Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Physika kai mystika i formuła o naturze cieszącej się naturą

Pseudo-demokrytejski traktat Physika kai mystika, datowany zwykle na I wiek, zawiera opowieść o przywołaniu zmarłego mistrza i formułę „natura cieszy się naturą, natura zwycięża naturę, natura panuje nad naturą”, która stała się mottem greckiej alchemii i kluczem do jej rozumienia natury jako sieci sympatii.

Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Księga pod cudzym imieniem

W greckim korpusie alchemicznym, zachowanym w bizantyjskich rękopisach i wydanym pod koniec XIX wieku przez Marcelina Berthelota i Charles'a-Émile'a Ruellego, znajduje się tekst noszący tytuł Physika kai mystika, czyli „Sprawy przyrodzone i tajemne”. Jego autorem ma być Demokryt, wielki filozof z Abdery, twórca atomizmu. Nikt z nowożytnych badaczy nie traktuje tej atrybucji poważnie. Demokryt historyczny żył w V i IV wieku przed Chrystusem, a tekst alchemiczny jest wiele stuleci późniejszy. Imię słynnego mędrca zostało mu nadane, by użyczyć autorytetu wiedzy, która chciała uchodzić za starożytną.

Zachowany tekst jest fragmentem większej całości. Późniejsi greccy autorzy wspominają o czterech księgach pseudo-Demokryta, poświęconych złotu, srebru, kamieniom szlachetnym i purpurze. Do naszych czasów dotarła w zasadzie tylko część, a i ona w stanie dalekim od pierwotnego, przemieszana z dodatkami i glosami. Większość zachowanego materiału stanowią przepisy: jak barwić tkaniny na purpurowo, jak nadawać metalom barwę złota lub srebra, jakich substancji używać i w jakiej kolejności. To tekst rzemieślniczy, wyrosły z praktyki farbiarzy, złotników i jubilerów, a nie traktat mistyczny.

Właśnie dlatego jego miejsce w historii duchowej alchemii wymaga wyjaśnienia. Physika kai mystika nie opisuje drogi przemiany duszy. Zawiera jednak dwa elementy, które przekroczyły jego warsztatowe ramy: opowieść o tajemniczym objawieniu oraz formułę o naturze, którą powtarzano przez stulecia jako najkrótsze streszczenie całej sztuki.

Pewnym ostrzeżeniem przed pochopną lekturą jest sam tytuł. Greckie mystika nie znaczy tyle, co nowoczesne „mistyczne”. Odnosi się do rzeczy tajemnych, przeznaczonych dla wtajemniczonych, strzeżonych przed niepowołanymi, podobnie jak mysteria oznaczały obrzędy, o których nie wolno było mówić publicznie. Tytuł zapowiada zatem wiedzę o przyrodzie, która ma być przekazywana dyskretnie, w zamkniętym kręgu, a nie doświadczenie zjednoczenia z bóstwem. Dopiero późniejsze stulecia nadały temu słowu sens, który dziś słyszymy jako pierwszy, i łatwo przenieść go wstecz na tekst, który go nie znał.

Bolos z Mendes i spór o datę

Kim był rzeczywisty autor? Starożytne źródła wspominają o Bolosie z Mendes, egipskim Greku, który pisał pod imieniem Demokryta. Rzymski pisarz Kolumella w I wieku po Chrystusie wspomina o Bolosie jako o Mendezyjczyku, którego dzieła rozpowszechniano pod imieniem Demokryta, a późniejsze leksykony przypisują mu prace o sympatiach i antypatiach w przyrodzie. Na tej podstawie dziewiętnastowieczni i wczesnodwudziestowieczni filolodzy uznali Bolosa za autora traktatu alchemicznego i datowali go na około 200 rok przed Chrystusem. Pogląd ten długo dominował w podręcznikach.

