Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Księga Komariosa i misterium filozofów

Grecka księga przypisana Komariosowi, filozofowi i arcykapłanowi nauczającemu Kleopatrę, przedstawia Dzieło jako misterium, w którym ciało zostaje opuszczone przez ducha i duszę, przechodzi przez śmierć, a następnie przyjmuje je z powrotem i zmartwychwstaje w odmienionej, trwałej postaci.

Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Nauczyciel znany tylko z tytułu

Komarios jest jedną z najbardziej zagadkowych postaci greckiego korpusu alchemicznego. Jego imię otwiera tekst zatytułowany w rękopisach mniej więcej jako księga Komariosa, filozofa i arcykapłana, który nauczał Kleopatrę boskiej i świętej sztuki. Poza tym nagłówkiem i kilkoma wzmiankami na listach dawnych mistrzów, sporządzanych przez bizantyjskich kompilatorów, nie wiadomo o nim nic. Nie zachowały się żadne inne dzieła pod jego imieniem, nie znamy jego ojczyzny ani czasu działalności. Tytuł arcykapłana sugeruje związek z egipską hierarchią świątynną, ale może równie dobrze być literackim ozdobnikiem, który miał uwiarygodnić tekst.

Uderza przy tym, że tytułowy nauczyciel w znacznej części księgi milczy. Głos zabiera przede wszystkim Kleopatra, która odpowiada na pytania zgromadzonych filozofów i objaśnia im tajemnicę sztuki. Badacze, m.in. Richard Reitzenstein, który na początku XX wieku poświęcił temu utworowi uwagę w swoich studiach nad greckim mistycyzmem, zastanawiali się, czy nagłówek z imieniem Komariosa nie został dodany do starszego dialogu Kleopatry, czy też oba człony od początku tworzyły jedną kompozycję. Rozstrzygnięcie tej kwestii nie jest możliwe na podstawie zachowanego materiału, a stan rękopisów, w których fragmenty bywają przestawione i powtórzone, utrudnia ją jeszcze bardziej.

Ta niepewność ma jednak wartość interpretacyjną. Niezależnie od genezy tekstu, w jego obecnej postaci powstała struktura trójstopniowa: nauczyciel, który przekazuje wiedzę, uczennica, która ją przyjęła i sama stała się nauczycielką, oraz zgromadzenie filozofów, którzy dopiero do niej dążą. Komarios stoi na początku łańcucha, a jego obecność, choćby tylko w tytule, nadaje całości charakter przekazu wtajemniczenia. Wiedza Kleopatry nie jest jej wynalazkiem; jest dziedzictwem, otrzymanym od arcykapłana.

Taki układ ról ma również wymiar pedagogiczny. Uczennica, która przemawia w obecności milczącego mistrza, jest zarazem dowodem skuteczności jego nauki: przekaz się dopełnił, skoro ten, kto przyjął wiedzę, potrafi ją sam przekazać dalej. W tradycjach misteryjnych i filozoficznych późnej starożytności podobne przejście od słuchania do nauczania oznaczało osiągnięcie pewnego stopnia doskonałości. Księga nie formułuje tej myśli wprost, lecz jej kompozycja ją sugeruje. Milczenie Komariosa nie jest w tej perspektywie brakiem, lecz znakiem, że jego dzieło zostało wykonane, a tajemnica znalazła nowe usta.

Słownik misterium

Język księgi jest językiem misteriów. Pojawiają się w niej słowa mysterion, oznaczające tajemnicę przekazywaną wtajemniczonym, oraz wyrażenia odnoszące się do dopełnienia i doskonałości, które w greckiej terminologii religijnej opisywały zarazem zakończenie obrzędu i stan osiągnięty przez uczestnika. Filozofowie, którzy przychodzą do Kleopatry, zachowują się jak kandydaci do inicjacji: proszą o objawienie, a nie o wykład, i oczekują, że po jego przyjęciu staną się innymi ludźmi niż przedtem.

