Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Louis Cattiaux i Odnalezione orędzie

Le Message retrouvé Louisa Cattiaux, francuskiego malarza i hermetyka, to księga krótkich sentencji, w której język alchemii, słowo Biblii i modlitwa nie są trzema tematami, lecz jednym językiem przemiany człowieka, ukrytym przed pospiesznym czytelnikiem i otwartym dla tego, kto czyta powoli.

„Portrait de Lunza del Vasto”, obraz olejny Louisa Cattiaux z 1945 roku, MANAS w Laval – domena publiczna
„Portrait de Lunza del Vasto”, obraz olejny Louisa Cattiaux z 1945 roku, MANAS w Laval – domena publiczna · Wikimedia Commons

Malarz, który zaczął pisać sentencje

Louis Cattiaux (1904–1953) był przede wszystkim malarzem. W Paryżu lat trzydziestych należał do środowiska artystów poszukujących sztuki, która wykraczałaby poza czystą formę i dotykała rzeczywistości duchowej; związał się z krótkotrwałym ruchem nazywanym transhylizmem, którego nazwa sugerowała przekraczanie materii. Jego obrazy, często niewielkie, pełne symbolicznych postaci, roślin, ptaków i krajobrazów zawieszonych między snem a wizją, nie zyskały za jego życia szerokiego rozgłosu. Dziś są znane głównie dzięki kręgowi czytelników, którzy odkryli Cattiaux jako autora księgi.

Związek malarstwa z pisaniem jest u Cattiaux bliższy, niż mogłoby się wydawać. Obraz i werset działają w podobny sposób: nie wyjaśniają, lecz pokazują, i zostawiają odbiorcy pracę rozpoznania. W obu przypadkach artysta pracuje z materią, która ma stać się przezroczysta dla światła, czy będzie to farba na płótnie, czy słowo na papierze. Cattiaux rozumiał zresztą sztukę malarską jako formę rzemiosła hermetycznego, w którym przemiana materii obrazu odpowiada przemianie tego, kto maluje. Jego pisma o malarstwie, wydane po śmierci, rozwijają tę myśl wprost, łącząc rozważania o kolorze i świetle z refleksją religijną.

Ta księga powstawała przez wiele lat, w czasie wojny i po niej, z zapisków czynionych niemal codziennie. Cattiaux pisał krótkie zdania, często jednowersowe, i układał je w kolejne części, które nazywał księgami. Pierwsze, niepełne wydanie ukazało się w 1946 roku; pełny tekst, obejmujący czterdzieści ksiąg, wydano dopiero po śmierci autora, w 1956 roku. Tytuł Le Message retrouvé, czyli „odnalezione orędzie”, zapowiada zamiar: nie chodzi o nową naukę, lecz o odzyskanie słowa, które było obecne od początku i zostało zapomniane. W pełnej postaci tytuł uzupełnia obraz zegara nocy i dnia Bożego, łączący czas ludzki z czasem świętym.

Struktura księgi

Forma Le Message retrouvé jest niezwykła i stanowi część jego przesłania. Każda z czterdziestu ksiąg składa się z ponumerowanych wersetów, ułożonych w dwóch kolumnach, które czyta się równolegle. Wersety z lewej i prawej strony odpowiadają sobie, choć nie zawsze w oczywisty sposób: czasem jeden jest komentarzem drugiego, czasem jego odwróceniem, czasem odsłania inny poziom tego samego obrazu. Czytelnik musi nauczyć się czytać w dwóch kierunkach naraz, przechodząc od kolumny do kolumny i od wersetu do wersetu, i w tym ruchu odkrywać ukryte powiązania.

Liczba czterdzieści nie jest przypadkowa. W tradycji biblijnej oznacza czas próby i przygotowania: czterdzieści dni potopu, czterdzieści lat wędrówki po pustyni, czterdzieści dni postu Chrystusa. Księga jest w tym ujęciu drogą, którą czytelnik przechodzi od pierwszej do ostatniej księgi, od stanu wygnania do stanu odnowienia. Każda księga ma własny charakter i własne motto, często zaczerpnięte z Pisma, a wersety układają się w sekwencje, w których powracają te same obrazy w zmienionym oświetleniu.