Nowsze badania podważyły to utożsamienie. Matteo Martelli, który w 2013 roku opublikował krytyczne wydanie i przekład czterech ksiąg pseudo-Demokryta, wskazał, że tekst alchemiczny ma inne cechy niż to, co wiemy o pismach Bolosa, i że jego powstanie należy raczej umieścić w I wieku po Chrystusie. Bolos mógł być autorem pism o sympatiach, które wywarły wpływ na pseudo-Demokryta, ale nie musiał być autorem samego traktatu. Związek między nimi pozostaje więc przedmiotem dyskusji. Ostrożnie można powiedzieć, że Physika kai mystika wyrasta z tej samej tradycji hellenistycznej wiedzy o ukrytych własnościach rzeczy, z którą kojarzono imię Bolosa.

Ta tradycja jest kluczowa dla zrozumienia formuły o naturze. Przekonanie, że rzeczy w przyrodzie są ze sobą powiązane siecią przyciągań i odpychań, że jedne wzmacniają drugie, a inne je niszczą, należało do wspólnego zasobu myśli hellenistycznej. Stoicy mówili o kosmicznej sympatii, która łączy wszystkie części świata w jeden organizm. Autorzy piszący o sympatiach i antypatiach gromadzili przykłady roślin, zwierząt i kamieni, które wzajemnie na siebie oddziałują. Alchemia pseudo-Demokryta przejęła tę wizję i zastosowała ją do metali i barwników. Dzięki temu warsztat farbiarza i złotnika zyskał uzasadnienie teoretyczne: skoro natury rzeczy szukają się i oddziałują na siebie, to zadaniem rzemieślnika jest odnaleźć właściwe pary i doprowadzić do ich spotkania.

Przywołanie mistrza w świątyni

Opowieść ramowa należy do najbardziej sugestywnych scen w literaturze alchemicznej starożytności. Narrator, występujący jako Demokryt, opowiada, że jego nauczyciel zmarł, zanim zdążył przekazać mu całą wiedzę. Mistrz, którego tradycja utożsamia z perskim magiem Ostanesem, odszedł nagle, a uczeń pozostał z niedokończonym wykształceniem. Postanowił więc przywołać jego ducha z Hadesu. Rytuał się powiódł, ale duch mówił niewiele: dał do zrozumienia, że nie wolno mu ujawnić więcej, i powiedział jedynie, że księgi znajdują się w świątyni.

Uczeń przeszukał świątynię, lecz niczego nie znalazł. Przez długi czas zmagał się z trudnością łączenia substancji, nie rozumiejąc, dlaczego jego próby zawodzą. Dopiero później, podczas uroczystości w świątyni, jedna z kolumn otworzyła się sama. W jej wnętrzu nie było jednak ksiąg w zwykłym sensie. Znaleziono tam tylko trzy zdania: natura cieszy się naturą, natura zwycięża naturę, natura panuje nad naturą. Uczestnicy byli zdumieni, że w tak krótkich słowach zawarło się całe pismo, którego tak długo szukano.

Scena ma wyraźnie charakter inicjacyjny i warto zwrócić uwagę na jej logikę. Wiedza nie przychodzi ani przez nauczanie, ani przez wysiłek ucznia. Przywołany duch odmawia pełnego objawienia, poszukiwanie kończy się niepowodzeniem, a rozwiązanie pojawia się dopiero wtedy, gdy samo się odsłania, w czasie święta. Zamiast obszernego traktatu uczeń otrzymuje formułę, która nie podaje żadnego przepisu, lecz wskazuje zasadę. Kto ją zrozumie, ten zrozumie, dlaczego przepisy działają. Kto jej nie zrozumie, temu nie pomogą najdokładniejsze receptury.

Motyw księgi ukrytej w świątyni, odnalezionej w kolumnie lub w grobowcu, ma długą historię w literaturze greckiej i egipskiej epoki hellenistycznej i rzymskiej. Służył uwierzytelnieniu wiedzy jako starożytnej i świętej, pochodzącej z miejsc, do których zwykli ludzie nie mają dostępu. W Physika kai mystika motyw ten zostaje jednak przewrotnie odwrócony: odnaleziona księga okazuje się trzema zdaniami. Tajemnica nie polega na obfitości informacji, lecz na ich zwięzłości.

