Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

George Starkey i sekret Eirenaeusa Philalethesa

Pisma Eirenaeusa Philalethesa, zwłaszcza Introitus apertus ad occlusum regis palatium, łączą alchemiczną alegorię z chrześcijańską pobożnością adepta, który dzieło rozumie jako dar Boży, i dlatego w XIX wieku Mary Anne Atwood oraz późniejsi hermetycy czytali je jako klasyczne świadectwo duchowej alchemii.

Odpis traktatu George’a Starkeya o przygotowaniu merkuriusza filozoficznego, sporządzony ręką Isaaca Newtona w latach 1670–1678 – domena publiczna
Odpis traktatu George’a Starkeya o przygotowaniu merkuriusza filozoficznego, sporządzony ręką Isaaca Newtona w latach 1670–1678 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Filozof, który chciał pozostać bezimienny

W połowie XVII wieku zaczęły krążyć w Anglii, najpierw w rękopisach, potem w drukach, traktaty podpisane imieniem Eirenaeusa Philalethesa. Imię było programem: Eirenaeus to „pokojowy”, Philalethes – „miłośnik prawdy”. Autor przedstawiał się jako adept, który posiadł tajemnicę kamienia filozofów, lecz musi ukrywać się przed chciwymi książętami i ciekawskimi, wędrując z miejsca na miejsce i nie ujawniając swojego nazwiska. Ta figura tajemniczego, prześladowanego mędrca, który pisze z miłości do bliźnich, stała się jedną z najtrwalszych person literatury hermetycznej.

Za maską stał George Starkey, co ustalono dopiero w badaniach XX wieku. Urodził się w 1628 roku na Bermudach, w rodzinie szkockiego duchownego, kształcił się w Harvard College w Nowej Anglii, a w 1650 roku po raz pierwszy przybył do Anglii, gdzie prowadził praktykę lekarską i laboratoryjną; zmarł w Londynie w 1665 roku, podczas wielkiej zarazy. Jego codzienna praca przy piecu należy do historii chemii i medycyny, natomiast persona Philalethesa i pisma pod nią wydane przemawiają językiem chrześcijańskiej alegorii, który przez trzy stulecia czytano jako wykład duchowego dzieła. Ten właśnie język jest tematem niniejszych rozważań.

Trzeba też pamiętać o łatwej do popełnienia pomyłce. Współczesny Starkeyowi Thomas Vaughan, walijski hermetyk i tłumacz manifestów różokrzyżowych, publikował pod pseudonimem Eugenius Philalethes. Dwaj „miłośnicy prawdy” bywali przez dawnych czytelników utożsamiani lub mieszani, choć ich pisma różnią się zarówno stylem, jak i treścią.

Otwarte wejście do zamkniętego pałacu

Najsłynniejszym dziełem Philalethesa jest Introitus apertus ad occlusum regis palatium, „Otwarte wejście do zamkniętego pałacu króla”, wydane po łacinie w Amsterdamie w 1667 roku, a dwa lata później w Londynie po angielsku jako Secrets Reveal'd. Książka zaczyna się od autoprezentacji: filozof bezimienny, zwany Philalethesem, oznajmia, że postanowił spisać ten traktat w roku 1645, mając dwadzieścia trzy lata, aby pomóc tym, którzy błądzą w labiryncie sztuki. Już sam tytuł jest obrazem duchowym: istnieje pałac króla, zamknięty przed niegodnymi, a wejście do niego może zostać otwarte tylko temu, kto otrzymał klucz.

Wykład toczy się wokół „merkuriusza filozofów”, tajemniczej substancji, którą trzeba przygotować i oczyścić, by mogła przyjąć w siebie złoto i z nim się zjednoczyć. Philalethes mówi o niej językiem obrazów: o gołębicach Diany, o ognistym smoku, o królu, który musi umrzeć w kąpieli, by zmartwychwstać w chwale, o kolejnych barwach dzieła, od czerni przez biel ku czerwieni. Dawni czytelnicy różnie odczytywali te obrazy – jedni jako szyfr operacji, inni jako alegorię przemiany duszy – i sama wieloznaczność tekstu umożliwiła jego długie życie w obu tradycjach.