Obraz nocy i dnia z pełnego tytułu podsuwa klucz do tej dwoistej budowy. Noc jest czasem ukrycia, w którym nasienie leży w ziemi, a światło pozostaje zamknięte w ciemności; dzień jest czasem objawienia, w którym to, co ukryte, wychodzi na jaw. Dwie kolumny wersetów można czytać jako dwie strony tej samej godziny, w której ciemne i jasne nie są wrogami, lecz fazami jednego ruchu. Zegar Boży odmierza czas inaczej niż zegar ludzki: nie spieszy się, a każda jego godzina ma swój sens w całości dzieła.

Język wersetów jest prosty i zarazem zagadkowy. Cattiaux unika terminologii filozoficznej, pisze zdaniami krótkimi, często w formie przypowieści, nakazu, pytania albo modlitwy. Wiele wersetów jest skierowanych bezpośrednio do Boga, inne do czytelnika, jeszcze inne do samego autora. Ten sposób pisania przypomina zarówno biblijne księgi mądrościowe, jak i dawne zbiory sentencji hermetycznych, ale ma własną, nieomylną intonację, w której pokora miesza się z pewnością, a czułość z surowością.

Alchemia, Biblia i modlitwa

Najważniejszą cechą księgi jest to, że alchemia, Pismo i modlitwa nie występują w niej jako odrębne dziedziny. Cattiaux nie pisze traktatu alchemicznego, nie komentuje Biblii i nie układa modlitewnika, a jednak każdy werset może być czytany na wszystkich trzech poziomach. Gdy mówi o ziemi, o wodzie, o ogniu ukrytym w materii, o soli i o rosie, posługuje się słownikiem hermetycznym. Gdy mówi o stworzeniu, o upadku, o Mesjaszu i o zmartwychwstaniu, sięga po język biblijny. Gdy zwraca się do Pana, prosząc o światło i oczyszczenie, modli się. Wszystko to dzieje się w tych samych zdaniach.

Taka jedność języka ma swoją konsekwencję dla lektury. Czytelnik, który szuka w księdze wyłącznie wskazówek alchemicznych, odnajdzie je, lecz pominie jej religijne serce; czytelnik pobożny, który pominie hermetyczne obrazy, zobaczy w niej jedynie zbiór pięknych aforyzmów. Cattiaux wymaga, by trzymać wszystkie poziomy razem, i właśnie ta wymagalność sprawia, że Le Message retrouvé bywa porównywane do dawnych ksiąg mądrościowych, które również nie rozróżniały wiedzy o świecie od wiedzy o Bogu. W tym sensie odnalezione orędzie jest zaproszeniem do sposobu czytania, który nowoczesność rozbiła na odrębne dyscypliny.

Dla Cattiaux Pismo Święte jest księgą hermetyczną, a alchemia – sposobem jego rozumienia. Opowieść o stworzeniu, upadku i odkupieniu nie jest dla niego tylko historią zbawienia, lecz także opisem tego, co dzieje się z materią i z człowiekiem, gdy zostają przywrócone do pierwotnego stanu. Upadek oznacza zgęstnienie, zamknięcie światła w ciemnym ciele; odkupienie oznacza jego uwolnienie i odnowienie ciała. Cattiaux wierzył, że ta przemiana nie jest wyłącznie duchowa ani wyłącznie fizyczna, lecz obejmuje całego człowieka i całą naturę, a jej wzorem jest zmartwychwstanie.

Modlitwa ma w tej perspektywie charakter operacyjny, lecz nie w sensie magicznym. Nie jest techniką wywierania wpływu, lecz otwarciem się na łaskę, bez której żadna przemiana nie jest możliwa. Cattiaux nieustannie podkreśla, że dzieło jest darem Boga, a nie osiągnięciem człowieka, i że ten, kto szuka go z pychą, znajdzie tylko własne odbicie. Ta pokora odróżnia jego księgę od wielu nowoczesnych tekstów ezoterycznych, w których adept przedstawiany jest jako mistrz własnego losu. Głos mówiący w wersetach rzadko podaje się za nauczyciela; częściej jest głosem kogoś, kto sam szuka, upada i podnosi się, i kto dzieli się z czytelnikiem raczej doświadczeniem niż wiedzą.