Nie bez znaczenia jest też nekromantyczny charakter sceny. Przywoływanie zmarłych w celu uzyskania od nich wiedzy należało do repertuaru praktyk magicznych znanych w Egipcie rzymskim, o czym świadczą zachowane greckie papirusy magiczne z pierwszych wieków naszej ery. Autor pseudo-Demokryta umieszcza więc swoją opowieść w świecie, w którym granica między wiedzą o przyrodzie, religią świątynną a magią była płynna. Alchemia rodzi się tu nie jako nauka oddzielona od sacrum, lecz jako wiedza, która wymaga zgody zaświatów i której ostateczne źródło leży poza zasięgiem samego ucznia.

Trzy zdania o naturze

Co właściwie mówi formuła? W kontekście warsztatowym jej sens jest dość jasny. Słowo physis, natura, oznacza tu nie przyrodę jako całość, lecz własność lub moc danej substancji. Jedna substancja raduje się drugą, czyli łączy się z nią z łatwością, przyciągana pokrewieństwem. Jedna substancja zwycięża drugą, czyli zmienia jej własności, na przykład barwę. Jedna substancja panuje nad drugą, czyli utrwala osiągniętą zmianę i nie pozwala jej się cofnąć. Trzy zdania odpowiadają zatem trzem momentom pracy: przyciąganiu, przemianie i utrwaleniu.

W zachowanym tekście formuła powraca jak refren po kolejnych przepisach, niekiedy w skróconej postaci. Takie powtarzanie przypomina formuły kończące modlitwy lub zaklęcia i nadaje suchym recepturom wymiar niemal rytualny. Czytelnik, który po każdym przepisie słyszy, że natura cieszy się naturą, uczy się widzieć w operacjach warsztatowych przejaw ogólnego prawa. Barwienie tkaniny czy złocenie metalu przestają być wyłącznie umiejętnościami rzemieślnika, a stają się przykładami kosmicznej sympatii.

Ta podwójność czyni formułę tak podatną na późniejsze odczytania. Dla greckich komentatorów pseudo-Demokryta formuła była już wyrazem teorii przyrody, a nie tylko praktyczną wskazówką. W kolejnych stuleciach, gdy alchemia przechodziła do świata arabskiego i łacińskiego, zdanie o naturze cieszącej się naturą wędrowało razem z nią, przyjmując nowe sensy. Mogło oznaczać zgodność między mikrokosmosem a makrokosmosem, przyciąganie przeciwieństw, które pragną połączenia, a w lekturach duchowych także pokrewieństwo między duszą a tym, co w niej boskie.

Między warsztatem a symbolem

Historyk duchowej alchemii musi w przypadku Physika kai mystika zachować szczególną dyscyplinę. Tekst nie jest mistyczny w zamierzeniu i nie należy przypisywać mu treści, których w nim nie ma. Jego autor był praktykiem lub kompilatorem praktyków, zainteresowanym barwami i metalami. Opowieść o przywołaniu mistrza i formuła o naturze są jednak elementami, które wykraczają poza zwykłą recepturę i otwierają przestrzeń dla interpretacji. To w nich zawarta jest idea, że wiedza o przemianie wymaga objawienia i że zasada przemiany jest prostsza niż wszystkie jej zastosowania.

Późniejsze lektury duchowe, które widziały w formule naukę o przemianie człowieka, nie były zatem bezpodstawne, ale też nie odtwarzały pierwotnego sensu tekstu. Należą do historii recepcji, w której jedno zdanie, wyrosłe z praktyki farbiarzy i złotników, nabrało znaczenia filozoficznego, kosmologicznego, a w końcu mistycznego. Takie przesunięcia są w dziejach alchemii typowe: obraz lub formuła, raz wypowiedziane, żyją własnym życiem i są wypełniane treściami, których ich pierwszy autor nie mógł przewidzieć.

Trwałość formuły o naturze wynika być może z tego, że łączy w sobie konkret i ogólność. Można ją sprawdzić na tkaninie i metalu, a zarazem można ją odnieść do całego kosmosu. Mówi, że przemiana nie przychodzi z zewnątrz, lecz rodzi się ze wzajemnego oddziaływania samych natur. Mistrz przywołany z Hadesu nie przekazał uczniowi żadnego sekretu, który można by spisać w księdze. Przekazał mu sposób patrzenia, w którym świat okazuje się wspólnotą mocy szukających się nawzajem, zwyciężających się i ostatecznie osiągających trwałą równowagę.