Do najbardziej sugestywnych motywów Introitus należy „ogień tajemny” mędrców, który nie jest płomieniem pieca, lecz ukrytym ogniem natury, działającym od wewnątrz. Philalethes mówi także o stali i magnesie mędrców: o czymś, co przyciąga z nieba ukryte nasienie i wiąże je z ziemią. Obrazy te, zaczerpnięte z wcześniejszej tradycji, nabrały w duchowej lekturze szczególnej siły. Ogień tajemny stawał się symbolem miłości Bożej, która przemienia duszę od środka; magnes – zdolności serca do przyjęcia światła z wysoka; a pałac króla – wnętrzem człowieka, w którym zamieszkuje Bóg i do którego wejście jest zamknięte, dopóki dusza nie zostanie oczyszczona. Taka interpretacja nie wyczerpuje intencji autora, lecz pokazuje, jak gęsto tekst ten był utkany z symboli zdolnych do przemiany sensu.

Dla duchowego czytelnika szczególnie wymowne są fragmenty, w których Introitus przekracza ramy techniki. Autor pisze, że ma nadzieję, iż złoto i srebro staną się kiedyś tak pospolite, że ludzie przestaną je czcić jak bożka, i że upadnie wówczas bałwochwalstwo chciwości, którym świat jest zniewolony. W innym miejscu zapowiada, że „Eliasz Artysta” już się narodził – nawiązując do paracelsjańskiego proroctwa o mistrzu, który w czasach ostatecznych odnowi wszelką wiedzę. Oczekiwanie to, żywe w kręgach różokrzyżowych, nadaje traktatowi ton nie tyle podręcznika, ile wieści o zbliżającej się duchowej odnowie świata.

Pobożność adepta

Persona Philalethesa jest od początku do końca postacią religijną. Adept nie przedstawia się jako zdobywca, który wydarł naturze jej tajemnicę, lecz jako ktoś, komu Bóg z łaski udzielił wiedzy, i kto musi teraz zdać z niej sprawę. Ostrzega, że sztuka nie odsłoni się nikomu, kto nie prosi o nią w modlitwie i nie prowadzi czystego życia, a samo posiadanie kamienia jest ciężarem i odpowiedzialnością. Kto pragnie go dla bogactwa lub sławy, nie zrozumie ani słowa z jego wywodów.

Ta pobożność ma wyraźnie protestancki, purytański koloryt epoki, w której persona powstawała. Wiedza o naturze jest dla Philalethesa częścią objawienia, a adept – szafarzem, który nie może używać daru dla siebie. W wielu miejscach jego pism pojawiają się zwroty modlitewne, dziękczynienia i przestrogi przed pychą, a cała praca zostaje wpisana w porządek Opatrzności. Bóg jest pierwszym alchemikiem, a stworzenie – Jego dziełem, które adept może tylko naśladować i dopełniać. W ten sposób alchemiczna alegoria staje się jednocześnie formą duchowego życia, wymagającego cierpliwości, pokory i wierności.

W pismach Philalethesa powraca również motyw samotności mędrca. Prawdziwy adept musi ukrywać się wśród ludzi, nie zdradzać się z tym, kim jest, i znosić podejrzenia, niewdzięczność, a nawet prześladowania. Jest pielgrzymem, który na ziemi nie ma stałego miejsca. Obraz ten łączy się z chrześcijańskim ideałem peregrinatio, życia jako wędrówki ku ojczyźnie niebieskiej, i z różokrzyżowym wyobrażeniem ukrytych braci, którzy działają w świecie, pozostając dla niego niewidzialni.

Do pism tego kręgu należą także Ripley Reviv'd (1678), komentarz do poematów piętnastowiecznego angielskiego alchemika George'a Ripleya, oraz poemat The Marrow of Alchemy (1654–1655). W obu tradycyjna symbolika alchemiczna – zaślubiny króla i królowej, śmierć i zmartwychwstanie, kolejne barwy dzieła – pojawia się w ramie chrześcijańskiej, która każe widzieć w przemianie materii odbicie przemiany duszy i całego stworzenia.

Mary Anne Atwood i duchowe odczytanie

W XIX wieku Philalethes zyskał nowych czytelników, którzy widzieli w jego pismach przede wszystkim wykład duchowej przemiany. Najważniejszą z nich była Mary Anne Atwood (1817–1910), autorka A Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery, wydanej anonimowo w 1850 roku. Wkrótce po publikacji Atwood i jej ojciec, Thomas South, wycofali niemal cały nakład, obawiając się, że wyjawili zbyt wiele; książkę wznowiono dopiero w 1918 roku, po śmierci autorki.