W hellenistycznym Egipcie słownik ten był powszechnie zrozumiały. Kulty Izydy i Ozyrysa, Serapisa, Dionizosa i bóstw eleuzyńskich miały swoje ryty wtajemniczenia, w których uczestnik przechodził przez symboliczną śmierć i odrodzenie. Najbardziej znane świadectwo takiego doświadczenia pozostawił Apulejusz w jedenastej księdze Metamorfoz, gdzie bohater, wtajemniczony w misteria Izydy, mówi, że dotarł do granicy śmierci, przekroczył próg Prozerpiny, przeszedł przez wszystkie żywioły i powrócił, a o północy ujrzał słońce lśniące jasnym światłem. Księga Komariosa nie cytuje tego tekstu i nie musiała go znać, ale porusza się w tym samym horyzoncie wyobrażeń.

Różnica polega na tym, że w księdze to nie człowiek przechodzi przez śmierć i odrodzenie, lecz materia w naczyniu. Uczeń nie jest prowadzony przez ciemne korytarze świątyni; to ciało złożone w aparacie zostaje pogrążone w mroku i z niego wyprowadzone. Rola wtajemniczanego polega na tym, by zrozumiał, co się dzieje w naczyniu, i rozpoznał w tym procesie wzór, który obowiązuje w świecie. Misterium zostaje w pewnym sensie przeniesione na zewnątrz człowieka, do pracowni, ale zachowuje swój charakter: kto je pojął, ten jest wtajemniczony.

Ta zmiana jest jednym z najciekawszych zjawisk w dziejach greckiej alchemii. Nie znaczy ona, że autorzy tekstów uważali swoją sztukę za kult religijny w ścisłym sensie, z kapłanami, świątyniami i ofiarami. Znaczy raczej, że posługiwali się językiem misteriów, by wyrazić przekonanie, że wiedza o przemianie materii jest wiedzą o czymś najgłębszym, o życiu i śmierci, i że nie można jej posiąść bez wewnętrznej gotowości.

Rozstanie i powrót

W centrum nauki Komariosa i Kleopatry stoi trójca ciała, duszy i ducha. W toku pracy ciało zostaje opuszczone: to, co lotne, unosi się z niego, a to, co pozostaje na dnie naczynia, jest bezwładne i ciemne, jak zwłoki. Tekst opisuje ten stan językiem śmierci i żałoby. Dusza i duch nie giną jednak, lecz oddzielają się i czekają, a całe Dzieło polega na tym, by w odpowiednim czasie wróciły do ciała, które w międzyczasie zostało oczyszczone.

Powrót nie jest prostym przywróceniem dawnego stanu. Ciało, do którego wracają dusza i duch, nie jest już tym samym ciałem, które zostało przez nie opuszczone. Przeszło przez rozkład, zostało obmyte i przygotowane, a teraz jest zdolne przyjąć to, co wcześniej było z nim połączone tylko luźno i nietrwale. Księga opisuje spotkanie tych trzech jako radosne zjednoczenie, w którym rozdzielone na powrót się obejmują i stają się nierozdzielne. Ten nowy związek ma być trwały, odporny na ogień, który wcześniej rozdzielał.

Grecka alchemia wyrażała w ten sposób zjawiska, które w warsztacie dawały się obserwować: ulatnianie się składników pod wpływem ciepła, osad pozostający na dnie, skraplanie się oparów i ich powrót do pozostałości, wreszcie powstawanie substancji, która nie ulatnia się już w ogniu. Byłoby jednak błędem sprowadzać tekst wyłącznie do opisu tych procesów. Ich przedstawienie w kategoriach rozstania i ponownego zjednoczenia duszy z ciałem nie jest przypadkową metaforą, lecz wyrazem przekonania, że to, co dzieje się w naczyniu, jest tym samym, co dzieje się z człowiekiem w śmierci i co może się z nim dziać we wtajemniczeniu.