Sprawa materialnego wymiaru tej alchemii pozostaje otwarta. Cattiaux pisze o substancjach i operacjach w sposób, który sugeruje coś więcej niż metaforę, a jego najbliżsi przyjaciele i późniejsi komentatorzy byli przekonani, że jego hermetyzm nie ograniczał się do kontemplacji. Źródła nie pozwalają jednak na stwierdzenie, czym była jego praktyka, jeśli w ogóle istniała, a sama księga nie zawiera niczego, co przypominałoby recepturę. Rozsądniej jest czytać ją jako tekst, w którym granica między symbolem a rzeczą jest celowo nieostra, niż rozstrzygać tę kwestię w którąkolwiek stronę.

Korespondencja z Guénonem

W ostatnich latach życia Cattiaux prowadził korespondencję z René Guénonem, który mieszkał wówczas w Kairze. Guénon przeczytał Le Message retrouvé i odniósł się do niego z rzadką u siebie życzliwością, poświęcając mu recenzję w Études traditionnelles. Doceniał w księdze autentyczny charakter hermetyczny i to, że nie była kolejnym okultystycznym wymysłem, lecz dziełem, w którym tradycja przemawia w sposób żywy. Dla Cattiaux, który pozostawał poza środowiskami akademickimi i okultystycznymi, uznanie Guénona miało duże znaczenie.

Korespondencja, opublikowana później przez spadkobierców Cattiaux, pokazuje zarówno zbieżności, jak i różnice. Obaj podzielali przekonanie o istnieniu jednej, pierwotnej tradycji i o upadku współczesnego świata, który stracił do niej dostęp. Różnili się jednak w ocenie chrześcijaństwa i roli wiary: Guénon, który przeszedł na islam, kładł nacisk na metafizykę i inicjację w ramach regularnej organizacji, Cattiaux pozostawał w świecie biblijnym i wierzył w możliwość bezpośredniego działania łaski, niezależnie od formalnych struktur. Ta różnica nie przeszkodziła wzajemnemu szacunkowi, lecz wyznacza odrębność duchowej drogi autora Le Message retrouvé.

Środowisko Barcelony i dalsze życie księgi

Po śmierci Cattiaux jego dzieło kontynuowali przyjaciele i uczniowie, wśród których szczególną rolę odegrali bracia Emmanuel i Charles d'Hooghvorst z Belgii. Emmanuel napisał szereg esejów hermetycznych, zebranych później w tomie Le Fil de Pénélope, w których rozwijał lekturę Biblii, mitologii i alchemii w duchu Cattiaux. Charles, przez wiele lat związany z Hiszpanią, stał się ośrodkiem kręgu czytelników w Barcelonie. Z tego środowiska wyszły przekłady Le Message retrouvé na hiszpański i kataloński, wydania krytyczne, a także czasopismo La Puerta, poświęcone tradycji hermetycznej.

Barcelońskie środowisko odegrało decydującą rolę w recepcji księgi. Nie tworzyło organizacji ani zakonu, lecz raczej krąg lektury, w którym Le Message retrouvé czytano wspólnie i komentowano, zestawiając je z Biblią, z klasykami alchemii i z tradycją kabalistyczną. Niektórzy członkowie tego kręgu podjęli również pracę akademicką nad historią hermetyzmu i ikonografii alchemicznej, łącząc wierność duchowej lekturze z rzetelnością badań. Dzięki temu Cattiaux, mało znany za życia, stał się jednym z ważniejszych punktów odniesienia dla współczesnego hermetyzmu chrześcijańskiego w Hiszpanii i poza nią.

Księga Cattiaux pozostaje tekstem trudnym, który nie poddaje się streszczeniu i nie daje się sprowadzić do doktryny. Jej siła leży w tym, że wymaga od czytelnika powolności, powracania do tych samych wersetów, czytania ich w świetle innych i w świetle własnego życia. Alchemia jest w niej nie systemem wiedzy, lecz sposobem patrzenia, w którym materia, słowo i modlitwa łączą się w jedną drogę. Malarz, który przez lata zapisywał krótkie zdania na marginesach swego życia, zostawił dzieło, w którym hermetyzm odzyskał to, co najczęściej tracił w epoce nowoczesnej: prostotę i pokorę.