika, który na tę zapowiedź odpowiedział z całą powagą. Taki układ przypomina sekwencję, w której zestawiono trzy różne tonacje tego samego tematu: drwinę, obietnicę i wiarę. Niezależnie od tego, czy był on zamierzony w szczegółach, nadaje całości charakter wielogłosowej rozmowy o możliwości odnowy świata, a nie jednoznacznej proklamacji.

Traiano Boccalini i jego Parnas

Traiano Boccalini, urodzony w 1556 roku w Loreto, był prawnikiem i urzędnikiem w Państwie Kościelnym, sprawującym różne funkcje administracyjne w prowincji. Sławę zdobył dopiero pod koniec życia dzięki Ragguagli di Parnaso, „Wieściom z Parnasu”, wydanym w Wenecji w dwóch częściach, czyli „centuriach”, w latach 1612 i 1613. Zmarł w Wenecji w 1613 roku, wkrótce po ukazaniu się drugiej części; okoliczności jego śmierci obrosły pogłoskami, których nie da się dziś zweryfikować.

Pomysł dzieła był prosty i znakomity. Na Parnasie, gdzie panuje Apollo, mieszkają wielcy pisarze, filozofowie i władcy wszystkich epok. Boccalini pisze relacje z tego, co się tam dzieje – na wzór gazetowych korespondencji, które w jego czasach zaczynały krążyć po Europie. W tej fikcyjnej formie mógł komentować politykę, obyczaje dworów, hipokryzję uczonych i ambicje monarchów, zwłaszcza hiszpańskich, wobec których był bardzo krytyczny. Satyra polityczna przeplata się tu z refleksją moralną, a ton waha się między lekką kpiną a goryczą obserwatora, który zbyt długo oglądał władzę z bliska.

Forma „wieści” nie była przypadkowa. Na przełomie XVI i XVII wieku po Europie krążyły rękopiśmienne i drukowane biuletyny, włoskie avvisi, donoszące o wydarzeniach na dworach, wojnach, nominacjach i skandalach. Boccalini przeniósł tę formę na Parnas i w ten sposób uczynił z niej narzędzie satyry: czytelnik dostawał relację utrzymaną w rzeczowym tonie korespondenta, a pod spodem znajdował komentarz do bieżącej polityki. Dzieło szybko zyskało przekłady i naśladowców, także w krajach niemieckich, gdzie jego antyhiszpańskie ostrze trafiało w nastroje protestanckich elit.

Siedmiu mędrców przy pracy

Rozdział, który trafił do kasselskiego tomu, należy do pierwszej centurii i opowiada o „generalnej reformie wszechświata”, ogłoszonej z rozkazu Apollina przez siedmiu mędrców Grecji i innych uczonych. Apollo, zatroskany zepsuciem ludzkości, powierza mędrcom zadanie znalezienia lekarstwa na wszystkie choroby świata. Do starożytnej siódemki dołączają inni, a wśród nich surowy Katon i Seneka. Zgromadzenie obraduje uroczyście, a każdy z uczestników przedstawia swój plan uzdrowienia ludzkości.

Propozycje są coraz bardziej radykalne i coraz mniej praktyczne. Tales chce, by w piersiach ludzi wybito okienka, przez które można byłoby zajrzeć w serca i zdemaskować obłudę. Inni proponują zrównanie majątków, zniesienie złota i srebra jako źródła chciwości, oddzielenie narodów górami i zakazem podróży, rozmaite reformy wychowania i sądownictwa. Katon, rozgoryczony stanem rodzaju ludzkiego, posuwa się do wniosku, że jedynym środkiem byłby nowy potop. Każdy pomysł zostaje rozważony i odrzucony – za kosztowny, za niebezpieczny, za sprzeczny z naturą ludzką albo z interesami tych, którzy mieliby go wykonać.

Zakończenie jest arcydziełem antyklimaksu. Po długich obradach mędrcy, nie mogąc uzgodnić żadnej wielkiej reformy, ogłaszają z pompą dekret ustalający ceny kapusty, sardynek i dyń. Ludzkość przyjmuje to z ulgą i uznaniem, a świat pozostaje dokładnie taki, jaki był. Morał nie wymaga komentarza: projekty totalnej odnowy, wymyślane przez uczonych przy stole, kończą się drobiazgami, ponieważ zło tkwi w ludziach, a nie w braku dobrych programów.

Rozdział ten był przy tym jednym z najbardziej znanych w całym zbiorze i szybko zaczął żyć osobno. Jego tematyka – rozczarowanie wielkimi planami naprawy ludzkości – trafiała do czytelników zmęczonych zarówno sporami teologicznymi, jak i obietnicami polityków. Przekładano go i przerabiano, a obraz mędrców ustalających ceny warzyw stał się w kulturze europejskiej skrótową figurą jałowości uczonych narad.

Przekład i tłumacz

Niemiecki przekład zamieszczony w tomie z 1614 roku nie był podpisany. Badania nad tybińskim środowiskiem Andreaego doprowadziły jednak do hipotezy, że jego autorem był Christoph Besold, prawnik z Tybingi, przyjaciel Andreaego i właściciel wybitnej biblioteki, w której nie brakowało włoskiej literatury politycznej. Za tą hipotezą przemawia jego znajomość włoskiego, zainteresowanie publicystyką polityczną i bliskość osób uważanych za autorów manifestów. Zdecydowanego dowodu brak, dlatego w literaturze mówi się zwykle o przypisaniu, a nie o pewności.