Atwood przedstawiała alchemię jako naukę o oczyszczeniu i przemianie ludzkiej świadomości, prowadzonej w stanach podobnych do mesmerycznego transu, w których dusza, uwolniona od zmysłowych ograniczeń, mogła poznać swoje boskie źródło. Philalethes należał do jej głównych autorytetów: cytowała go obficie, widząc w jego merkuriuszu filozofów ducha życia, a w jego obrazach – opis wewnętrznego doświadczenia. Teza, że cała alchemia była zawsze tylko duchowa, jest jej własnym stanowiskiem, nie zaś opisem historycznym, lecz właśnie jako stanowisko ukształtowała ona duchowe rozumienie alchemii na całe stulecie.

Podobny kierunek obrał w Stanach Zjednoczonych Ethan Allen Hitchcock, który w Remarks upon Alchemy and the Alchemists (1857) przekonywał, że przedmiotem dzieła jest człowiek, a kamień filozofów oznacza jego moralne i religijne doskonalenie. Także Hitchcock sięgał po Philalethesa jako jeden z kluczowych tekstów, odczytując jego obrazy jako opis drogi sumienia: merkuriusz był dla niego czystym sercem zdolnym przyjąć prawdę, a złoto – duszą doprowadzoną do zgody z wolą Boga.

Dla obojga autorów Philalethes był świadkiem szczególnie cennym, ponieważ jego pisma łączyły precyzję obrazów z wyraźnie religijną intencją. Atwood i Hitchcock nie szukali w nich wskazówek do pracy przy piecu, lecz potwierdzenia, że dawni adepci znali drogę wewnętrznego odrodzenia i ukrywali ją pod językiem metali, by chronić ją przed niegodnymi. Ich lektura sama stała się częścią historii hermetyzmu: od tej pory Philalethes należał już nie tylko do dziejów alchemii, lecz także do kanonu duchowości ezoterycznej.

Hermetycy czytający Philalethesa

Pod koniec XIX wieku Arthur Edward Waite włączył angielski przekład Introitus do wydanego w 1893 roku The Hermetic Museum, wielkiej antologii klasycznych traktatów, która na długo stała się podstawową lekturą anglojęzycznych hermetyków. Dzięki temu An Open Entrance to the Closed Palace of the King trafiło do kręgów związanych z Hermetycznym Zakonem Złotego Brzasku, a później do szerokiego kręgu czytelników zachodniej ezoteryki. Waite sam pisał o alchemii jako o drodze mistycznej, choć był ostrożniejszy od Atwood w uogólnieniach.

Antologia Waite'a utrwaliła zarazem określony sposób czytania. Traktaty Philalethesa sąsiadowały w niej z tekstami Michaela Maiera, Basilego Valentina i Michała Sędziwoja, tworząc wrażenie jednej, ciągłej tradycji mądrości, przekazywanej przez wieki pod zasłoną symboli. Dla czytelnika przełomu XIX i XX wieku Otwarte wejście było więc nie tyle zabytkiem dawnej nauki, ile ogniwem w łańcuchu wtajemniczonych, którego ostatnim celem miało być duchowe odrodzenie człowieka.

W XX wieku obrazy Philalethesa – zamknięty pałac, oczekiwany Eliasz Artysta, adept wędrujący incognito – stały się częścią wspólnego repertuaru hermetycznej literatury. Czytali go zarówno ezoterycy szukający w alchemii drogi wewnętrznej, jak i badacze symboliki religijnej. Już Isaac Newton sporządzał obszerne notatki z jego pism, ale to późniejsza, duchowa recepcja nadała Philalethesowi miejsce wśród klasyków.

Philalethes jest więc postacią dwoistą, a ta dwoistość należy do jego istoty. Historyczny George Starkey pracował przy piecu, natomiast stworzona przez niego persona przemówiła do kolejnych pokoleń językiem modlitwy, pokory i nadziei na duchowe odnowienie świata. Jego Introitus pozostaje jednym z tych tekstów, w których alchemiczna alegoria otwiera się na wymiar religijny, a pałac zamknięty dla chciwych okazuje się otwarty dla tych, którzy szukają w nim prawdy, a nie złota.