Rytm misteryjny

Najbardziej charakterystyczną cechą księgi jest nie pojedynczy obraz, lecz rytm, w jakim następują po sobie jej etapy. Jest to rytm znany z misteriów: zstąpienie, żałoba, oczekiwanie, przebudzenie, wstąpienie, przyobleczenie w chwałę. Każdy z tych momentów ma w tekście swój odpowiednik w procesie, ale też swój ton uczuciowy. Opuszczenie ciała opisane jest ze smutkiem, oczekiwanie z cierpliwością, przebudzenie z radością, a ostateczne zjednoczenie z czymś w rodzaju triumfu.

W rytuałach egipskich podobny przebieg miały obchody misteriów Ozyrysa w miesiącu Choiak, podczas których wykonywano figury boga z ziemi i ziarna, opłakiwano jego śmierć, a następnie celebrowano jego odrodzenie, widoczne w kiełkującym zbożu. W Eleusis obrzęd koncentrował się wokół zstąpienia Kory do świata podziemnego i jej powrotu do matki. Księga Komariosa nie naśladuje żadnego z tych obrzędów w szczegółach, ale przejmuje ich zasadniczą dramaturgię: życie przechodzi przez śmierć, by się odnowić, a smutek jest koniecznym przejściem do radości.

To dramaturgiczne ujęcie odróżnia księgę od tekstów, które opisują operacje alchemiczne jako szereg czynności technicznych. Komarios i Kleopatra nie wyliczają kroków, lecz opowiadają historię, w której materia jest bohaterem przechodzącym przez próby. Czytelnik nie dowiaduje się z niej, ile czasu trzeba ogrzewać naczynie ani jakich substancji użyć. Dowiaduje się natomiast, jaki sens ma cały proces i jak należy go przeżywać.

W tym miejscu widać, dlaczego postać nauczyciela jest dla tekstu tak ważna. Misterium wymaga hierofanty, który zna przebieg obrzędu i prowadzi przez niego wtajemniczanego. Komarios, filozof i arcykapłan, pełni właśnie tę funkcję. Nawet jeśli nie zabiera głosu, jego imię gwarantuje, że opowieść Kleopatry nie jest prywatną wizją, lecz częścią przekazu, który ma swoje źródło i swoją ciągłość. W ten sposób tekst łączy dwa wymiary misterium: dramat przemiany i łańcuch przekazu.

Od kapłana do adepta

Księga Komariosa została odczytana na nowo przez badaczy przełomu XIX i XX wieku, którzy szukali w greckiej alchemii śladów hellenistycznej religijności. Dla historyków religii, takich jak Reitzenstein, była ona jednym z dowodów na to, że alchemia w Egipcie rozwijała się w kręgu, w którym granica między rzemiosłem, filozofią i kultem była płynna. Dla interpretatorów duchowych, którzy w alchemii widzieli przede wszystkim drogę wewnętrzną, księga stała się świadectwem, że już najstarsi mistrzowie mówili o śmierci i zmartwychwstaniu duszy. Obie te lektury trzeba czytać z ostrożnością, bo każda z nich wybiera z tekstu to, co potwierdza jej założenia.

Pewne jest, że księga wprowadziła do tradycji alchemicznej wzór, który przetrwał wieki. Nauczyciel prowadzący ucznia przez misterium przemiany, materia przechodząca przez śmierć i odrodzenie, zjednoczenie ciała, duszy i ducha jako cel Dzieła – wszystkie te motywy powrócą w alchemii arabskiej, łacińskiej i nowożytnej, często w zupełnie nowych kontekstach. W greckim tekście mają jeszcze świeżość pierwszego sformułowania i noszą wyraźne piętno religijnego świata, w którym powstały.

Komarios pozostaje cieniem, imieniem bez biografii. Ale właśnie jako cień pełni rolę, której nie mógłby odegrać żaden dobrze udokumentowany autor. Jest figurą źródła, z którego wiedza wypływa i do którego uczeń może się odwołać. W ten sposób księga, nosząca jego imię, mówi coś istotnego o samej alchemii: że jest sztuką, której nie da się wynaleźć, lecz którą trzeba otrzymać, i że jej przyjęcie przypomina wejście w misterium, w którym umiera to, co dawne, by narodziło się to, co trwałe.