Jeśli przypisanie jest trafne, obraz staje się wyjątkowo wymowny. Ten sam krąg, który stworzył lub współtworzył Famę, przyłożył rękę do przekładu satyry wyśmiewającej plany powszechnej reformy, a wydawca umieścił oba teksty pod jedną okładką. Niezależnie od tego, czy decyzja o zestawieniu zapadła w Tybindze, czy w Kassel, czytelnik otrzymał tom, w którym obietnica i drwina sąsiadowały ze sobą.

Wiadomo przy tym, że Andreae podziwiał Boccaliniego i sam pisał w podobnym duchu. Jego późniejsze utwory satyryczne, zwłaszcza Menippus z 1617 roku i Mythologia Christiana z 1619 roku, przejmują od włoskiego autora formę krótkich scen alegorycznych, w których personifikacje cnót i wad, uczeni i władcy odgrywają małe dramaty moralne. Boccalini był więc dla tybińskich przyjaciół nie przypadkowym autorem, lecz wzorem literackim i bratnim umysłem.

Nie bez znaczenia był również polityczny klimat Niemiec tamtych lat. Słowo „reformacja” w tytule tomu nie brzmiało neutralnie w kraju, który od stulecia żył skutkami reformacji Lutra, a w 1608 roku widział powstanie Unii Protestanckiej, zrzeszającej książąt obawiających się kontrreformacyjnej ofensywy Habsburgów. Zapowiedź „powszechnej i generalnej reformacji całego szerokiego świata” mogła być odczytywana jako hasło religijno-polityczne, a nie tylko jako obietnica moralnego odrodzenia. Satyra Boccaliniego, wymierzona w hiszpańską hegemonię, dobrze współbrzmiała z takimi nastrojami, choć sama nie była tekstem protestanckim.

Rama ironiczna i jej granice

Jak rozumieć to sąsiedztwo? Najprostsze odczytanie widzi w satyrze klucz do całego przedsięwzięcia: manifest miałby być żartem, a włoski tekst – mrugnięciem do wtajemniczonych, że nie należy go traktować dosłownie. To odczytanie zgadza się z późniejszym słowem Andreaego, który nazywał sprawę różokrzyżową ludibrium, i z faktem, że w środowisku tybińskim ceniono grę literacką.

Takie wyjaśnienie jest jednak zbyt łatwe. Satyra Boccaliniego nie drwi z pragnienia reformy, lecz z określonej jej formy: z przekonania, że świat można naprawić dekretem wymyślonym przez uczonych, bez przemiany ludzkich serc. Okienko w piersi Talesa jest symbolem tej pokusy – chęci, by z zewnątrz, mechanicznie, zapanować nad tym, co wewnętrzne. W tym sensie satyra może stanowić nie tyle zaprzeczenie Famy, ile jej negatywne tło: oto, jak wygląda reforma, która się nie udaje, ponieważ zaczyna od urządzeń zamiast od duszy.

Taka lektura pozwala zrozumieć, dlaczego dwa teksty mogły się znaleźć obok siebie bez sprzeczności. Satyra pokazuje bankructwo reform zewnętrznych i uczonych utopii; manifest proponuje coś innego, przynajmniej w swojej deklaracji – wspólnotę ludzi, którzy przeszli wewnętrzną przemianę i z niej czerpią wiedzę. Ironia nie neguje tu powagi, ale ją oczyszcza, odgradzając prawdziwą odnowę od jej karykatury. Nie da się przy tym rozstrzygnąć, czy taka była świadoma intencja wydawcy; można jedynie stwierdzić, że zestawienie na nią pozwala.

Co zgubiły późniejsze wydania

W kolejnych latach tom kasselski był wznawiany i przedrukowywany, a satyra Boccaliniego towarzyszyła Famie jeszcze w niektórych edycjach. Z czasem jednak wydawcy coraz częściej przedstawiali manifesty samodzielnie, łącząc Famę z Confessio i pomijając włoską satyrę. To odcięcie miało poważne skutki. Tekst o Bractwie, wyjęty z pierwotnego kontekstu, zaczął być czytany w trybie jednoznacznie poważnym, jako dokument istniejącego zakonu albo jako objawienie, a jego literacka dwuznaczność stopniowo się zacierała.

Odtworzenie pierwotnej postaci tomu jest zatem czymś więcej niż drobną korektą bibliograficzną. Przypomina, że różokrzyżowy mit narodził się w kulturze, która znała śmiech jako narzędzie myśli moralnej i umiała łączyć proroczą nadzieję z autoironią. Przypomina też, że pierwsi czytelnicy Famy mogli mieć do dyspozycji wskazówkę, której później zabrakło: przed opowieścią o zakonie mędrców przeczytali opowieść o mędrcach, którzy chcieli naprawić świat, a zdołali jedynie ustalić cenę sardynek.

Historyk idei nie musi wybierać między odczytaniem Famy jako żartu i jako poważnego wezwania. Tom z 1614 roku pokazuje, że te dwie możliwości od początku współistniały, i to z woli tych, którzy oddali go do druku. Satyra Boccaliniego, włożona przed manifest jak przedmowa bez podpisu, nie rozstrzyga sporu, lecz każe go prowadzić z większą ostrożnością, niż czyniło to wielu entuzjastów i krytyków Bractwa w ciągu następnych czterech stuleci.